niedziela, 30 czerwca 2013

Golden Rose Classics Charming nr 90



Miętowy pastel to jeden z moich faworytów na lato. Noszę go wtedy chyba najczęściej.
Lakier Goldern Rose z kolekcji Classics Charming nr 90 jest malutki i zmieści się do każdej kosmetyczki, a w dodatku paleta kolorów jest dosyć duża i z łatwością wybierzemy coś dla siebie.

Lakier ma króciutki i klasyczny pędzelek, łatwo się nim maluje, ale jedna warstwa zostawia smugi i prześwity. Nałożenie drugiej jest konieczne, wtedy dopiero krycie jest satysfakcjonujące.
Schnie szybko i zmywa się bez problemów ( ja używam niezawodnego zmywacza Isana).
Na moich paznokciach trzyma się 4dni.

Odcień nr 90 przypomina mi Essie Turquoise&Caicos oraz O.P.I z kolekcji Piraci z Karaibów Mermaid´s Tears:


Pojemność: 7,5ml

Cena: ok 3,50zł

Dostepność: ja kupiłam w butce z kosmetykami w nadmorskiej miejscowości, ale szukajcie na stronie producenta w sklepie online oraz w salonach marki

Jak Wam się ten kolor podoba?

sobota, 29 czerwca 2013

Benefit They´re Real!










Z pewnością słyszałyście już o tym tuszu. Ma zapewnić nam nieziemsko wydłużone i pogrubione rzęsy, które wyglądają jak sztuczne. Lubię taki efekt, więc tym bardziej ucieszyłam się kiedy otrzymałam ten kosmetyk do przetestowania.

Jak widzicie na zdjęciu poniżej szczoteczka jest plastikowa, a na jej końcu również znajdują się wypustki, dzięki którym dociera ona nawet do najkrótszych rzęs w kąciku oka.
Konsystencja jest idealna tzn. ani za rzadka, ani przesadnie gęsta. Tusz nakłada się szybko i nie brudzi powiek w trakcie malowania. Nie rozmazuje się też ani nie kruszy w ciągu dnia.

Już jedna warstwa sprawia, że rzęs jest jakby więcej, a druga i trzecia potęgują ten efekt i w rezultatcie nasze rzęsy są pięknie wydłużone, rozdzielone i pogrubione. Tusz mocno podkreśla spojrzenie i jest świetnym dopełnieniem każdego makijażu oczu.
Muszę jeszcze wspomnieć, że odcień czarny jest głęboki i mocny.

Słyszałam zarzuty, że ponoć ciężko się ten tusz zmywa, mimo,że nie jest wodoodporny. Ja nie mam z tym problemu. Każdy płyn bądź mleczko go rozpuszcza, ale i tak najlepiej użyć produktu do demakijażu kosmetyków wodoodpornych.

Jeden z moich ulubionych tuszy.  Ocena 5/5

Pojemność:8,5g

Cena ok. 95zł

Dostepność: Sephora, internet



Znacie ten tusz?  Używałyście? Jakie macie o nim zdanie?

piątek, 28 czerwca 2013

Guerlain Kiss Kiss Maxi Shine- 671 Baby Shine




W tym złotym, biżuteryjnym opakowaniu mieści się nabłyszczająca szminka do ust. Do wyboru mamy dość sporo odcieni, a mój 671 Baby Shine to połyskujący, jasny róż.

Szminka posiada dużo mikroskopijnymch drobinek, które na ustach nie są zbyt widoczne ( przynajmniej u mnie), a mimo to usta wyglądają naprawdę efektownie. Są nabłyszczone, optycznie większe, gładsze,a całości dopełnia ładny, przejrzysty kolor, który pasuje do praktycznie każdego makijażu i na każdą okazję.

  Jej trwałość jest dobra, bez jedzenia i picia trzyma się ok. 3godz, a kiedy już zejdzie pozostawia usta miękkie i nawilżone. Pachnie raczej kosmetyczne, choć słyszałam,że niektórzy doszukują się w tym aromacie jakoś konkretnych nut. Ja nic oprócz delikatnej, szminkowej woni nie rozpoznaję. Tak samo pachnie inny, posiadany przeze mnie błyszczyk Guerlain Kiss Kiss Laque.

Ta szminka jest jedną z moich ulubionych na lato.

Ocena 5/5

Pojemność: 3.8g

Cena: ok 30€

Dostepnosc: internet, perfumerie

Jak Wam się podoba Kiss Kiss Maxi Shine?  Używałyście tej szminki?

czwartek, 27 czerwca 2013

Róż Dainty Doll by Nicola Roberts



Uwielbiam róże do policzków i nie wyobrażam sobie makijażu bez słodkich rumieńców.
Nie przywiązuję się jednak do jednego produktu ( no, może wyjątkiem jest legendarny róż Bourjois ) i zmieniam je kiedy tylko skończy mi się opakowanie,

Marka Dainty Doll stworzona przez jedną z wokalistek brytyjskiego zespołu Girls Aloud ma w swojej ofercie także cienie, korektory, sypkie podkłady, błyszczyki. Z pewnością  zaopatrzę się w wiecej tych produktów, bo odpowiadają mi kolorystycznie.

Róż, który chcę Wam dziś pokazać posiadam w odcieniu My Girl ( do wyboru sa łącznie 4 kolory) określanym przez producenta jako soft pink. Jest mocno napigmentowany, więc nie radzę z nim przesadzać, bo można sobie zrobić śliczny makijaż ala clown :)

Trwałość jest bardzo dobra, ale oczywiście to zawsze zależy od wielu czynników. Ja nie narzekam, róz trzyma się dzielnie przez cały dzień.
Planuję też kupić kolor brązowy Money Talks i używać go jako bronzera.
Tutaj możecie zobaczyć resztę kosmetyków marki CLICK!

Ocena 5/5

Pojemność: 7g

Cena : ok 13€

Dostepność: internet

Znacie produkty tej marki?  A może macie już swój ulubiony róż?

środa, 26 czerwca 2013

Rihanna Rebelle EDP

Mój zapach na dziś


Rihanna to obecnie jedna z najpopularniejszych amerykańskich wokalistek. Jest jej pełno na plotkarskich stronach w internecie, gdzie co rusz szokuje nas swoim wyglądem bądź wypowiedziami.
Nie jestem jej fanką, nie lubię jej stylu bycia ani muzyki, ale mimo to byłam ciekawa jaki zapach wylansuje.Nie znam ( jeszcze) jej poprzedniej propozycji Reb´l Fleur ani najnowszego Nude. Spodziewałam się przesłodzonej landrynki lub bezpłciowego owocowego kompotu, czyli w sumie tego co zwykle serwują nam zapachy gwiazd i celebrytek. Opisywane perfumy należą do kategorii owocowo-kwiatowej  z wyraźą nutą gourmand.

Rebelle  to w moim przekonaniu naprawdę udana kompozycja.
Otwarcie to intensywne akordy gorzkiej czekolady i ciemnej kawy. Te nuty zdecydowane dominują na mojej skórze, ale nie są przesadnie słodkie, tylko takie ´´w sam raz´´. Gdzieniegdzie wychyla się nieśmiało truskawka,a póżniej dołacza kremowa nuta heliotropu.
Jest przytulnie, troche nawet prowokacyjnie, choć nie wiem czemu Rebelle kojarzy mi się z zapachem Świąt Bożego Narodzenia, z ciasteczkami.
Trwałość jest bardzo dobra, ale to oczywiście kwestia indywidualna. Na mnie większość perfum utrzymuje się cały dzień i nie inaczej jest z tymi.

Widzę ten zapach na kobiecie, która nie boi się nowych wyzwań, lubi od czasu do czasu ´´tupnąć noga´´, zdarza jej się być niegrzeczną, ale nie traci przy tym swojego kobiecego uroku i seksapilu. Czyli na chyba każdej z nas:)

Flakonik natomiast miał odwzorowywać obcas szpilek, ale niestety jakoś marnie to wyszło. Nie podoba mi się, dla mnie jest jakiś taki tandetny, ale co kto lubi.

Rebelle to perfumy, które spodobają się większości.  Zachęcam do przetestowania.

Nuty zapachowe:

nuty głowy: śliwka, truskawka, imbir

nuty serca: heliotrop, kakao, orchidea

nuty bazy: piżmo, paczula, ambra, kawa

Flakonik 50ml kosztuje ok. 25€


Znacie zapach? Spodobał się Wam, a może wręcz przeciwnie? 

wtorek, 25 czerwca 2013

Bath&Body Works Bali Mango Body lotion

 



Lubicie owocowo pachnące kosmetyki? Ja bardzo, choć mówiąc szczerze prym u mnie wiodą wszelakie mazidła o zapachu kokosowym, czekoladowym, waniliowym itp. Dużo przyjemniej się używa takich kosmetyków jeśli zapach nie razi sztucznością. 

Marka Bath&Body Works ma w ofercie perfumy oraz właśnie kosmetyki do ciała, które wyróżniają się oryginalnymi zapachami. Bali Mango może nie pachnie dokładnie tak jak świeży owoc mango,bo dodano do niego też różowy kwiat pasji i nektarynkę i woń bardziej przypomina mi gumę owocową czy cukierki, nie mniej jest przyjemny, słodkawy. Dosyć długo trzyma się skóry i na początku czuć go na niej bardzo mocno, później stopniowo zanika.

Buteleczka mieści 236ml średnio gęstego balsamu, który nie jest tłusty i szybko się wchłania, także śmiało możemy go użyć po porannym prysznicu.
Producent informuje nas, że kosmetyk ten zawiera masło shea, olej jojoba oraz witaminę E.  Nie sprawdzi się oczywiście w pielęgnacji bardzo suchej i wymagającej skóry, ale od tego są zaawansowane kosmetyki z apteki. Ten balsam całkiem nieźle wygładza i nawilża i nada się szczególnie dla posiadaczek skóry normalnej.

To miły kosmetyczny gadżet, który z pewnością przypadnie do gustu miłośniczką soczyście owocowych aromatów.

 Ocena 4/5

Pojemność : 236ml

Cena: 40zł

Dostępność: sklep marki w Złotych Tarasach w Warszawie, internet


Znacie tę wersję zapachową balsamu Bath&Body Works? A może próbowałyście innej?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Avon Anew Vitale-kremy na dzień i na noc







Dawno nie dane mi było testować takich bubli kosmetycznych jak kremy z linii Anew Vitale i nie piszę tego tylko dlatego, iż nie pałam wielką sympatią do serii pielęgnacyjnej marki Avon, ale dlatego, że jakość tych opisywanych kremów jest naprawę marna.

Krem na dzień na pierwszy rzut oka prezentuje się elegancko. Szklany, 50ml słoiczek mieści dośc rzadki krem o okropnym (jak dla mnie) zapachu.Ten aromat jest tak chemiczny, że nie byłam w stanie go znieść. To pierwsza wada.

Krem wchłania sie z prędkością światła, nie zostawiając na skórze żadnego śladu po sobie.To niby dobrze, bo można od razu wykonać makijaż, ale co mi po tym skoro moja cera zaraz po aplikacji była przesuszona, szorstka i czułam się tak jakbym zapomniała rano użyć kremu po umyciu twarzy!
Dodanie drugiej warstwy kosmetyku na nic sie zdało, bo sytuacja powtórzyła, a ile w końcu można nakładać krem,żeby odczuć jego działanie?  Ten krem absolutnie nie nawilża i nie pielęgnuje cery!

Producent zapewnia, że Anew Vitale na dzień redukuje widocznośc porów, usuwa niewielkie zmarszczki oraz dodaje cerze energii.  Nie, nie robi tego.

Krem zawiera filltr SPF 25 i wszystko było by dobrze, gdyby nie obecność kontrowersyjnego Benzophenone-3. Wystrzegam się tego składnika i nie używam kosmetyków, które go zawierają. Nie rozumiem, dlaczego producent nie mogł z niego zrezygnować , bo to nie jest substancja niezbędna, bez której ten krem nie mógłby się obejść. Dla mnie to ogromny minus.

Koniec końców ten nic nie robiący krem wylądował w koszu.
Nie polecam go zupełnie, lepiej za tę cene kupić inny.

Ocena 1/5

Pojemność:50ml

Cena: 20€  ( Avon Finland)

Dostepność: konsultantka Avon


 Krem na noc Anew Vitale także nie przypadł mi do gustu. W ogóle mam wrażenie, że producent zapakował do tych słoiczków dokładnie to samo, bo i ten krem niewiele robi.
Dla mnie kosmetyk na noc musi regenerować odżywiać skórę ,nawilżać oraz mieć działanie przeciw zmarszczkom. Ten krem nie wywiązuje się z żadnej z tych funkcji.

Jest tak samo lekki i odtrasza mnie zapachem jak jego dzienna wersja. Też wchłania sie szybko jak błyskawica i nie zostawia najmniejszego filmu na skórze. Nie zdziwie Was też już chyba jeśli powiem, że także i po nim moja cera była sucha, szorstka i ´´prosiła´´ o dawkę czegoś pielęgnacyjnego. 
Nie wyrzuciłam go jednak do kosza, jak w poprzednim przypadku, ale postanowiłam używać wieczorami pod serum z witaminą C z Biochemii. To serum jest tłuste, ale świetnie regeneruje, więc rano moja cera wygląda na wypoczetą i ogólnie ´´ma sie lepiej´´. Zaznaczam jednak, że to zasługa tylko i wyłącznie owego serum, nie kremu Anew Vitale.

Nie widzę sensu kupowania tych kremów, tym bardziej, że w drogerii znajdziemy coś o niebo lepszego za podobną lub nawet niższą cenę.
Ocena 1/5

Pojemność :50ml

Cena: 16€ ( Avon Finland)

Dostępność: konsultantka Avon

A czy Wy jesteście zadowolone z tych kosmetyków? Pasuja Wam,czy może tak samo jak ja uważacie je za niewarte swojej ceny?

niedziela, 23 czerwca 2013

Oceanic AA Ultra Nawilżanie BB Krem






Kolejny BB, który testuję to Ultranawilżający 9w1 marki Oceanic AA. 
Nie wiem dlaczego, ale wszystkie te podstawowe wersje europejskich kremów BB, czyli dopasowane teoretycznie do każdego rodzaju cery jakoś mi nie odpowiadają. Są za tłuste i sprawiają, że moja cera błyszczy się po nich niesamowicie. Ten krem niestety nie jest wyjątkiem.

Odcień jasny, który posiadam jest dla mnie za ciemny o jakieś pół tonu. Na zdjęciu może tego tak nie widać, ale kiedy rozsmaruję krem na twarzy jest to zauważalne. Nie zdziwiło mnie to, bo praktycznie z każdym kremem BB w kolorze jasnym tak mam, ale strasznie mnie to denerwuje, bo jeśli ma być jasny to dlaczego nie dopasowuje się do odcienia skóry? 
Jakoś sobie z tym radzę nakładając transparentny puder sypki, który lekko ten ´´jasny´´ kolor kremu rozjaśnia, ale chyba nie o to tutaj chodzi...
Krem ma dobrą konsystencję, jest średnio gęsty i praktycznie bezzapachowy. Aplikacja palcami jest szybka i bezproblemowa.Szkoda tylko, że zaraz po nałożeniu błyszczę się jak latarnia, a pory są rozszerzone, ten sam rezultat mam po BB Garniera i Maybelline. 

Obowiązkowo muszę użyć pod ten krem kremu matującego,a potem dobrego pudru, bo inaczej ten błysk oślepi każdego:) Ja wiem,że producent nie obiecuje tutaj matowania, ale bez przesady, żeby krem aż tak nabłyszczał skórę! Nie polecam napewno  cerą tłustym i mieszanym z tendencją do nadmiernej produkcji sebum.

Zadaniem tego kosmetyku jest nawilżenie, wygładzenie, rozświetlenie, korygowanie niedoskonałości i ochrona przed szkodliwym promieniowaniem UV  ( filtr SPF 15). Krem zawiera roślinny kompleks glukozy i ksylitolu, witaminę E oraz wieloskładnikowy mikrolipidowy system MLS.

Zgadzam się, że cera po tym kremie jest nawilżona i gładka i za to duży plus. Jednakże wspomniane rozświetlenie to w moim przypadku wspomniany już blask przetłuszczonej cery:). Krycie jest bardzo słabe i nie nastawiajcie się, że ten kosmetyk pomoże Wam ukryć jakiekolwiek niedoskonałości. Mnie to nie przeszkadza, bo nie mam cery problemowej. 

Podsumowując: to nie jest krem idealny, ale nie jest poprostu dobrany do mojej tłustej cery. Dużo bardziej zadowolone będą z niego posiadaczki cery suchej bądź normalnej. 

Ocena 3/5  

Pojemność: 50ml

Cena ok. 17zł

Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne

sobota, 22 czerwca 2013

Gosh Oh My Gosh 015 Bottle Green








Ten kolor bardzo mi się spodobał, więc musiałam go mieć. Nie gustuję w pastelach w ogóle, a odcieni mocno kolorowych używam jedynie latem i ewentualnie wiosną. Jestem za to wielką miłośniczką czerni, ciemnych fioletów, granatów i butelkowych zieleni. Generalnie im lakier ciemniejszy tym lepiej :)


Buteleczka mieści 5ml lakieru, pędzelek jest zwykły tzn. cienki i długi. Konsystencja mogłaby być trochę gęstsza, bo lakier lubi rozlewać się po płytce paznokcia, ale można sobie z tym poradzić.
Nałożenie dwóch czy nawet trzech warstw jest  konieczne, bo po jednej lakier zostawia prześwity i lekkie smugi. Na zdjęciu paznokcie mam pomalowane dwa razy i krycie jest dobre, choć mogłoby być jeszcze lepsze. Jako, że paznokcie malowałam wieczorem i to na szybko to musicie mi wybaczyć lekkie niedociągniecia:)

Wykończenie nazwałabym metalicznym, choć też nie do końca.W buteleczce widać delikatne zielonkawe drobinki, ale na paznokciach są one trudne do zauważenia.
Schnie szybko, ale jego trwałość nawet na bazie Orly i pod podkładem ( akurat w tym przypadku by to Rimmel Super Wear) mogłaby być lepsza. Po dwóch dniach starł sie z końcówek, a trzeciego dnia doszły do tego odpryski i nadawał się do zmycia.
Duży plus za fajny kolor, ale był to raczej jednorazowy zakup lakieru z tej serii (no chyba, ze znowu dojrzę go w promocji).

Cena ok. 5€

piątek, 21 czerwca 2013

Mój zapach na dziś



Madonna Truth or Dare EDP




Madonne zna chyba każdy. Można ją kochać lub nienawidzić. Zawsze wzbudza emocje, szokuje, prowokuje.
Nie jestem i nigdy nie byłam jej fanką, jej muzyka  i styl bycia nie jest w moim guście. Kiedy więc rozeszła się wieść, że sygnuje ona własne perfumy pierwszą moją myślą było, że będzie to znów jakiś przesłodzony banał za wygórowaną cenę w tandetnym opakowaniu.

Mijały miesiące od premiery i postanowiłam sprawdzić jak sie ten zapach prezentuje i kupiłam w ciemno ( czyli jak zwykle:)) po przeanalizowaniu nut zapachowych.Jest to zapach z kategorii orientalno-kwiatowej.

Pierwsze testy zaskoczyły mnie i to bardzo! Truth or Dare to zapach bardzo intensywny. Już na starcie dają nam ´´kopa´´ białe kwiaty na czele z gardenią. Jest gęsto i w niektórych momentach nawet duszno od kwiatów. Kiedy mam ten zapach na sobie widzę ogród, gdzie rosną tuberozy, gardenie i jaśmin,a ich aromat jest tak silny, że aż narkotyczny.  Wokoł  uwijają się pracowite pszczoły. Tak, wyczuwam tutaj także jakby lekko miodową nutę, którą nadaje kompozycji stonowanej słodyczy, ale być może tak układa się tu na mnie wanilia.

Nie przypuszczałam, że zapach gwiazdy może tak bardzo mi się spodobać, bo zazwyczaj są nudne i nijakie, nastawione na masową sprzedaż ( sa oczywiście w tej kategorii wyjątki!). Truth or Dare to nie jest zapach łatwy i nie dla każdego. Nie spodoba się amatorkom lekkich i ´´bezpiecznych´´ woni. Pięknie układa się na skórze szczególnie jesienią i zimą, ale ja noszę go także w chłodniejsze, wiosenne i letnie dni.


Flakonik jest bardzo ładny i estetyczny. Chciałabym także wypróbować drugi zapach tej wokalistki Truth or Dare Naked, jednak bardzo trudno mi go znaleźć i mam wrażenie, że jest on dostępny jedynie za Oceanem.

Nuty zapachowe:

nuty głowy: neroli, gardenia, tuberoza,

nuty serca: jaśmin, benzoes, lilia

nuty bazy: piżmo, ambra, wanilia


Flakonik 50ml  kosztuje ok. 25€

Znacie ten zapach?  Lubicie, czy wręcz przeciwnie?

czwartek, 20 czerwca 2013



Yves Rocher- Sexy Pulp- mascara pogrubiająca


 



 Tusz do rzęs to dla mnie kosmetyk podstawowy. Wybieram te pogrubiająco-wydłużające, bo moje rzęsy mimo, że są długie to mogłby być bardziej gęste. 

Sexy Pulp posiadam w dwóch wersjach kolorystycznych czarnej ( którą zakupiłam sama) oraz granatowej ( otrzymałam jako gratis do zamówienia).  Technicznie niczym nie różni się ona od czarnej, a jak zobaczycie na zdjęciu z pomalowanymi oczami granat wygląda jak czarny, jedynie przy demakijażu (ewentualnie jeśli przyjrzymy się z bardzo bliska) widać na płatku kosmetycznym, że malowałyśmy rzęsy tuszem innego koloru.
Natomiast czarny jest intensywny, żaden z niego grafit jak to czasem bywa w przypadku innych tuszy.

Szczoteczka jest gruba, ma średniej długości włosie, ale dobrze mi się nią maluje. W ogóle mnie nie sa straszne nawet te super wielkie i grube ´´szczoty,´´ bo operowanie nimi to kwestia wprawy. Nie ma też dla mnie znaczenia, czy tusz ma szczoteczke z plastikowego włosia czy tradycyjną.
Tusz ma idealną konsystencję tj. nie jest ani za rzadki ani za gęsty w związku z czym nie brudzi powiek w trakcie malowania, nie odbija się na nich. Malowanie idzie szybko i sprawnie, a  jedna warstwa daje delikatny typowo dzienny efekt. Ja zawsze maluję rzęsy trzykrotnie, bo lubię kiedy są widoczne. 

Pogrubienie jest jak najbardziej ( widać to zwłaszcza jeśli ktoś na nas patrzy z boku), wydłużenie również. Maskara nie skleja rzęs i ich nie usztywnia. Zauważyłam też, że dzięki tej szczoteczke też trochę je wywija, a wiem co mówię, bo moje rzęsy bez pomalowania są proste jak druty. Po trzech warstwach efekt jest taki jaki lubię, czyli spektakularny.

U mnie ten kosmetyk nie kruszy się i nie rozmazuje,a zmycie go najzwyklejszym płynem czy mleczkiem do demakijażu jest bezproblemowe. 
Fajny tusz, zresztą ja w ogóle jestem fanką tej marki:) Nie kupię go ponownie, bo mam dwa egzemplarze i to wystarczy, a na rynku jest jeszcze wiele nieprzetestowanych przeze mnie tuszy.
Polecam go jak najbardziej.

Ocena 5/5
Pojemność: 9ml
Cena 13,90€ ( w fińskim YR)
Dostepność: salony YR lub firmowa strona internetowa



wersja niebieska


wersja czarna
na zdjeciu rzęsy pomalowane Sexy Pulp w kolorze granatowym



Ziaja- Ziajka-krem z filtrem SPF 6 dla dzieci i niemowląt





Lubie Ziaję. Od pewnego czasu zauważam, że produkty tej marki stają się coraz lepsze, a przy tym ich cena jest na każdą kieszeń. Wszystko to sprawia, że chętnie testuję te kosmetyki.

Seria dla dzieci Ziajka również przypadła mi do gustu i dlatego dla swojego dziecka nabyłam właśnie opisywany krem. Oprócz tej wersji miałam jeszcze tę w niebiesko-białym słoiczku bez filtra

Opakowanie to jak widać kolorowy słoiczek 50ml z sympatycznym ślimaczkiem Maurycym ( lubie te´´ ziajkowe´´ zwierzaczki), a co w środku? Biały, gęsty krem o delikatnym zapachu, który aplikuje się niby łatwo, ale trzeba na to poświecić dłuższą chwilę, bo krem jest tłusty i lubi się ´´mazać´´ po skórze. Właśnie ta konsystencja to trochę dla mnie wada, bo wszystkie mamy chyba wiedzą jak to jest próbować posmarować buzię ruchliwego malucha :D. Z drugiej jednak strony krem ten sprawdzi się bardzo dobrze na chłodne pory roku i wietrzne dni, bo ochroni delikatna buzię.

Kosmetyk nie wchłania się do końca zostawia na początku właśnie tłustawą, świecąca warstwę, a po jakims czasie owa tłustość i błysk znikają, ale kiedy dotkniemy skóry, wyczujemy warstwę kremu. Nie przeszkadza to jednak aż tak bardzo, bo jak już wspomniałam  ten krem ma właśnie chronić i robi to dobrze, aczkolwiek chyba nic by się nie stało gdyby  był trochę lżejszy.

Krem nie uczulił mojego dziecka, nic złego sie nie pojawiło, ale zaznaczam, że to kwestia indywidualna, a moje dziecko ma skóre normalna, nie wrażliwą.
Filtr SPF 6 to bardzo niski faktor, raczej napewno nie zapewni dziecku ochrony przez promieniowaniem słonecznym. Nie widzę w tym akurat problemu, bowiem smaruje nim Maluszka późną jesienią i zimą kiedy słońce tutaj praktycznie wcale się nie pokazuje, na lato i wiosnę oczywiście wybieram lżejsze kremy ( Hipp i zielony Babydream z nagietkiem) oraz odpowiedni filtr ( ulubiony dla nas obojga Celebrin Sun Junior)


 Na własnej skórze go nie przetestowałam, ponieważ byłby dla mnie za ciężki ,a moja tłusta cera nie potrzebuje tak mocno odżywczych kremów. Jeśli jednak macie zamiar używać go sami to polecam raczej dla cery bardzo suchej i/lub nieskłonnej do zapychania.

Skład mógby być trochę lepszy i krótszy, możnaby zrezygnować z kilku składników na rzecz bardziej naturalnych. Plus za brak parabenów.

Nie wiem, czy po skończeniu opakowania sięgnęłabym po ten produkt raz jeszcze. Chyba jednak nie, wolę Mustelę Cold Cream.
Ocena 3.5/4

Cena: ok 6,50zl
Dostepnosc: apteka


wtorek, 18 czerwca 2013



Amway-BeautyCycle- błyszczyk do ust



Jeszcze do niedawna byłam zagorzałą zwolenniczką wszelakich błyszczyków i to one głównie dominowały w moich kuferkach. Obecnie wolę szminki, ale błyszczyki też mam, choć już nie kupuję ich tak obsesyjnie jak kiedyś.
Błyszczyk amerykańskiej marki Amway, którą chyba każdy zna,choćby ze słyszenia, bo kilka lat temu było o niej głośno i to chyba raczej nie z powodu swoich kosmetycznych wyrobów :) to całkiem niezla propozycja dla tych z Was, które lubią delikatny, połtransparentny kolor i drobinki.

Mam odcień Garnet-malinową czerwień ze złotymi drobinami.Na ustach ten odcień jest właśnie póltransparentny i delikatny ( na zdjeciu jakoś słabo go widać), natomiast w opakowaniu już całkiem wyraźny.

Sam opakowanie raczej średnio mi przypadło do gustu pod względem designu. Brak na nim nazwy marki i składu ( są natomiast na kartoniku, w  który pierwotnie zapakowany jest błyszczyk), ale jednak nie sprawia problemów, błyszczyk się z niego nie wylewa, a aplikator -gąbeczka także sprawuje sie bez zarzutu. Pachnie niezbyt mocno, jakby owocowo, smaku nie ma.
Konsystencja niestety jest trochę klejąca, jest to jednak do wytrzymania, ale chyba wiecie jakie to niesamowicie denerwujące kiedy długie włosy w czasie wietrznego dnia przylepiają się do umalowanych warg...wrrr!! Tutaj nie ma aż tak źle, ale mogłoby być lepiej, bo są błyszczyki, które się nie lepią w ogóle.
Pomalowane tym błyszczykiem usta są optycznie pełniejsze, gładkie i nabłyszczone, a wspomniane drobinki niewyczuwalne- widać je w świetle słonecznym bądź sztucznym, schodzą raczej razem z błyszczykiem.
Trwałość jak zawsze zależy od wielu czynników. Walkę z piciem i jedzeniem ten kosmetyk przegrywa, ale bez tego trzyma sie ok. 3godz. na ustach nie wysuszając ich.
To nie jest kosmetyk, który kupicie w drogerii, jeśli dobrze kojarzę to można go dostac jedynie za pośrednictwem konsultanta Amway, co ogranicza rzesze jego potencjalnych użytkowniczek.
Moja ocena to 4/5




poniedziałek, 17 czerwca 2013


Kolejne kosmetyki do mycia twarzy, których używam ( oczywiście na zmianę). Ktoś pewnie mnie zapyta, a po co mi aż tyle żeli do mycia twarzy? Jak już pisałam na samym początku dostaję kosmetyki do testów,ale też kupuję dużo sama. Taka moja natura testerki:)

Przedstawionych dziś kosmetyków używam do wieczornego oczyszczania twarzy. Nie zmywam nimi makijażu, bo do tego celu używam olejków myjących, a więc nie będe ich oceniała pod względem usuwania podkładu, pudru itp.Od dobrego żelu do mycia twarzy oczeukuje, że cera będzie rzeczywiście dobrze oczyszczona, nie ściągnieta. Niby nie dużo, a jednak nie każdy żel to potrafi.








1. Avon-Anew Aqua Youth-nawilżająca emulsja do mycia twarzy 125ml

Od razu powiem, że nie przepadam za tą marką, szczególnie jeśli chodzi o pielęgnację i sama z siebie raczej nie kupiłabym tej emulsji ( tym bardziej też, ze nie mam dostępu do tych kosmetyków). Zanim jeszcze tę emulsję myjącą wypróbowałam , stwierdziłam, że będzie do niczego. Ot takie uprzedzenie:) Niesłusznie, bo może to nie jest najlepszy kosmetyk świata,ale zły też nie jest.

Biały , dosyć gęsty krem o raczej neutralnym dla mnie zapachu jest niesamowicie wydajny! Maluteńka ilość nałożona na na mokrą dłon, a pieni się jak szalony. Myje dobrze, ale jednak chyba oczyszcza aż za bardzo, bowiem kiedy przejedziemy palcem po skórze, ´´piszczy´´ona jak świeżo umyte talerze. Nie podoba mi się to, ale z drugiej strony krzywdy mi ten specyfik nie zrobił. Naprawdę czuć, że twarzy jest głeboko oczyszczona, a przy tym nie ściągnieta i nie przesuszona, choć ten żel ma niby nawilżać-nie robi tego. Myślę, że sprawdzi się szczególnie u osób z cerą tłustą i mieszaną.

Jak widać w tubce ułamała mi się klapka, ale kremowa emulsja nie wypływa na zewnątrz.
Nie kupiłabym go ponownie , bo nie mam zbytniego dostępu do kosmetyków Avonu i wolę poszukać czegoś innego.Ocena 4/5

2. Nivea Visage- Oxygen Power 200ml

Ten gęsty, bezbarwny żel z zatopionymi granulkami ( które jednak nie spełniają żadnej roli, bo w ogóle ich nie czuć) kupiłam jakiś czas temu z ciekawości, choć cena nie była niska ( dałam za niego blisko 5euro) i generalnie jest to produkt przeciętny.
Producent przeznacza go do cery normalnej, czyli nie do  mojej, ale w tym wypadku to nie takie ważne. Żel pachnie morsko, świeżo, ale nie tak samo jak żel tej samej marki z linii Pure Effect. Pieni się średnio. Nawet dobrze sobie radzi z umyciem twarzy, ale to jednak wszystko co robi. Taki zwyczajny żel bez żadnych ´´efektów specjalnych´´ Jest bardzo wydajny, kończy mi się opakowanie, a miałam je naprawdę długo.
Denerwuje mnie w nim tylko ta buteleczka zakończona klapką na ´´klik´´, już po kilku użyciach otwór, przez który wylewa się żel jest cały ubrudzony zaschniętymi resztkami kosmetyku co jest niehigieniczne, ale nie mamy na to wpływu i trzeba dosyć często wycierać otwór butelki. Dużo lepiej sprawdziłaby się tutaj zwykła tuba.
Taki sobie, najzwyczajniejszy żel.   Ocena 3/5

od góry Avon Anew Aqua Youth, na dole Nivea Visage Oxygen Power




1. Dax Cosmetics-Yoskine-normalizujący żel przeciwzmarszczkowy 200ml

Nie wierzę, że żel służący do mycia twarzy ma jakiekolwiek właściwości przeciwzmarszczkowe. Przecież zostaje na twarzy dosłownie kilka sekund! No, ale producent uparł się, że takie działanie ma ten żel i tyle.Oprócz tego ma także intensywnie nawilżać, redukowac wydzielanie sebum i zwężać pory. Prawda jest jednak taka, że to typowy, bardzo łagodny żel myjący, który nic poza jako takim oczyszczeniem twarzy nie robi.

Konsystencja to dosyć zwarty, niebieskawy żel o  zapachu morsko-kosmetycznym. Pieni się bardzo słabo, praktycznie w ogóle, ale za to nie zawiera SLS i SLES. Ślizga się po mokrej twarzy i mycie się nim raczej nie należy do przyjemności.Producent wspomina, że można go używać do demakijażu twarzy i oczu, co przetestowałam tj. użyłam opisywanego żelu do zmycia resztek podkładu i tuszu i poradził sobie z nimi średnio. Musiałam później wspomóc się płynem micelarnym, który usunął wszystko co trzeba. Z demakijażem, więc  nie radzi sobie za dobrze.

 Nie nawilża ( ale nie ściąga też skóry), a z usuwaniem sebum radzi sobie tak samo jak wszystkie żele, czyli owszem jest ono usunięte, ale to chyba normalne jeśli myjemy twarz żelem i wodą. Natomiast w zwężaniu porów pomaga jeśli opłuczemy twarz zimną wodą, ale to stary patent i pewnie wszyscy o tym wiedzą:). Żel ten poprostu delikatnie oczyszcza, ale nie powiedziałabym, że dogłębnie, radze mieć w pogotowiu płyn micelarny lub inny oczyszczacz.Jeszcze słówko o opakowaniu: 200ml butelka z pompką, wystarcza ok 3 naciśnięcia i mamy odpowiednią ilość kosmetyku na dłoni.
Mnie ten kosmetyk nie przekonuje, używam go niechętnie i czekam aż się skończy. Ocena 2/5

2. Iwostin-Purritin Rehydrin- nawilżający żel do mycia twarzy

Kolejny żel do mycia twarzy Iwostinu i kolejny udany produkt. Ten żel przeznaczony jest dla cery tłustej wysuszonej. Zawiera hialuronian sodu, Natural Extract AP, ceramidy roślinne, wodę termalna z Iwonicza Zdroju, alantoinę. Producent zapewnie, że ten kosmetyk jest stworzony dla wszystkich tych, którzy są w trakcie lub po wysuszających kuracjach dermatologicznych. Jako, że nigdy nie miałam trądziku i dużych kłopotów z cerą to takie kuracje są mi całkowicie obce, nie szkodzi to jednak, bo kto powiedział, że nie można tego żelu używać jesli nie ma sie problemów z cerą?

Jak widać na zdjęciu poniżej jest to biały, niezbyt gęsty żel, pachnie typowo dla kosmetyków tej marki.Nie pieni się wcale. Można go używać z użyciem wody lub zmywając płatkiem kosmetycznym- ja osobiście nie wyobrażam sobie nie zmywać twarzy za pomocą wody, więc tego drugiego sposobu nie testowałam. W kwestii oczyszczania spisuje się bardzo dobrze, twarz jest gładka, miękka, przyjemna w dotyku i rzeczywiście dobrze oczyszczona ( wacik był zupełnie czysty). Czegóż chcieć więcej? Fajny żel, nie wykluczam ponownego zakupu.Dostepny tak jak wszystkie kosmetyki tej marki tylko w aptekach.  Ocena 5/5


od lewej Iwostin Purritin Rehydrin, prawa strona Dax Cosmetics Yoskine




1. Garnier- Pure Active-energetyzujący żel peelingujący 150ml

Ten żel zakupiłam, bo był przeznaczony stricte do moje cery, no może z wyjątkiem tego,że nie walczę z niedoskonałościami ( oprócz wspomnianych niewielkich zaskórników). Lubię żele do mycia twarzy tej marki, choć wiem, że nie należą do łagodnych oczyszczaczy.Nie używam ich jednak za często.
Pierwsze co rzuca się w oczy w tym produkcie to ładna, pomarańczowa tuba z klapką. Niestety żel jest za rzadki i kiedy tylko otworzymy klapkę, natychmiast wypływa na zewnątrz, nie jest też zbyt wydajny. Konsystencja to bezbarwny żel o przyjemnym owocowym aromacie. Drobinki peelingujące są niezbyt widoczne, ale czuć je na skórze.
 Jak to żele Garniera mają w zwyczaju, tak i ten pieni się mocno, komu to przeszkadza niech raczej zrezygnuje z zakupu. Oczyszcza bardzo dobrze, czuć, że cera jest mocno oczyszczona ( niestety, ale też lekko ściągnieta), a drobinki nie są za ostre, choć raczej nie poleciłabym tego żelu osobom z mocnymi niedoskonałościami i napewno nie do skóry wrażliwej. Jeśli jednak macie taką ´´pancerną´´ twarz jak moja, której żaden kosmetyk nie straszny:) to możecie spróbowac, choć absolutnie nie nastawiajcie sie na to, ze Pure Active wyleczy Was z trądziku czy usunie inne niedoskonałosci, bo to drogeryjny żel, a nie kosmetyk do zadań bojowych.

Opisywanej wersji już nie kupię, za bardzo daje mi sie we znaki ta rzadka, spływająca konsystencja. Mam zamiar przetestować zwykła wersję tego żelu dostępną w butelce z pompka.
Ocena 3/5


2. Avon-Anew Vitale- żel do mycia twarzy 125ml

Ten żel to chyba hmm może nie najlepszy, ale najbardziej zdolny do użytku kosmetyk z całej nieudanej wg mnie gamy Anew Vitale. Dwa kremy z tej serii są tak beznadziejne, że szkoda słów. Spodziewajcie się w najblższym czasie ich recenzji.
Wracając jednak do żelu do mycia twarzy, jest to kosmetyk tak przeciętny i niczym nie wyróżniający się, że nie widzę sensu jego zakupu, kiedy półki w sklepach uginają się od dużo lepszych specyfików tego typu.
Żel ma ciągnącą się niczym kisiel, przezroczystą konsystencję i niezby przyjemny zapach, taki kosmetyczno-chemiczny, który w tym przypadku aż tak mnie nie razi, ale we wspomnianych kremach jest nie do wytrzymania.  Żel poprostu myje, usuwa lekkie zanieczyszczenia i to wszystko. Trochę ściąga skóre, ale raczej jej nie przesusza. Niczego dodatkowego się tu nie dopatrzyłam. Nie domywa jednak resztek makijażu twarzy.
Skończę tubę i bez żalu się z tym kosmetykiem pożegnam. Ocena 2/5


od lewej Garnier Pure Active, prawa strona Avon Anew Vitale



To by było na tyle kosmetyków do mycia twarzy. Oczywiście testuję takie produkty na bieżąco, więc z pewnością przybędą mi nowe.

A Wy, jakich żeli, czy też innych kosmetyków używacie do mycia twarzy? Próbowaliście któregoś z tych opisanych? Czekam na komentarze:)


czwartek, 13 czerwca 2013

Mój zapach na dziś

Uwielbiam piękne zapachy!  Generalnie gustuję raczej w zapachach cięższych , z kategorii orientalnej, ale na wiosnę i lato wybieram coś lżejszego. Zawsze jednak mam problem z wyborem odpowiedniego zapachu na tę porę roku, bowiem nie przemawiają do mnie aromaty cytrusowe i odświeżające.

Na dziś wybrałam zapach Paul Smith Rose EDP.





Jest to niezwykle uroczy, zwiewny i romantyczny zapach róż w duecie z magnolią i zieloną herbatą. Nie jest mocny, nie przytłacza.Jest to zapach typowo kwiatowy dla miłośniczek pięknego aromatu róż i magnolii. Wyczuwam w nim też delikatne akordy fiołka, choć generalnie jego nuta nie jest zbyt mocna.Lubię ten zapach, używam szczególnie na letnie spacery.

Flakonik 100ml kosztuje ok. 30€


Nuty zapachowe:

nuty głowy: fiołek, zielona herbata, róża

nuty serca: magnolia, róża turecka

nuty bazy: piżmo, cedr

wtorek, 11 czerwca 2013

Dziś recenzje kosmetyków do mycia twarzy, których aktualnie używam :

1. Neutrogena Visibly Clear 2in1   150ml

Jest to dosy gęsty krem o neutralnym zapachu. Można go używać tradycyjnie do mycia twarzy lub jako maski, ja nie próbowałam tej drugiej opcji.Kosmetyk dosyć dobrze myje i odświeża i tyle. Nie zauważyłam aby robił coś więcej. Używam go rano. Mam już końcówke opakowania i nie zamierzam ponawiać zakupu. Ocena w skali szkolnej to 3/5

2. Nivea Visage Pure Effect All in 1  150ml

Gęsty krem z niebieskimi drobinkami, którego możemy używać jako żelu do mycia, peelingu bądź maski. Ja poprostu myłam nim twarz, a w trakcie tego drobinki peelingujące delikatnie złuszczały skóre.Pod względem intensywności jest to średni peeling, mnie pasuje, choć moim ulubieńcem jest chyba już wycofany brzoskwiniowy peeling St.Ives. Po umyciu cera rzeczywiście jest gładka, przyjemna w dotyku, dobrze oczyszczona i zmatowiona. Kosmetyk przyjemnie pachnie, jakby morsko.Zawiera ekstrakt z magnolii.Tubka właśnie mi się skończyła i myśle, że kupiłabym All In 1 po raz drugi. Ocena 4/5


od lewej Nivea Visage Pure Effect All In 1,      prawa strona Neutrogena Visibly Clear 2in1


1. Iwostin Purritin- żel do mycia twarzy     150ml

Lubię naszą rodzimą markę Iwostin. Stosowałam wiele jej kosmetyków i praktycznie zawsze byłam zadowolona. Nie inaczej jest z tym żelem. Jest bezbarwny, średnio gęsty o typowym zapachu dla kosmetyków tej marki. Dobrze oczyszcza, skóra jest gładka. Uzywam go rano, więc nie wiem jak radzi sobie ze zmyciem resztek makijażu, ale naprawdę dobrze usuwa nagromadzone przez noc sebum, a przy tym nie przesusza cery i jest łagodny.Zawiera Zinicidone (reguluje wydzielanie sebum i ogranicza powstawanie zmian trądzikowych), Physiogenyl (stymuluje regeneracje naskórka i nawilża),wode termalna z Iwonicza Zdroju, ekstrakt z aloesu, alantoinę. Pewnie jeszcze kupię go ponownie. Ocena 5/5

2. Tołpa Dermo Face- normalizujący żel do mycia twarzy   150ml

Dostałam do tego żelu także tonik oraz dwa kremy z tej serii, więc również je Wam pokaże. Ten żel jest całkiem niezły. Ma troche zbyt lejącą konsystencję, dlatego trzeba uważać przy otwieraniu klapki.Nie jest bezbarwny, choć na zdjęciu pewnie tak ta konsystencja wygląda, ale jakby leciutko brązowy, cięzko mi to określić. Pachnie neutralnie. Podoba mi się w nim to, że czuć, że cera naprawdę jest oczyszczona, sebum usunięte, a cera miła w dotyku i gotowa na dalszą pielęgnację. Jest to łagodny żel, nie ma nic wspólnego z typowymi ´´zmywaczami´´ przeznaczonymi dla cery tłustej. W składzie znajdziemy kwas salicylowy, ekstrakt z kory cynamonowca, ,cynk, ekstrakt z mirry. Fajny kosmetyk. Kupiłabym ponownie. 5/5



lewa strona Tołpa Dermo Face  , prawa Iwostin Purritin

1. Dermika Pharmatherapy Sebumetric-żel do łagodnego oczyszczania twarzy   200ml

Jest to mój pierwszy kosmetyk pielęgnacyjny Dermiki( no nie licząc maseczek w saszetkach, ale te okazały sie dla mnie beznadziejne). Przede wszyskim ten żel rzeczywiście jest łągodny, a skuteczny. Dobrze oczyszcza rano , zmywa lekkie zanieczyszczenia, a przy tym absolutnie nie ściaga cery. Pieni się minimalnie, ale to nie ma większego znaczenia, nie zawiera SLES. Znajdziemy w nim kwasy owocowe. Pachnie przyjemnie, lekko owocowo.Jest dosyć rzadki, więc akurat buteleczka to dobry pomysł, choć szczerze powiedziawszy wolę tubki. Gdyby udało mi się go gdzieś przyuważyc to raczej zaopatrzyłabym sie w kolejne opakowanie  Ocena 5/5

2.Soraya B3 Vitamin- oczyszczający żel do mycia twarzy  150ml

Żel o przyjemnym zapachu, coś ala zielona herbata i lekko zielonkawej barwie, choć nie jest to zbyt wioczne. Pieni sie dobrze, ale to sprawka SLS, kto tego składnika bardzo nie lubi niech omija ten żel. Mnie to nie przeszkadza tak bardzo. Oczyszcza dobrze, cera jest matowa, ale niestety też lekko ściągnieta, nie na tyle jednak, żebym natychmiastowo musiała nakładać krem. To nie jest mocny żel i krzywdy nie zrobi, ale wrażliwcom nie polecam.Nie zmniejsza rzecz jasna przetłuszczania cery, jak zapewnia producent, ale akurat dla mnie nie musi tego robić żel do mycia twarzy.
Zastanowiłabym się nad kolejnym zakupem. Ocena 4/5

od lewej Soraya B3 Vitamin , prawa Dermika Sebumetric

Wszystkich tych kosmetyków używam na zmianę do porannego oczyszczania twarzy.
Mam nadzieję, że te krótkie recenzje Was zainteresowały. W kolejnej notce przedstawię Wam inne żele do mycia, których używam wieczorem. Pozdrawiam Was!