poniedziałek, 30 września 2013

Zużycia miesiąca- wrzesień 2013



Oto moje zużycia w tym miesiącu : 




1. Dr Irena Eric-Pharmaceris-Sensi-Micellar- płyn micelarny do delikatnego oczyszczenia i demakijażu twarzy i oczu

Ten płyn pokazywałam Wam niedawno TU . Nie zmieniłam o nim zdania. Jest poprostu dobry, ale nie zamierzam powtarzać zakupu.

2. Nivea Baby- kojący krem przeciw odparzeniom

Kremu używałam u mojego dziecka, które nigdy nie miało odparzeń również dzięki regularnemu używaniu tego typu kosmetyków.Opisywany krem jest gęsty, biały i pachnie bardzo delikatnie, identycznie jak większość produktów z tej linii dziecięcej. Zawiera ekstrakt z kiełków pszenicy i tlenek cynku. Moim zdaniem spełnia on swoją rolę i chroni przed odparzeniami, a także łagodzi niewielkie podrażnienia i zaczerwienienia.
Pewnie kupię go ponownie.

Ocena 5 / 5

Cena: 100 / ok 13zł

Dostępność : jest m.in w Rossmanie

Skład: Cera Microcristallina. Zinc Oxide, Lanolin, Paraffinum Liquidum, Talc, Aqua, Polyglyceryl-3 Distearate, Triticum Vulgare Germ Oil, Panthenol, Magnesium Sulfate, Methylisothiazolinone, Parfum


konsystencja kremu A-Derma Exomega
  

konsystencja kremu Planet Spa




3. Pierre Fabre- A-Derma-Exomega- krem nawilżająco-zmiękczający

Miałam go używać u siebie, ale jednak okazał się trochę za tłusty i zdecydowałam smarować nim mojego Maluszka ( który ma skórę normalną) po kąpieli, bo ten krem nadaje się także dla dzieci i niemowląt i wszystkich cierpiących na atopowe zapalenie skóry i jej nadmierną suchość. Zawiera wyciąg z młodych pędów owsa Rhealba i Filaxerynę.
Jest niezbyt gęsty, tłustawy i bezzapachowy. Bezpośrednio po zaaplikowaniu zostawia dość mocno wyczuwalny film na skórze, któremu wchłonienie się zajmuje kilka minut i od razu można odczuć jak  bardzo wygładzona i nawilżona jest skóra.
Natomiast na mojej suchej skórze również działał bardzo dobrze, a ciało było mocno nawilżone jeszcze przez dwa dni i wtedy też mogłam zrezygnować z nakładania balsamu po wieczornej kąpieli co nieczęsto mi się zdaża.
Nie powiem Wam jak ten kosmetyk się sprawdza w przypadku skóry naprawdę wymagającej i atopowej, ale jeśli poszukujecie remedium na przesuszoną skórę, której nic nie pomaga to śmiało polecam Exomega!

Ocena 5 / 5

Cena: 200ml / ok 40zł

Dostępność: tylko w aptekach

Skład: Aqua, Mineral Oil (Paraffinum Liquidum), Cyclomethicone, Glycerin PEG-12, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, (Oenothera Biennis Oil), Myreth-3, Myristate Polyacrylamide Niacinamide, 10-Hydroxydeconoic Acid, Avena Sativa (Oat Leaf)/Stem Extract, Benzoic Acid, BHT, C-13-14 Isoparaffin, Chlorphenesin, Disodium EDTA, Laureth-7, Maltodextrin, Phenoxyethanol, Sodium Acetate, Tocopherol, Triethanolamine


4. PZ Cussons- Original Source- Chocolate& Mint

 Pewnie znacie już te żele pod prysznic. Dostępne są w wielu fajnych zapachach, a ja właśnie zużyłam ten o aromacie czekoladek nadziewanych miętą, czyli popularnych After Eight. 
Mimo, że ten rodzaj słodyczy absolutnie mi nie smakuje ( nie znoszę mięty, a połączenie jej z czekoladą to już dla mnie za dużo) to akurat w tym żelu mi sie to podoba, bo nie jest za mocny, czuć go jedynie w czasie mycia i nie zostaje na ciele. 
Konsystencja przypomina mi zimny budyń i ma taki sam kolor- brązowy. Kosmetyk nie wytwarza góry piany, a jednak nieźle myje i oczyszcza. Nie wysusza skóry, ale tez w żaden sposób jej nie pielęgnuje i nie nawilża. Mimo tego, że zawiera naturalne ekstrakty  to nie jest oczywiście naturalny kosmetyk. 
Tej wersji zapachowej już nie kupię. Czeka na mnie teraz butelka tego żelu o zapachu Raspberry&Vanilla.

Ocena 4 / 5

Cena: 250ml / ok 9zł

Dostępność:  jest m.in w Rossmanie

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Parfum, Cocamide DEA, PEG/PPG-120/10 Trimethylolpropane, Trioleate, Laureth-2, Mentha Piperita Leaf Extract, Theobroma Cacao Seed Extract, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Benzoate, Styrene/ Acrylates Copolymer,  Ethylhexyl Methoxycinnamate, Diethylamono Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, CI 61570, CI 19140, CI 16255, CI 16035

5. Avon-Planet SPA- Indulgence- African Shea Butter& Chocolate Truffle- Silky Body Souffle-jedwabisty mus do ciała Masło Shea i Czekoladowa Trufla

Nie orientuję się, czy ten mus jest jeszcze dostępny w ofercie Avon, bo sama nie kupuję ich produktów. Ten balsam dostałam do testów i na początku zwlekała z jego użyciem,aż w końcu się przemogłam i powiem, że nawet miło mi się go używało.
Tak jak pisze na opakowaniu tak jest w rzeczywistości:  konsystencja przypomina mus, ma kolor samoopalacza i pachnie bardzo ładnie czekoladowo. Ten aromat jest naprawdę mocny i przechodzi na piżamę i pościel, więc nie radzę używać go np. w ciągu dnia, bo z pewnością zamienicie się w ´´chodzącą czekoladkę´´ i ten aromat kompletnie zdominuje łagodniejsze zapachy perfum. 
Mus niestety lubi brudzić ubrania, więc trzeba uważać przy aplikacji.

A jak z nawilżeniem i ogólną pielęgnacja?  Nie sądziłam, że będzie dobrze natomiast kosmetyk przyjemnie wygładził mi skórę ( szczególnie wyczuwalne było to na łydkach) i może nie nawilżył ją dogłębnie, aczkolwiek była ona poprostu w dobrej kondycji, zniknęła też szorstkości i stan ten trwał do następnego wieczora.
Specyfik nie jest tłusty i szybko się wchłania, ale tak jak napisałam na początku :  lepiej używać go wieczorem. Nie podoba mi się tylko, że marka Avon ma tendencje do wrzucania do swych kosmetyków alkoholu denaturowanego. Czemu to ma niby służyć?

To napewno nie jest kosmetyk, który pomoże mocno przesuszonej skórze,a codzienne mazidło o wyjątkowo przyjemnym aromacie.

Ocena 4 / 5

Cena: 200ml / ok 40zł

Dostępność: Avon

Skład: Aqua, Stearic Acid, Glycerin, Butylene Glicol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Phenoxyethanol, Sesamium Indicum Seed Oil, Parfum, Triethanolamine, Dimethicone, Hydrogenated Polyisobutene, PEG-8, Methylparaben, Glyceryl Stearate Se, Ethylparaben, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Propylene Glycol, Alcohol Denat., Tetrasodium Edta, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Butyrospermum Parkii(Shea) Butter, Theobroma Cacao(Cocoa) Extract, Tuber Magnatum Extract, Yellow5/Cl 19140, Red 33/Cl 17200, Blue 1/Cl 42090.




A jak u Was ze zużyciami?

niedziela, 29 września 2013

Sephora- Eye Graphic 4 Colors Palette






Uwiebiam palety z cieniami! Do moich ulubionych należą te od Sleeka, a ostatnio w ręce wpadła mi ta limitowanka z Sephory w odcieniu Burgundy Smoky ( do wyboru jest jeszcze druga wersja z fioletem, szarym, śliwkowym i czarnym). I cieszę się bardzo, bo to bardzo dobry kosmetyk!

Przede wszystkim jestem fanką smokey eyes i o tej porze roku taki makijaż wykonuję u siebie najczęściej,a ta paletka na to pozwala, ale warto sięgnąć po dwa pozostałe kolory, bo efekt całkowity jest naprawdę interesujący.

Jak widzicie na zdjęciu opakowanie jest dosyć estetyczne, ale niestety ciężko się je otwiera. W środku znajduja się 4 kolory : Burgundy- niby ciemna czerwień,ale z dodatkiem brązu,metaliczna ( ciężko ten kolor opisać, ale jest świetny), Beige- bardzo jasny ni to biel ni beż z połyskującym wykończeniem, Taupe- matowy, ale moim zdaniem to jasny szary, a nie jak powinno być szaro-brązowy, Dark Grey- ciemny szary z drobinkami.
Wszystkie kolory są mocno napigmentowane (  no może oprócz Beige) i nakładanie ich nie stanowi żadnego problemu. W paletce nie ma aplikatorów, ale uważam, że to plus , bo zawsze okazują się one nie do użycia.
Kolory łatwo zblendować, nie osypuja sie też w trakcie nakładania. Makijaż wykonany na bazie ( używam zamiennie Lumene i Artdeco) utrzymuje się cały dzień. Cienie nie bledną i się nie wałkują.

W tym miesiącu cienie z tej paletki używałam najczęściej, a to o czymś świadczy:) To naprawdę fajna paletka i jeśli lubujecie się w takich odcieniach to koniecznie sprawdźcie ją będąc w Sephorze.

Ocena 5 / 5

makijaż wykonany paletą Sephora Eye Graphic 4 Colors Palette, eyeliner Isadora Colorful Eyeliner, tusz Rimmel Max Volume Flash









Cena: 4x1,5g /  75zł

Dostępność :  tylko w Sephora


Mica, Caprylic/Capric Triglyceride, Talc, Hydrogenated Polydecene, Calcium Sodium Borosilicate, Zinc Stearate, Silica, Synthetic Fluorphlogopite, Hydrogenated Styrene/Isoprene Copolymer, Sorbic Acid, Sodium Dehydroacetate, Tin Oxide +/-: Ci 77499 (Iron Oxide), Ci 77891 (Titanium Dioxide), Ci 77491 (Iron Oxide), Ci 77492 (Iron Oxide), Ci 77000 (Aluminum Powder), Ci 75470 (Carmine). 


Jak Wam się podobają te kolory?  Piszcie w komentarzach jaki makijaż robicie najczęściej jesienią:)

sobota, 28 września 2013

Aquolina- Blue Sugar Man EDT







Słyszałyście pewnie o damskiej wersji tego zapachu, czyli Pink Sugar. Ja nie miałam okazji jej testować, bo boję się,że jest to nieznośnie słodki ulep, a takich zapachów sie wystrzegam. Kupiłam jednak mężowi męską wersje  Niebieskiego Cukru, bo spodobały mu się nuty zapachowe i lubi on lukrecję i anyż.
 Była to dobra decyzja ( choć szczerze mówiąc trochę się obawiałam tej słodyczy) i  kiedy skończy się flakonik zakupię następny.

Zapach został stworzony w 2006r i należy do kategorii drzewno-aromatycznej, choć ja powiedziałabym, że raczej aromatyczno-gourmand.

Blue Sugar jest słodki, ale moim zdaniem nie przesadnie, to nie taki cukieras od którego rozbolą nas zęby. Dominuje tutaj niewątpliwie lukrecja i anyż i to one są wyczuwalne od samego początku aż do końca, a także słodka nuta waty cukrowej. Inne nuty są zagłuszone i ciężko je wyodrębnić.

Nie czarujmy się-  to jest zapach kontrowersyjny, bo nie każdy mężczyzna lubi pachnieć ´´jadalnie´´, z reguły to my, kobiety gustujemy w takich kompozycjach. Zresztą dla mnie ten zapach to unisex i śmiało możecie po niego siegnąć:). Nie powiedziałabym, że jest to zapach codzienny, bo jest ryzyko, że otoczenie nie wytrzyma dzień w dzień takiej bomby lukrecjowo-anyżowej z puchatą watą cukrowa ( użytkownik prawdopodobnie chyba też nie). Trzeba mieć na ten zapach humor.

Druga sprawa, że Blue Sugar to nie zapachowy ´´wabik´´ na płeć przeciwną, ten zapach nie uwodzi, a bardziej zaciekawia najbardziej te, które  same lubują się w tego typu kompozycjach.
Widzę go zdecydowanie na młodym mężczyźnie, chłopaku, który nie boi się eksperymentować z zapachami, jest pod tym względem odważny i nudzą go oklepane cytrusowe świeżaki.

Trwałość jest bardzo dobra, praktycznie całodzienna tylko pod koniec zapach jest wyczuwalny bliżej skóry. Flakonik jak widać na zdjęciu jest prosty, nic w nim nadzwyczajnego, ale przez to jest poręczny. Nie mam do niego zastrzeżeń.

Ocena 5/ 5

Nuty zapachowe:

nuty głowy: mandarynka, bergamotka

nuty serca : kolendra, paczula, lawenda, lukrecja, wata cukrowa

nuty bazy: bób tonka, anyż, cedr



Cena : za flakon 50ml zapłaciłam  5€ na promocji, ale normalnie kosztuje ok. 10- 15€

Dostępność: perfumerie internetowe

Zapoznałyście się już z tym zapachem?

piątek, 27 września 2013

Wibo-Gel Like nr 5 Mary Rose





Róż na paznokciach to nie jest mój kolor i zobaczyć go u mnie można niezmiernie rzadko. Sama nie kupiłabym lakieru Gel Like w odcieniu nr 5 Mary Rose, ale dostałam go do testów i nie będę narzekać:)

Kolor to taki malinowy róż z jakby różowawą poświatą ( widać to delikatnie w mocniejszym oświetleniu) i wybrała go dla nas blogerka Jamapi z  blogu www.wchwililuzu.blogspot.com  , którą pozdrawiam:) Pędzelek natomiast jest ani niezbyt cienki ani nie spłaszczony, a mimo to maluje sie nim wygodnie i lakier nie ma tendencji do brudzenia skóry wokoł paznokci czego osobiście nie znoszę.

Jedna warstwa nie robi smug ani prześwitów i daje kolor taki sam jak w buteleczce, ale ja i tak dokładam drugą. Lakier schnie szybko, a jego trwałość jest typowa dla lakierów, czyli ok 4 dni i nic dłużej. Później ściera się z końcówek. Można go łatwo zmyć każdym zmywaczem i tu dodam, że Gel Like nie barwi płytki paznokcia, a wspominam o tym dlatego, że zrobił to opisywany przeze mnie lakier Sephora w odcieniu Curacao i nie schodziło to ponad tydzień - w ten oto sposób lakier wylądował z hukiem w koszu.

Lubię wszystkie lakiery z tej serii, ale wolę inne odcienie co nie znaczy, że Mary Rose mi się nie podoba:)

Ocena 4 / 5

Cena: 8,5ml / 6zł

Dostępność: tylko w Rossmanie


Jak Wam się podoba ten kolor?

czwartek, 26 września 2013

Garnier- Naturalna Pielęgnacja- Rumianek i Miód kwiatowy- szampon + odżywka





konsystencja odżywki


Lubie rumiankowe szampony. Są dosyć zwyczajne i kojarzą mi się z dzieciństwem kiedy to właśnie nimi myłam swoje blond włosy:) Dla mnie taki szampon nie musi robić cudów. Ważne, że dobrze myje, nie obciaża, ale też nie przesusza czupryny. To wszystko robi dla mnie szampon Garnier z serii Rumianek i Miód kwiatowy. Co prawda nie jest to naturalny szampon i producent trochę się zagalopował nadając mu nazwę ´´Naturalna Pielęgnacja´´ i dlatego fanki eko szamponów raczej nie będą z tego kosmetyku zadowolone. 

Szampon jak widzicie na zdjęciu ma barwę żółtawą, która dziwnie mi się kojarzy ( he he :D). Jest rzadki i wprost wylewa się z butelki. Pachnie nie rumiankiem, a jego chemiczno-kosmetyczną wariacją i mnie ten zapach nie za bardzo odpowiada, ale da się go znieść.

Kosmetyk pieni się bardzo mocno. Dla jednych to będzie wada, dla drugich zaleta. Ja nie lubię szamponów, które wcale się nie pienią, a te dające obfitą piane nie czynią mi krzywdy, więc wybieram te drugie. Włosy czyści dobrze, co prawda nie zmywa olejów ( a szkoda), ale sebum wymywa bez problemu pozostawiając włosy czyste i lekko splątane, ale ja i tak nie wyobrażam sobie nie użyć odżywki po żadnym szamponie. Po wysuszeniu moja fryzura jest lekka, a włosy miękkie, puszyste ( nie mylić z napuszonymi) i przyjemne w dotyku. Ten szampon ich jakoś nie nawilża i do suchych włosów może być nieodpowiedni, ale też nie zauważyłam,abym miała po nim przesuszone kosmyki.Nie ma on żadnego wpływu na odcień włosów, a mój naturalny średni blond nie jest bardziej świetlisty czy coś w tym stylu. Nie zależy mi jednak na tym i w sumie dobrze dla mnie, że to taki zwyczajny, codzienny szampon, bo akurat takiego potrzebowałam.

Dam tylko minusa za opakowanie. Butelka raz spadła mi z niewielkiej odległości i odłamała się cała klapka. Teraz muszę uważać, żeby szampon przypadkiem mi się nie rozlał. 

 Skład: Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Cocoamphodiacetate, Glycerin, Sodium Chloride, Disodium Laureth Sulfosuccinate, CI 19140/Yellow 5, Chamomilla Recutita Extract/Matricaria Flower Extract, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide Mipa, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, PEG-55 Propylene Glycol Oleate, Polyquaternium-10, Salicylic Acid, Mel/Honey, Linalool, Benzyl Alcohol, Propylene Glycol, Isopropanolamine, Caramel, Citric Acid, Buthylphenyl Methylpropional, Hexylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Glyceryl Laurate, Parfum/Fragrance

Ocena 4 / 5

Cena: szampon  występuje w dwóch pojemnościach : 250ml / ok 8zł i posiadanej przeze mnie 400ml/ 12zł

Dostępność: ja kupowałam w Rossmanie

Odżywka natomiast jest najzwyklejsza, która nic poza zmiękczeniem włosów nie robi.
Jest rzadka, pachnie tak samo jak szampon  ( czyli niezbyt ładnie). Moje włosy są po niej trochę bardziej miękkie, ale nie stwierdziłam, aby jakoś lepiej się rozczesywały, bo i tak nie mam z tym problemu. Nie nawilża jakoś wybitnie i do suchych włosów napewno będzie za słaba, ale też nie obciąża fryzury. Nie spodziewajcie się wiele po tym produkcie, jest wyjątkowo przeciętny i napewno nie kupię go ponownie.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glyceryl Stearate, CI 19140, CI 15985, QUaternium-80, Chamomilla Recutita Extract / Matricaria Flower Extract, Eugenol, Mel, Limonene, Benzyl Alcohol, Benzyl Sulicylate, Linalool, Propylene Glycol, Geraniol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Glycerin, Parfum

Ocena 3/ 5

Cena: 200ml / ok. 8zł

Dostępność: powinna być na tej samej półce, gdzie szampon z tej serii

Używałyście już tych produktów?

środa, 25 września 2013

Marion-Natural Therapy- Ocet z malin & koktail owocowy-spray regenerujący włosy





Zamiast ´´spray regenerujący´´ nazwa tego kosmetyku powinna brzmieć : ´´ nic nierobiąca zapachowa woda do włosów´´.  Nie jestem uprzedzona. Ten kosmetyk poprostu nie działa i według mnie kupowanie go nie ma sensu, no chyba, że lubicie takie owocowe psikadełka do włosów., ale po kolei.

Producent informuje nas, że ów spray ´´został stworzony by przywrócić włosom blask i elastyczność. Zawiera ocet z malin, który zamyka łuski włosów, zakwaszając je, dzięki czemu włosy łatwiej się rozczesują i są odporne na łamanie. Nadaje  włosom piekny połysk i przywraca miękkość. Z kolei koktajl owocowy normalizuje warstwę rogową skóry, uaktywnia metabolizm białek niezbędnych do budowy włosów, działa nawilżająco i wygładzająco. Nie zawiera parabenów i SLS´´. Brzmi nieźle, szkoda tylko, że tak nie jest w rzeczywistości.

Wiecie już, że moje włosy są zdrowe, lśnią swym naturalnym blaskiem i oprócz szamponu, dobrej odżywki i maski nic im do szczęścia nie potrzeba. Dlatego też nie zauważyłam, aby ten spray działał na nie w jakikolwiek sposób. Używam go tylko po to, żeby zużyć buteleczkę.

Spray rozpylamy na wilgotne, umyte włosy i nie spłukujemy. Ja psikam ok 5 razy i można to też śmiało robić od nasady włosów, bo spray w ogóle ich nie obciąża. Zapach jest przyjemny, owocowy i wyczuwalny jakiś czas o zastosowaniu. Czy lepiej mi się rozczesywało włosy? Jak się ma Tangle Teezera to nic nie jest straszne:) Z tym sprayem lub bez szczotka śmiga po włosach i nie ma mowy o żadnym szarpaniu i połamanych końcówkach.
Moje włosy wcale też nie są po tym specyfiku bardziej miękkie i elastyczne. Sa dokładnie takie same jak przed stosowaniem dlatego nie wierzę, że podziała on cuda na włosy suche, farbowane i zniszczone.

Możecie ten spray wypróbować z czystej ciekawości, bo cena jest niska.

Skład: Aqua, Cetrimonium Chloride, Polyquaternium-70 (and) Dipropylene Glycol, Propylene Glycol, Coceth-7 (and) PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Etyher (and) PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Rubus Idaeus Fruit Extract, Acetum, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, PEG-12 Dimethicone, Parfum, Methylisothiazolinone, CI 16255, CI 16185

Ocena 2 / 5

Cena : 120ml / ok 8zł

Dostępność: szukajcie raczej w mniejszych drogeriach 

Stosowałyście już ten spray?  Co o nim myślicie?

wtorek, 24 września 2013

Estee Lauder- Pure Color Gloss






Pure Color Gloss to błyszczyk w wersji z 2010r. i dostępny jest w wielu interesujących kolorach, a mnie dostał się ten o nazwie Frivolous Pink, który składa się z mnóstwa maleńkich drobinek.
Obecnie moja fascynacja błyszczykami jets dużo mniejsza niż kiedyś, nie pamiętam nawet, żebym w ostatnim czasie jakiś sobie kupiła, ale jako, że kosmetyki Estee Lauder bardzo lubię ,to i ten kosmetyk oceniam dosyć dobrze, mimo, że śmiało mógłby kosztować  mniej.

Opakowanie jest bardzo ładne. Niby proste, a eleganckie, a aplikator to tzw.´´pacynka´´. Konsystencja tego błyszczyka dla mnie nie różni się niczym od tej jaką maja błyszczyki np. Rimmel, jest poprostu dobra, a kosmetyk nie jest zbyt ciężki, choć trochę czuć go na ustach. Czy się klei? Niestety tak, ale nie przesadnie, da się nad tym zapanować aczkolwiek rezygnuje z błyszczyków kiedy wieje wiatr,również z tego, bo włosy trochę się lepią do ust.

Jeśli chodzi o kolor to praktycznie go tu nie ma. Akurat ten odcień jest przezroczysty, a drobinki ładnie połyskują w słońcu i są niewyczuwalne, nie migrują i schodzą równo z błyszczykiem. Sama wybrałabym bardziej intensywny i kryjący kolor, ale nie będę narzekać, bo generalnie Frivolous Pink mi się podoba. Pasuje do każdego makijażu. Usta są gładkie, optycznie powiększone, ale nie powiedziałabym, że występuje tu efekt WOW.

Zapach tego kosmetyku nie przypadł mi do gustu. Dla mnie pachnie jak rodzynki ( czyli jak większość kosmetyków do ust EL). Trwałośc natomiast jest średnia i osobiście uważam, że błyszczyk za taką cenę powinien byc trwalszy- 2 godziny bez jedzenia i picia to mało.

Zastanawiam się, czy ten błyszczyk jest wart swojej ceny i uważam, że nie. Nie ma w sobie nic takiego, czego nie dają dużo tańsze lip glossy.Być może gdybym miała inny kolor moja opinia byłaby inna. Niemniej sam błyszczyk polecam na wypróbowanie, bo paleta kolorów jest naprawdę interesująca.

Ocena 4 / 5

Cena: 6ml / ok 100zł

Dostępność: chyba głownie w internecie

Jak Wam się podoba ten błyszczyk?

poniedziałek, 23 września 2013

Oceanic-AA- Eco- Ogórek-krem matujacy do skóry tłustej i mieszanej







Moja cera mimo, że jest tłusta nie potrzebuje obowiązkowo kremów matujących, bo nadmierny błysk da się okiełznać, a jak już kiedyś wspominałam w moim przypadku dobry podkład i puder załatwiają sprawę na praktycznie cały dzień. Nie znaczy to jednak, że nie mam na swojej półce kremów typowo matujących i jedynym z nich jest właśnie ten kosmetyk naszej polskiej marki Oceanic z ekologicznej serii, który jednak jest wyjątkowo beznadziejny. To typowy przykład kosmetycznego bubla, bo nie spełnia ani jednej obietnicy producenta.

Zaczynając od opakowania: szklany słoiczek, nic ciekawego, a w środku średnio gęsty krem nie pachnący  ( na szczęście) ogórkiem, a dosyć neutralnie, kremowo. Nakładając ten krem po raz pierwszy miałam wrażenie, że nie będzie on matował, bo ta konsystencja przypomina mi kremy nawilżające lub niektóre półtłuste i nie pomyliłam się.
Kosmetyk od razu po nałożeniu zostawia na mojej skórze oblepiająca, tłustą warstwę i potrzebuje ona dłuższego czasu do wchłonięcia, ale i tak nie robi tego całkowicie i przez cały dzień czuję ten niemiły film na twarzy. Tak przecież nie powinien zachowywać się krem matujący!
Co więcej skóra od początku dosyć mocno się błyszczy, a po obiecywanym macie nie ma ani śladu przez cały dzień. Coś mi się zdaje, że producentowi kotły w fabryce się pomieszały i do słoiczka na krem matujący wlał krem tłusty. Dziwna sprawa, żeby krem matujący wręcz wzmagał wydzielanie sebum i mam też wrażenie, że zapycha pory, bo za każdaym razem kiedy go użyję pojawiają mi się niedoskonałości szczególnie na czole, gdzie nigdy nic mi nie wyskakuje.

Oprócz tego lekko wygładza skórę, ale nie dopatrzyłam się innego działania pielęgnacyjnego. Miał matować, a działa zupełnie odwrotnie.
Na pochwale zasluguje jedynie fakt, ze papierowe opakowanie w całości moze być poddane recyklingowi, a i skład, w którym znajdziemy: organiczny ekstrakt z ogórka, olej z passiflory, roślinną glicerynę, witaminę E oraz organiczny ekstrakt z pestek dyni, jest krótki i 99% składników jest pochodzenia naturalnego.

Po stokroć mówię temu kosmetykowi NIE!
 
Sklad:Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Cetyl Ricinoleate, Theobroma Cacao Seed Butter, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Parfum, Cucumis Sativus ( Cucumber) Fruit Extract, Octylododecanol, Passiflora Incarnata Seed Oil, Tocopherol Acetate, Cucurbita Pepo Seed Extract, Citric Acid, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum




Ocena 1/ 5

Cena : 50ml / ok 40zł

Dostępność: nie jestem pewna, czy seria Eco jest dostępna w Rossmanie, widziałam ten krem w internetowych aptekach m.in. Dbam o Zdrowie

Stosowałyście ten krem lub inny kosmetyk z tej linii?
 

niedziela, 22 września 2013

Victoria´s Secret- Pure Seduction-ultranawilżający krem do ciała i rąk Czerwona śliwka i frezja








Nie jestem jakąś wielką fanką marki Victoria´s Secret. Nie kupuje jej bielizny, bo  uważam, że jest trochę przereklamowana. Nie oglądam też zdjęć z efektownych pokazów mody i nie rozpływam się nad urodą modelek. Balsam o zapachu czerwonej śliwki o frezji otrzymałam do testów i ucieszyłam się, bo bardzo lubię ładnie pachnące mazidełka co ciała:)

Jak widzicie balsam zamknięty jest w estetycznej, kolorowej tubie, ale chyba nie obejdzie się bez rozcinania jej, bo jako, że jest trochę twarda to będę miała kłopot z użyciem balsamu do końca. Wolę takie kosmetyki w słoiczkach.
Skład mógłby być lepszy, bo niestety na drugim miejscu  postanowiono wrzucić znienawidzona przeze mnie parafinę i za to odejmę punkt w ocenie końcowej. Ten składnik absolutnie nie jest konieczny, ale wielu producentów poprostu musi go wpakować do swoich produktów -nigdy nie zrozumiem dlaczego...Oprócz tego w składzie znajdziemy olejek z awokado i słodkich migdałów oraz miód, choć są one dosyć daleko na liście, więc nie ma ich w tym balsamie za dużo.
Konsystencja natomiast jest dosyć gęsta o bardzo bladym różowym zabarwieniu ( ciężko to zauważyć na zdjęciu, a na żywo też trzeba się przypatrzeć, aby do dojrzeć). Nie ma problemu z aplikacją, a balsam nie jest tłusty i stosunkowo szybko się wchłania.

A jaki jest ten obiecywany piękny zapach śliwek i frezji? Chemiczny. Przynajmniej na początku pachnie chemicznie i jakoś tak plastikowo, aby po kilku minutach trochę sie zmienić na lepsze, ale w dalszym ciągu ta mieszanka pachnie dziwnie.Po dłuższej chwili, ok 15min. czuć coś, co mi osobiście  nie przypomina mieszanki owoców i kwiatów, a raczej gumę balonową. To nie jest zapach bliski natury, ale własnie taki kosmetyczno-balonowo-chemiczny. Nie nazwałabym go nieładnym, bo nie drażni mnie, ale spodziewałam się czegoś lepszego i bardziej realistycznego. Poza tym w trakcie smarowania ta woń jest tak mocna, że wypełnia cały pokój, a na ciele czuć ją przez ok. 2 godziny. Z uwagi na to, nie polecam stosowania go w ciągu dnia, szczególnie jeśli używacie delikatniejszych perfum, bo aromat tego balsamu może je zdominować.

Mam suchą skóre i dla mnie właściwości nawilżające tego kosmetyku są dosyć przeciętne,  nie ma pod tym względem żadnej rewelacji.  Owszem, skóra jest gładka i miękka, ale ten efekt znika następnego dnia.

Dla mnie balsam Pure Seduction to zapachowy gadżet, który niekoniecznie trzeba mieć .  To przeciętniak, a jako, że wcale nie kosztuje mało to polecam  go chyba tylko fankom marki.

 Skład: Aqua, Mineral Oil (Parafinum Liquidum), Glyceryl Stearate SE, Isopropyl Palmitate, Stearic Acid, Gluceryl Stearate, Fragrance (Parfum), Cetyl Alcohol, Triethanolamine, Propylene Glyol, Imidazolidinyl Urea, Persea Gratissima (Avocado Oil), Methylparaben, Dimethicone, Disodium EDTA, Propylparaben, Calendula Officinalis Flower Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Honey, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Humulus Lupulus (Hops) Extract, Pinus Sylvestris Cone Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Bromelain, Papain, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Red 4 (CI 14700), Red 33 (CI 17200)


Ocena 3 / 5

Cena: 200ml / 50zł

Dostępność: w butikach VS i w internecie

Używałyście tego lub innego balsamu tej marki? Co myślicie o tych produktach?



sobota, 21 września 2013

Lalique- Tendre Kiss EDP



Laliqe to jedna z moich ulubionych marek perfumiarskich. Praktycznie każda ich kompozycja, czy to męska czy damska wprawia mnie w zachwyt. Dla mnie zapachy Lalique to klasa sama w sobie, są niebanalne, eleganckie i zmysłowe. Tym bardziej nie mogłam przejść obojętnie przed Tendre Kiss, mimo, iż podświadomie unikam perfum zamkniętych w różowych opakowaniach:)

Zapach został wydany w 2002r. na dziesięciolecie powstania marki, a perfumiarzem, który nad nim pracował jest Anne Flipo twórczyni m.in : cudownego My Queen Alexandra Mcqueen´a,  Acqua di Gioia Armaniego, Lady Million Paco Rabanne, Manifesto YSL.
Jest on zaliczany do kategorii kwiatowej.

Od samego początku czuję tu świeżo zmielony różowy pieprz w towarzystwie róży.Ta róża jest typowo ´´laliquowa´´ i dla mnie nie do pomylenia z żadną inną, jest charakterystyczna i dołącza do niej szczypta gałki muszkatałowej oraz dalekie echa liczi.  Szkoda tylko, że to wszystko jest takie rozmyte, blade i bez wyrazu. Co więcej zapach jest bardzo słaby, ledwo czuję go na skórze. Ewidentnie brak mu mocy!

Słyszałam opinie, że Tendre Kiss jest podobny do Kenzo Flower. Dla mnie w ogóle, bowiem w Kwiatuszku jest dużo pudru, za dużo ja dla mnie, a w Tendre nie ma go w żadnym razie. Ten zapach z pewnością były ciekawy, gdyby nie ta paskudna projekcja i wręcz zerowa trwałość. Na mojej skórze po obfitym spryskaniu utrzymuje się jedynie ze 2 godziny i to blisko skóry.

Próbowałam jakoś zużyć flakonik,ale nie udało mi się i powędrował on bez żalu w świat.

Nuty zapachowe:

nuty głowy: liczi, czerwone jagody

nuty serca: gałka muszkatałowa, różowy pieprz, róża

nuty bazy: labdanum, drzewo sandałowe, wanilia


Ocena 3- / 5

Cena:  50ml kosztuje ok 50zł

Dostępność: perfumerie internetowe


Znacie ten zapach? A może używałyście innego od Lalique?

piątek, 20 września 2013

We Care Icon-Fashion Nails nr 23 True Black



Czerń na paznokciach to mój ulubiony kolor i taki lakier zawsze muszę mieć u siebie. Tym razem kupiłam w fińskiej perfumerii lakier We Care Icon właśnie w odcieniu najczarniejszej czerni:).

Marka We Care Icon jest dostępna jedynie w sieci perfumerii Sokos Emotion i znajdziemy w niej także m.in tusze, cienie, szminki itp, a wszystko to w przystępnych cenach.
Opisywany lakier jest bardzo dobry, choć z jednym ´´ale´´, którym jest niby poręczny pędzelek, lekko spłaszczony, ale mogłby być taki sam jaki mają lakiery Rimmel, którymi maluje mi się rewelacyjne, a tu miałam problem z brudzeniem skóry wokół paznokci. Dobre jednak to, że te niedociągnięcia można szybko usunąć patyczkiem kosmetyczym nasączonym zmywaczem.

Jedna warstwa nie robi smug ani prześwitów, ale druga jest konieczna, aby kolor był intensywny. Lakier nie ma żadnych drobinek ( w tym wypadku to dobrze) i ma ładny połysk. Schnie bardzo szybko, moim zdaniem szybciej niż inne lakiery, których używam np. Wibo, a jego trwałość wynosi ok. 4 dni, póżniej ściera się na końcówkach. Zmywa się szybko każdym zmywaczem ( ja używam tego z Isany). No i jeszcze jedno: lakier nie zawiera szkodliwego formaldehydu co nie jest wcale takie oczywiste, bo niestety wciąż są tego typu kosmetyki  naładowane tym świństwem i od nich radzę trzymać się z daleka.

Nie wiem, czy kupię go ponownie, choć uważam, że to dobry lakier i napewno warto się zainteresować nim jak i innymi produktami tej marki, co też uczynię :) i już upatrzyłam sobie kolor 21 Magic Sapphire.

Ocena 4/ 5

Cena: 5ml / 4,50€

Dostępność : tylko w Sokos  Emotion w Finlandii


A jaki kolor na paznokciach Wy najbardziej lubicie?

czwartek, 19 września 2013

Astor- Skin Match-podkład dopasowujący się do cery









Skin Match to podkład kupiony przypadkiem i z miejsca stał się moim ulubieńcem razem z podkładem 123 Perfect Bourjois. Ciężko mi dobrać podkład, który będzie matował, nie robił efektu maski, będzie miał średnie krycie, a przy tym paleta kolorów będzie sensowna, no i oczywiście taki podkład nie ma prawa zapychać. Te wszystkie zalety posiada właśnie Skin Match.

Używam go  idealnym dla mnie odcieniu 100 Ivory. Konsystencja jest trochę rzadka, ale mnie to nie przeszkadza, bo i tak używam do nakładania pędzla. Nie ma żadnych smug, podkład rozprowadza się szybko i rzeczywiście dopasowuje się on do cery ( przynajmniej mojej) sprawiając, że wygląda perfekcyjnie. Krycie jest raczej średnie i nie jest to kosmetyk dla tych, którzy   mają problemy z cerą, bo dużych niedoskonałości nie ukryje.
To nie jest podkład stricte matujący, ale moja przetłuszczająca się cere świetnie matuje na cały dzień i ewentualnie w duży upał czoło zaczyna się świecić, ale i tak po kilku dobrych godzinach.Nie gwarantuję Wam oczywiście, że i u Was tak będzie :) Co dla mnie ważne, cera nie jest przesuszona, nie wygląda ´´płasko´´, a właśnie jak to określił producent -naturalnie.

Dodatek filtru SPF 20 to duży plus, bo niestety nie każdy podkład zawiera jakikolwiek filtr.
Trwałość również jest mocną stroną tego podkładu, bo u mnie trzyma się cały dzień i nie ma absolutnie tendencji do tajemniczego znikania.Opakowanie równiez bez zarzutu i super, że posiada pompkę.

Dla mnie to kosmetyk bez wad i dopóki będzie produkowany, dopóty będę go używać  ( mam nadzieje, ze komuś coś sie nie odwidzi i nie zaczną tego cudeńka wycofywać!).Niestety jako, że jest niedostępny w Finlandii muszę go sobie sprowadzać z Polski :/

Ocena: 5 / 5

Cena: 30ml / ok 48zł

Dostępność: m.in w Rossmanie

Używałyście już tego podkładu?  Jakie macie o nim zdanie?

środa, 18 września 2013

Loreal- Nature-Douceur d’huiles-maska do włosów nieposłusznych i puszących się







Maska z serii Nature od Loreala przeznaczona jest do włosów nieposłusznych i puszących się.
Zawiera oliwę z oliwek oraz olej z otrębów, a ponadto jest pozbawiona sztucznych barwników, parabenów i silikonów.

Kupiłam ją po dobrej cenie w czasie, kiedy poszukiwałam jakieś profesjonalnej maski do włosów, która by ich nie obciążała. Czy jestem z tego zakupu zadowolona. Raczej tak, ale chyba już nie kupię jej ponownie, bo tak naprawdę to nie jest to żadne cudo, a poprostu dobry kosmetyk i śmiało mógłby kosztować mniej.

Konsystencja jak widać jest dosyć mazista, gęstawa i nie spływa z włosów. Ja nakładam ją raz w tygodniu na ok 5min po umyciu szamponem głęboko oczyszczającym. Producent radzi pozostawić na 2-3 minuty. W trakcie spłukiwania już czuć, że włosy są wygładzone i bardzo miękkie. Po wysuszeniu wyglądają tak zwyczajnie. Ani nie są całkowicie gładkie, ani nie puszą się bardziej niż zwykle,a nawilżenie jest zadowalające dla mnie posiadaczki włosów zdrowych, bo dla kogoś kto ma suche będzie za słabe. Moje włosy wcale nie wyglądaja po tej masce jakoś lepiej, a co więcej dalej mają tendencje do puszenia się, gdy na dworze jest wilgotno i jak narazie niczym nie udało mi się tego zniwelować. 

Nie znoszę kiedy kosmetyki do włosów je obciążają, a niestety dość często mi się to zdaża i prędzej czy później taki specyfik wędruje do kosza. Obawiałam się, że ta maska też może mi zrobić z włosów jeden wielki strąk, ale nie ma tak źle, choć po umyciu wieczorem włosy nie wytrzymują w świeżości całych 2 dni jak zawsze, a wczesnym popołudniem zaczynają już być oklapnięte, aczkolwiek nie zdażyło mi się nigdy używać kosmetyku do włosów po którym świeżość czupryny zostałaby choć o jeden dzień dłużej. 

Doczepię się jednak do zapachu. Producent zapewnia, że jest to cudowna woń jaśminu i wanilii. No to chyba w życiu nie wąchał tych dwóch składników, bo ta maska w żadnym razie nimi nie pachnie! To jak dla mnie zapach drażniący i taki typowo kosmetyczny, ciężki do opisania, ale nie podoba mi się.

Nie powiedziałabym, że to maska stworzona do włosów bardzo zniszczonych i wymagających, a raczej do suchych / normalnych bez tendencji do przetłuszczania. 

Ocena 4 / 5

Cena: 200ml od 40-80zł w zależności od sklepu i salonu,

Dostępność: polecam zamówienie  TU

Używałyście tej maski? Która maska do włosów jest Wasza ulubioną?


wtorek, 17 września 2013

Oriflame-Very Me- Oh my Gloss- błyszczyk w odcieniu Naughty





Ten błyszczyk kupiłam kiedy ostatni raz był dostępny w katalogu Oriflame. W sumie nie wiem dlaczego zdecydowałam się akurat na ten, taki zakup pod wpływem chwili. No i szczerze powiedziawszy to taki przeciętniak, że używłam go rzadko, dobrze przynajmniej, że opakowanie jest małe.

W katalogu zapewniano, że błyszczyk mocno połyskuje i nadaje kolor i właśnie z tego powodu wybrałam go w mocnym odcieniu różu. Fakt, nabłyszczenie jest rzeczywiście ładne, usta są optycznie powiększone, ale gdzie niby jest ten kolor, skoro na moich ustach ten błyszczyk jest całkowicie bezbarwny! Nie o to mi chodziło, nie lubię kosmetyków do ust które niby są zabarwione, ale potem okazują się nie nadawać nawet minimalnego koloru.
Błyszczyk ma konsystencje kisielowatą nie ma drobinek, nie jest ciężki, ale czuć go na ustach, które też skleja i za to ma ode mnie kolejnego minusa.Jest też nietrwały- bez jedzenia i picia zszedł całkowicie już po godzinie.

Opakowanie jak widać jest typowo młodzieżowe, nie podoba mi się poprostu. Jasne, że nie ma co tutaj oczekiwać designu YSL, bo ta linia kosmetyków jest przeznaczona chyba właśnie dla nastolatek i ma być poprostu kolorowo, ale bez przesady- ta tuba jest poprostu tandetna!

Zapach określiłabym jako balonowo-kosmetyczny, na szczęście jest słaby i niezbyt wyczuwalny.

Żałuję,że wydałam na niego pieniądze, może nie duże, ale mogłam dołożyć i mieć coś lepszego, a tak błyszczyk powędrował już do kosza.

Ocena 2 / 5

Cena: 10ml / ok. 8zł

Dostępność: był jakis czas temu w katalogu Oriflame, obecnie chyba niedostępny


Znacie tem błyszczyk?



poniedziałek, 16 września 2013

Nuxe-Creme Prodigieuse i Contour des Yeux Prodigieux- krem na dzień i krem przeciwzmarszczkowy pod oczy





 
od lewej konsystencja kremu na dzień , prawa strona krem pod oczy





To moje pierwsze spotkanie z kosmetykami tej francuskiej marki, która z tego co czytam, jest lubiana w Polsce, a jej produkty opierają się przede wszystkim na wyciągach roślinnych.

Testowałam juz tyle kremów na dzień i pod oczy, że już chyba nic mnie nie zaskoczy,a  taki produkt musi mieć to ´´coś´´,żebym chciała go kupić ponownie. Te produkty niestety tego nie mają, ale to absolutnie nie znaczy, że są złe.

Krem na dzień´´Regenerujący krem nawilżający dla cery normalnej i mieszanej, który chroni skórę przed stresem oksydacyjnym, odpowiedzialnym za jej starzenie. Krem ma również działanie matujące.Ten krem nawilżający w znaczący sposób nawilża, odświeża i matuje cerę.´´
Nie wiem, czy kosmetyk rzeczywiście chroni przed stresem oksydacyjnym, bo logiczne jest, że nie potrafię tego sprawdzić. Mogę natomiast powiedzieć, że krem owszem matuje cerę zaraz po aplikacji, nie jest w ogóle tłusty i nie zostawia jakiegokolwiek filmu na skórze, ale owo matowienie u mnie utrzymuje się ok. 5 godzin i nie więcej, a uczucie nawilżenia i odświeżenia jest dość słabe, bo mam nawet wrażenie trochę przesuszonej skóry

Kosmetyk jest lekki, bardzo szybko się wchłania i stanowi dobrą bazę pod makijaż tyle tylko, że strasznie przeszkadza mi jego zapach. Kojarzycie wziewny lek Bioparox?  Ten krem pachnie dla mnie identycznie jak to apteczne paskudztwo i na początku nie byłam w stanie tego znieść, ale już się przyzwyczaiłam, ale szkoda, że producent się tu bardziej nie postarał.

Ten krem nie robi na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Jest dosyć dobry i tyle. Nie zamierzam kupowac go ponownie.

Krem przeciwzmarszczkowy pod oczy: wspominałam, że kremów przeciwzmarszczkowych pod oczy używam prewencyjnie, więc ucieszyłam się  kiedy dostałam ten egzemplarz do wypróbowania, bo co jak co, ale takich kremów u mnie nigdy dość :) Jaki jest ten krem?  Ano całkiem niezły, owszem szału nie robi, ale to dobry krem na dzień pod makijaż. Przede wszystkim jest bardzo leciutki, nietłusty i szybko się wchłania. Bez problemu można na niego nałożyć korektor i nic nie nie wałkuje. Od razu po nałożeniu skóra pod oczami jest naturalnie rozświetlona i wygląda  na wypoczętą i ogólnie ma się lepiej. Znika gdzieś zmęczenie i niewielkie sińce.

Nawilżenie również jest jak dla mnie zadowalające, a skóra jest gładka i przyjemna w dotyku.
Krem jest bezzapachowy co jest bardzo ważne, bowiem niektórzy producenci nie wiedzieć czemu dodają kompozycje zapachowe do kremów pod oczy, czego nigdy nie zrozumiem, bo to przecież bardzo łatwo może doprowadzić do podrażnień! Wydaje mi się jednak, że ten kosmetyk lepiej sprawdzi się w przypadku skóry młodszej, bez zmarszczek lub z pierwszymi, niewielkimi. Dla Pań, których skóra pod oczami jest mocno wysuszona i widać już zaawansowane zmarszczki będzie on za lekki. Duży plus przyznaję za poręczne opakowanie z pompką tłokową, dzięki której zużyjemu cały krem do końca.
To fajny kosmetyk, którego zużywam z przyjemnością, ale nie zatrzyma mnie przy sobie na dłużej.

Ocena kremu na dzień 3+ / 5      Ocena kremu pod oczy 4+ / 5

Cena: krem po oczy 15ml / ok 58zł, krem na dzień 40 ml / ok 75zł

Dostępność: w Polsce kosmetyki Nuxe są dostępne w aptekach stacjonarnych i internetowych, natomiast nie widziałam ich nigdzie w Finlandii


Używacie kosmetyków marki Nuxe?  Próbowałyście opisywanych kremów?






niedziela, 15 września 2013

Hean-Eye Ilumination-korektor rozświetlający pod oczy







Kiedy spędzałam wakacje w moim rodzinnym domu w Polsce skończył mi się korektor pod oczy,a  bez tego kosmetyku nie wyobrażam sobie codziennego makijażu.
W Rossmanie nie znalazłam nic ciekawego, więc weszłam do małej, znajomej drogerii, gdzie jest duży wybór kosmetyków marek, które na ogół nie tak łatwo dostać w moim  mieście i okolicach.
Zależało mi na tym, by korektor był z aplikatorem takim  jak w błyszczykach tzw. pacynką i pani poleciła mi korektor rozświetlający mało mi znanej firmy Hean.
Zastanowiło mnie to, że jest on dostępny tylko w jednym odcieniu, na dodatek bardzo jasnym, ale ekspedientka zapewniła mnie, że dopasowuje sie on do odcienia karnacji ( co niestety nie jest prawdą).

Korektora używam tylko pod moje niewielkie cienie pod oczami, które jednak muszą być trochę zakamuflowane i w tym ten korektor jak najbardziej się sprawdza. Jest lekki, nie zbiera się w załamaniach skóry i delikatnie ją rozświetla, ale nie zawiera na szczęście żadnych niepotrzebnych drobinek. Skóra pod oczami wygląda na wypoczętą i od razu prezentuje się lepiej. Korektor jest trwały i nie waży się ani nie znika tajemniczo przez cały dzień .Zawiera wyciąg ze świetlika, ogórka i alantoinę.

Jak już wspomniałam jego odcień jest bardzo jasny i dla mnie akurat jest w sam raz, ale mojej Mamie, która ma karnacje o ton ciemniejszą od mojej korektor mocno odznaczał się i wyglądał nienaturalnie, był poprostu za jasny, więc uważajcie przy zakupie, bo to kosmetyk raczej dla bladziochów!

Moje oczekiwania spełnia i jestem z niego zadowolona, ale odejmuje ocenę za brak innych odcieni.
Nie kupię tego korektora po raz drugi, bo trochę czasu minie zanim mi się skończy, a do tego czasu  będę chciała przetestować coś inengo z tej kategorii.

Ocena 4 / 5

Cena : ok 13zł

Dostępność: ja kupiłam w małej drogerii i w takich szukajcie


Znacie ten korektor? Jaki jest Wasz ulubiony?

sobota, 14 września 2013

Maybelline One by One Volume Express Satine Black








 W pewnym magazynie urodowym przeczytałam, że tusze Maybelline to najlepsze tego typu kosmetyki w tym przedziale cenowym. Używałam jakiś czas temu Volume Express Turbo Booster,była to kompletna porażka i dałam sobie spokój na długo z wszystkimi kosmetykami tej marki. One by One w wersji Satine Black dostałam do wypróbowania i ciężko się zdziwiłam, bo spodziewałam się oblepiającej mazi jak we wczesnych tuszach tej firmy,a  tu proszę niespodzianka!
Tusz jest bardzo, bardzo dobry!

Jak widziecie szczoteczka jest nietypowa. Ma bardzo krótkie, plastikowe wypustki, ale maluje sie nią nadzwyczaj łatwo. Konsystencja tuszu również jest idealna, bo nie brudzi on powiek w trakcie malowania, ani rzęsy nie są sklejone czy usztywnione. 
Już po jednej warstwie rzęsy są zauważalnie dłuższe, a druga i trzecia jeszcze bardziej to podkreśla. Poza tym bardzo podoba mi się efekt pogrubienia, bo rzęs jest optycznie więcej i powiedziałabym, że ten tusz daje efekt sztucznych rzęs. 
Nie mam do tego kosmetyku żadnych zastrzeżeń, bo i jest trwały, nie kruszy się i nie rozmazuje i łatwo go zmyć.

Nie znajduję w tym tuszu żadnej wady i myślę, że przyjrzę się teraz uważniej kosmetykom tej marki, no może oprócz podkładów, bo jak dla mnie są one niezbyt dobre. Sprawdźcie ten tusz koniecznie!






Ocena 5 / 5

Cena: 9,6ml / w Rossmanie ok. 37zł, w Finlandii ok 18€

Dostępność: w Polsce m.in w Rossmanie, w Finlandii wszędzie tam , gdzie są szafy Maybelline


Znacie ten tusz? Jak Wam się podoba?


piątek, 13 września 2013

Sephora Nail Lacquer nr L16 Curacao






Starsza wersja lakierów z Sephory i chyba próżno ich już dzisiaj szukać na półkach w tej drogerii.
Dostałam jakis czas temu 2 kolory: Curacao, czyli mocny błękit oraz klasyczną czerwień, którą pokażę Wam innym razem.

O ile kolor mi przypadł do gustu, bo jest poprostu ładny i zwraca uwagę to już technicznie lakier jest mocno przeciętny. Ma płaski i krótki pędzelek, którym może i nakładałoby się lakier z łatwością, gdyby nie jego trochę za rzadka konsystencja, która sprawia, że lakier rozlewa mi się po płytce paznokcia i brudzi skórę wokół. Ani razu nie zdażyło mi się nie pobrudzić się przy malowaniu tym lakierem i z tego względu używam go rzadko i zastanawiam się, czy go nie wyrzucić i sprawić sobie inny, w podobnym kolorze.Denerwuje mnie to, że po każdym malowaniu muszę wziąć patyczek nasączony zmywaczem i dobrze wyczyścić skórę wokól paznokci, a po innych lakierach mi się to nie zdaża.

Lakier schnie szybko i w zasadzie możnaby poprzestać na jednej warstwie, bo nie robi smug ani prześwitów, ale ja z przyzwyczajenia dodaje drugą. Błękit jest tak samo intensyny jak w buteleczce, nie ma drobinek, a wykończenie jest błyszczące, tylke tylko, że po ok 2 dniach lakier staje się jakby matowy, bo połysk znika. Nie jest zbyt trwały- po 3 dniach juz odpryskuje na końcówkach.

Jego zmywanie mnie irytuje, bo lakier marze się po palcach, brudzi je i trzeba mocno trzeć, żeby go pozbyć ze skóry, a i z paznokci schodzi po dłuższym tarciu. Objętnie jakiego zmywacza użyje zawsze mam problem ze zmyciem tego lakieru do końca.

Kolor na tak, reszta NIE

Ocena 2 / 5

Cena: 5ml / ok 18zł

Dostępność: chyba już nie ma go w polskich Sephorach, więc nie jestem pewna, czy w ogóle można go jeszcze dostać

Jak Wam się podoba ten kolor?

czwartek, 12 września 2013

Jennifer Lopez Deseo for men EDT



Deseo to pierwszy i jak narazie jedyny zapach J. Lo skierowany dla mężczyzn.
Został stworzony w 2008r. przez duet perfumiarzy : Ellen Molner ( ma w dorobku także CK Free i Eternal Magic dla Avon)  i Jim Krivda ( Ralph Lauren Ralph Wild).

Jak już pewnie wspominałam nie oceniam zapachów celebrytów zanim ich nie przetestuję. Tak naprawdę to mało mnie obchodzi kto się pod nimi podpisuje, bo jeśli kompozycja mi się podoba, ma ciekawe nuty to poprostu dany zapach kupię. Niestety dość często spotykam się z opiniami typu : ´´jak można używać perfum np. Britney Spears?! Przecież to obciach!´´  Cóż, dla mnie akurat obciachem jest kupowanie podrabianych perfum.

Wróćmy jednak do Deseo:) Kompozycja zaliczana jest do kategorii drzewno-aromatycznej.
Flakon kształtem przypomnina mi kamień, ale nie bardzo mi się podoba. Wersja damska Deseo ma identyczną butelkę, ale dół jest błękitny, a góra jasna.
Do zakupu skłoniła mnie przede wszystkim niska cena,a pozatym nie miałam jak dotąd okazji przetestować zapachów J.Lo.

Jaki jest Deseo for men?  Przede wszystkim świeży i niezbyt ciężki. Od razu na wstepie wyczuwalny jest cedr, yuzu i cytryna, ale w wersji naturalnej nie tej rodem z odświeżaczy oraz jagody, a wszystko to jest lekko okopcone tytoniem ( którego jak dla mnie mogłoby być nieco więcej, bo akurat lubię tę nutę w perfumach). Świeżość i ozoniczność jest jednak cały czas wyczuwalna i nie zakłóca jej próbująca się przebić paczula i nuty drzewne.

To zapach na wiosnę i lato, na wakacje. Ładny, ale raczej nie sprawi, że mężczyźni będą za niego otrzymywać stosy komplementów.Trwałość średnia, po kilku godzinach jest już bliskoskórny.

Nuty zapachowe

nuty głowy: yuzu,cedr, czerwone jagody, cytryna

nuty serca:  liść tytoniu, drzewo gwajakowe, korzeń irysa

nuty bazy: drzewo sandałowe, paczula, ambra, wanilia

Ocena 4 / 5

Cena: 50ml / ok. 16€

Dostępność:perfumerie internetowe


Znacie ten zapach? A może próbowałyście innego od J.Lo?

środa, 11 września 2013

Toniki, których aktualnie używam

Niech Was nie przestraszy taka ilość toników, zapewniam, że wszystkie są świeże i używam ich na zmianę, nic mi nie zalega miesiącami na półkach:)




1. Environ - Avst - Moisturising Toner - tonik nawilżający do twarzy

Marka pochodzi z płd. Afryki i generalnie jej produkty nie należą do najtańszych. Kiedy jednak tak patrzę na ten tonik to nie mogę pojąć dlaczego tyle jest nad nim zachwytów, a ja uważa, ze jest baardzo przeciętny i skąd ta cena?

Skład jest dobry, bo przeważają naturalne składniki i znajdziemy tu m.in:  mleczan sodowy, pantenol, ekstrakt z liści drzewa miodowego, ale to zwykły tonik bez jakiś większych właściwości. Jest to tonik o ponoć nadzwyczajnym działaniu nawiżającym, ale ja jakoś się tego nie dopatrzyłam. 
Przede wszystkim brak mi po użyciu uczucia odświeżenia i stonizowania skóry, a to dają mi inne, dużo, dużo tańsze odpowiedniki. Po tym toniku mam wrażenie, że przetarłam twarz wodą z kranu, bo nie czuję ani obiecywanego nawilżenia ani niczego innego. 
Miałam już kiedyś inny kosmetyk tej marki, który był tak samo nijaki ( choć tamten produkt był dużo gorszy) i też porażał ceną ( była to maseczka do twarzy, która miała oczyszczać cerę, a na drugim miejscu w składzie zawierała parafinę,która ´´pięknie´´ zapchała mi pory) .
Tonik jest bezzapachowy, bezbarwny i bezalkoholowy.
 Generalnie nie polecam, bo po co wydawać takie pieniądze na tonik, skoro można mieć lepiej działający o podobnym składzie i w rozsądnej cenie.


Skład: Aqua, Sorbitol, Butylene Glycol, Sodium Lactate, Panthenol, Sodium Pca, Niacinamide, Ethoxyglycol, Propylene Glycol,Glucose, Lactic Acid, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Achillea Millefolium Extract, Ononis Spinosa Root Extract, Tussilago Farfara (Coltsfoot) Leaf Extract, Rosmarinus Officinallis (Rosemary) Leaf Extract, Thymus Serpillium (Thyme) Extract, Salvia Officinallis (Sage) Leaf Extract, Melissa Officinallis Leaf Extract, Althaea Officinallis Root Extract, Cyclopia Genistoides (Honeybush) Leaf Extract, Disodium EDTA, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Caramel, Citric Acid


Ocena: 2 / 5

Cena: 200ml / ok 160zł 

Dostępność: salony kosmetyczne, internet 

2. Sarbec- Corine de Farme- tonik oczyszczający do twarzy

Poprostu fajny tonik, który robi to co powinien. Nie zawiera alkoholu i ma aż 99% naturalnych składników, bez parabenów. Nadaje sie także do cery wrażliwej.
Pachnie delikatnie,jest łagodny i co ważne nie klei się. Delikatnie tonizuje i odświeża skóre, usuwa resztki makijażu i przygotowuje na nałożenie kremu.
Opakowanie posiada pompkę,która niestety lubi wystrzeliwywać tonik na wszystkie strony, więc trzeba to mieć na uwadze. To dobry, łagodny kosmetyk i jak najbardziej go polecam.

 Sklad: Aqua, Polysorbate-20, PEG-60, Almond Glycerides, Parfum, Methylisothiazolinone, Polyaminopropyl Biguanide, Sodium Hydroxide, Citric Acid


Ocena 5 / 5

Cena: 200ml / ok 10zł

Dostępność: nie wiem gdzie dokładnie możecie kupić kosmetyki tej firmy, chyba częściej w internecie



 3. Tołpa-Dermo Face-Sebio-normalizujący tonik matujący

Mam cały zestaw kosmetyków z serii Sebio (oprócz kremu punktowego). Ten tonik niestety zawiera alkohol i za to daje mu już minusa, bo cerze tłustej wcale ten składnik nie jest potrzebny!
Kosmetyk pachnie dziwnie, jakby ziołowo-kosmetycznie, ale w zasadzie jest to mi ten aromat obojętny. Poza tym w składzie znajdziemy kwas salicylowy, ekstrakt z kory cynamonowca, cynk PCA, ekstrakt z mirry i kwas mlekowy.
Oceniam ten tonik jako dobry, choć nie obejdzie się bez kolejnego minusa, ale o tym za chwilę.
Rzeczywiście nieźle odświeża i tonizuje skóre, wygładza ją,a  przy tym nie jest lepki , ale raczej nie zauważyłam, aby miał jakieś inne działanie na moją cerę. Nie przyczynia się do zmiejszenia wyprysków ani nie sprawia, że wytrwarza się mniej sebum. No i wspomniana wada: tonik ten pieni się lekko w trakcie użycia! Zaskoczyło mnie to bardzo, bo co jak co, ale nie powinno to tu mieć miejsca aczkolwiek jest to delikatne, więc można to przeżyć.
Kosmetyk jest raczej delikatny i nie porównywałabym go do takich toników jak np. Clerasil  czy Clean&Clear,bo nie ściąga i nie przesusza skóry, ale radzę uważać na niego wrażliwcą
Niezły, ale nie kupię ponownie.

Ocena 4- / 5

Cena: 200ml / ok 20zł

Dostępność: Rossmann, apteki

4. Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris-Pharmaceris- SensiMicellar- płyn micelarny do delikatnego oczyszczania demakijażu twarzy i oczu

Nie zmywam tym płynem makijażu- to napiszę od razu. Jedynie jego resztki i spisuje się dobrze, ale nie dam przez to całej oceny, bo nie wiem, czy płyn rzeczywiście zmyje cały podkład i tusz.
Jest to bezbarwny i bezzapachowy płyn, który całkowiem dobrze oczysza, odświeża i tonizuje, a przy tym nie ściaga skóry i nie przesusza.W składzie zawiera witaminę B3, ekstrakt z alg, glukam oraz wosk z owoców mango Niby zwykły, a porządny kosmetyk. Polecam, choć ja sama już do niego nie wrócę, bo próbuję różnych płynów micelarnych.

 Skład: Aqua, Methyl Gluceth-20, Poloxamer 188, Polysorbate 20, Niacinamide, Zinc Gluconate, Propylene Glycol, BHT, Copper Acetylmethionate, Codium Tomentosum Extract, Polyaminopropyl Biguanide

Ocena 4+ / 5

Cena: 200ml / 22zł

Dostępność: tylko w aptekach 



5. Biochemia Urody-hydrolat oczarowy

Uwielbiam kosmetyki z Biochemii za ich rewelacyjne działanie, skład, ceny oraz za to, że przygotowuje się je samemu z półproduktów. Hydrolatu oczarowego używam w charakterze tonika i sprawdza się w tej roli bardzo dobrze. Odświeża, oczyszcza, tonizuje, a przy tym jest łągodny. Nie wysusza i nie ściąga skóry, a nawet zauważyłam,że przyspiesza gojenie się drobnych wyprysków.
Jedynie zapach nie jest najpiękniejszy,a powiedziawszy szczerze: tonik jak dla mnie troche śmierdzi, ale akurat w tym wypadku to mało ważne, bo działanie jest na 5. 
Z pewnością będę kupowała ten jak i inne produkty firmy i zachęcam Was do ich wypróbowania!

Ocena 5 / 5

Cena: 200ml / 17,90zł

Dostępność: TU


6. Berner-Herbina- MarjaSPA Fresh- tonik do skóry tłustej i mieszanej

Tonik ten zakupiłam dla męża, bo lubi on toniki z alkoholem, ale obecnie zaprzestał je stosować, więc, żeby opakowanie nie poszło do kosza postanowiłam ten produkt sama wykończyć.
No cóż.. nie jest to najlepszy kosmetyk jaki kiedykolwiek miałam. Alkohol czuć już na początku, czuc go też na skórze, która niby jest odświeżona i stonizowana, ale jednocześnie troche ściągnięta i to mi się nie podoba. Zauważyłam też , że po tym toniku moja cera jakby szybciej się przetłuszcza.
Nie wiem, czemu niektórrzy producenci dalej myśla, że skórze tłustej służy jedynie alkohol buhający z butelki i to on najlepiej oczyści nam cerę... Błędne myślenie. 
Kosmetyk typu: zużyć i zapomnieć.

Ocena: 2 / 5

Cena: 200ml / ok 6€

Dostępność: ja akurat kupiam w markecie Minimani, ale produkty Herbiny są szeroko dostępne w Finlandii

7. Profarm- pichtowy tonik bezalkoholowy

Kompletując moją wakacyją kosmetyczkę poszukiwałam jakiegoś toniku i naczytawszy sie sporo przychylnych opinii o kosmetykach z olejkiem pichtowym zamówiłam ten oto tonik.
Sprawdził się nad morzem i sprawdza się także teraz. Producent zapewnia, że tonik ma działanie oczyszczające, antybakteryjne, odżywcze i energizujące. Napewno faktem jest, że ów specyfik dobrze odświeża i tonizuje, usuwa resztki makijażu, nie przesuszając przy tym ani nie ściagając skóry. Trądziku nie mam, a wypryski pojawiają mi się rzadko, więc nie wiem, czy tonik rzeczywiście sobie z tymi problemami radzi aczkolwiek obietnice, że rozluźnia on napięte mięśnie i likwiduje uczucie ciągłego zmęczenia kwituję jedynie uśmiechem.To tonik, a nie maść z apteki:)
Zapach jest dosyć oryginalny, bo bardzo przypominami szyszki zapachowe, choć nie jest to aromat sztuczny i nie drażni, ale jeśli ktoś takich kompozycji nie lubi to będzie się raczej zmuszał do użycia tego produktu, bo zapach jest  dosyć wyczuwalny. Mnie się w podoba.
Skład  przyzwoity, ale wyrzuciłabym stamtąd parabeny. Całkiem dobry kosmetyk, który wywiązuje się ze swego zadania. Polecam.

Skład:  Aqua, Polysorbate 20, Glycerin, Magnezium Aspartate (and) Zinc Gluconate (and) Copper Gluconate, Propylene Glycol (and) Aqua (and) Vaccinium Myrtillus (and) Cucumis Sativus *and) Hamamelis Virginiana (and) Phenoxyethanol (and) Methylparaben (and) Propylparaben, Abies Sibirica, parfum, Sodium Hydroxide, DMDM Hydantoin (and) Methylparaben (and) propylparaben (and) Phenoxyethanol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl-3-cyclohexen Carboxaldehyde.


Ocena 4+ / 5

Cena: 200ml / ok 10zł

Dostępność: apteki

Stosowałyście któryś z pokazanych tu produktów? Jakiego toniku teraz używacie?



 

wtorek, 10 września 2013

Alterra- peeling pod prysznic Pomarańcza i Cukier Trzcinowy





Ciągle szukam swojego ulubionego peelingu. Jak dotąd najbardziej spodobał mi się jeden z tych produktów od Pat&Rub, ale jako, że nie jest łatwo mi go zdobyć, a i cena do najniższych nie należy to moje poszukiwania trwają dlatego w komentarzach koniecznie napiszcie mi jaki jest Wasz ulubiony peeling:)

Peeling Alterry nazwałabym raczej żelem peelingującym, bo jest łagodny i bardziej masuje skórę aniżeli złuszcza. Drobinki są malutkie i słabo widoczne w przezroczystym żelu, a sam kosmetyk pachnie pomarańczowo z domieszką alkoholu, choć ten ostatni napewno tu nie dominuje i nie ma się czego obawiać, choć z drugiej strony producent mógłby popracować nad zapachami swoich kosmetyków, bo dla mnie akurat sa niezbył ładne, a moja Mama z tego względu przestała kupować produkty tej marki, bo nie jest w stanie znieść tych aromatów.

Żel nie pieni się praktycznie wcale, ale dobrze myje i przyjemnie masuje skóre pozostawiając ją odczuwalnie gładką i miękką. Jako, że jestem zwolenniczką ´´drapaków´´ to tej kosmetyk jest dla mnie trochę za słaby pod względem peelingującym i używam go codziennie, a nie tak jak radzi producent 1-2 razy w tygodniu. Uważam, że z powodzeniem sprawdzi się u posiadaczek skóry wrażliwej i spodoba się tym z Was, które nie lubią mocnych peelingów.

Na plus oczywiście skład, naturalny jak to u Alterry, choć wyrzuciłabym stamtąd alkohol, który jest jednak dość popularny w naturalnych kosmetykach i mnie akurat krzywdy nie robi, ale osobiście wolałabym, żeby zastąpiono go czymś innym.

To dość dobry produkt i napewno można go wypróbować, bo cena zachęca. Ja po skończeniu opakowania nie ponowię zakupu.

Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin, Coco-Glucoside, Xanthan Gum, Glyceryl Oleate, Silica, Sucrose, Disodium  Cocoyl  Glutamate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Parfum from natural essential oils, Limonene from natural essential oils, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Citrate, Citric Acid

Ocena:  4 / 5

Cena:  200ml / 9zł

Dostępność: Rossmann

A co Wy sądzicie o tym produkcie?


poniedziałek, 9 września 2013

Dermedic- Hydrain3 Hialuro-koncentrat balsamu nawadniający skórę






Jeszcze wcale nie tak dawno borykałam się z niesamowicie suchą skórą, której nie pomagały nawet apteczne maści przepisane przez dermatologa i alergologa. Nie była to wina żadnej choroby czy uczulenia, ot poprostu samo  przyszło i nikt nie wiedział czemu. Było to niezwykle uciążliwe i wymagało ciągłego smarowania tłustymi maziami na receptę, które niewiele dawały. Uratowało mnie zwykłe masło do ciała z drogerii i do dziś pamiętam, że było to Fruttini by Aldo Vandini wiśniowo-waniliowe:) Dość tych wspomnień, bo dziś pokażę Wam ten oto koncentrat nawadniający skórę aptecznej marki Dermedic.

Kosmetyk ten jest przeznaczony dla skóry suchej, bardzo suchej i odwodnionej, choć ja akurat myślę, że nie bardzo nadaje się właśnie do tej bardzo wysuszonej. W składzie zawiera wodę termalną, kwas hialuronowy, proteiny owsa, oraz 5% urea.

Jest to dosyć gęsty balsam o jakby delikatnie morskim zapachu, który nie zostaje długo na skórze i nie drażni. Kosmetyk łatwo sie aplikuje i co dla mnie ważne w ogóle nie zostawia nieznośnie tłustego filmu jak czasem się zdaża i piżama nie lepi się do skóry kiedy używam tego specyfiku wieczorem.
 Osobiście jestem zadowolona z działania tego produktu, bo moja skóra jest po tym koncentracie gładka, odczuwalnie nawilżona, przyjemna w dotyku, a rezultat utrzymuje się jeszcze dnia kolejnego, ale jak wspomniałam na początku osoby ze skórą bardzo wymagającą mogą czuc niedosyt i uważam, że w tym wypadku ten balsam będzie trochę za słaby.

Przyczepię się na koniec do trochę niezbyt dobrze wykonanego opakowanie. Jak widzicie na pierwszym zdjęciu klapka jest oderwana w połowie. Stało się to kiedy tuba raz jedyny spadła mi z niewielkiej odległości na podłogę i od tego czasu każdy jej element kruszy się i łamie w czasie jej otwierania. Możnaby to dopracować.

Ja sama nie kupię już drugiego opakowania, bo w kolejce czekają inne mazdiła do przetestowania, ale myślę, że śmiało mogę polecić ten koncentrat wszystkim posiadaczką skóry od normalnej po suchą, a jeśli macie większy problem z przesuszeniem to najpierw poproście w aptece o próbkę tego kosmetyku.

Ocena 4+ / 5

Cena: 200g / ok 17zł

Dostępność: tylko w aptekach

Znacie ten kosmetyk ? Jaki jest Wasz ulubiony balsam do ciała?

niedziela, 8 września 2013

Maybelline Super Stay 14HR nr 430 Stay with me Coral





Mam obecnie lekką fazę na wszelakie długotrwałe szminki i  takie głownie teraz kupuję. Jak narazie nic nie przebija mojej ulubionej Estee Lauder Double Wear Stay in Place, ale testuję dalej, ostatnio głównie kosmetyki ze średniej półki.

Lubię markę Maybelline za ich tusze, szminki i błyszczyki ColoRama, więc ucieszyłam się, kiedy otrzymałam opisywaną pomadkę, szczególnie, że bardzo przypadł mi do gustu jej odcień. Nie jest koralowy jak sugerowała by nazwa, a lekko malinowy, intensywny , a wykończenie satynowe. Szminka nie posiada żadnych drobinek i trochę brak jej poślizgu przy aplikacji, ale jak zauważyłam tę wadę ma więkoszość szminek opisywanych jako długotrwałe. Pachnie owocowo-kosmetycznie i ten aromat jest wyczuwalny tylko w trakcie nakładania.

Jest lekka i nie czuć jej na ustach, ale nie radzę nakładac jej wtedy kiedy macie usta przesuszone, bo bardzo to podkreśli, a co więcej sama nie za dobrze nawilża ( pierwszy raz dość mocno wysuszyła mi skórę ust) i dla mnie nie ma mowy, by nakładać jej bez użycia wcześniej balsamu do ust.
Producent zapewnia, że jej trwałośc jest aż 14 godzinna, ale oczywiście nie należy w to wierzyć, zreszta strasznie denerwują mnie takie obietnice jak : ´´ochrona 72h, podkład utrzymuje się 24h´´ itp. głupoty, bo to tak jakby ktoś się nie mył przez tyle godzin i szedł spać w makijażu.  Powtórzę jeszcze raz:  Super Stay NIE wytrzymuje na ustach 14godzin!!
Sprawdziłam to wielokrotnie i za każdym razem wynik był ok. 4-5godz, ale bez jedzenia i picia, w przeciwnym wypadku zostawała poskromiona w większości już w czasie spożywania głownego dania, a jej resztki utrzymywały sie jeszcze tylko na konturach ust i później konieczna była poprawka. Moim zdaniem to wcale nie jest długotrwała szminka, ale słyszałam głosy, że innym trzyma się dużo dłużej. Nie wiem od czego to zależy.

U mnie każda tego typu pomadka trochę wysusza usta, wię zdążyłąm się już do tego przyzwyczaić, ale nie wiem, czy kupiłabym Super Stay ponownie, bo na rynku wciąż pojawiają się nowe tego typu produkty i moja natura testerki nie pozwala mi używać tylko jednego.
Oceniam ten produkt jako dobry z minusem za naciąganą obietnicę trwałości i wysuszenie, ale raczej polecam tę szminkę , szczególnie w odcieniu, który sama posiadam, choć warto bliżej przyjrzeć się pozostałym kolorkom  z palety.



Ocena 4- / 5

Cena: 3,3g /  ok 30zł

Dostępność: wszędzie tam, gdzie są szafy z kolorówką Maybelline

Używałyście już tej szminki? A może bardziej wolicie błyszczyki?




sobota, 7 września 2013

Gosh- X-ceptional Wear -podkład kryjący


Paczka od rodziców z moimi ulubionymi podkładami dostępnymi tylko w Polsce opóźniała się, więc wybrałam się do perfumerii z nadzieją , że uda mi się kupić jakiś porządny podkład matujący.
Omijałam szafy Maybelline, Rimmel i Loreal, bo za ich podkładami nie przepadam i pomyślałam, że wypróbuje coś duńskiej marki Gosh. Mój wybór padł na X-ceptional Wear w kolorze drugim z palety 12 Natural, który jest idealny dla mojej cery, bo następny w kolejności jest już dużo za ciemny.

Próbowałam się w sklepie wgłębić w skład tego kosmetyku, ale jest on podany na naklejce przyklejonej do tuby i uważam to za duży błąd, bo nalepka odkleiła mi sie już po paru użyciach.Poza tym sam skład jest napisany bardzo małą czcionką i miałam problemy, żeby go porządnie odczytać.
Drugą wadą jest okropne opakowanie. Jak widziecie na zdjęciu tuba jest czarna i nie ma siły, żeby się nie pobrudziła od podkładu. Ja nakładam ten kosmetyk tylko pędzlem, ale i tak jakimś cudem tuba jest brudna i trudną ją doczyścić. Poza tym jest sztywna i bez przecięcia jej na pół nie da rady wycisnać resztek podkładu.

Podkład jest średnio gęsty i bezzapachowy. W teorii ma być on kryjący, ale w praktyce tak nie jest. Kryje dośc przeciętnie i dużych zmian napewno nie zakamufluje nadaje się więc dla cery bez jakiś większych problemów , czyli takiej jak moja.Nie robi maski i stapia się kolorytem cery, a także matuje mnie na cały dzień. Nawet w upały nie zdażył mi się nieestetyczny błysk z tym podkładem z tym, że musicie pamiętać, że to zależy od osobisych preferencji.
Mimo,że podkład w zasadzie nie jest ciężki to nie mogę używać codziennie, bowiem zauważyłam, że wtedy przyczynia się do powstawania niedoskonałości.
Jest trwały- u mnie bez problemu trzyma się aż do wieczornego zmycia bez względu na pogodę.

Mam jednak dylemat, czy kupić kolejne opakowanie, bo z jednej strony ów podkład mi pasuje, a z drugiej  nie podoba mi się , że zdaża mu się zapychać. Nie potrafię jednak znaleźć tu, gdzie mieszkam żadnego dobrego podkładu ze średniej półki i jestem poprostu zła, że nie występuje tu ani marka Astor ani Bourjois.

Ocena 3+ / 5

Cena: 35ml / 13,90€

Dostępność: kosmetyki marki Gosh w Finlandii są w Sokos Emotion

Znacie ten podkład?