sobota, 30 listopada 2013

Zużycia miesiąca - listopad 2013



W tym miesiącu udało mi się zużyć trochę więcej niż poprzednim razem :)




1. Berner - Herbina- antyperspirant 24h

Strasznie wydajny , miałam go kilka miesięcy, a używałam  często. Jest to mój ´´domowy´´ antyperspirant, bo używam go tylko, gdy nigdzie nie wychodzę lub jest to szybkie wyjście do sklepu czy ewentualnie na spacer. Nie mam i nigdy nie miałam problemów z nadmiernym poceniem i Herbina owszem chroni dobrze przy normalnej aktywności. Słabiej sobie jednak radzi w upały i w czasie intensywnych ćwiczeń aczkolwiek nie zdażyło mi się, aby mnie totalnie zawiódł.

Nie zostawia śladów na ubraniach i przyjemnie pachnie - w wersji Linum  jest to taki wodno-kwiatowy, bardzo delikatny aromat.  Myślę, że kupię ponownie tym razem w innej wersji zapachowej.

Ocena : 4 / 5

Cena: 50ml /  ok. 4 €

Dostępność: w Finlandii w każdym markecie

Skład: Aqua, Aluminum Chlorohydrate, Cyclopentasilioxane, Steareth-21, Glycerin, PPG-14 Butyl Ether, Steareth-2, 
Ceteth-2, PEG-8 Distearate, Parfum, Zinc Ricinoleate, Linum Usitatissimum Flower Extract, Propylene Glycol

2. PharmaCF - BeBeauty- balsam do stóp intensywnie nawilżający

Kupiłam ten krem na wakacjach w Polsce i mimo codziennego używania dopiero teraz się skończył. Ma intensywnie nawilżać, a w składzie zawiera kwasy AHA z ekstraktów passiflory, cytryny i brzoskwini oraz szałwię lekarską. Krem jest dobry,choć nie rewelacyjny i kupię go tylko wtedy, gdy znów będę odwiedzała rodzinny dom, ale specjalnie za nim biegać nie będę.

Konsystencja jest średnio gęsta, a zapach cytrusowy - niby nie drażni, nie przypomina środków do czyszczenia łazienki, ale osobiście wolę kremy do stóp, które pachną czymś innym ( oprócz mięty). Wchłania się dosyć szybko i jeśli nie przesadzimy z nakładana ilością to nie stopy nie będą tłuste..

Jeśli chodzi o nawilżenie to krem nie sprawdzi się w przypadku mocno przesuszonej i problematycznej skóry stóp. Ja o tej porze roku nie walczę z taka suchością jak latem i dlatego też ów kosmetyk spełnia swoją rolę codziennego nawilżacza do skóry niezbyt wymagającej, natomiast latem był za słaby i nie radził sobie ze zmiękczeniem, a nawilżał na krótko.

Ocena : 4 - / 5

Cena: 75ml / ok. 5zł

Dostępność: Biedronka




3. Tso Moriri - Wiśnie w czekoladzie  - relaksujący mus do ciała

Uwielbiam słodko pachnące mazidła do ciała,a  ten mus pachnie naprawdę świetnie i w ogóle nie sztucznie wiśniami w czekoladzie! Co prawda normalnie za tymi słodyczami nie przepadam, ale w formie kosmetyku jest naprawdę super. Aromat jest bardzo intensywny i długo wyczuwalny. Może zmęczyć i dlatego nie używałam tego produktu codziennie, a raz na tydzień.
Konsystencja jest rzeczywiście taka piankowo-musowa, lekka aczkolwiek nie podoba mi się, że mus jest tłusty i długo się wchłania i to w zasadzie jego jedyna wada.

Nawilża i odżywia skórę na medal!. Nawet przesuszona skóra na łokciach nie jest dla niego problemem. Do suchej i bardzo suchej skóry kosmetyk idealny. W składzie zawiera masło shea, olej kokosowy, olej z ogórecznika lekarskiego.

Nie kupię go ponownie tylko dlatego, że zupełnie nie wiem, gdzie można go dostać

Ocena : 5 / 5

Cena: 130ml / ok. 40zł

Dostępność: sprawdżcie na stronie producenta TU

 Skład: Butyspermum Parkii (Shea Butter), Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Octylodecanol, Amugdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum, Diethylhexyl Syringylidenr Malonate, Caprylic/Capric Trigliceride, Coumarin, Eugenol, Limonene


4. Sephora - Nourishing Hand Cream

Przeciętny krem dla niewymagającej skóry rąk. Sama napewno bym go nie kupiła. 
Jest średnio gesty i jak dla mnie nieładnie pachnie. Nie potrafię określić co to za aromat, ale drażnił mnie od samego początku, jest jakby roślinno-chemiczny. 

Krem nie jest tłusty i szybko się wchłania dlatego też możemy używać go w ´´biegu´´. Moje suche dłonie nawilża jednak na krótko, po umyciu wracają do stanu pierwotnego. Nie chroni też delikatnej skóry rąk przed zimnem. Możliwe, że sprawdziłby się u tych z was, które mają skórę dłoni normalną i nie wrażliwą. Innym nie polecam,a  cena jest przesadzona.

Ocena : 3 / 5

Cena: 50ml / ok. 30zł

Dostępność : Sephora





5. Avene- Pediatril - żel myjący do ciała i włosów

Bardzo dobry i przede wszystkim łagodny żel do mycia włosków i skóry dla maluszków. To moje drugie opakowanie, a pierwszego używałam od narodzin mojego Skarba. 

Żel jest niezbyt gęsty, bezbarwny i bezzapachowy. Dobrze się pieni, ale nie podrażnia delikatnej skóry dziecka. Nie wysusza skóry, nie ściąga jej. Włoski myje również bardzo dobrze, nie plącząc ich. Jak wszystkie kosmetyki tej marki zawiera wodę termalną Avene.

Polecam wszystkim mamą i nie tylko!

Ocena: 5 / 5

Cena: 500ml / ok 35zł

Dostępność: tylko w aptekach

Skład: Avene Termal Spring Water, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoamphoacetate, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Chlorphenesin, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide


6. Himalaya Herbals- Baby lotion - łagodny balsam dla dzieci

Natrafiłam na ten balsam szukając jakiegoś dla mojego dziecka. Jako, że dużą wagę przykładam do składu kosmetyków dziecięcych ,a  ten wyglądał naprawdę imponująco ( niestety jak  się okazało potem w sklepie online był podany tylko początek składu, a dalej nie jest już on taki fajny), więc kupiłam. Teraz uważam, że mogłam wybrać lepiej, bo balsam jest ot taki zwyczajny i niczym nie zaskakuje. 

Jest bardzo lekki, szybko się wchłania i w ogóle nie jest tłusty co doceniam w kosmetykach skierowanych dla najmłodzych. Pachnie dość przyjemnie, typowo kosmetycznie.  Moje dziecko ma skóre normalną , nie wrażliwą, a ten balsam nawilża dośc powierzchownie i napewno nie nada się dla maluchów ze skórą wymagającą i przesuszoną. Na lato może być, na inne pory roku już nie. 

W składzie zawiera olej migdałowy, olej z oliwek, wyciąg z malwy i lukrecji.

Nie kupię więcej napewno.

Ocena : 3 - / 5

Cena: 200ml / ok. 14 zł

Dostępność:  ja kupowałam TU 

Ingredients: Olive Oil, Almond Oil, Country Mallow Extract, Gulancha Tinospora Extract , Licorice

Other Ingredients: Aqua, Liquid Parafiin, Carbomer, Glycerine, Caprylic / CapricTrigliceride, Isopropyl Myristate, Iso-stearic acid, Dimethicone, Fragrance, Polysorbate 60, Stearic Acid, Cetyl Alcohol, Glyceryl mono hydroxy stearate, Cetearyl Alcohol, Methylparaben, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Butylated hydroxy toulene, Propylparaben 



7. Herbina-Volume - suchy szampon nadajacy objetości


Pisałam o nim TU  Zdania nie zmieniłam i cieszę, się, że udało mi się wreszcie´´ zmęczyć´´ opakowanie do końca. Doszłam do wniosku, że suche szampony nie są mi do niczego potrzebne.


A jak u Was ze zużyciami?

piątek, 29 listopada 2013

Estee Lauder - Double Wear Oil Control Pressed Powder odcień 01 Light







Kiedy poszukuję jakiegoś konkretnego kosmetyku to długo chodzę, oglądam, sprawdzam, zastanawiam się i absolutnie nie daje się naciągnąć na sugestie ekspedientek, bo wiele razy się  tak ´´przejechałam´´. Jakiś czas temu intensywnie szukałam dobrego pudru matującego w kompakcie, a jako, że nie przemawiają do mnie te znane i szeroko reklamowane, dostępne tutaj w każdym miejscu to postanowiłam zakupić puder mojej ulubionej marki Estee Lauder i to był jak najbardziej trafny wybór.

Puder jest przede wszystkim lekki, nie daje efektu mąki na twarzy, bo jest na niej niewidoczny i nie zapycha porów. Zdaża mu się osypywać, ale tylko w trakcie nabierania na pędzel i wtedy trochę brudzi się przez to opakowanie, ale nie uważam tego za jakąś wielką wadę, bo nie utrudnia to używania produktu.  Odcień, który posiadam, czyli 01 Light jest idealny do mojej jasnej karnacji. Dobrze się z nią stapia i nie ´´kłóci się´´  z żadnym używanym przeze mnie podkładem.

Jeśli chodzi o funkcję matowania to powiem, że jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Ten puder wraz z odpowiednim podkładem daje mi całodzienny mat bez przesuszonej cery. Wyjatek jest tylko w bardzo upalne dni kiedy to czoło i nos wymagają poprawki po mniej więcej 6 godz.  i nie mam o to pretensji, bo w takich warunkach to zrozumiałe.

Puderniczka jest bardzo ładna i efektowna ( jak zresztą wszystkie opakowanie EL). Zaopatrzono ją w lusterko i puszek, którego się jednak pozbyłam zaraz na początku, bo nie wyobrażam sobie nakładać pudru niczym innym jak sprawdzonym pędzlem.

Czy kupiłabym ten puder ponownie? Tak, choć jestem kosmetyczną eksperymentatorką i lubię wypróbowywać ciągle coś nowego jednak ten kosmetyk polecam z ręką na sercu. Jest świetny!

Ocena : 5 / 5

Cena: 14g / ok. 150zł

Dostępność: online oraz w perfumeriach stacjonarnych


Znacie ten puder,używałyście?

czwartek, 28 listopada 2013

Wibo - Express Growth nr 174






Kiedy tylko dostałam ten lakier od razu spodobał mi się jego kolor. Jest ni to złotawy, ni khaki z drobinami  i dość trudny do określenia, ale bardzo ładny. Technicznie również nie można tu nic zarzucić.

Nakłada się go za pomocą cienkiego pędzelka i jest to w tym wypadku bardzo wygodne. Konsystencja  jest taka ´´akurat´´ tzn. ani za gęsta ani za wodnista i nie ma obaw o ubrudzone skórki czy skórę przy malowaniu co niestety czasem sie zdaża.
Jedna warstwa jednak nie wystarczy, bo lakier robi trochę prześwity, ale druga załatwia już sprawę i daje całkowite krycie. Schnie bardzo szybko, a trwały jest jak praktycznie każdy lakier, czyli 4 dni i do zmycia.

Lubię lakiery Wibo z serii Express Growth, mam ich kilka i uważam, że są jak najbardziej godne polecenia, a przy tym ich cena jest przyjazna. Nie zauważyłam po nich co prawda, aby paznokcie rosły mi szybciej aczkolwiek w ogóle mi na tym nie zależy, bowiem moje i tak rosną szybko bez żadnych´´ wspomagaczy´´.

Ocena : 5 / 5

Cena: 8ml / ok. 5zł

Dostępność: Rossmann

Jak Wam się podoba ten kolor?

środa, 27 listopada 2013

Garnier - Essentials Hydration - krem nawilżający 24h dla cery normalnej i mieszanej












Dziwna sprawa z tym kremem, bo po pierwszym opakowaniu byłam z niego zadowolona i postanowiłam zakupić kolejne. Teraz jednak widzę, że ten kosmetyk jest dość niezłym nawilżaczem, ale do skóry mało wymagającej.
Producent przeznacza go do cery normalnej i mieszanej, a ja bym powiedziała, że lepiej nada się do tłustej i mieszanej i ewentualnie normalnej jeśli nie ma ona skłonności do przesuszeń.

Jest to lekki krem-żel o przyjemnym, świeżym aromacie, który wchłania się bardzo szybko ( u mnie praktycznie do matu) i da się wyczuć obiecywane nawilżenie z tym, że nie jest ono jakieś rewelacyjne. Poza tym twarz jest gładka i miła w dotyku tyle ten krem robi. Kiedy miałam jego pierwsze opakowanie to zaobserwowałam także poprawienie kolorytu cery , teraz już nie. Śmiało można go nakładać po makijaż i zapewniam, że nic się nie roluje , a podkład nakłada się bardzo dobrze ( chyba też za sprawą tego, że ów krem zawiera jeden z silikonów).

Podoba mi się w tym kosmetyku to, że nie przetłuszcza skóry, a co więcej nawet bez makijazu moja twarz jest matowa na cały dzień, jedynie nos świeci się po ok. 6-7 godz, ale to i tak duży wyczyn, bo normalnie po tym czasie czoło przypomina taflę jeziora w blasku księżyca :). Nie zauważyłam , aby wpływał on źle na kondycję cery.

W składzie zawiera ekstrakt z winogron, glicerynę oraz witaminę E, ale wielka szkoda, że nie zaopatrzono go w filtr przynajmniej SPF 15.   Nie podoba mi się także ten plastikowy, trochę tandetny słoiczek i wolałabym szklany.

Oceniam go jako dobry krem, który robi to co powinien. Nie kupię go ponownie, bo te dwa razy wystarczy.

Ocena : 4 + / 5

Cena: 50ml /  ok. 13zł

Dostępność : jest w Rossmanie

 Skład: Aqua, Coco-Caprylate/Caprate, Glycerin, Cyclohexasilioxane, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacrylodimethyl Taurate, Pyrus Mallus Water/Apple Fruit Water, Linalool, Triethanolamine, Hibiscus Esculentus/Hibiscus Esculentus Seed Extract, Sodium Chloride, Vitis Vinifera Extract/Grape Fruit Extract, Disodium EDTA, Panthenol, Ethylhexyl Methocinnamate, Acrylates Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Tocopherol, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, CI 42090/Blue 1, Ci 47005/Acid Yelloe, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Parfum


Używałyście tego kremu?

wtorek, 26 listopada 2013

Rene Furterer - Okara - odżywka w sprayu wzmacniająca kolor włosów farbowanych






Mam kilka odżywek w sprayu i przyznam, że taka forma pielęgnacji włosów bardzo mi odpowiada.
Takie odżywki zazwyczaj są lekkie, nie obciążają włosów i pomagają w ich rozczesaniu, a także lekko nawilżają. 

Odżywkę Okara otrzymałam do testów i spodziewałam się po niej więcej niż po zwykłych, marketowych odpowiednikach, ale zawiodłam się. Nie, żeby to był kosmetyczny bubel, co to to nie,aczkolwiek sama napewno nie kupię jej ponownie, bo za wiele dla  moich włosów nie robi.Co prawda moje nie są farbowane i może dlatego nie widzę zbyt dużych efektów działania tego produktu.

Jest dwufazowa i należy lekko wstrząsnąć butelką przed aplikacją. Pachnie dość mocno takim trudnym do sprecyzowania aromatem, który utrzymuje się na włosach jeszcze przez jakiś czas po wysuszeniu. Ja używam jej na podsuszone ręcznikiem włosy w ilości ok. 3 ´´psiki´´ na całe włosy ( nie spłukujemy).  Zauważyłam, że ta odżywka ułatwia rozczesywanie, choć nie wiem jak będzie to wyglądało w przypadku włosów kręconych i mocno plączących się. Poza tym trochę nawilża ( napewno nie będzie to wystarczające jeśli macie problem z przesuszonymi kosmykami!) i to w zasadzie tyle.  Niczego dodatkowego się nie dopatrzyłam.

Producent zapewnia też, że odbudowuje i odżywia ona strukturę włosów, ale ciężko mi w to uwierzyć. To poprostu dość zwyczajna odżywka do niewymagających włosów, tak do używania nawet codziennie z jednym zastrzeżeniem : moje włosy ona trochę obciąża i dzieje się to także , gdy użyje jej mniej. Włosy na drugi dzień po umyciu niby wyglądają dobrze,choć już w okolicach południa tracą świeżość i ´´oklapują´´.

W składzie znajdziemy : wyciąg z hamamelisu, dwa filtry UV, witaminę E, B5 oraz wyciąg z Okara.

Jeśli farbujecie włosy i wolicie odżywki w sprayu z wyżej półki cenowej to sprawdźcie jak Okara spisze się u Was. Nie podoba mi się jednak za bardzo skład tego produktu...

Ocena : 3+ / 5

Cena: 150ml / ok. 70zł

Dostępność: apteki online i stacjonarne

Skład:Aqua, Cyclomethicone, Citric Acid, Dimethicone, Laureth-4, Amyl Cinnamal, Benzophenone-4, , BHT, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium Chloride, Citral, Citronellol, Ethylhexyl Methoyxycinnamate,  Parfum, Glycine Soja Protein, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Methylisothiazolinone, Methylparaben, Panthenol, PEG/PPG-14/ 4 Dimethicone, Pentaerythrityl Tetra-DI-T Butyl  Hydroxyhydrocinnamate, Polquaternium-22, Propylene Glycol, Propylparaben,Tocopheryl Acetate


Znacie tę odżywkę?

poniedziałek, 25 listopada 2013

Toni Gard Women EDP




Toni Gard to pseudonim niemieckiego projektanta Toniego Lircha. Nigdy nie słyszałam o nim samym jak i o jego projektach i zapachach. Do czasu, gdy w polskim Douglasie przetestowałam ( na  szybko) jego zapach dla kobiet. Spodobał mi się, ale nie kupiłam. Postanowiłam, że znajdę próbki i na spokojnie się zastanowię. Próbki znalazłam, ale niestety zawartość praktycznie cała wylała się w transporcie i pomyślałam, że poprostu kupię buteleczkę w ciemno.

Ciężko mi było ten zapach znaleźć,a  co więcej zdziwiło mnie to, że jest dostępny w dwóch wersjach flakonu. Tym moim skromnym( i co tu dużo mówić nieładnym) i tym: 


 Toni Gard Woman Toni Gard for women



To jednak ten sam zapach aczkolwiek nie wiem dlaczego tak różni się opakowaniami?  Dziwna sprawa choć nie ma mowy o podróbce!

A jaki jest sam zapach? Powiem szczerze, że mam z nim mały kłopot. Próbowałam się do niego całkowicie przekonać. Na rynek wszedł w roku 2010 i zaklasyfikowano go do kategorii orientalno -kwiatowej. 
Ja tu wyczuwam przede wszystkim dużo kwiatu migdałowca z trochę syntetyczną wanilią, delikatne echa jaśminu i bzu. Zapach niewiele się na mnie zmienia i praktycznie od początku do końca jest taki sam. Miałam nadzieję, że da się wyczuć pyszny marcepan, który jest składzie. Niestety nie za bardzo.

Jest umiarkowanie słodki ( absolutnie nie jest to słodycz z tych jadalnych), lekko otulający i przede wszystkim uniwersalny, bo nadaje się na każdą porę roku oprócz mroźnej zimy. Nie jest ciężki i nie ciągnie za sobą ´´ogona´´ i właśnie dlatego pójdzie w świat, bo ja gustuję raczej w tzw. mocarzach, które czuć dniami i nocami:)
 Sam zapach mnie osobiście nie podoba mi się na tyle, by nosić go z przyjemnością. Uważam go nawet odrobinę nudny i mogłam nie porywać się na jego kupno tak szybko. Niemniej jest ´´bezpieczny´´ i  nie powinien nikogo odrzucić.

Trwałość  bardzo przeciętna : u mnie jedynie ok. 4 godziny czuć go mocno, a później staje się bardzo bliskoskórny. Natomiast na apaszce jest obecny jeszcze ponad tydzień.

Nuty zapachowe:

nuty głowy : mandarynka, czarna porzeczka, liść figi, bez, czerwone jagody

nuty serca: akacja, kwiat migdałowca, jaśmin, ylang-ylang, marcepan

nuty bazy: drzewo sandałowe, cedr, ambra, wanilia, heliotrop

Ocena : 3 + / 5

Cena: zapach dostępny w 3 pojemnościach, moje 50ml kosztowało 80zł

Dostępność: w Polsce tylko w Douglasie, a ja kupowałam  na Truskawce   

Słyszeliście o tych perfumach?
 
 

niedziela, 24 listopada 2013

Avon - Satin Satisfaction- satynowy mus do ust w odcieniu Plush Plum




 



Ten mus zniknął z katalogów jakiś czas temu. Miałam go wcześniej, ale oddałam  szybko Mamie, a potem się zorientowałam, że w sumie to chętnie poużywałabym go jeszcze sama i kupiłam drugi egzemplarz w tym samym odcieniu Plush Plum, czyli w opakowaniu dość mocny wiśniowy, a na ustach bardzo, bardzo delikatny. 
To co mi się podoba w tym kosmetyku to jego przyjemna, właśnie  musowa konsystencja i brak klejenia. Producent obiecuje nawilżenie i muszę się z tym zgodzić -  ten kosmetyk sprawia, że moje usta są gładkie i miękkie, ale kiedy nałożę ją na minimalnie wysuszone wargi to niestety podkreśla wszystkie niedoskonałości, więc peeling przed nałożeniem jest obowiązkowy.

Kolor jak już napisałam na poczatku w opakowaniu wydaje się intensywny, a tak naprawdę wcale taki nie jest. Śmiało można tę szminkę używać na codzień ( co czynię) nawet do mocniejszego makijażu oczu. Posiada mikroskopijne drobinki, które są niewidoczne i niewyczuwalne. Zapach jest dość chemiczny, ale znośny.Wykończenie jest satynowe, bo połysku tu niewiele w sumie pasuje mi to, bowiem nie zawsze mam ochotę na połyskujące usta i efekt ´´tafli wody´´. W ogóle jakoś ostatnio dużo bardziej wolę matowe i satynowe pomadki.
Nie podoba  mi się, że nakładanie tego musu nie jest zbyt przyjemne. Robią się jakby grudki i nie da się jednym pociągnieciem nałożyć porządaną ilość.

To nie jest szminka, którą koniecznie trzeba mieć. Jest przeciętna i nie żałuję, że została wycofana.




Ocena : 3 + / 5

Cena: 3,5ml / ok. 25zł

Dostępność: Avon

Znacie ten produkt?


sobota, 23 listopada 2013

Schwarzkopf Professional - Lifetex- Age Restore Mask - maska do włosów dojrzałych






Poważnie to brzmi : maska do włosów dojrzałych, ale nie ma się czego obawiać, bo może jej używać każdy. Nie ma w składzie niczego co byłoby niekorzystne dla ´´młodszych´´ włosów i krzywdy takim napewno nie zrobi, wręcz przeciwnie.

Maska sama w sobie jest dosyć dobra choć moim zdaniem nadaje się do włosów normalnych, nie bardzo przesuszonych, bo dla tych  bardzo problematycznych może być za słaba.
Ma sprawiać, że włosy będą zregenerowane, lśniące i odżywione.
Nakładamy ją na umyte, wysuszone ręcznikiem włosy na ok. 2-3 minut po czym dobrze spłukujemy. Konsystencja jest dość mazista, ale nie ma problemów z nakładaniem i kosmetyk nie spływa z włosów.

Czuć już wtedy, że włosy są gładkie,  po wysuszeniu nawilżone, miękkie i podatne na układanie, a ponadto ładnie pachną, bowiem maska ma przyjemny dosyć mocny typowo kosmetyczny zapach.
Cudów według mnie nie robi i raczej nie zregeneruje zniszczonych włosów aczkolwiek do stosowania raz w tygodniu po umyciu włosów głęboko oczyszczającym szamponem nadaje sie idealnie, bo nie obciąża i nie wpływa na przetłuszczenie fryzury.

Mnie nie są potrzebne maski głęboko regenerujące, bo mam włosy zdrowe i używam masek jedynie raz na tydzień jako silniejszej kuracji i do tego celu ta maska się nadaje.

Czy kupię ja ponownie? Nie, bo lubię zmieniać kosmetyki i ponawiam zakup tylko jeśli po ich zastosowaniu dosłownie padam na kolania z zachwytu, a w tym przypadku tak nie ma co nie znaczy, że produkt jest zły.

Ocena : 4 / 5

Cena: 150ml / ok. 30zł

Dostępność : sklepy online

Skład: Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Panthenol, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Bis-Aminopropyl Dimethicone, Parfum, Dicetyldimonium Chloride,Glutamic Acid, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Propylparaben, Amodimethicone, EDTA, Propylene Glycol, Butylphenyl Methylpropional, Sodium Chloride, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool, Benzyl Salicylate, Trideceth-12, Cyclomethicone, Butyrospermum ParkiiCetrimonium Chloride

A czy Wy używacie masek do włosów?

piątek, 22 listopada 2013

Garnier Moisture Match ochronny krem- eliksir filtrem UV i Moisture Match - lekki krem łagodzący do cery suchej i normalnej






po lewej krem-eliksir,  po prawej krem nawilżający



Gdy pojawiły się nowe kremy od Garniera najbardziej zainteresował mnie ten zielony do cery tłustej i mieszanej, ale do testów otrzymałam żółty do normalnej i niebieski  do normalnej i suchej.
Dziwi mnie jedno:  na stronie producenta ten produkt nosi nazwę Hydra Adapt , a nie Moisture Match, choć ta druga nazwa jest bardziej powszechna zagranicą. Mimo wszystko to jeden i ten sam produkt.


Żółty krem przypadł mi do gustu o wiele bardziej niż niebieski, który oddam Mamie przy najbliższej okazji.

 Krem-eliksir  z filtrem UV:
Przede wszystkim ma lepszą konsystencję, bardziej lejącą i lżejszą. Obawiałam się jednak nadmiernego przetłuszczenia cery, bo to nie jest krem matujący, ale na szczęście nie jest tak źle. Po nałożeniu jest wyczuwalny średnoo tłusty film, który jednak wchłania się dość szybko i od razu też można zauważyć, że skóra jest gładka, miękka i nawilżona i to nawilżenie jest dla mnie wystarczające. Krem nie obciążą nadmiernie cery, a co za tym idzie nie sprawia, że świeci się ona jak księżyc w nowiu aczkolwiek po ok. 5- 6 godz. ( w domowych warunkach, bez makijażu) czoło i nos świecą się jak zwykle, ale to akurat u mnie normalne. Natomiast mając makijaż nic takiego się nie dzieje, tylko, że jest to też zasłyga podładu u pudru.

Oprócz niezłego nawilżenia nie zauważyłam, aby ów krem robił cokolwiek innego. Nie wyrównuje też kolorytu cery jak sugeruje producent. W jego składzie znajdziemy ekstrakt z cytryny i  tajemniczy eliksir roślinny.
Zapach jest dość chemiczny i moim zdaniem niezbyt ładny. Nie przeszkadza jednak na tyle, by jakoś się tego czepiać.

Za dodatek filtru 20SPF dodaję duży plus tylko dlaczego nie zaopatrzono w niego pozostałych kremów z serii?

Jako codzienny krem dla cery niezbyt wymagającej, pragnącej jedynie ochrony i nawilżenia mogę go polecić, choć sama chyba raczej do niego nie wrócę.

Ocena : 4 / 5

Cena: 50ml /  ok. 13zł w Polsce,  w Finlandii ok. 6,40€

Dostępność : w PL jest w Rossmanie, a w Finlandii w Anttila

Skład: Aqua, Glycerin, Octocrylene, Isononyl Isononanoate, Ethylhexyl Salicylate, Dimethicone, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Diisopropyl Sebacate, Aluminum Starch Octensuccinate, Sucrose Tristearate, Polysorbate-61, Acer Saccharinium Extract ( Sugar Maple Extract), Calendula Officinalis Flower Extract, Capryloyl Salicylic Acid, Caprylyl Glycol, Carbomer, CI 14700/ Red4, CI 47005 / Acid Yellow 3, CI 77163/ Bismuth Oxychloride, Citronellol, Citrus Medica Limonium Extract ( Lemon Fruit Extract), Dimethiconol, Disodium EDTA, Ethylhexyl Hydroxystearate, Ethylhexylglycerin, Linalool, Mannose, PEG-12 Dimethicone, Phenoxyethanol, Poloxamer 184, Sodium Stearoyl, Glutamate, Tocopherol, Triethanolamine, Xathan Gum, Parfum


Krem łagodzący:

To typowy przedstawiciel swojego ´´gatunku´´, czyli poprostu nawilżacz i tyle. Ma bardzej gęstą konsystencję niż jego żółty ´´brat´´ i przez to wchłonięcie zajmuje mu trochę dłużej, a pozatym zostawia lekko tłusty film po sobie. Czyni skórę gładką i nawilżoną choć bez makijażu przetłuszczała mi się ona po mniej więcej 4 godz i byłaby w stanie przymknąć na to oko, bo to mi się zdaża, ale niestety nie zgrywa się z moim podkładem, bo po niedługich godzinach cera zaczyna wyglądać mocno nieświeżo i wymaga poprawki, co u mnie jest niezwykle rzadkie i jako, że bardzo nie lubię kiedy kremy wzmagają produkcję sebum to nie mam zamiaru dłużej tego produktu używać.

Jego zapach jest dosyć świeży i nie tak chemiczny jak poprzednika. W składzie zawiera błękitny lotos i eliksir roślinny.

Jeśli macie cerę normalną i nie bardzo mocno wysuszoną ,a  ponadto szukacie w kremie tylko nawilżenia to możecie ten produkt przetestować, choć mówiąc szczerze to pewnie łatwo można znaleźć coś lepszego.

Skład obu kremów z tej linii  ( nie wiem jak z pozostałymi, ale podejrzewam, że będzie podobnie) nie jest najgorszy, ale mógłby być lepszy. 

Ocena : 3 / 5

Cena: 50ml / ok 13zł, ok. 6,40€ w Finlandii

Dostępność:  W PL Rossmann, w Finlandii w  Anttila

Skład: Aqua, Glycerin, Cyclohexasioxane, , Isononyl Isononanoate, Caprylic/ Capric Trigliceride, Butylene Glycol, Ceryl Alcohol, Stearyl Dimethicone, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Stearyl Alcohol, PEG-8 Stearate, Synthetic Wax, Acer Saccharinum Extract ( Sugar Maple Extract), Ammonium Polyacryldimethyl Taurate, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Caprylyl Glycol, CI 42090/ Blue1, CI 60730, Ext. Violet 2, Citronellol, dimethicone, Dimethiconol, Disodium EDTA, Limonene, Linalool, Mannose Nelumbo Nucifera Flower Extract, Palmitic Acid, PEG-100 Stearate, Phenoxyethanol, Prunis Persica Kernel Oil ( Peach Kernel Oil), Silica, Sodium Dextran, Sulfate Sodium Hydroxide, Triethanolamine, Parfum

Używałyście już tych kremów?

czwartek, 21 listopada 2013

Loreal - Color Riche Vernis nr 504 Insolent Magenta







To mój drugi lakier z serii Color Riche Vernis i jestem pod wrażeniem palety kolorów, bo jest naprawdę duża i praktycznie każdy odcień jets wart uwagi.
Sam lakier jest również bardzo dobry i w zasadzie nie mam mu nic do zarzucenia.

Jak widzicie kolor to fuksja z lekko opalizującą poświatą, która jednak po pomalowaniu nie jest widoczna. Sam lakier nie ma drobinek i daje ładny połysk.
Nakłada się go wygodnie za pomocą krótkiego i szerokiego pędzelka, choć życzyłabym sobie, aby lakier był odrobinę bardziej gęsty, bo zdaża się, że brudzi skórę wokól paznokci i jeśli przez nieuwagę nałożę go za dużo to rozlewa się po płytce paznokcia. To jednak niewielka wada i można sobie z tym poradzić.

Jedna warstwa już daje mocny, kryjący kolor, który niczym nie różni się od tego w buteleczce. Schnie nie dłużej od innychtego typu kosmetyków.
Szkoda tylko, że trwałość też nie zachwyca. Co jak co, ale myślałam, że lakiery tej marki będą trochę bardziej trwałe,a  tymczasem po 3 - góra 4 dniach nadaje się już do zmycia i za to odejmę pół gwiazdki.Ze zmyciem nie ma najmniejszego kłopotu, lakier poddaje się każdemu zmywaczowi i co dla mnie ważne nie rozmazuje się przy tym na pół palca, a niestety niektóre lakiery to robią.

Jeśli zobaczę jakiś fajny kolor, który wpadnie mi w oko to prawdopodobnie kupię Color Riche Vernis ponownie.

Ocena: 4 + / 5

Cena: 5 ml /  w Finlandii kosztuje ok  6,50 €, a w Polsce  ok 23zł

Dostępność : w PL jest w Rossmanie, a w Finlandii wszędzie tam, gdzie są szafy Loreal

Jak Wam się podoba ten kolor?

środa, 20 listopada 2013

Sławny Bourjois Blush - 93 Rose de Jaspe + zaczynam kurację serum do rzęs 4 Long Lashes







To róż, który bije rekordy popularności i chyba każda z Was już go miała u siebie przynajmniej raz.
Jego historia sięga aż 150 lat i do dziś jest wypiekany w specjalnych piecach , a jego receptura nie zmieniła się od tego czasu.

Paleta kolorów jest bardzo rozbudowana i naprawdę jest tam wiele bardzo twarzowych odcieni. Ja wybrałam chyba najbardziej znany Rose de Jaspe, który jest dość uniwersalny i pasuje do większości makijaży.

Jak widzicie róż ma taką błyszczącą poświatę i malutkie drobinki, ale na policzkach są one słabo widoczne, nie ma mowy o błysku rodem z dyskoteki. Możemy używać. tego różu na każdą okazję w tym i na codzień.
Jego konsystencja jak dla mnie mogłaby być troszeczke mniej twarda, bo pędzlem muszę trochę ´´najeździć´´ po powierzchni, by nabrać odpowiednią ilość,a trzeba uważać, bo jeśli przesadzimy to porobią nam się nieestetyczne placki ala clown, ale generalnie to trudno zrobic sobie tym różem ´´krzywdę´´ i nadaje się on także dla kompletnych nowicjuszek , które po raz pierwszy używaja tego typu kosmetyku, a ten kolor jest wyjątkowo dziewczęcy i poleciłabym go szczególnie nastolatką (  oczywiście nie tylko one mogą go używać:)).

Kolejną zaletą jest niewątpliwa wydajność tego różu. Używam go bardzo często,a jak widzicie w ogóle go nie ubywa!  Dlatego też jego cena jest całowicie uzasadniona i jeśli wszystkie poprzednie róże kończyły Wam się w zastraszającym tempie to sprawdzcie jak jest z tym :)

Trwałości nie mam nic do zarzucenia : nigdy nie zdażyło mi się, by ten róż zniknął w czasie dnia ( nawet w upały) , czy rozmazał się. Pozostaje na swoim miejscu aż do wieczornego zmycia. 

Pudełeczko jest malutkie, zgrabne i zmieści się do każdej torebki. Posiada lusterko za pomocą którego możemy np. sprawdzić czy nie rozmazał nam się tusz lub umalować usta, ale generalnie nie korzystam z niego, bo nie noszę tego kosmetyku w torebce na codzień. Jest też płaski pędzelek aczkolwiek wyrzuciłam go od razu po zakupie, bo kompletnie do niczego się nie nadaje i robi plamy na policzkach.

Lubię ten róż i pewnie kiedy mi się skończy (  a jeszcze to potrwa)  to kupię inny odcień. Jeśli nie miałyście jeszcze okazji go mieć to gorąco polecam, bo jest tego wart!

Ocena : 5 / 5

Cena: 2,5g /  ok. 50zł

Dostępność : jest  w Rossmanie

Używałyście tego różu? Macie ulubiony kolor?


PS.  Otrzymałam do testów serum przyspieszajace wzrost  rzęs 4 Long Lashes i dziś rozpoczynam miesięczną kurację. Po tym czasie napiszę, czy  kosmetyk rzeczywiście działa








wtorek, 19 listopada 2013

Celia - Woman- kremowa pomadka z kwasem hialuronowym nr 203






Bardzo lubię pomadki naszej marki Celia i uważam, że śmiało mogą konkurować z podobnymi produktami firm zagranicznych, a w dodatku ich cena jest na każdą kieszeń. Jedynie dostępność mogłaby być lepsza, bo nieźle muszę się ich naszukać i nie ma ich w żadnej drogerii w moim rodzinnym mieście.

Ta nawilżająca pomadka jest naprawdę bardzo dobra i komfortowa w użyciu. Posiadany przeze mnie odcień 203 na opakowaniu zaznaczony jest jako bardzo intensywa czerwień i tak też prezentuje się na powyższym zdjęciu , ale jak widzicie na ustach wcale taki nie jest. To bardziej  róż aniżeli czerwień i idealnie nadaje się na dzień. Jest to odcień delikatny i w zasadzie podkreśla tylko naturalną barwę ust.


Jej konystencja jest rzeczywiście kremowa i przez to nakładanie jej to przyjemność. Powleka usta leciutką warstwą, ale nie jest ciężka.  Nie nabłyszcza ust jak błyszczyk i nie jest też całkowicie matowa. W składzie zawiera olej makadamia,kwas hialuronowy i witaminy.

Zawsze o tej porze roku mam duży problem z suchością ust i pod każdą szminkę nakładam odpowiedni balsam dlatego też, nie powiem Wam szczerze, czy opisywana szminka rzeczywiście dobrze nawilża. Napewno nie przesusza ust.
Trwałość jest przeciętna :  schodzi w trakcie posiłku, a bez niego trzyma się ok 3 godz. i co ważne nie robi nieestetycznych śladów na szklankach.

Według słow producenta ma pachnieć owocowo z nutką wanilii. Tę ostatnią słabo czuję (  jeśli w ogóle) natomiast ów aromat jest dość miły, taki lekko owocowy.

Paleta kolorów jest całkiem duża, bo mamy do wyboru 12 kolorów i napewno każda z nas wybierze coś dla siebie.

To bardzo dobry produkt w niskiej cenie i polecam go z pełnym przekonaniem!

Ocena : 5 / 5

Cena: ? g ( na opakowaniu nie ma podanej gramatury)  / ok 12zł

Dostępność: online i w drogeriach stacjonarnych


Podoba Wam się ten kolor?


poniedziałek, 18 listopada 2013

Calvin Klein - Obsession EDP






Bez Obsession nie wyobrażam sobie sezonu jesienno-zimowego. Ten zapach to mój absolutny faworyt i zawsze musi mieć miejsce na mojej półce. 
Spotykałam się z różnymi opiniami na jego temat, wiele osób twierdziło, że jestem dla niego za młoda, inni zaś, że to poprostu ´´ śmierdziel´´, który pasuje tylko starszym paniom. Śmieję się z tego, bo Obsession  to zapach wprost stworzony dla mnie!

Jest jak szal, który otula w chłodne dni. To prawda, że jest specyficzny i chyba z tego powodu ma tyle samo zwolenników co przeciwników.

Wprowadzono go na rynek w 1985 r., a nosem, który go stworzył był Jean Guichard twórca m.in :
Eden i Lou Lou Cacharela, Deci Dela Niny Ricci. Należy do kategorii orientalno-przyprawowej.

To zapach ciepły, otulający, ale jednocześnie dość ´´głośny´´. Nie sposób go ominąć, zwraca uwagę i ciągnie za użytkowniczką pięknie pachnący ´´ogon´´.  Jest intensywny, bogaty i ma w sobie siłę.
Trwałość jest wprost zaskakująca, bowiem u mnie utrzymuje się nawet na drugi dzień  po prysznicu.

Skład jest bardzo rozbudowany, a na mojej skórze dominują przyprawy, ambra, kadzidło i lekko zwierzęca nutka cywety. Owoców i kwiatów nie czuję ani trochę,prawie wcale też wanilii, ale to dobrze.
Zapach jest niewątpliwie zmysłowy i pokochają go wszystkie miłośniczki gatunku! Nie skradnie jednak Waszego serca jeśli lubujecie się w lekkich, owocowo-kwiatowych kompozycjach lub typowych słodziakach.

Flakonik jest poręczny, nie udziwniony i w zasadzie nie mam do niego zastrzeżeń. Mogli by ten zapach nawet pakować w słoiki, a i tak bym kupowała:)

Obsession to klasyka, którą trzeba poznać, a ja nie zamierzam się z nim rozstawać i mam nadzieję, że nigdy nie zniknie ze sprzedaży.

Nuty zapachowe: 

nuty głowy: nuty zielone, mandarynka, wanilia,brzoskwinia, bazylia, bergamotka, cytryna

nuty serca: przyprawy, kolendra, drzewo sandałowe, kwiat pomarańczy, jaśmin, mech dębowy, cedr, róża

nuty bazy: ambra, piżmo, cywet, wanilia, wetyweria, kadzidło

Ocena : 5 / 5

Cena: zapach dostępny jest w trzech pojemnościach : 30, 50 i moje 100ml , które kosztuje ok 140zł

Dostępność: perfumerie internetowe

PS. Tu możecie zobaczyć reklamę tych perfum z roku 1985. Mnie osobiście nie przypadła ona do gustu, jakoś nie pasuje mi do tego zapachu.


Znacie ten zapach? Co o nim sądzicie?

niedziela, 17 listopada 2013

IsaDora - Colorful Eyeliner Black





Kolejny eyeliner w mojej kolekcji. W zasadzie nie lubię linerów z taką końcówką, dużo bardziej pasują mi tradycyjne pędzelki, no, ale , że w drogerii wybór był niewielki, a nie chciałam po raz kolejny linera Rimmela to wybór padł na Colorful od IsaDory.

Nie żałuję,choć pewnie nie zagości on u mnie po raz drugi z wyżej wymienionego powodu.

Kolor może nie jest najczarniejszy z czarnych ( jak widać zresztą na zdjęciu) , ale też nie żaden grafit, czy szary. Jest nie całkiem matowy, choć też nie ma połysku.
Kreskę maluję się dość wygodnie  ( piszę ´´dość´´ ,bo najwygodniej mi się maluje wspomnianym pędzelkiem) tylko nie zawsze da się szybko wydłużyć ją poza kontur oka i zdażyło mi się wyjechać albo za bardzo albo zrobić to nierówno, a z innymi linerami nie mam tego problemu.

Kreska jes bardzo trwała. Nie kruszy się , nie rozmazuje ani nie znika sama z siebie przez cały dzień. Łatwo też poddaje się demakijażowi.

 
cienie z palety Beauties Factory, eyeliner Colorful IsaDora, tusz Build -Up Extra Volume IsaDora


Co dla mnie ważne:  nie uczula , nie podrażnia powiek, a zdażyło mi się to już w przeszłości z innym eyelinerem i od tego czasu staranniej wybieram taki kosmetyk.






 To dobry produkt i jak najbardziej go polecam.

Ocena: 4+ / 5

Cena: 4ml / ok. 18€, w Polsce ok. 55zł

Dostępność: w PL kosmetyki IsaDora są np. w Douglasie,a  w Finlandii w Sokos Emotion i Anntilla

Znacie ten liner?







sobota, 16 listopada 2013

Najpopularniejsza szczotka do włosów, czyli sławny Tangle Teezer w dwóch wersjach





O Tanglee Teezer, szczotce,która jets wybawieniam dla niesfornych, trudnych do rozczesania włosów słyszliście napewno, pewnie wiele z Was ma już swoje własne egzemplarze. Ja jestem szczęśliwą posiadaczką tego cudeńka od tamtego roku , a wersję dziecięcą kupiłam teraz we wrześniu.

Moje włosy nie sprawiają mi problemu, ale czasem nie chcą się rozczesać się szybko rozczesać po umyciu albo zdażają mi się kołtuny na końcówkach. Zwykły grzebień szarpie je i wyrywa , a od kiedy mam TT tego problemu nie ma. Szczotka sunie po włosach gładko i rozplątuje wszystkie denerwujące kołtuny, a przy tym nie szarpie włosów. Pozostawia je widocznie wygładzone.

To nie jest szczotka do modelowania i o tym trzeba pamiętać. Trochę nie podoba mi się to, że moje włosy lekko wywija na końcówkach i nie umiem nic na to poradzić, bo robi to za każdym razem i wtedy muszę wygładzić je dodatkowo prostownicą, ale to taka mała niedogodość i w zasadzie nie będę na to aż tak narzekać.

Mokre włosy też rozczesuje poprostu świetnie, więc jeśli na codzień narzekacie, że zwykła szczotka sobie z tym nie daje rady to koniecznie zaopatrzcie się w Tangle Teezer,a zobaczycie różnicę.

Jest dostępna w wielu kolorach, a także wersji podróżnej / torebkowej, którą też bym chciała. Radzę jednak kupić ją w internecie,bo jest dostępna w wielu sklepach online, a nie w sklepach stacjonarnych. Czemu?  Bo zauważyłam, że zwykłe sklepy strasznie zawyżają jej cenę np. u mnie w drogerii kosztuje  20€, a wersja dziecięca 25€ kiedy ja kupowałam online za 10 €.

Dziecięcą wersję TT kupiłam dla mojego Maluszka, któremu plączą się i kołtunią włoski szczególnie po umyciu, a szczotka dla dzieci z prawdziwego włosia jeszcze bardziej się do tego przyczyniała i nie umiałam za jej pomocą rozczesać delikatnych kosmyków. Zastanawiałam się przedtem nad szczotką Michel Mercier dla dzieci, która jest w podobnej cenie, ale ostatecznie mój wybór padł na kwiatuszka TT. Oczywiście było warto!

Odkąd moje dziecko jej używa to nie ma mowy o poplatanych włoskach czy trudnościach z rozczesaniem. Nawet po umyciu w naturalnych szamponach (które jak wiadomo trochę włosy splątują) Maluszek nie krzyczy w trakcie czesania, nie odsuwa się, a co więcej sam chce, aby mu poczesać czuprynkę i często samodzielnie sięga po kwiatuszka i się czesze:)

Kolejną zaletą jest to, iż wszystkie TT są produkowane w UK, a nie w Chinach ( na Tajwanie itp.), na co bardzo zwracam uwagę i mam nadzieję, że firma nigdy nie pójdzie´´ na łatwiznę´´ i nie okaże się za jakiś czas, że Teezery mają napis Made in China / Made in PRC...

Jeśli ciągle się zastanawiacie nad zakupem to powiem tyle:  ta szczotka to ´´must have´´, tak samo jak wersja dla dzieci. Będzie zadowolone z zakupu, gwarantuję!

Ocena : 5 / 5

Cena: ja kupowałam wersję ´´dorosłą´´ za 10€ i tyle samo płaciłam za wersję  dla dzieci

Dostępność: na stronie producenta oraz w wielu sklepach online i stacjonarnych.

A Wy macie już swojego Tangle Teezer´a ?

piątek, 15 listopada 2013

Clinique - Pore Refining Solutions - krem nawilżająco-matujący









To moje drugie opakowanie tego kremu. Pierwsze dostałam do testów i jak najszybciej chciałam zużyć do końca. Po kilku miesiącach dostałam kolejne, tym razem jako gratis do zakupów. No cóż, nie będę kręcić i od razu napisze, że nie lubię tego kremu i jeśli nie uda mi się go znowu szybko wykończyć to wyląduje w koszu.

Krem rzeczywiście matuje i to bardzo dobrze. Ten mat jest całodzienny i trzyma się nawet latem co nie zawsze mi się zdaża. Co z tego jednak kiedy mojej skóry absolutnie nie nawilża, a wręcz ją wysusza i pozostawia okropną pudrową warstwę na jej powierzchni jakbyśmy hojnie obsypały się pudrem sypkim. Przeszkadza mi to, bo nie lubię takiego uczucia  i jeśli w przypadku pudru to normalne to w kremie już absolutnie nie. Moja cera z ulgą przyjęła potem mocno nawilżający krem.

Poza tą wielką ( jak dla mnie) wadą krem jest bardzo lekki, w ogóle nie tłusty i wchłania się momentalnie po nałożeniu. Jest niby bezzapachowy, ale od razu zorientowałam się, że zawiera alkohol denaturowany , bo ta charakterystyczna nuta jest trochę wyczuwalna.

Jako, że nie mam problemu z rozszerzonymi porami to nie wiem czy daje sobie z nimi radę. U mnie jedynie matuje na bardzo długo i zarazem mocno wysusza.

Jego cena jest dla mnie niezrozumiała i uważam, że ten krem nie jest jej wart. Mogłabym go polecić jedynie cerom bardzo tłustym, które nie potrzebuja nawilżenia. Wszystkim innym odradzam!

Ocena: 2 / 5

Cena : 50ml / ok 200zł

Dostępność: jest m.in w Douglas

 Skład: Aqua, dimethicone, glycerin, denatured alcohol, polymethyl methacrylate, silica, talc, butylene glycol, trisiloxane, hydrogenated polyisobutene, hydrogenated lecithin, sigesbackia orientalis extract, triticum vulgare, hordeum vulgare, laminaria saccharina extract, cholesterol, soybean protein, sucrose, linoleic acid, squalane, diethylhexyl succinate, polyethylene, acetyl glucosamine, polydodecanamideaminium triazadiphenylethenesulfonate, ethylene/methacrylate copolymer, phospholipids, hexylene glycol, tocopherol acetate, isopropyl titanium triisostearate, caprylyl glycol, polyvinylalcohol crosspolymer, sodium carbomer, ammonium acryloyldimethyltaurate/VP copolymer, chlorphensin, phenoxyethanol, mica, titanium dioxide


Miałyście okazję używać tego kremu?

czwartek, 14 listopada 2013

Miss Sporty - Metal Fusion nr 030






Zainteresowały mnie te metaliczne lakiery od Miss Sporty i postanowiłam jeden taki sobie sprawić. Padło na kolor  030. Określiłabym go jako fioletowo-szary , ale jak widzicie jest tak tam coś z turkusu.  Jest fajny, ale myślałam, że będzie jeszcze lepszy, szału u mnie nie zrobił.

Technicznie jednak zasługuje na wysoką ocenę : ma krótki i szeroki pędzelek, którym maluje się idealnie, a sam lakier nie jest ani za rzadki ani przesadnie gęsty, nie rozlewa się po płytce paznokcia i nie brudzi skóry dookoła.  Jedna warstwa jednak nie wystarczy, bo krycie jest wtedy słabe. Ja musiałam pomalować paznokcie aż 3 razy, aby uzyskać satysfakcjonujący mnie efekt, ale jako, że lakier schnie z prędkością światła to nie było to dla mnie dużym problemem i przymykam na to oko.

Trwałość to ok 4 dni, czyli tak jak reszta lakierów.

Lubię lakiery Miss Sporty i będe je kupowała nadal, ale jeden egzemplarz Metal Fusion mi wystarczy. Niemniej polecam do wypróbowania!

Ocena: 4 / 5

Cena: 7ml  / ok. 8,50zł

Dostępność: jest w Rossmanie

Jak Wam się podoba ten kolor?

środa, 13 listopada 2013

L´biotica - Biovax- intensywnie regenerujca maseczka do włosów blond + szampon







Wspominałam już, że lubię szampony skierowane do konkretnego odcienia włosów. Wiem, ze przeważnie nic ze zmianą tegoż odcienia nie robią ( wcale tego nie oczekuję), ale jakoś tak przyjemnie mi się ich używa:)

Kosmetyki do włosów naszje polskiej marki L´biotica są dość znane, a że szampon i odżywka były w promocji to nie wahałam się dłużej i jako gratis dostałam też 400ml szamponu do włosów słabych i skłonnych do wypadania ( który zużył mąż).  Czy jestem zadowolona z tych produktów? Z szamponu mniej i napewno już więcej go nie zakupię, a maseczka jest całkiem niezła, ale moim zdaniem to też nie żadna super rewelacja.

Szampon: zarówno on jaki i maseczka nie zawierają SLS, SLES, parabenów i glikolu propylenowego i za to mają u mnie ogromny plus! Szampon zawiera natomiast ekstrakt z miodu i cytryny.Niestety strasznie denerwuje mnie w nim to, że fatalnie się pieni i żeby porządnie umyć włosy ( moje są długości do końca szyji) muszę nabrać aż 4 porcje produktu.

Włosy oczyszcza w sumie dobrze aczkolwiek spodziewałam się, iż będzie zmywał oleje, a tego nie robi. Obecnie do olejowania używam naturalnego oleju ze słodkich migdałów i ten szampon go nie rusza, tak samo jest z naftą.
Jego konsystencja nie jest zbyt gęsta, pachnie dość dziwnie i w zasadzie nie wiem co mi ten aromat przypomina, ale jest nawet ładny i nie drażni.






Włosy po nim są dośc splątane i obowiązkowo potrzebują odżywki lub maski, ale ja i tak po każdym innym szamponie je nakładam, więc to dla mnie normalne. Po wysuszeniu są miękkie, sypkie, puszyste i przyjemnie pachną. Nie są jakoś dogłębnie nawilżone i w sumie aż tak bardzo mi na tym nie zależy, bo mam je akurat zdrowe i nie wymagające regeneracji czy odżywienia.

Szampon nie obciąża. Nie zauważyłam też jakiegokolwiek wpływu na kolor moich miodowo blond pukli i jak już wspomniałam na początku nie zależy mi na tym.

Generalnie jest w porządku , ale gdyby pienił się np. tak jak szampony Alterry to może dałabym mu szanse i kupiła kiedyś ponownie, a tak raczej do tego nie dojdzie.

Ocena : 3+ / 5

Cena: szampon dostępny jest w 250 i butli 400ml, którą posiada, a która kosztuje ok. 25zł

Dostępność : apteki, ja kupowałam w aptece internetowej

 Skład: Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Coco-Glucoside, Cocamide DEA, Cocamidopropylamine Oxide, Polyquaternium-22, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Allantoin, Lawsonia Inermis Extract, Glycerin, Dicaprylyl Ether (and) Lauryl Alcohol, Trimethylsilylamodimethicone (and) C11-15 Pareth-5 (and) C11-15 Pareth-9, Styrene/Acrylates Copolymer (and) Coco-Glucoside, Parfum, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Methylisothiazolinone, Linalool, Potassium Sorbate, C.I.19140


Maska :  maska zawiera ekstrakt z cytryny, olej ze słodkich migdałów, miodu oraz henny. Jest średnio gęsta i pachnie tak samo jak szampon. Nie spływa z włosów i dobrze się ją nakłada.
Producent poleca nałożyć na na umyte, osuszone ręcznikiem włosy i pozostawić na 5 min, a w przypadku włosów bardzo zniszczonych przedłużyć zabieg do 15min i powtarzać go co 3-5dni.




Ja nakładam ją na 5min pod czepkiem i mogę zapewnić, że nie obciąża ona włosów, a wiem co mówię, bo moje włosy nie lubią silnie odżywczych kosmetyków i reagują na nie przetłuszczeniem już po kilku godzinach, są totalnie oklapnięte. Po dokładnym spłukaniu włosy są puszyste, sypkie, miłe w dotyku, miękkie i ´´mięsiste´´. Prezentują się poprostu zdrowo i są lekko rozświetlone.

Nie wiem jak poradziłaby sobie z włosami ´´po przejściach´´ i tymi naprawdę suchymi ( moim zdaniem dla takich nawilżenie, które oferuje może nie być wystarczające), ale jeśli szukacie maski do używania tak raz w tygodniu to wypróbujcię tę, bo jest naprawdę dobra.

Do niej już nie wrócę tylko dlatego, że z chęcią przetestuję inne maski tej firmy.

Ocena : 4+ / 5

Cena: maska jest w opakowaniach 500 i 250ml, które kosztuje ok. 18zł

Dostępność: kupowałam w aptece internetowej



Skład: AQUA, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ALCOHOL (AND) CETEARETH - 20, CETRIMONIUM CHLORIDE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, ACETYLATED LANOLIN, GLYCERIN, LAWSONIA INERMIS EXTRACT, CITRUS MEDICA LIMONUM PEEL EXTRACT, MEL (HONEY) EXTRACT, PARFUM, LINALOOL, HEXYL CINNAMAL C.I. 19140, BENZYL ALCOHOL (AND) METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLISOTHIAZOLINONE, CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE


Używałyście tych kosmetyków?

wtorek, 12 listopada 2013

Deborah - Rosetto Milano Red nr 10







Poszukiwałam szminki właśnie w takim kolorze pomarańczowo-koralowym i zdobyłam ją w Douglasie. Ciężko ją obecnie spotkać i zastanawiam się, czy nie została wycofana, choć kupowałam ją całkiem niedawno.

Po dłuższym używaniu stwierdzam jednak, że nie jest to moja ulubiona pomadka i drugi raz bym jej nie zakupiła, bo niczym mnie w sumie nie ujęła.
Przede wszystkim nie nawilża tak jak obiecuje producent i obowiązkowo muszę pod nią nałożyć jakiś balsam do ust, bo inaczej przesusza je dosyć mocno,a  w dodatku podkreśla wszystkie suche skórki ( dziwne, bo zawsze przed nałożeniem jakiejkolwiek pomadki wykonuję peeling ust). Na nawet lekko suche usta nie polecam jej aplikować, bo wygląda to wtedy niezbyt estetycznie.

Oprócz tego nie ma wad. Gładko sunie po wargach, a kolor można stopniować.
Nie nabłyszcza ust jakoś bardzo, ale też nie jest matowa. Duży plus przyznaję, za dodatek filtra SPF15, bo nieczęsto się to zdaża w przypadku kolorowych pomadek.

Według producenta ma pachnieć fiołkami, a ja uważam, że to poprostu zapach szminki, taki dość charakterystyczny. Jej trwałość jest przeciętna: ok 3-4 godz bez jedzenia i picia, natomiast już niewielki posiłek ściera ją całkowicie. Pozostawia niestety tłuste ślady na szklankach.

Oceniłabym ją jako przeciętną , niczym nie wyróżniającą się szminkę. To napewno nie jest coś , za czym koniecznie trzeba się rozglądać .

Ocena : 4 - / 5

Cena: ok 40zł /  ? g ( gramatura nie jest podana na opakowaniu ani na stronie producenta)

Dostępność: kupowałam w Douglas

Jak Wam się podoba ten kolor?

poniedziałek, 11 listopada 2013

´´Czekoladki´´ IsaDora











Paleta klasycznych brązów to rzecz obowiazkowa w moim kuferku. Kiedy nie mam pomysłu na make up (  nie lubię codziennie mieć tego samego) wtedy sięgam po taki bezpieczny zestaw.

Tę paletkę kupiłam jak tylko dojrzałam ją w sklepie i jestem z niej bardzo zadowolona.
Cienie są niby matowe, ale jak widzicie na zdjęciu poniżej mają małe drobinki, których w opakowaniu nie widać. Nakłada się je dobrze i tam samo blenduje, ale mają jedną małą wadę - trochę się przy aplikowaniu osypują.

Wszystkie są bardzo mocno napigmentowane , ale najmniej podoba mi się ten najjaśniejszy i  używam go bardzo rzadko.



W opakowaniu znajduje się lusterko i podwójny aplikator całkiem dobrej jakości i zdażyło mi się używać tego pędzelka w sytuacjach kryzysowych np. na wyjeździe.
Trwałość jest również zaletą -  cienie nałożone na bazę trzymaja się cały dzień ( bez bazy nie próbowałam).

paletka Isadora, tusz Loreal False Lash Wings


Do wyboru mamy jeszcze trzy wersje kolorystyczne : Smokey Eyes , Creamy Nudes, Highlands

Polecam, bo to naprawdę fajny i przydatny kosmetyk.

Ocena : 4+ / 5

Cena: 7,5g / ok. 20 €

Dostępność: w Finlandii kosmetyki IsaDora można znaleźć m.in w Sokos Emotion i Anttila

A czy wy lubicie brązy na powiekach?

niedziela, 10 listopada 2013

Caron - Royal Bain EDT




Pewnie niewiele z  Was słyszało o tym zapachu, bo jest dość mało popularny.
Stworzono go w 1941r. dla pewnego amerykańskiego milionera, który zapragnął mieć zapach odzwierciedlający kąpiel w szampanie. Kreatorem kompozycji był Ernest Daltroff, twórca większości perfum domu Caron.
Royal Bain należy do kategorii orientalno-kwiatowej. 

Spodziewałam się czegoś mocnego, wręcz kilerowatego z trochę oldschoolową  różą i żywicą i w zasadzie tak jest, choć nie do końca. Wyczuwam tu wszystkie podane nuty, co nie zawsze się zdaża. Na początku rzeczywiście mocno czuć bez i różę i cały czas one sobie tu trwają nawet, gdy dołączają się opponax, benzoes i niezbyt mocne kadzidło.Z bazy wybija się trochę wanilia, piżmo i ambra.
Dla mnie to jest zapach ciepły,  żywiczno-słodkawy ( nie mylić z żadnym słodziakiem!), ale niezbyt mocny,a właśnie ułagodzony. Absolutnie nie dusi, nie powoduje bólu głowy i moim zdaniem nie czuć, że miał swoją premierę tak dawno temu.

Lubię kiedy moje perfumy czują też inni, a Royal Bain na mnie akurat jest bliskoskórny i nie powala trwałością. Jest zmysłowy aczkolwiek nie pasuje mi do kobiety w typie femme fatale.

Flakon mi się nie podoba. Nie ma pompki, więc trzeba jakoś sobie poradzić z dozowaniem lub przelać perfumy do innego naczynia. W zamierzeniu twórców było też to, że można te pefumy wlać do kąpieli, ale osobiście tego nie próbowałam.

Poleciłabym tę kompozycje szczególnie na jesień i wiosnę.

Ogólnie zapach podoba mi się, jest taki ´´inny´´, ciekawy i zwraca uwagę otoczenia tylko, że ja nie lubię gdy, perfumy trzymają się blisko skóry co przesądziło o tym, iż flakonik poszedł w świat.

Nuty zapachowe :

nuty głowy: bez, róża

nuty serca: opponax, benzoes, kadzidło

nuty bazy: drzewo sandałowe, ambra, piżmo, wanilia, cedr.

Ocena : 4 / 5

Cena: zapach dostepny jest w 2 pojemnościach: 250 i 125ml, która kosztuje ok 30€

Dostępność: perfumerie internetowe


Może słyszeliście o tym zapachu?

sobota, 9 listopada 2013

Spraye termoochronne do włosów



Mam włosy, które okrutnie się kręcą jesli na dworze jest tylko trochę wilgotno. Żaden kosmetyk dotychczas sobie z tym nie poradził. Normalnie są całkiem proste, ale mają tendencje do puszenia, mimo tego, że nie są przesuszone i ich kondycja jest bardzo dobra.
Prostuje je prostownicą raz w tygodniu ( używam Remington Pearl S9500) i dodatkowo chronię je preparatem termoochronnym. Przetestowałam już wiele takich kosmetyków i za każdym razem coś było nie tak jak powinno. Nawet te salonowe nie do końca mi odpowiadają i cały czas szukam mojego ulubieńca w tej kategorii.

Dziś chcę Wam pokazać termoochronne produkty, które obecnie używam:





1. Paul Mitchell - Heat Seal

Pokładałam duże nadzieje, iż to ten kosmetyk sprawi, że moja fryzura nie zamienia się w ´´baranka´´ od razu po wyjściu na dwór. Producent zapewnia, że ten preparat ma to zapewniać. Nic z tego!
Owszem z ochroną radzi sobie dobrze, bo włosy nie są przesuszone, nie traca naturalnego blasku, ale to wszystko co robi. Po spryskaniu włosów trzeba odczekać chwilę, bo kosmyki sa mokre. Po czym możemy przystępować do prostowania prostownicą.  Nie zauważyłam, aby ten preparat powodował utratę świeżości włosów,a niestety wiele z teg typu produktów to robi.
Zapach jest wyczuwalny, taki fryzjersko-roślinny, ale na dłuższą metę nie przeszkadza.
Duży plus za naturalne ekstrakty w składzie, ale oczywiście musiano też dodać alkohol :/

Nie pojawi się u mnie ponownie.

Ocena : 3 / 5

Cena: Spray jest dostępny w 500 i moich 250ml, które kosztuje ok. 16€

Dostepność : kupowałam na Truskawce

Skład: Aqua, Methacrylol Ethyl Betaine/ Acrylates Copolymer, SD Alcohol 40-B ( SDA-CA-2141) ( Alcohol Denat.), Amodimethicone, Trideceth-12, Cetrimonium Chloride, Polysorbate 20, Sodium Polystyrene Sulfonate, PVP, Dimethicone, Hydrolized Oat Protein, Propylene Glycol, Anthemis Nobilis Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Citrus Medica Limonum ( Lemon) Fruit Extract, Achillea Millefolium Extract, Thymus Vulgaris ( Thyme) Extract, Urtica Dioica ( Nettle) Extract, Lawsonia Inermis ( Henna) Extract, Salix Alba ( Willow) Bark Extract, Rosmarinus Officinalis ( Rosemary) Leaf Extract, Arnica Montana flower Extract, Macrocrystis Pyrifera Extract, Chitosan PCA, Lactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, Bisamino PEG / PPG-41/3 Aminomethyl PG- Propyl Dimethicone / Hedychium Coronarium ( White Ginger) Root Extract / PEG-12 Dimethicone, DMDM Hydantoin, Fragrance, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone

2. Schwarzkopf Professional - Osis+ - Flatliner

Kolejny z kosmetyków profesjinalnych i zdawałoby się lepszych niż drogeryjne. Flatliner zbiera pozytywne opinie, ale ja się pod nimi nie podpiszę. Dla mnie to poprostu woda z alkoholem, która owszem sprawia. że włosy są gładsze kiedy przejedzie się po nich prostownicą, ale wystarczyło mi wyjść na zewnątrz,aby cały efekt szlag trafił.  Ochrona przed wilgocią jest praktycznie zerowa w moim przypadku.

Ochrona przed wysoką temperaturą chyba jest, choć szczerze powiedziawszy nie używam tego kosmetyku już zbyt często, bo zauważyłam, że przesusza włosy,ale to normalne w przypadku obecności alkoholu.Rozpylacz wręcz ´´sika´´ mocnym strumieniem i w resultacie włosy są mokre -to też mi nie odpowiada.Zapach to poprostu woń spirytu i tyle w temacie.

Kończę opakowanie i nie mam zamiaru powracać.

Ocena : 3 - / 5

Cena: 200 ml / ok 50zł

Dostępność : internet

Skład: Aqua, Alcohol Denat, VP/VA Copolymer- Hydrolized Silk- Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein- Cetrimonium Chloride- Phosphoric Acid



3.Loton Professional- Thermo-Spray do prostowania włosów

Kupiłam go bez przekonania, bo będąc na wakacjach potrzebowałam czegoś takiego. Teraz z perspektywy czasu myślę, że to był słuszny wybór. To chyba jeden z lepszych sprayów, jakich ostatnio używałam.
Rzeczywiście włosy po spryskaniu i wyprostowaniu są bardzo gładkie, nie obciążone i aż tak bardzo nie wywijają się w czasie wilgotnej pogody, aż sama się zdziwiłam,choć ten efekt nie jest jeszcze idealny.
Ochrona przez wysoką temperaturą również jest, bo włosy w ogóle nie są przesuszone czy matowe. Za to kolejny plus. Zapach jest typowo kosmetyczny, ale nie intensywny. No i co za ulga, że nie dodano tu alkoholu!



Jak nie znajdę nic lepszego to prawdopodobnie kupię znowu ten produkt.

Ocena: 4 / 5

Cena: 125ml /  ok 13zł

Dostępność : kupowałam w Rossmanie

Skład: Aqua, Sodium PEG-40 Maleate/Styrene Sulfonate Copolymer, Propylene Glycol, Trimethylsilylmodimethicone, C11-15 Pareth-5, C11-15 Pareth-8 C11-15 Pareth-9, Hydrolyzed Silk, Cetrimonium Chloride, Parfum, Polysorbate 20, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Citronellol, Benzyl Salicylate, Coumarin.


4. Marion- Termoochrona- mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury

To moje drugie opakowanie tej mgiełki i miałam też balsam termoochronny z tej serii. Każdy egzemplarz dostałam i nie byłam zbyt zadowolona. Ta mgiełka przede wszystkim obciąża mi włosy, a nie nakładam jej dużo raptem dwa psiki na całą głowę. Oprócz tego ma zbyt intensywny jak dla mnie zapach, który czuję jeszcze przez godzinę po użyciu. To podstawowe wady tego produktu.

Chronić chroni , ale absolutnie nie zabezpiecza moich włosów przed wilgocią i wbrew zapewnieniom producenta również nie sprawia, że wtedy mnie się puszą. Po kilku godzinach moje włosy są przyklapnięte i proszą o umycie, a co jak co, ale nie znoszę kiedy kosmetyk do włosów obciąża.

Wykończę opakowanie i pożegnamy się na zawsze. 

Ocena: 2 / 5

Cena: 130ml / ok 11zł

Dostępność: kupowałam w małej drogerii

Skład: Aqua, Sodium Laneth-40 Maleate/Styrene Sulfonate Copolymer, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Trimethylsilylamodimethic one (And) C11-15 (And) Pareth-5 (And) C11-15 Pareth-9, Propylene Glycol, PEG - 12 Dimethicone, PEG - 40 Hydrogenated Castor Oil, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, Parfum, Benzyl Alcohol (And) Methylchloroisothiazolino ne (And) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin.

 5. Cutrin- Chooz- Get it Straigh Balm- balsam prostujący do włosów

Cutrin to fińska marka kosmetyków do włosów dostępnych w salonach w sklepach z kosmetykami profesjonalnymi. Tego balsamu używam już po raz drugi i chyba już więcej nie będzie mi to dane, bo prawdopodobnie został wycofajny z produkcji. 
Z pierwszego opakowania byłam bardzo zadowolona, ale obecnie już mój entuzjazm opadł.

Krem jest dosyć gęsty i mocno pachnie gruszkami.Zapach jest trochę wyczuwalny na włosach, ale nie na tyle, żeby drażnić.Nie nakładam go od nasady, a jednak i tak obciąża mi włosy, które po kilku godzinach nadaja się tylko do umycia i to chyba jedyna wada tego produktu, bo z wspomaganiem prostowania radzi sobie bardzo dobrze.
Fryzura jest wygładzona jakbyśmy dopiero co wysżły od fryzjera,a  przy tym nie ulizana. Co więcej włosy są miękkie i sypkie. Nie puszą się aż tak bardzo kiedy jest wilgotno, choć i tak to niestety robią,a na to nie potrafię znaleźć żadnego sposobu.

Przed ciepłem prostownicy chroni skuteczni, choć ten alkohol w składzie mnie trochę zniechęca.

To nie ideał, ale całkiem w porzadku kosmetyk aczkolwiek gdybym jeszcze gdzieś go widziała to raczej nie kupiłabym po raz kolejny.

Ocena : 4 - / 5

Cena: 100ml / ok 35zł

Dostępność: obecnie chyba niedostępny

Skład: Aqua, Dimethicone, Alcohol Denat, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, VP/VA Copolymer, PVP, Paraffinum Liquidum ( Mineral Oil), PEG-7 Glyceryl Cocoate, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Glycerin, VP/ Dimethylaminoethylmethacrylate Copolymer, Quartz, Dimethylpabamidopropyl, Laurdimonium Tosylate, Propylene Glycol Stearate, Panthenol, Propylene Glycol, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamae, Parfum


A czy Wy macie swój ulubiony kosmetyk termoochronny?