piątek, 20 grudnia 2013

Astor - Heidi Color Last VIP Collection Lipstick w odcieniu nr 001 Baby i Przerwa Świąteczna









Muszę mieć przynajmniej jedną szminkę w odciniu nude , bo świetnie pasuje do mocno podkreślonych oczu. Jakiś czas temu poszukiwałam takiej, bo inna poprostu złamała mi się przy malowaniu ( !). Jako, że byłam w tym czasie w Polsce to postanowiłam wybrać się do Rossmana i tam zdecydowałam o zakupie tej oto pomadki zaprojektowanej przez  znaną modelkę Heidi Klum ( nie jestem jej fanką).  Do wyboru mamy jedynie 5 kolorów, a przynajmniej tyle widnieje na stronie producenta ( gdzie indziej widziałam, że jest ich 9) Osobiście podoba mi się także ten o nr 008 Spicy i Bubbly :)

Nie żałuję zakupu, bo pomadka jest bardzo fajna. Przede wszystkim nie ma drobinek i dobrze, bo nie zawsze to lubię. Nie jest także błyszcząca, a satynowa. Jej konsystencji nie da się nic zarzucić : nie jest ani za miękka ani za sucha, gładko sunie po ustach i już jedna warstwa daje widoczny kolor.

Producent obiecuje, że usta po pomalowaniu będą miękkie i nawilżone i zgodzę się z tym. Nie muszę pod nią nakładać żadnego balsamu, a jak wspominałam mam teraz problem z przesusznymi wargami. Szminka jednak nie trzyma się obiecanych 8 godzin. Owszem mały posiłek jako tako przetrwa, ale nic więcej. Bez tego trzyma się ok. 3-4godz.

Dużym plusem dla mnie jest to, iż jej zapach jest dość neutralny i nie drażniący ( delikatnie ´´pomadkowy´´) i nie ma ona smaku, bo miałam kiedyś pewien błyszczyk -szminkę tej firmy, która posiadała ohydny posmak mydła.

Opakowanie niby jest ładne, estetyczne, ale na pierwszy rzut oka wygląda jak opakowanie szminek Chanel i to mi się nie podoba. Pewnie pomysł był taki, by produkt poprostu prezentował się elegancko tylko, że można by przecież zmienić design i kolorystykę.

Niemniej lubię szminkę od Heidi i żałuję, że nie dokupiłam od razu drugiego odcienia.

Ocena : 5 / 5

Cena: ? g ( nie ma podanej gramatury) / ok. 30zł

Dostępność : Rossmann


PRZERWA ŚWIĄTECZNA

Jako, że zbliżają się Święta to jestem trochę zabiegana i muszę zrobić krótką przerwę w dodawaniu postów.  Kolejny pojawi się  7 stycznia 2014 .

Życzę Wam zdrowych, radosnych, kolorowych i pięknie pachnących Świąt Bożego Narodzenia oraz udanej sylwestrowej zabawy ! :*

czwartek, 19 grudnia 2013

Wibo - Lovely - Blink Blink nr 5






Chciałam ten lakier przetestować już jakiś czas temu, szczególnie wpadł mi w oko odcień nr 1, ale poproszona o zakup Mama nie umiała go dostać w Rossmanie w moim rodzinnym mieście.
Traf chciał, że otrzymałam do testów kolor nr 5 , który jednak średnio mi się podoba. Nie gustuję w takich barwach, ale wolę takie niż pastele.

Kolor określiłabym jako karmelowym. Na zdjęciu jest też lekko rudy, ale na dworze widać, że to właśnie taki karmelek. Ma mnóstwo grubego, różnokolorowego brokatu i jeśli nie lubicie takich ozdób to zrezygnujcie z zakupu, bo drobinki są naprawde widoczne i efekt jest dokładnie Blink Blink :) Osobiście taki efekt podobałby mi się bardziej z innym kolorem lakieru. Tu niby nie wygląda to źle, ale żadnej rewelacji nie ma.

Pędzelek i konsystencja lakieru są idealne, bo nakładanie jest kompletnie bezproblemowe. Schnie szybko. Jedna warstwa daje jednak bardzo blady kolor i koniecznie trzeba nałożyć drugą, a ja nawet dołożyłam trzecią dla wzmocnienia efektu, ale jednak to nie jest´´ to´´ , jakoś tak nie za dobrze się czuję w takim manicure , ten odcień mi nie pasuje, jest za jasny i  zbyt neutralny i gdyby nie było brokatu to napewno nie zamierzałabym go już używać.

Trwałość to dokładnie 4 dni, potem ściera się na końcówkach. Zmywanie, jak to z brokatami - trochę mnie zirytowało. Brokat przykleja się do wacika i trzeba dobrze trzeć płytkę panzokcia, aby się tych świecidełek pozbyć, a i tak jeszcze na drugi dzień zauważyłam pojedyncze sztuki na palcach.

Przeciętniak jednym słowem. Dam jednak czwórke z minusem, bo możliwe, że winny jest tu ten nietrafiony kolor.

Ocena :  4 - / 5

Cena: 8ml / ok. 6zł

Dostępność: Rossmann

Znacie ten lakier?  Jak Wam się podoba?

środa, 18 grudnia 2013

Eveline - Volume Celebrities Mascara






Drugi tusz od Eveline, który niezmiernie przypadł mi do gustu! Kupiłam go za poleceniem pani w drogerii kiedy poprosiłam o taki, który będzie dobrze pogrubiał i wydłużał. Pani sprzedająca stwierdziła, że jej klientki chętnie kupują Volume Celebrities, więc i ja się skusiła. Była to bardzo dobra decyzja.

Tusz ma idealn konsystencję, nie brudzi w trakcie nakładania, nie skleja rzęs i w czasie dnia nie rozmazuje się i nie kruszy.  Już po dwóch warstwach rzęsy sa pięknie wydłużone i podniesione ( mam rzęsy z natury proste) i pogrubione, choć moim zdaniem tusz bardziej wydłuża i ten efekt można stopniować. Ja poprzestaję na trzech warstwach i otrzymuję taki oto rezultat :










Szczoteczka jest bardzo wygodna, posiada plastikowe włoski i bez problemu da się nią pomalować nawet najkrótsze rzęsy.



To bardzo fajny tusz na każdą okazję i to za przystępną cenę!  Jeśli go jeszcze nie znacie to zachęcam do kupna!

Ocena : 5 / 5

Cena: 7ml / ok. 12zł

Dostępność: ja kupiłam w małej drogerii

Używałyście tego tuszu?

wtorek, 17 grudnia 2013

Lumene - Natural Code- Mineral Bronze& Blush nr 11 Peachy








od lewej: róż, bronzer


Szukałam w perfumerii duetu cukierkowy róż -bronzer i zauważyłam, że Lumene ma coś takiego w swojej ofercie. Nie myśląć wiele wzięłam produkt z półki i pognałam do kasy. Wychodząc ze sklepu uświadomiłam sobie, że zamiast takiego odcienia różu jakiego szukałam kupiłam morelowy, bo to nienaturalne oświetlenie przekłamało kolor i byłam przekonana, że biorę właściwy róż.
Nie chciało mi się już biegać i zamieniać produkt, bo takie morelki również lubię :) Do tego kosmetyk jest naprawdę dobrej jakości i cieszę się, że go mam.

Zaczynając od bronzera : posiada mikroskopijne złote drobiny, które są na szczęście słabo widoczne, nie jest za ciemny i idealnie pasuje do mojej karnacji nadając jej delikatną opaleniznę, która nie ma nic wspólnego z kolorem skóry po smażeniu się na słońcu czy w solarium. Pigmentacja jest dosyć duża, więc należy mieć umiar w nakładaniu. Trwałość zasługuje na 5, bronzer trzyma się cały dzień. Nie mam nic więcej do dodania, bo to kosmetyk bez wad i przyjemnie mi się go używa.

Róż też ma bardzo drobno zmielone drobinki, ale trudno je zauważyć na pierwszy rzut oka. Nie jest ich zbyt dużo i nie są zbyt widoczne na skórze. Podoba mi się w nim to, że nadaja cerze takiego zdrowego, świeżego looku i nadaje się na każdą okazję. Także jest dość mocno napigmentowany.
Trwałość bez zarzutu.

Opakowanie jest zwykłe i nie przyciąga wzorku, nie ma lusterka ani aplikatora, ale dla mnie to nieistotne. Najważniejsze, że produkt spełnia swoją rolę w 100%.  Polecam z pełnym przekonaniem!

Ocena : 5 / 5

Cena: 10g / ok. 9,50€

Dostępność: w Finlandii praktycznie wszędzie, gdzie są szafy marki

Znacie ten kosmetyk?

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Maybelline - Baby Lips- Intense Care i Peach Kiss. O co tyle hałasu?






Te balsamy do ust to hit ostatnich miesięcy i wszędzie czytam zachwyty na ich temat. Pomyślałam, że muszą to być niezłe kosmetyki, ale odstraszało mnie od zakupu tandetne, dziecinne opakowanie. Traf chciał, że dostałam dwa egzemplarze do testów i przekonałam się, że nie warto czasem kierować się zachwytem ogółu. Powiem wprost:  dla mnie te balsamy są BEZNADZIEJNE i nie spełniają swej podstawowej roli.

Wersja Intense Care - to bezbarwny i w zasadzie bezzapachowy balsam o obrzydliwym smaku jakbyśmy ugryźli mydło. Do tego stopnia mnie on odrzuca, że wręcz zmuszam się, żeby jakoś ten balsam zużyć, a wcale nie mam na to ochoty. Ponoć zawiera filtr SPF 20, ale na opakowaniu nie ma o tym ani słowa. Po pomalowaniu zostawia na ustach lekką, śliską warstwę i wtedy też usta są minimalnie wygładzone, ale to wszystko. Nawilżenie jest bardzo znikome, kiedy wspomniana warstwa się wchłonie ( co zajmuje jej ok. 30minut bez jedzenia i picia!) to skóra ust  wraca do stanu pierwotnego. Zawsze  przed nałożeniem czegokolwiek na wargi wykonuję peeling w celu usunięcia skórek i wygładzenia naskórka, a tu po tym zabiegu , gdy nałożyłam  później Baby Lips Intense Care okazało się, że usta są szorstkie jakbym nie peelingowała ich od miesięcy!  I tak ma działać balsam intensywnie odbudowujący i regenerujący?!

Peach Kiss- działaniem nie różni się zupełnie niczym od poprzedniej wersji , tak samo nie robi zupełnie nic. Producent zapewnia, że ten wariant nadaje ustom odrobinę koloru. Fajnie, tylko, że ja kompletnie nic w tej kwestii nie zauważyłam! Tu też czuć lekki, śliski film i też znika on niepostrzeżenie po krótkim czasie. Wygładzenie ust jest dosłownie kilkuminutowe, a potem nie ma po nim śladu.Zapach jest kosmetyczno -brzoskwinowy, niezbyt ciekawy, a smak to już wspomniane mydło.
Zastanawiający jest fakt, że pod obydwie wersje balsamów nakładałam kolorowe szminki i błyszczyki i za każdym razem trzymały mi się one o wiele krócej na ustach niż dotychczas. Nie wiem jak to wytłumaczyć...

Nie warto sobie głowy zawracać tymi balsamami. Jeśli szukacie czegoś co nawilża i odżywia usta to poszukajcie czegoś innego.

Ocena: 2 / 5

Cena: 5g / ok. 8,50zł

Dostępność: są w Rossmanie, natomiast do Finlandii chyba jeszcze nie dotarły

Używałyście juz tych balsamów?

niedziela, 15 grudnia 2013

Khloe and Lamar - Unbreakable Joy EDT





Z pewnością nie kojarzycie tych perfum. Nic dziwnego, bowiem są dostępne bodajże jedynie za Oceanem. Sygnuje je siostra Kim Kardashian, Khloe wraz ze swym mężęm graczem NBA Lamarem Odomem.  To drugi zapach tej pary po pierwszym Ubreakable Bond, a w tym roku ukazał się także Ubreakable Love.

Unbreakable Joy został wypuszczony a rynek w 2012r. na Święta Bożego Narodzenia i ma symbolizować miłość, szczęście i radość w tym magicznym czasie .  Zaliczono go do kategorii orientalno-waniliowej.

Zapach rzeczywiście kojarzy mi się z tym jedynym dniu w roku, w którym zbiera się cała rodzina, śpiewa się kolędy, słychać śmiech dzieci, a wokół wyczuwa się miłość i spokój. Uwielbiam Boże Narodzenie i zawsze z utęsknieniem go oczekuję :)  Muszę jednak dodać, że według mnie to absolutnie nie jest zapach przesłodzony jak niekiedy okazują się zapachy celebryckie, ale ma w sobie coś ´´jadalnego´´

Na mojej skórze dominuje przede wszystkim czekolada z charakterystyczną nutą szampana. Jednak czekolada nie jest mleczna i mocno słodka, a raczej deserowa. Dochodzi do tego wanilia i troszeczkę geranium, a kiedy wkracza cedr zapach nabiera lekko męskiego charakteru.
Kompozycja jest przedstawiana jako unisex i zgodzę się z tym. Pasuje zarówno do kobiety jak i do młodego mężczyzny przy czym jest tak wyważona, że nie przechyla się za bardzo w żadną stronę i nikt nie zarzuci wam, że nosicie perfumy swojego faceta, a z panów też nikt nie będzie się nabijał, że podkradają perfumy partnerkom.

Flakonik  w mojej ocenie mógłby być lepszy. Jego kształt nie do końca mi odpowiada, choć nie jest najgorszy. Podoba mi się natomiast czerwony kolor i białe kropeczki mające imitować padający śnieg.

Trwałość niestety na mnie nie jest całodzienna. Po ok. 3-4 godzinach zapach staje się bliskoskórny i sama słabo go wyczuwam. Nie jest ´´ogoniasty´´, aczkolwiek na początku jest dość wyczuwalny dla innych.

To naprawdę miła propozycja na jesień i zimę, a szczególnie okres przed i po Świętach. Jeżeli będziecie mieli okazję to przetestujcie!

Nuty zapachowe:

nuty głowy : przyprawy, szampan

nuty serca: geranium, jaśmin, trufle czekoladowe

nuty bazy: piżmo, cedr, wanilia



Ocena : 4 / 5

Cena: zapach dostępny tylko w poj. 100ml, która kosztuje ok. 30€

Dostępność: dostałam w prezencie, ale jest dostępny na Truskawce


Słyszeliście o tych zapachu?

sobota, 14 grudnia 2013

IsaDora - Twist-Up Gloss - pomadka- błyszczyk w sztyfcie nr 09 Cherry Pie







Dotychczas używałam trzech takich pomadek w sztyfcie. Wszystkie innej marki i stwierdzam, że ta od IsaDory jest najlepsza.

Od początku przypadł mi do gustu odcień 09 Cherry Pie ( cóż za smakowita nazwa), który w opakowaniu wygląda na intensywną czerwień,a  tak naprawdę jest różowo-wiśniowy z lekkim połyskiem, bez drobinek. Tak ładnie wygląda na ustach, że kilka razy spytano mnie czym są one pomalowane:) Z chęcią dokupiłabym drugi kolor do kompletu i byłby to 05 Pink Punch.


Bardzo cieszy mnie to, że pomadka w ogóle się nie klei. Nie jest też ciężka i nie czuć, że w ogóle mamy pomalowane usta .Dlatego też nadaje się na każdą porę roku, bowiem tak jak producent obiecuje :  pomadka rzeczywiście nawilża usta i dba o nie. Mam obecnie dość przeuszoną skórę warg i ciągle muszę je czymś smarować. Nie mogę też pozwolić sobie nie nałożyć balsamu pod jakąkolwiek pomadke, a tu proszę! Nie musiałam tego robić! Usta już po pomalowaniu były przyjemnie gładkie, miękkie i ten stan trwał nawet na drugi dzień. Duży plus za to!

Z trwałością też jest dobrze. Kosmetyk przetrzymał mały posiłek i po 3 godzinach stopniowo schodził z ust.  Podoba mi się także to, iż jest to produkt bezwonny i bezsmakowy. Drażnią mnie przearomatyzowane zapachy kosmetyków do ust ( szczególnie nie znoszę takich, które pachną gumą balonową), a jeśli do tego mają gorzkawy posmak to już w ogóle jest porażka na całego.

Jeśli nie miałyście okazji stosować jeszcze tego typu pomadek to naprawdę zachęcam po sięgnięcie po Twist-Up  Gloss. Nie będziecie żałować!

Ocena : 5 / 5

Cena: 2,7g / w Polsce ok. 45zł, w Finlandii ok. 15€

Dostępność: w Polsce jest np. w Douglas, a w Finlandii w Sokos Emotion i Anttila

 
Skład: Polybutene, Hydrogenated Polyisobutene, Polyglyceryl, -3 Diisostearate, Octyldodecanol, Polyethylene, Squalane, Dimer Dilinoleyl Dimer Dilinoleate, Synthetic Wax, Diisostearyl Malate, Dipentaerythrityl Hexahydroxystearate, Dicalcium Phosphate, Mica, Disteardomonium Hectorite, Alcohol, Ethyl Vanilin, Pentaerythrityl Tetra-Di-T Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Aqua, Synthetic Fluorphlogopite, Sodium Chondroitin Sulfate, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Hyaluronic Acid, Tocopherol, Tripeptide-29, CI 15850




Miałyście już tę pomadkę?



piątek, 13 grudnia 2013

Cutrin - Volumism-odżywka dodająca objętości do włosów normalnych oraz Cutrin- Careism - szampon do włosów wymagających i farbowanych i odżywka






Cutrin to seria produktów do włosów dostępna w salonach fryzjerskich jedynie w Finlandii. W jej skład wchodzi wiele rodzajów szamponów, odżywek i produktów do stylizacji.
Dopóki nie miałam okazji nic stamtąd używać to myślałam, że to muszą być dobre kosmetyki i kiedy potrzebowałam odżywki to długo się nie wahałam i kupiłam wielką litrową butlę Volumism. Już po miesiącu od zakupu pożałowałam wydanej kwoty i dalej wściekam się na siebie, bo mogłam kupić coś sprawdzonego i przede wszystkim jakościowo lepszego.

Ta odżywka jest tak przeciętna, że aż strach! W życiu nie nazwałabym tego produktem fryzjerskim, bo znam tego typu odżywki drogeryjne, które są o niebo lepsze od tej!  Fakt, że bublem totalnym bym jej nie nazwała, bo krzywdy włosów jako tako  nie robi, ale też wiele dobrego również nie. Jest poprostu kompletnie NIJAKA.


Jej konsystencja jest średnio gęsta, nie spływa z włosów w trakcie nakładania. Zapach niestety od początku mnie odrzucał. Jest taki chemiczno-roślinny, w ogóle trudny do sprecyzowania, ale dla mnie osobiście nieprzyjemny.  Odżywka ta ma za zadanie nadawać objętości i nie obciążać włosów.
Szkoda tylko, że kompletnie się z tego nie wywiązuje!

Producent  zaleca nakładać ją na umyte i wysuszone ręcznikiem włosy na 1-3minuty, a potem spłukać. Stosowałam ją razem z szamponem z tej serii, a potem już z innym, podobnym i efekt zawsze był ten sam: zero objętości, włosy nie są nawet puszyste, a na drugi dzień już się przetłuszczają. Tak ma działać produkt na objętość?  Dodam, że nie nakładam jej za dużo i dobrze spłukuję letnią wodą...

Jedyne co mogę dodać to to, że nie wysusza włosów, lekko je zmiękcza i nieznacznie ułatwia rozczesywanie, ale to robią prawie wszystkie odżywki. Nie wiem co zrobię z takim wielkim opakowaniem i chyba poprostu wyląduje ono w śmieciach.

Za taką cenę miałabym salonową odżywkę Loreala... Na drugi raz zastanowię sie dwa razy, ale produkty Cutrin już u mnie nie zagoszczą.

Ocena: 2 / 5

Cena: 1litr  / kupiłam za 15€

Dostępność: w sklepach z produktami fryzjerskimi, salonach w Finlandii




po lewej: odżywka, po prawej: szampon



Dostałam ten zestaw ( był tam jeszcze lakier do włosów tej marki, ale go nie używam) od mojego fryzjera. Co prawda moje włosy nie są ani farbowane ani nie wymagają wiele oprócz dobrego szamponu, odżywki, maski raz w tygodniu i raz na kilka tygodniu olejowania, ale pomyślałam, że skoro poleca je profesjonalista to muszą być dobre.

No cóż, złe nie są, ale to żadna to rewelacja i sama napewno bym ich nie kupiła.

Szampon: jest dość rzadki, prawie przezroczysty, pachnie kosmetycznie-owocowo.Zawiera olej z nordyckiej żurawiny i filtry UV.  Dobrze się pieni i tak samo oczyszcza włosy. Nie nawilża ich, ale też nie przesusza i nie plącze. Moje włosy po wysuszeniu są poprostu czyste, lekko puszyste i to wszystko. Niczego więcej nie zauważyłam.

Nie sądzę, aby to był idealny produkt do włosów po przejściach. To poprostu najzwyklejszy szampon do codziennego mycia włosów.

Odżywka: jak widzicie na zdjęciu jest dość gęsta, pachnie tak samo jak szampon.Również  zawiera olej z nordyckiej żurawiny i filtry UV. Nakłada się ją bez problemów i tak samo spłukuje. Jej działanie mnie jednak zawiodło. Coś tam nawilża, trochę zmiękcza włosy i nic poza tym.

Wydaje mi się, że nie poradziłaby sobie w pielęgnacji takich rodzajów włosów do jakich jest przeznaczona.

Mam też wrażenie, że oba te produkty, czyli szampon i odżywka obciążają mi włosy. Na drugi dzień po wieczornym umyciu fryzura jest niezbyt świeża i  już traci puszystość.

Dobrze, że dostałam małe opakowania to szybciej je zużyję i zapomnę.Niczym mnie te produkty nie ujęły i nawet nie chce mi sie już sprawdzać jak wypadłyby inne kosmetyki tej marki.

Ocena : za szampon i odżywkę wspólnie:  3 / 5

Cena: szampon dostępny jest w poj. 300 i moje 100ml, które kosztuje ok. 7 €, odżywka występuje w poj. 200 i moje 75ml  / ok. 7€

Dostępność: salony fryzjerskie, Sokos Emotion

A czy Wy używaliście ostatnio kosmetyków, które nie przypadły Wam do gustu?

czwartek, 12 grudnia 2013

Wibo - Express Growth nr 175




Zanim wzięłam się za malowanie tym kolorem byłam pewna, że to poprostu czerń, bo tak właśnie wygląda w sztucznym świetle. Tak naprawdę jest to ciemny szary ze złotawą poświatą. Bardzo mi się podoba, bo jak wiecie lubuję sie w ciemnym manicure, choć czasem robię sobie małą odskocznię i użyję jakiegoś mocno kolorowego koloru:)

Technicznie lakier jest tak samo dobry jak inne z tej serii, wiem,że nie wszyscy te lakiery chwalą, ale ja będę, bo według mnie są naprawdę dobrej jakości. Pędzelek jest dość cienki i długi, a konsystencja trochę rzadka, ale mimo to nie ma problemu przy malowaniu i lakier nie brudzi raczej  palców ani nie rozlewa się po płytce.


Jedna warstwa nie wystarczy, bo niestety są prześwity, ale druga już całkowicie to naprawia. Oprócz tego lakier ma ładny połysk. Schnie szybko, napewno nie dłużej niż inne tego typu produkty.

Oczywiście trwałość to kwestia indywidualna. Ja ten lakier nakładam na bazę Nubar i  wykańczam diamentowym Top Coatem tej samej marki ( swoja drogą chyba przy tym zestawie pozostanę przez długi czas) i cieszę się tym oryginalnym kolorem  4 dni.

Napewno będę lakiery od Wibo kupowała i dalej testowała. Lubię je, a ten nie jest wyjątkiem!

Ocena: 5 / 5

Cena: 8,5ml /  ok.5zł

Dostępność: Rossmann

Jak Wam się podoba ten kolor?

środa, 11 grudnia 2013

Maybelline - Big Eyes Volume´ Express tusz do rzęs z podwójną szczoteczką





Nowa maskara od Maybelline z dwoma szczoteczkami, które mają sprawiać, że nasze oczy bedą dwa razy większe. Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałabym się upodobnić do postaci z japońskich kreskówek i kwituję takie obiecanki pobłażliwym uśmiechem tym bardziej, że nic takiego nie ma tu miejsca, choć muszę powiedzieć, że ta maskara jest całkiem dobra. Fakt, że ustępuje miejsca np. One by One w wersji Satin Black ( tylko tej używałam jak dotąd) oraz Colosal Volume, ale i tak nie będę na nią narzekać.


Aplikatorami są, jak już wspomniałam dwie szczoteczki o tradycyjnym włosiu. Ta do rzęs górnych wygląda o tak :

Malowanie nią nie przysparza żadnych trudności, a widoczny efekt wydłużenia i rozdzielenia otrzymujemy już po 2 warstwach, ja zwykle dokładam jeszcze jedną co potęguje ten efekt i rzęsy wcale nie wyglądają na przemalowane, nie są też posklejane. Jednak jest to moim zdaniem raczej maskara wydłużająca, bo pogrubienie nie jest jeszcze takie jakie lubię,ale też rzęsy nie są chude jak patyki.

Z kolei szczoteczka do dolnych rzęsy prezentuje się tak:




Również spełnia swoja rolę i podkreśla rzęsy trochę bardziej delikatnie,ale widocznie je wydłużajac i nie sklejając.

Konsystencja tuszu jest bardzo dobra tj. ani nie za gęsta ani za rzadka i nie ma obaw o pobrudzone powieki w trakcie malowania. Kosmetyk nie kruszy się i nie rozmazuje,a potem daje się szybko i łatwo zmyć każdym preparatem do demakijażu oczu.

Myślę do czego by sie tu przyczepić,ale niczego nie znajduję. To fajny tusz zarówno na codzień jak i na specjalne okazje. Myślę, że warto go wypróbować.

Ocena: 5 / 5

Cena: 5,1ml i 4,6ml / ok. 30zł,  w Finlandii ok. 17€

Dostępność: w szafach Maybelline




tusz Maybelline Big Eyes Volume Express, eyeliner IsaDora Colorful Eyeliner, cienie Sleek z palety Bad Girl :Guillible, Gun Metal


A czy Wy testowałyście już ten tusz?

wtorek, 10 grudnia 2013

Celia- Woman - błyszczyk w odcieniu nr 02








Ten błyszczyk śmiało może konkurować z dużo droższymi produktami! Jest rewelacyjny !
Przyznam sie jednak,że zanim zaczęłam go używać myślałam, ze to kolejny błyszczyk-klej, który wyląduje na dnie kuferka i po jakimś czasie zaliczy kosz na śmieci. Tak się jednak nie stało , a co więcej mimo, że nie jestem już fanką błyszczyków, bo wolę szminki to chętnie kupiłabym inny odcień ( np. 07) tego kosmetyku.

Wybierać możemy z palety 7 kolorów. To raczej niewiele tym bardziej, że wszystkie oscylują w tonacji różu, a ja chętnie widziałabym tu kolor śliwkowy i czerwonego wina.Mój odcień 02 to delikatny, stonowany róż bez drobinek, który optycznie powiększa usta. Bardzo mi się podoba.
Opakowanie jest całkiem w porządku, ale ma jedną wadę : szybko się rysuje i ścierają się napisy i ta czarna otoczka nad otworem buteleczki. Dalej jest już tylko dobrze.

Błyszczyk ma fajną, lekko kremową konsystencję, równo nakłada się na usta i nie jest ciężki, choć trochę czuć, że mamy czymś pomalowane wargi, ale to w żadnym wypadku nie przeszkadza w noszeniu.
Czy się klei?  Trochę. W sumie nie spodziewałam się, że będzie to całkowicie nieklejący się błyszczyk aczkolwiek tutaj ta lepkość nie drażni tak bardzo. Owszem, kiedy wieje wiatr włosy przylepiają się do ust i tak mam przy każdym takim produkcie dlatego nie używam ich w wietrzną pogodę. Mogę jednak zapewnić, że błyszczyk Woman nie klei się tak ordynarnie jak niektóre lipglossy, kiedy ma się wrażenie wylania na usta  słoika miodu - u mnie taki właśnie ohydny rezultat daje jeden z błyszczyków MAC!

Kolejną sprawą jest pielęgnacja ust, bo ten kosmetyk naprawdę to robi! Wiem co mówię, bo obecnie mam u siebie niezłe mrozy i zawsze w tym okresie cierpię z powodu mocnego przeuszenia skóry warg, a kiedy nakładam ten błyszczyk to czuję natychmiastową ulgę. Usta są mięciutkie, wygładzone i dobrze nawilżone,a  ten stan trwa jeszcze nawet na drugi dzień.

Co się tyczy zapachu to jest on taki owocowo-kosmetyczny, dość zwyczajny, ale ważne, że niezbyt intensywny, bo tego nie lubię.  Trwałośc jak na błyszczyk dobra:  walkę z jedzeniem i piciem co prawda przegrywa, a bez tego trzyma się spokojnie 2 godziny, czasem trochę dłużej.

Jeśli jeszcze tego błyszczyka nie miałyście to koniecznie się za nim rozejrzyjcie! Jest wart zakupu,a  niska cena to dodatkowy atut.

Ocena: 5 / 5

Cena: ? g ( nie ma podanej gramatury) / ok. 12zł

Dostępność: szukajcie raczej w niesieciowych drogeriach

Jak Wam się podoba ten błyszczyk?

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Yves Rocher - Nutri- Silky Conditioner- jedwabista odżywka do włosów









W poszukiwaniu ´´zimowej´´ odżwyki do włosów, która trochę by je odżywiła i mocniej nawilżyła, a także ochroniła przed zimnym wiatrem i mroźnym powietrzem zajrzałam do Yves Rocher i znalazłam tam kilka takich produktów, które mnie zainteresowały. Wybrałam jednak wariant wzbogacony mleczkiem z owsa i olejkiem ze słodkich migdałów. Warto dodać, że odżywki z tej serii nie posiadają silikonów, parabenów i sztucznych barwników.

Obawiałam sie trochę jednego: że ten produkt obciąży mi włosy i je´´ przekarmi´´ i zdziwiłam się, bo nic takiego nie ma tu miejsca! Ta odżywka naprawdę nie jest ciężka dla  włosów ( mimo,że teoretycznie przeznaczono ją dla włosów suchych) , no chyba, że dla takich które mają dużą tendencje do przetłuszczania się i trzeba je myć codziennie.

Konsystencja jest średnio gęsta, a zapach dosyć intensywny, ciężko mi powiedzieć do czego podobny, ale kojarzy mi się to z roślinami. Nie jest zły, nie drażni,a  na włosach po wysuszeniu jest już subtelny, choć wyczuwalny. Odżywkę nakładamy na umyte szamponem i  lekko wytarte ręcznikiem włosy. Ja trzymam ją ok. 2minuty po czym obficie spłukuję.

Już w trakcie spłukiwania zauważyłam, że włosy są wygładzone ,a  po ich wysuszeniu także miękkie, odżywione i poprostu wyglądają na zadbane, łatwiej się rozczesują.Mam wrażenie, że zapobiega też elektryzowaniu się włosów z czym ostatnio miałam mały problem.

To dobra odżywka szczególnie na teraz. Zachęcam do wypróbowania, a sama z pewnością przetestuję pozostałe z tej serii.

Ocena : 5 / 5

Cena: 150ml / w Polsce ok. 11,90, choć zależy to od promocji, w Finlandii w cenie regularnej 7,90€

Dostępność: w Yves Rocher

Skład:Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Avena Sativa Kernel Flour, Parfum, Sodium Benzoate, Citric Acid, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Wheat Protein, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride,Panthenol,  Amyl Cinnamal,Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Cinnamyl Alcohol, Phenoxyethanol, Isoeugenol, Hydroxycitronellal

A jakiej Wy odżywki obecnie używacie?

niedziela, 8 grudnia 2013

Mój zimowy otulacz Kenzo Jungle L´Elephant EDP






Znany wszystkim Słonik. Uwielbiam go właśnie zimą, kiedy w tutejsze bardzo krótkie, ciemne i śnieżne dni potrzebuję otulenia i dawki czegoś mocniejszego.To zapach, który albo się kocha albo nienawidzi. Jest charakterystczny, ma niezłego powera i ciągnie za sobą´´ ogon´´. Jego przeciwnicy określają go mianem´´ babcinego śmierdziela´´, którego nie da się ścierpieć w komunikacji miejskiej :D Cóż, ja się z tym nie zgodzę i Słonika będę używać bez względu na to co mówią o nim inni!

Pojawił się na rynku w 1996r i wykreował go Dominique Ropion ( m.in Alexander Mcqueen My Queen, Cacharel Amor Amor, Calvin Klein Euphoria, Dior Pure Poison, Armani Acqua Di Gioia i Code, Givenchy Amarige, Mugler Alien, Victor & Rolf Flowerbomb). Jak widać ten perfumiarz ma w swoim dorobku same znane kompozycje, więc śmiało można powiedzieć, że ma´´ nosa´´ w kreowaniu perfumeryjnych bestsellerów.

Jungle L´Elephant należy do kategorii orientalno-przyprawowej. Jest gęsty, bogaty, czuć w nim moc przypraw na czele z goździkami i kardamonem i wanilią. Innych nut nie wychwytuję, ale to nic nie szkodzi ,bo ta mieszanka niezmiernie mi się podoba.  Ten zapach daje mi takiego energetycznego ´´kopa´´,ale też kojarzy się bezpośrednio ze Świętami Bożego Narodzenia :).Jest lekko ´´suchawy´´, a z powodu wspomnianej wanilii  bardzo delikatnie słodkawy. Jednak w żadnym wypadku nie jest to zapach słodki, jadalny! To nie te klimaty!

Trwałość i projekcja są poteżne: na mnie czuć go jeszcze na drugi dzień po kąpieli , jest to taki perfumowy´´ krzykacz´´, który lubi demonstrować swoją obecność i dla mnie nie jest to wada, ale oczywiście nie polecam wylewania na siebie połowy flakonu :)

Słonik to mój koleny sztandarowy zapach, bez którego nie mogę się obejść. Czy Wy też jesteście jego fankami?

Nuty zapachowe:

nuty głowy: mandarynka, gożdziki (przyprawa), kmin

nuty serca: kminek, mango, heliotrop, ylang- ylang, lukrecja, gardenia, kardamon

nuty bazy: ambra, paczula, wanilia

Ocena : 5 / 5

Cena: zapach dostępny w poj. 30, 50 i 100ml, moja  50-tka kosztuje ok.  150zł

Dostępność: głównie w perfumeriach online


PS. Tu możecie obejrzec reklamę Kenzo Jungle L´Elephant. Według mnie jest niezła, choć zmieniłabym modelce makijaż i ubrania, bo to akurat mi się tu nie podoba.





sobota, 7 grudnia 2013

Yves Rocher - Duo Poudre Bronzer- podwójny puder brązujący nr 01 Jasny





od lewej : bronzer, rozświetlacz

Kolejny bronzer w mojej kolekcji z którego jestem zadowolona. Mam go już jakiś czas i jak widzicie rozświetlacz jest na wykończeniu, ale to przez to, że jest trochę bardziej miękki niż sam bronzer i trzeba uważać z nakładaniem, bo więcej się go nabiera na pędzel.

Zaczynając od opakowania: to ładna, czarna kasetka z lusterkiem, bez aplikatorów ( to na plus).
Sam bronzer ma bardzo twarzowy odcień dla jasnej karnacji. Nadaje jej efekt´´ muśnięcia słońcem´´ i absolutnie nie wygląda tandetnie, nie ma drobinek jest całkowicie matowy. Raczej nie da się z nim przesadzić, mimo, że jest dobrze napigmentowany. Trwałość całodzienna.

Z kolei rozświetlacz ma małe, złote drobiny, które są widoczne szczególnie w świetle i mimo, że nie jestem wielką fanką takich wynalazków to akurat ten przypadł mi do gustu, bo wygląda naturalnie, a nie jakbyśmy się wybierały na imprezę. Nakładać jednak niezbyt lekką ręką, bowiem rozświetlacz daje lekko błyszcząca poświatę,a  poza tym lubi brudzić opakowanie i trochę się osypuje.Tak samo jak bronzer trzyma się cały dzień. Lubię go, ale osobno bym chyba nie kupiła.

To fajny i przydatny kosmetyk zarówno na codzień jak i na specjalne okazje. Polecam!

Ocena : 4 dla rozświetlacza , 5 dla bronzera / 5

Cena: 7g + 3,5g / w Polsce  72zł, w Finlandii  17,50€

Dostępność: w Yves Rocher

Znacie ten bronzer?

piątek, 6 grudnia 2013

La Roche Posay - Effaclar Mat - sebo-regulujący krem nawilżający... mój absolutny faworyt!








Od dawna szukałam takiego kremu matującego, który po pierwsze spełniałby swoją rolę ( co nie jest takie oczywiste w tego typu produktach), nie byłby tłusty i jednocześnie nawilżał. Nie pomnę już ile takich kremów przetestowałam i ciągle coś było nie tak. Na dłużej zatrzymałam się jedynie przy kremie Ziaji +25 nawilżająco-matującym, ale po drugim opakowaniu przestał on spełniać swoją podstawową funkcję.

Ten nowy krem aptecznej marki La Roche Posay kupiłam w sumie przypadkowo. Nie wiedziałam już co wybrać z tej kategorii na wakacyjny wyjazd i pomyślałam, że spróbuję Effaclar Mat, bo niczym nie ryzykuję. Ten krem mnie absolutnie zaskoczył na plus oczywiście :) Powiem więcej :  to perełka w swojej kategorii!

Jego konsystencja jest lekka i kompletnie bezłuszczowa, bez zapachu. Jak najbardziej nadaje się pod makijaż, nie zostawia po sobie żadnego nieprzyjemnego czy wyczuwalnego filmu. Wchłanie się zaraz po nałożeniu. Od razu też da się wyczuć, że skóra jest gładka, miękka i całkowicie matowa, ale bez żadnego wstrętnego pudrowego wykończenia jaki czasem dają takie kremy. Nawilżenie także tu występuje i dla mojej tłustej cery jest w sam raz , z tym, że jeśli narzekacie na nadmierną suchość skóry to może być ono troszkę za słabe.

Kosmetyk matuje moją skórę na cały dzień niezależnie od pogody. Nawet w ponad 30-sto stopniowe upały twarz ( szczególnie czoło i nos) w ogóle się nie błyszczała. Oczywiście nie znaczy to, że tak musi być u Was, pamiętajcie o tym :) Kolejną zaletą tego kremu jest to, iż nie ściąga skóry . Zdażyło mi się po innym takim kremie, że twarz była poszarzała, wyglądała na zmęczoną. Tu nic takiego nie ma miejsca.

Jak zapewnia producent kosmetyk nie zapycha porów  i zmiejsza widoczność porów i jak najbardziej się z tym zgadzam Mam obecnie drugą tubkę i moja skóra ten krem bardzo polubiła.

Ten kosmetyk mam zamiar kupować stale, szczególnie w sezonie wiosna / lato. Nie szukam już zamienników , bo ideał jest tylko jeden : Effaclar Mat.

Ocena: 5 / 5

Cena: 40ml /  ok. 50zł

Dostępność tylko w aptekach


Skład: Aqua, Glycerin, Dimethicone, Isocetyl Stearate, Alcohol Denat.,Silica, Dimethicone/Vinyl Dimeticone Crosspolymer, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Butylene Glycol, PEG-100 Stearate, Cocamide Mea, Sarcosine, Glyceryl Stearate, Triethanolamine, Isohexadecane, Perline, Capryloyl Salicylic Acid, Tetrasodium EDTA, Pentylene Glycol, Polysorbate- 80, Acrylates C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Salicylic Acid, Parfum




Znacie ten krem?























czwartek, 5 grudnia 2013

Golden Rose - Rich Color nr 19 + Lumene- Natural Code - 3D Glitter nr 60 Magic Dust








Ciężko mi było uchwycić ten kolor na zdjęciu. Jest to turkus, a nie ciemna  zieleń i wybaczcie mi, że zdjęcie powyżej trochę przekłamuje, ale nie udało mi się zrobić lepszego.

Ten kolor zaciekawił mnie już w sklepie i wzięłam go razem z pokazywanym Wam wcześniej Golden Rose Rich Color nr 28. To fajny lakier i jeśli znow będę go widziała w promocji typu weź ´´3 płać za 2´´ to kolejny dołączy do mojej pokaźnej kolekcji :).

Aplikator to płaski i dość krótki pędzelek, którym nakłada się lakier dobrze, ale konsystencja moim zdaniem jest trochę za lejąca i kosmetyk lubi brudzić skórę palców i rozlewać się po płytce paznokcia. Trzeba uważać w czasie malowania. Za to odejmę pół gwiazdki, bo mi to przeszkadza i  nakładanie zajmuje trochę więcej czasu niż zazwyczaj.

Według producenta możemy poprzestać na nałożeniu jednej warstwy lakieru i zgadzam się z tym. Kolor jest intensywny i dokładnie taki sam jak w buteleczce. Schnie bardzo szybko, a trwały jest jest wszystkie takie kosmetyki : po 3- 4 dniach zaczyna się ścierać.

Ocena : 4+ / 5

Cena: 10,5ml / ja kupiłam ten lakier za 4 €, a w Polsce kosztuje ok. 6,90zł

Dostępność: kupiłam w Seppälä,a  w PL jest na str. producenta oraz w firmowych sklepach

Jak Wam się podoba ten kolor?








Kiedy tylko zobaczyłam te lakiery na stronie producenta zapragnęłam je mieć. Do wyboru mamy 6 kolorów i wszystkie posiadają duże drobinki. Ja wzięłam nr 60 Magic Dust, który w buteleczce ma naprawdę pokaźne kawały brokatu i myślałam, że będzie to fajnie wyglądać na paznokciach, ale się rozczarowałam.

 Lakier jest bezbarwny, a drobiny tak luźno w nim zamieszczone, że rozkładają się strasznie nierównomiernie i nie ma szans równo ich nałożyć. W rezultacie na jednym paznokciu jest ich mniej,na innym znów więcej,a  na jeszcze innym nie ma ich prawie wcale! Działo mi się to przy każdym użyciu i nieźle denerwowało :). Lakier ma typowy pędzelek i schnie bardzo szybko. Nie sprawia też problemów przy zmywaniu, mimo, że to brokat.

Jak widzicie na pierwszym zdjęciu efekt jest taki sobie. Spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Być może inne kolory są bardziej udane ,ale nie będę się już o tym przekonywać. Ten raz mi wystarczy.
Magic Dust nie polecam.

Ocena : 3 - / 5

Cena: 4,5ml / ok. 5 €

Dostępność: w Finlandii  wszędzie tam, gdzie są szafy Lumene Natural Code







środa, 4 grudnia 2013

Bourjois - Suivez mon regard - cienie sypkie nr 02 Regard Violine







Mam słabość do fioletowych cieni.Mam ich wiele w swoim kuferku i ciągle mi mało:) Te sypkie cienie Bourjois są już bardzo trudno dostępne, a mnie udało się je jeszcze zakupić na Truskawce, gdzie pozostała tylko wersja Shimmering.

Kolor Regard Violine to piękna śliwka, dokładnie taka jaką lubię. Ma lekko metaliczne wykończenie. Na powiekach wygląda to naprawdę oryginalne i nie raz pytano mnie co to za cienie:).


Cienie są sypkie i niestety trochę się osypują przy nakładaniu, ale dla mnie akurat to mała wada, bo można szybko usunąć pyłek pędzlem do pudru i po krzyku.  Załączonym pędzelkiem nakłada się ten kosmetyk bardzo dobrze i w tym przypadku zrezygnowałam z mojego sprawdzonego aplikatora. Ten ´´burżuowy ´´ nie jest ani za miękki ani za twardy, jest poprostu porządny i nakładanie idzie szybko i sprawnie.


Trwałość ( na bazie ) zasługuje na najwyższą ocenę. Nawet w upały cień pozostał na swoim miejscu. Bez bazy nigdy nie nakładam żadnego cienia,więc nie wiem, czy też byłby nie do zdarcia, ja w każdym razie zachęcam jednak do stosowania baz pod cienie, bo ma to same plusy.

cienie Bourjois Suives mon regard 02 Regard Violine, eyeliner IsaDora Colorful Eyeliner, tusz Eveline Big Volume Lash












Udało mi się zdobyć jeszcze inny kolor tego cienia, który niebawem Wam pokażę. Póki co, jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku i gdyby to było możliwe to wykupiłabym wszystkie kolory. To świetne cienie, które warto mieć!

Ocena: 5 / 5

Cena: 2,6g / ok. 10€

Dostępność: szukajcie w sklepach internetowych i na Truskawce

A Wy lubicie fioletowy makijaż?

wtorek, 3 grudnia 2013

Max Factor - Creme Puff 05 Transculent





Napewno znacie ten puder. Kusiło mnie od dawna, aby go wypróbować i nadażyła się okazja do zakupu w czasie wakacji nad naszym pięknym morzem. W małej, ale dobrze zaopatrzonej drogerii  kosztował 25zł. Odcień Tranculent na poczatku mnie wręcz przerażał, bo jest ciemny i bałam sie, czy nie będzie się za bardzo odznaczał i przyciemniał podkładu. Na szczęście nic takiego się nie dzieje, ale nie rozumię  dlaczego marka nie wypuści na rynek jaśniejszych kolorów tego pudru, ponieważ wszystkie są jakieś takie ciemne i nietwarzowe na pierwszy rzut oka.

A jak oceniam ten kosmetyk? No cóż, po tak entuzjastycznych opiniach, jakie można przeczytać tu i tam spodziewałam się wręcz rewelacji,a okazało się, że puder jest tylko  przeciętny i drugi raz go nie kupię. Od początku nie podoba mi się to tandetne, plasikowe opakowanie, które jest strasznie nieporęczne. Nie wiem jak można wyprodukować coś tak nieestetycznego zamiast dołożyć zawias i ewentualnie lusterko i było by ok! 

Druga sprawa to zapach. Wiem, że wiele osób go chwali, ale dla mnie jest poprostu nieładny. Pachnie typowym staromodnym pudrem. Z czasem łagodnieje i już tak nie´´ daje po nosie´´. Jaki jest sens perfumowania pudru do twarzy?  Nie mam pojęcia.

Producent zaleca nakładać ten puder za pomocą dołączonej gąbki. Nie posłuchałam, bo nie wyobrażam sobie takiej aplikacji i każdy tego typu kosmetyk nakładam tylko pędzlem. Creme Puff nie robi maski ani efektu przysypania mąką, choć moim zdaniem jest trochę widoczny na twarzy szczególnie z bliska. W zasadzie nie zauważyłam,by ten produkt robił coś więcej niż matowanie, a i to niestety nie na długo. W upalne dni moja twarz świeciła się już po 4 godzinach, gdzie normalnie inny puder daje mi mat na dużo dłużej. Z kolei teraz jest pod tym względem lepiej, choć i tak cudów nie ma. Z nawilżającymi kremami BB ten puder nie daje sobie rady i moja twarz szybko się błyszczy, szybciej niż zazwyczaj.

Nie zatyka porów, mimo.że w składzie na pierwszym miejscu ma talk. Wydaje mi się, że bardziej sprawdzi się w przypadku cery normalnej , suchej i ewentualnie mieszanej. Dla mojej tłustej jest za słaby.

Nie wiem czy polecić go z czystym sumieniem, bo to żadne kosmetyczne cudo. Możecie  jednak spróbować jak u was działa.

Ocena: 3 -  / 5

Cena: 21g / W Rossmanie jest po ok. 45zł, choć zdażają się duże promocje na niego, natomiast w Finlandii kosztuje ok. 12€

Dostępność: w szafach MX

Skład: Talc, Titanium Dioxide, Zinc Stearate, Calcium Carbonate


Używałyście tego pudru? Co o nim myślicie?

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Queen Latifah - Queen of Hearts EDP





Dwa zapachy tej amerykańskiej raperki i aktorki niezwykle przypadły mi do gustu. Dziś chcę Wam przedstawić jeden z nich, czyli Queen of Hearts.

Stworzył go w 2010r. Steve Demercado (  m.in Escada Magnetism, CK Escape, Paris Hilton Tease, Jessica Simpson Fancy Nights). Kompozycja zaklasyfikowana jest do orientalno - kwiatowej.

Zapach jest przede wszystkim jesienno-zimowy. Nie przytłaczająco ciężko, ale nie wyobrażam go sobie ciepłą porą, no i raczej fanki lekkich woni też go nie polubią.

Na wstępie czuję słodkawe, czerwone jagody  ze śliwką, cynamonem i lekkimi białymi kwiatami , które po niedługim czasie ustępują miejsca paczuli i ułagodzonemu kadzidłu. Jest tutaj taka minimalna słodycz aczkolwiek w żadnym razie nie z gatunku tych ´´jadalnych´´, a pochodząca właśnie od wspomnianych owoców.  Całość jest ´´miękka´´, przytulna i skłania się bardziej w stronę łagodnego orientu.

Ten zapach nie´´ krzyczy´´, nie sprawi, że będziemy wyczuwalne na kilometr choć nie jest bliskoskórny.  Pasuje na każda okazję i mnie najbardziej do puchatych sweterków.
Na trwałość nie narzekam. Wyczuwam go na sobie ok 6godz, a później stopniowo się ulatnia.

Flakonik jest bardzo estetyczny: z przodu wyryto serce, które jest wypukłe, a z tylu wklęsłe. Moim zdaniem fajnie to wygląda. Dużą zaletą jest takze bardzo niska cena, bo ok. 50zł możemy cieszyć się 100ml tego zapachu i dlatego zachęcam do poznania Queen of Hearts szczególnie, jeśli szukacie czegoś na tę porę roku, a nie chcecie wydawać za dużo. Zakup będzie jak najbardziej trafiony!

Nuty zapachowe:

nuty głowy: cytrusy, bergamotka, nuty zielone, cynamon, śliwka

nuty serca: jaśmin, białe kwiaty, czerwone jagody

nuty bazy: piżmo, paczula, ambra, kadzidło, wanilia, olibanum

Ocena: 5 / 5

Cena: zapach jest dostępny  w poj.  50  i posiadanymi przeze mnie 100ml, które kosztuje ok. 50zł

Dostępność:  perfumerie online

Znacie ten zapach?


niedziela, 1 grudnia 2013

Yves Rocher - Colors! Luminelle - szminka do ust odcień nr 21 Brzoskwinia







Te szminkę kupiłam pierwotnie dla mojej Mamy, ale jako, że nie spodobało jej się jak pachnie, więc kosmetyk wrócił do mnie. Nie powiem, aby to było jakieś cudeńko za którym trzeba koniecznie się rozglądać, ale dość dobra szminka na codzień.

Kolor o wdzięcznej nazwie Brzoskwinia w opakowaniu i na dłoni rzeczywiście tak wygląda. Natomiast na moich ustach jest dużo jaśniejszy , półtransparetny z lekkim połyskiem i delikatnymi, drobinkami dostrzegalnymi bardziej w świetle.  Konsystencja nie jest ani za miękka ani też za sucha, kosmetyk nakłada się bez żadnych probemów jednak nie polecam używać jej na wysuszone usta, bo dodatkowo podreśli to, iż nasze usta nie są w najlepszej kondycji. Z powodu suchego, zimnego powietrza mam znów problem z przesuszeniem warg i pod tę pomadkę obowiązkowo muszę użyć czegoś nawilżającego, bo ona sama w sobie słabo dba o kondycję ust szczególnie o tej porze roku.



Wspomniałam o zapachu, który nie przypadł do gustu mojej Rodzicielce. Mnie on tak nie odrzuca, ale nie jest najładniejszy. Nie umiem powiedzieć co to dokładnie jest, to jakby aromat kremowo-chemiczno-kosmetyczny, nie powiedziałabym, że jest bardzo silny, choć wolałabym,aby go w ogóle nie było.

Trwałością nie grzeszy. Schodzi już po zjedzeniu niewielkiego posiłku, a bez tego trzyma się nie dłużej niż 2 godz.  Jak na szminkę to dość marny wynik.



Używam jej do subtelniejszego podkreślenia ust, gdy wolę postawić na wyrazisty makijaż oczu, ale nie kupię jej po raz drugi, bo znam lepsze tego typu produkty.

Ocena : 3 + / 5

Cena: 3,5g / 6,50€

Dostępność:  nie widuję już jej w polskim YR, za to w Finlandii cały czas jest dostępna na str. producenta

Znacie ten szminkę ? Jak Wam się podoba ten odcień?