piątek, 28 lutego 2014

Zużycia miesiąca - luty 2014


W tym miesiącu nie zużyłam zbyt dużo, raptem, 5 produktów, ale dobre i to :)




1. Yves Rocher -  Les Plaisirs Nature- Malaysian Coconut - żel do kąpieli i pod prysznic

Żeli Yves Rocher używam chyba najczęście, bo mam do nich łatwy dostęp, a ponadto lubię ich kosmetyki. Miałam już z tej serii kilka zapachów, a kokosa po raz pierwszy i jestem zadowolona.
Żel jest biały i dość rzadki ( polecam dokupić pompkę, bo inaczej dozowanie z wielkiej butli nie należy do przyjemności) i pachnie poprostu kremowym kokosem, a przy tym ten aromat nie razi chemią i nie jest bardzo intensywny, bo po umyciu nie ´´trzyma´´ się skóry. Kosmetyk jest łagodny, nie uczula i ani nie nawilża ani też nie wysusza. Swoją funkcję myjąca spełnia na 5. Nie wiem, czy znowu sięgnę akurat po ten zapach tym bardziej, że dostałam drugie opakowanie gratis, ale inne żele z tej serii zagoszczą u mnie jeszcze nie raz.

Ocena : 5 / 5

Cena: 400ml/ w Polsce ok. 17zł, w Finlandii 5,90€

Dostępność : tylko w YR


2. Babydream- krem ochronny i na odparzenia z cynkiem

Tego kremu używałam u mojego dziecka i uważam, że jest to dobry produkt, choć nie sięgnę po niego po raz kolejny, bo wolę Sudokrem i krem Nivea S.O.S. Jest to dość gęsty, bezzapachowy krem, kóry pozostawia zabezpieczającą warstewkę na skórze. Nie wiem czy łagodzi odparzenia i inne zmiany, bo moje dziecko nigdy takowych nie miało, a takich kremów używam profilaktycznie. Nie podoba mi się tylko to, że po 2 miesiącach od otwarcia ( data ważności cały czas była ok.) krem fatalnie się rozwarstwił i w opakowaniu było pełno wody oraz rozmoczonego kremu, który ciężko już było nanieść na skóre, a jeszcze trudniej go z niej usunąć, bo robił się na niej dziwnie kleisty. Nie wiem od czego się to wzięło, bo opakowanie przechowywałam tak jak trzeba. Właśnie to zniechęca mnie przed kolejnym zakupem.

Ocena : 4 - / 5

Cena: 150 ml / 8zł

Dostępność : Rossmann


3. Colodent- Super Świeżość- pasta do zębów

Wspominałam nie raz, że jestem fanką past Colodent i wersja Super Świeżość też ma u mnie dużego plusa, bo rzeczywiście fajnie odświeża oddech i nie jest zbyt mocno miętowa jak dla mnie. Poza tym standard : dobrze myje, mocno się pieni. Kupię jeszcze nie raz.

Ocena : 5 / 5

Cena: 100ml /  ok. 6zł

Dostępność : Rossmann


4. Yves Rocher - Collection Cacao - mydło w płynie Kakao i Malina

To mydełko w płynie pochodzi z serii świątecznej i do wyboru był jeszcze zapach Kakao i Pomarańcza, który posiadam oraz Kakao i Pistacje. W serii znalazły się też żele pod prysznic, balsamy do ciała oraz balsamy do ust. Jakościowo to mydło jest naprawdę dobre. Dobrze się pieni (  ja używałam go tylko do rąk) , nie podrażnia i co ważne dobrze myje. Ma mocny różowy kolor i obłędny zapach malinowych Delicji. Żałuję, że nie ma go już w sprzedaży.

Ocena : 5 / 5

Cena: 300ml / ja kupiłam za 1,90€

Dostępność : obecnie już niedostępne


5. Ziaja - Ziajka - kremowe mydło dla dzieci hypoalergiczne

To mydełko kupiłam po użyciu próbki. To naprawdę godny polecenia produkt! Jego konsystencja jest może nieco dziwna, bo przypomina mi zimny budyń albo nie do końca stężałą galaretkę barwy białej, ale nie ma to większego znaczenia, bo spełnia swoją rolę bardzo dobrze. Przede wszystkim to bardzo łagodny produkt, który z powodzeniem możemy używać u dzieci powyżej 3 miesiąca życia. Zawiera xylitol i syrop kukurydzuany, nie wysusza skóry,a  wręcz leciutką ją nawilża, choć nie wiem jak będzie u dzieci z naprawdę problematyczną skórą, bo u mnie mój Maluszek ma skórę normalną. Pieni się niezbyt mocno i posiada przyjemny, delikatny taki dziecięcy zapach. Szykuję się teraz na zakup żelu do mycia z ziajkowej serii!

Ocena : 5 / 5

Cena: 300ml / ok. 6,50zł

Dostępność: apteka


A jak u Was ze zużyciami?




środa, 26 lutego 2014

Nivea - Vital - lakier i pianka do włosów





Nie lubię lakierów do włosów. Nie kupuję ich i nie czuję takiej potrzeby, bo nawet po tych używanych przez fryzjerów moje włosy po kilku godzinach są przyklapnięte i nadają się tylko do umycia. Z piankami jest już lepiej, choć też nie uważam, aby to był dla mnie niezbędny kosmetyk. Jeśli wybieram piankę do włosów to koniecznie musi być ona pozbawiona alkoholu, a niestety ciężko taką dostać, bo nawet te profejsonalne go zawierają co po dłuższym używaniu wysusza i matowi mi włosy,a produkt kończy w śmieciach.  Byłam sceptycznie nastawiona do produktów z linii Vital od Nivea, bo ostatni kosmetyk do włosów, który od niej używałam to był poprostu horror (  mowa o szamponie i odżywce z linii Diamond Gloss) i omijam szerokim łukiem wszelkie´´ wynalazki´´ do pielęgnacji włosów tej marki. Jak się jednak sprawują lakier i pianka?

 Lakier : podoba mi się w nim to, że dozownik pryska jedną dużą chmurą i można rozprowadzić kosmetyk na całych  włosach w zasadzie w kilka sekund, a zapach jest dośc neutralny i nie musimy ´´ewakuować´´ się z łazienki zaraz po użyciu. Jako, że lakier ma za zadanie pogrubić włosy, nadać im objętości i dać całodzienne utrwalenie to pomyślałam, że warto od razu wypróbować go w ekstremalnych warunkach i po raz pierwszy używałam go przed długą, męczącą podróżą. Niestety nie zdał egzaminu, bo włosów może po spryskaniu było jakby troszeczkę więcej, fryzura była LEKKO utrwalona, ale wszystko to zniknęło po ok. 3 godz.i włosy znowu zaczęły latać na wszystkie strony. Fakt, że lakier w ogóle nie usztywnia włosów i nie robi ´´hełmu´´, nie obciąża i nie skleja, ale ze swej głównej roli wywiązuje się dość marnie i nie chce mi się już go używać. Stoi w łazience i kurzy się.

Pianka: jej zadaniem także jest pogrubienie i nadanie objętości włosów oraz dodatkowo ochrona przed ciepłem suszarki, przeznaczona jest do włosów cienkich i delikatnych. W mojej ocenie to dobry produkt, który rzeczywiście sprawia, że moja fryzura nabiera objętości, lekkości, włosy są jakby bardziej gęste, a ponadto lepiej się układają. Jej konsystencja jest puszystan i zwarta, ładnie pachnie i co ważne nie zawiera alkoholu!  Po dłuższym używaniu włosy są w dobrej kondycji, a sama pianka ich nie obciąża, nie usztywnia ani nie matowi. Nie wiem tylko co z ochroną przed ciepłem suszarki, bo jakoś nie jest to zauważalne, aczkolwiek mam wrażenie, że ta pianka skraca czas suszenia włosów.  To udany produkt i polecam go szczególnie jeśli pianek używacie regularnie i nie macie swojego ulubieńca.


Ocena dla lakieru : 3 - / 5   dla pianki : 5 / 5

Cena: lakier 250ml / ok. 13zł, pianka 150ml / ok. 13zł

Dostępność: powinna być w większości drogerii

Skład pianki : Aqua, Isobutane, VP/VA Copolymer, Propane, Ubiquinone, Punica Granatum Fruit Juice, Bisabobol, Panthenol, Niacinamide, Polyquaternium-68, Polyquaternium-4, Cetrimonium Chloride, Hydroxyethyl Cetyldimonium Phosphate, PEG-40, Hydrogenated Castror Oil, Citric Acid, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Linalool, Limonene, Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum

Skład lakieru: 
Alcohol Denat, Butane,Isobutane, Octylacrylamide/Acrylates/Buthylamiethyl Methacrylate, Copolymer, Aqua, Punica Granatum Fruit Juice, Panthenol, Niacinamide, PEG-12 Dimethicone, Propylene Glycol, Aminomethyl Propanol, Limonene, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Benzyl Alcohol, Parfum




Znacie produkty z linii Vital?

wtorek, 25 lutego 2014

Garnier- Mineral Bio- mineralny dezodorant w kulce Mleczko Kokosowe




Naturalnych dezodorantów używam tylko w domu i wtedy też spełniają one swoją rolę. Ten od Garniera również według producenta jest naturalny, bo zawiera 100 % składników naturalnego pochodzenia, posiada certyfikat Ecocert, a ponadto nie zawiera parabenów i soli aliminium. Z pośród 3 wersjii zapachowych (  pozostałe to róża i migdał) wybrałam mleczko kokosowe, bo co jak co, ale kokosowo pachnące kosmetyki uwielbiam :)  Z przykrością jednak stwierdzam, że ten dezodorant nie spełnił moich wymagań i napewno po raz drugi go nie zakupię.

Opakowanie jest proste i poręczne, Nie przyczepię się tu do niczego, bo nawet kulka się nie zacina, a zdażało mi się już to w antyperspirantach tej marki.  Pierwszy minus to dla mnie zapach tego kosmetyku, bo o ile w opakowaniu jest całkiem w porządku ( taki kremowy kokos z lekką alkoholową nutką, która nie drażni) to już na skórze jest całkowicie ´´powalający´´ w negatywnym tego słowa znaczeniu. Otóż kiedy ten kokosowy aromat zmiesza się  z naszym potem to zmienia się w coś tak ohydnego, że nie ma innego wyjścia tylko od razu iść się umyć, a zaznaczam, że jestem osobą, która poci się jedynie w upały, a i wtedy nawet niewiele.
Możliwe, że wersja różana i migdałowa byłby pod tym względem lepsze i nawet pomyślałam, że mogłabym to sprawdzić, ale teraz już nawet nie chcę próbować.

Kolejna sprawa to praktycznie zerowa ochrona. Jak już wspomniałam nie mam problemów z nadmiernym poceniem i większość naturalnych dezodorantów daje radę ( wychodząc gdziekolwiek używam Rexony), ale Garnier Bio niestety nie.  Zaskoczyło mnie to, że pocę się po tym dezodorancie i czuć ten charakterystyczny nieprzyjemny zapach zmieszany ze wspomnianym kokosem co tworzy mieszankę wybuchową. Dlatego uważam, że osoby z tendencją do nadmiernego pocenia nie powinny nawet sięgać po ten produkt, bo kompletnie nie spełnia on swojej roli.

Na plus dodam tylko, że pomimo dodatku alkoholu dezodorant nie podrażnia wrażliwej skóry, choć ja nie nakładam go bezpośrednio po goleniu.

W mojej ocenie to nieudany produkt. Nie polecam.

Ocena : 2 / 5

Cena: 50ml / ok. 10zł

Dostępność : Rossmann

Skład: Aqua, Alcohol, Propanediol, Glyceryl Caprylate, Cocos Nucifera Oil / Coconut Oil, Smithsonite Extract, Xanthan Gum, Linalool, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Parfum

Próbowałyście już tych dezodorantów?

poniedziałek, 24 lutego 2014

Celia - Szampon regenerujący do włosów zniszczonych i farbowanych






Nie wiedziałam , że´´ nasza ´´ Celia ma w ofercie także szampony i maski do włosów ! Mogłam przetestować ten szampon regenerujący ( nawilżający czeka na swoją kolej) dzięki Koleżance, którą podczytuje mojego bloga i którą serdecznie pozdrawiam :*

Mimo tego, że jest to kosmetyk przeznaczony do włosów zniszczonych i farbowanych, a ja takich nie mam to moje normalne z miejsca go pokochały i denerwuje mnie tu tylko jeden fakt, a mianowice dostępność jedynie w nieporęcznych saszetkach. Nie rozumiem dlaczego producent nie wprowadzi swoich produktów do włosów w tradycyjnych butelkach tylko musimy się męczyć wygrzebywaniem ich z tych beznadziejnych saszetek! To dobre na jednorazowe wypróbowanie kosmetyku , a nie na regularne  jego stosowanie!!  Mam szczerą nadzieję, że producent przemyśli to i zdecyduje się na zmiany.


Co jednak do samego działania szamponu to zasługuje on według mnie na najwyższą ocenę. Jego konsystencja nie jest ani za rzadka ani zbyt gęsta. Szampon w zasadzie jest bezbarwny i dobrze się pieni. Ta mała saszetka mieszcząca 10ml starczyła mi na 3 umycia włosów o długości do połowy szyji. Sam zapach kosmetyku jest przyjemny, taki typowo kosmetyczny, ale nie razi chemią i nie jest bardzo intensywny.



Już w trakcie spłukiwania moje włosy były gładkie  i w ogóle nie poplątane dlatego postanowiłam spryskac je tylko lekką odżywką w sprayu i wysuszyć jak zawsze suszarką. Fryzura układała się jakby sama, a ponadto włosów było optycznie więcej, były gładkie,ale  nie przylizane, bo szampon widocznie nadał im objętości. Poza tym były odczuwalnie nawilżone, miękkie.
Kosmetyk akurat u mnie nie sprawił, żeby fryzura była szybciej przetłuszczona. Tradycyjnie następne mycie odbyło się po 2 dniach, ale nawet i wtedy włosy nie były mocno nieświeże, a powiem szczerze, że po szamponie do włosów zniszczonych i farbowanych spodziewałam się ciężkości i mega obciążenia, bo zwykle takie produkty tak u mnie działają, ale nie ten. Wielki plus za to!

W składzie znajdziemy proteiny jedwabiu, ekstrakt z winogron, aloes, witaminę E oraz filtry UV.

Szukam teraz sklepu, gdzie są dostępne te szampony i maski, bo koniecznie muszę je wszystkie wypróbować. Szampon regenerujący polecam nie tylko włosów problematycznym.

Ocena : 5 / 5

Cena: 10ml / ok. 0,90gr

Dostępność : raczej w małych drogeriach i online

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glycol Distearate, Lauramide MEA, Stearamide MEA, Sodium Chloride, Dimethicone Propyl PG-Betaine, Methoxy PEG-PPG-7/3 Aminopropyl Dimethicone, Cocamide MIPAm Polyquaternium-44, Polyquaternium-10, Hydroxypropyl Methylcellulose, Hydrolized Silk, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Propylene Glycol, Vitis Vinifera Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Panthenol, PEG-25 PABA, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Methylchloroisothiazolonone, Methylisothiazolinone, Urea, Citric Acid, Mica, Titanium Dioxide, CI 16185, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Parfum

Używałyście już produktów do włosów Celii?

sobota, 22 lutego 2014

Yves Rocher - Transat EDT






Transat zakupiałam w ubiegłe wakacje dla męża, bo poszukiwałam czegoś świeżego,a, że Hoggar tej samej marki obojgu nam się podoba to myślałam, że jego ´´niebieski brat ´´ to też będzie coś dobrego. Niestety rozczarowanie przyszło wraz z pierwszym zapoznaniem się z zapachem.
Nie, nie chodzi mi o to, że zapach jest nieładny, ale jest  nudny i słabo się  rozwija. Od początku do końca  pachnie praktycznie tak samo. Obdarowanemu też niespecjalnie przypadł do gustu i używa tylko dlatego, żeby zużyć flakonik, choć i tak sięga po niego rzadko.

Transat opiszę krótko, bo to prosty i nieskomplikowany zapach i nie ma co  pisać na jego temat eseju. Jest świeży, wakacyjny, typowo męski tzn. czuć tę charakterystyczną męską ´´nutkę´´ , taką aromatyczną. Jednak nic mnie w nim nie pociąga, w ogóle nie budzi zainteresowania , jest, a jakby go nie było.To taki ´´bezpieczny´´ zapach do użytku typowo dziennego.

Najbardziej wyczuwam w nim rzęśkie wodne nuty wraz z rozmarynem, a na końcu przyłącza się ambra i cieplejsze drzewne nuty, ale mimo to sam zapach jest ´´rozmyty´´ i kompletnie brak mu intensywności. Nie wyczwam go na mężu już po pół godzinie od użycia!

Wiem, że zyskał sobie sympatię wielu aczkolwiek mnie bardzo rozczarował, bo spodziewałam się czegoś dużo lepszego szczególnie, iż lubię zapachy Yves Rocher. Ja jestem na nie...


Jedynie flakonik jest estetyczny i podoba mi się jego błękitny kolor przypominający morze.

Jak zawsze przy recenzji perfum zachęcam Was do przetestowania tego zapachu i jestem ciekawa Waszych opinii :)

Nuty zapachowe : 

nuty głowy : rozmaryn

nuty serca : woda morska

nuty bazy : ambra, nuty drzewne


Ocena : 3 - / 5

Cena: 50ml / w Finlandii 18,50€, w Polsce  80zł

Dostępność : Yves Rocher


Znacie ten zapach?

czwartek, 20 lutego 2014

Sarbec - Corine de Farme - Świetlista cera - krem nawilżający 24h





Zużywam już drugie opakowanie tego kremu i muszę powiedzieć, że jest on bardzo dobry i spełnia wszystkie obietnice producenta.

Zawiera on kompleks przeciwutleniaczy z białą herbatą, liczi, borówką brusznicą. Ma za zadanie Roświetlać cerę, sprawiać, że ​​jest ona bardziej  matowa
-
Wygładzać skórę
-
Intensywnie nawilżać, dzięki niemu twarz staje się nawilżona i promienna przez cały dzień

Krem jest dość gęsty i przyjemnia pachnie jakby jabłuszkiem. Nie jest w ogóle tłusty, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia żadnej nieprzyjemniej warstwy na skórze. Jest też bardzo dobry pod podkład! 



Kosmetyk odczuwalnie wygładza cerę i nawilża ją na cały dzień,a  także matuje, bo moja skóra w ogóle się po nim nie błyszczy. Rozświetlenie też jest, choć delikatne, naturalne to taki blask zdrowej skóry. Nie zauważyłam, aby zapychał pory. Na dzień sprawdza się idealnie, choć żałuję, że nie posiada filtrów.

Producent zapewnia, że aż 95% składników jest pochodzenia naturalnego. Nie ma tu też wszechobecnych parabenów i parafiny.  Opakowanie osobiście bardzo mi się podoba, bo dzięki pompce tłokowej zużyjemy krem do ostatniej kropli.

Polecam posiadaczką cery tłustej, mieszanej i normalnej!

Ocena : 5 / 5

Cena: 50ml / ok. 17zł

Dostępność :  kupowałam online, nie mam pojęcia, gdzie stacjonarnie można dostać kosmetyki tej marki

Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Trigliceride, Dicaprylyl Carbonate, Hydrogenated Palm Kernel Glycerides, Polyamide-5, Butylene Glycol, Camellia Oleifera Seed Oil, C14-22 Alcohols, Cetearyl Alcohol, Parfum, Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Vaccinum Vitis-Idaea Seed Oil, Hydrogenated Palm Glycerides, C12-20 Alkyl Glucoside, Cetearyl Glucoside. 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Camellia Sinesis Leaf Extract, Methylisothiazolinone, Pericarp Extract, Potassium Sorbate, Tocopherol, Sorbic Acid, Helianthus Annus Seed Oil Rosmarinus Officinalis Leaf Extract


Znacie kosmetyki Corine de Farme?

środa, 19 lutego 2014

Garnier - Nawilżenie 7 Dni- kojący krem do rąk, nawilżający krem do rąk i odżywczy balsam do rąk







Kremy do rąk kupuję regularnie i nie może ich u mnie zabraknąć, bo skóra moich dłoni lubi się przesuszać, a zimą ma tendencje do podrażnień. Lubię balsamy do ciała Garnier i kremy do rąk też są godne polecenia.

Balsam odżywczy z karite : ma najbardziej zwartą i gęstą konsystencję z całej trójki ( choć na zdjęciu tego nie widać), pachnie typowo kosmetycznie, świeżo i jest to aromat identyczny jak pozostałe wersje kremów. W moim odczuciu jest jakby lepszy niż wersja z miodem i alosem, bo dodatkowo przyniósł ulgę przemarzniętej skórze rąk, a to niestety nie udało się jego ´´braciom´´. Jego poleciłabym najbardziej, szczególnie jeśli macie skórę dłoni przesuszoną i szorstką. Ta wersja też daje odczuwalne nawilżenie i wygładzenie nawet po umyciu.

Krem nawilżający z aloesem, Krem kojący z miodem: mają lżejsze konsystencje niż balsam z karite i dla mojej skóry są w porządku, ale sprawdzają się w 100 % jako remedium na tę mocno przesuszoną i problematyczną.Po umyciu rąk również słabnie ich efekt wygładzenia i nawilżenia. Na plus dodam, że wszystkie trzy kremy nie są tłuste, bardzo szybko się wchłaniają i nie zostawiają wyczuwalnego filmu. Aloes i miód bardziej sposoba się posiadaczką dłoni normalnych.

To dobre kremy, szczególnie do częstego używania i do torebki.

Ocena : 4 + / 5

Cena: 100ml / ok. 7 zł

Dostępność : Rossmann

Skład: wersja z aloesem: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum. Butyrospermum Parkii, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Aloe Barbadensis ( Aloe Barbadensis Leaf Juice) , Benzyl Salicylate, Bifida Ferment Lysate, Caprylyl Glycol, Carbomer, Citral, Glyceryl Stearate SE, Linallol, Olea Europaea Oil ( Olive Fruit Oil), Palmitic Acid, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Stearic Acid, Parfum

wersja z karite: Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Myristyl Myristate, Benzoic Acid, Bifida Ferment Lysate, Butyrospermum Parkii Butter ( Shea Butter), Caprylyl Glycol, Olea Europaea Oil ( Olive Fruit Oil), PEG-100 Stearate, Phenoxyethanol, Prunus Armeniaca Kernel Oil ( Apricot Kernel Oil), Sodium Polyacrylate, Parfum

wersja z miodem:Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii ( Shea Butter), Dimethicone, Allantoin, Benzyl Alcohol, Bifida Ferment Lysate, Caprylyl Glycol, Citronellol, Glyceryl Stearate SE, Limonene, Linalool, Mel ( Honey), Phenoxyethanol, Sodium Polyacrylate, Parfum

Używałyście tych kremów?

wtorek, 18 lutego 2014

Matrix - Biolage advanced - Keratindose - spray wygładzający do włosów zniszczonych




Nowa seria Keratindose w której w skład wchodzi też szampon, odżywka, opisywany spray i ampułki przeznaczona jest do włosów zniszczonych zabiegami chemicznymi, czyli  nie dla mnie, ale spray tak przypadł moim włosom do gustu, że chyba będzie częściej u mnie gościł, a już napewno w sezonie zimowym, bo rewelacyjnie rozprawia się z elektryzowaniem włosów!


Spray nakładamy na suche lub umyte i wysuszone ręcznikiem włosy. Ja wolę ten drugi sposób. Już po wysuszeniu włosów czuć, że są one bardziej gładsze ( ale nie są przyklapnięte!),  lepiej się układają oraz są jakby bardziej miękkie. Walczę też ostatnio z elektryzowaniem włosów, a ten spray całkowicie to niweluje. Tylko jemu się to udało, bo dotychczas nic mi na to nie pomagało, a chyba każdy kto zna to zjawisko wie jakie to niesamowicie denerwujące.

Kosmetyk nie obciąża włosów, choć na pryskam je na całej długości ok. 4 razy. Jego zapach jest charakterystyczny dla produktów tej marki, dość intensywny, ale przyjemny.

Fajny kosmetyk, który naprawdę działa. Przekonajcie się same!

Ocena : 5 / 5

Cena: 200ml / ok. 40zł

Dostępność : online oraz w salonach fryzjerskich pracujących na kosmetykach Matrix

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Behentrimonium Chloride, quaternium-80, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Parfum, Isopropyl Alkohol, Arginine, Gluramic Acid, Limonene, Serine, Chlorhexidine Dihydrochloride, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Serica Powder ( Silk Power), Coumarin, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Alcohol, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Isoeugenol, Benzyl Benzoate, Cinnamyl Alcohol, Citronello




Znacie już serię Keratindose?

niedziela, 16 lutego 2014

Givenchy - Very Irresistible Electric Rose EDT




Zapach, który kupiłam, bo spodobał mi się w czasie testów w perfumerii, a szukałam czegoś lekkiego,choć  mającego to´´ coś´´. To był dobry wybór.

Very Irresistible Electric Rose to flankier znanego Very Irresistible i wydano go w 2012r, a jego ´´twarzą´´ ponownie została piękna Liv Tyler. Zapach ma być jak ona :  kobiecy, ale mający rockowy pazur , choć szczerze mówiąc bardziej upierałabym się, że jest on poprostu kobiecy, świeży, zwiewny i co ważne nie narzucający się, a na tym mi najbardziej zależało. To taki zapahc, który możemy używać w dni, gdy wszystkie inne nas denerwują i nie chcemy nic mocnego ani ogoniastego. Chcemy pachnieć przede wszystkim dla siebie, ale też wyczuwalnie dla innych nie zwalając nikogo z nóg :) Według mnie to kompozycja na wiosnę i lato aczkolwiek teraz, gdy zima u mnie odpuściła z mrozami też go używam.

Zapach należy do kategorii kwiatowo -zielonej i szczerze powiedziawszy nigdy bym siebie nie posądziła o kupno perfum z tej kategorii, bo nie jest ´´moja´´, ale teraz strasznie męczą mnie wszystkie orienty i słodziaki i jest niewiele zapachów, których mogę używać.

W Electric Rose wyczuwam trzy składniki :  piękną różę, nie za  kwaśną i niezbyt też słodką cytrynę oraz łagodny anyż, który dodaje tu tę kropkę nad´´ i  ´´ i sprawia, że nie jest to tylko cytrusowa różyczka bez koloru. Z drugiej jednak strony ten anyż nie jest intensywny ani´´ lekarstwiany´´ i nie narzuca się zanadto. Pozwala cytrynie i róży panować pilnując jednocześnie, żeby nie zrobiło się nudno i oklepanie.

Trwałość nie jest całodzienna, ale nie narzekam, bo zapach trzyma się na mnie tyle ile chcę, czyli ok. 5 godz i jest wyczuwalny przez otoczenie, czuć go też na drugi dzień na szaliku.

Flakonik mnie osobiście się podoba. Lubię tę biel i wymalowane srebrne różyczki:)

Komu bym zatem poleciła tę kompozycję ?  Napewno tym z Was, które chcą odetchnąć od ciężych zapachów i złapać oddech z czymś świeżym, delikatnie różanym. 

Nuty zapachowe:

nuty głowy : cytryna, bazylia, werbena cytrynowa, jagoda

nuty serca : róża, anyż, fiołek

nuty bazy : piżmo, cedr



Ocena : 5 / 5

Cena: za flakon 50ml zapłaciłam 40€

Dostępność : perfumerie stacjonarne i online



P.S  Tu obejrzycie reklamę zapachu. Mimo, że bardzo lubię samą Liv Tyler to uważam, że reklama troszeczkę wprowadza w błąd, bo Electric Rose to raczej nie jest zapach prowokacyjny i bardzo uwodzicielski , nie wydaje mi się  propozycją na zapach randkowy i widziałabym tutaj Liv ubraną w krótką, kolorową sukienkę i z delikatniejszym makijażem, ale wszystko to oczywiście kwestia gustu :)




Znacie ten zapach?

piątek, 14 lutego 2014

Wibo - Electric Blue - kobaltowy matowy eyeliner






Kiedy tylko dojarzałam ten eyeliner na blogu Atiny od razu wiedziałam, że MUSZĘ go mieć! Kocham eyelinery, a szczególnie niebieskie i fioletowe i nigdy nie mam ich dość w kosmetyczce. Eyeliner Electric Blue też kupiłam po kilka sztuk na zapas :)

Przede wszystkim uwielbiam jego kolor, bo nie sposób go przeoczyć. Jest mocny i zwraca uwagę, a o to przecież chodzi:) Aplikacja jest prosta za pomocą tradycyjnego pędzelka, ale sam liner ma trochę za rzadką konsystencję i lubi prześwitywać, więc nakładam zawsze jakieś dwie warstwy. Schnie bardzo szybko i co dla mnie bardzo ważne nie podrażnia delikatnej skóry powiek.

Trwałość jest całodniowa, aczkolwiek liner nie wytrzymał u mnie łzawienia oczu i troszeczkę się pokruszył. Miało to jednak miejsce pod koniec dnia, więc wybaczam. Z demakijażem nie ma najmniejszych problemów.

Mam nadzieję, że nie zniknie z oferty marki, bo bardzo ciężko mi zdobyć liner w podobnych odcieniu. Dla mnie to bardzo dobry kosmetyk, którego używam z przyjemnością!



eyeliner Wibo Electric Blue, tusz Yves Rocher Sexy Pump Ultra Volume w odcieniu Blue


Ocena : 5 / 5

Cena: 4g / 7,90zł

Dostępność : Rossmann

A  Wy znacie ten eyeliner ?

środa, 12 lutego 2014

Oceanic - AA - C.C Body- rozświetlacz do ciała UVA / UVB




Za samoopalaczami nie przepadam, nie kupuję ich i nie używam, bo nie widzę takiej potrzeby. Dobrze się czuję z jasną skórą,a  poza tym nie mam czasu , cierpliwości na nakładanie tego typu kosmetyków oraz nie znoszę ich charakterystycznego zapachu.  Nie mam żadnych rozświetlaczy do ciała ani innych tego typu upiększaczy, ponieważ to nie jest coś, co jest mi niezbędne i śmiało mogę się bez tego obyć.

Nowość na rynku, czyli rozświetlacz CC do ciała niezbyt mnie zainteresował, ale skoro go dostałam to wypadałoby sprawdzić jak działa. No i okazało się, że działałby całkiem dobrze gdyby nie dużo za ciemny odcień, który uniemożliwia mi jego stosowanie i sprawia, że całe opakowanie powędruje w inne ręce.




Konsystencja jest średnio gęsta bez zapachu, krem ma kolor ciemny opalizujący i taki też jest na skórze :  na mojej jest wręcz nienaturalny i nie pokazałabym się tak nikomu! Rozsmarowanie na skórze w sumie niewiele daje, bo w dalszym ciągu ten kolor jest za mocny i zbyt rzuca się w oczy. Podoba mi się jedynie ta złota poświata, która wygląda estetycznie oraz brak drobinek.
Producent zapewnia, że kosmetyk świetnie sprawuje się też nałożony na policzki i dekolt. Hmm śmiem wątpić...Kiedy bowiem próbowałam nałożyć go na policzki podkład ścierał się, a skóra była za mocno podkreślona rozświetlaczem i wyglądało to conajmniej dziwnie. Niewiele lepiej rzecz miała się z dekoltem.

Metodą prób i błędów doszłam do tego, że ów rozświetlacz lepiej sprawuje się nałożony w małej ilości na ramiona i przednią część nóg, bo wtedy optycznie je wysmukla. Nie rozumiem  tylko dlaczego nie stworzono drugiej wersji kolorystycznej, bo ta odpowiada jedynie ciemniejszej karnacji i dla mnie całkowicie odpada.

Za sprawą masła shea specyfik ma nawilżacz i wygładzać skórę i owszem robi to, ale treściwego balsamu napewno nie zastąpi. Kolejna sprawa to dodatek filtrów UVA /UVB. Nie podano ich wartości, a więc są bardzo niskie i nie spełniają swojej roli ochronnej. Po co je w takim razie dodano?

Jeśli macie skórę dużo ciemniejszą ode mnie to wypróbujcie ten rozświetlacz, szczególnie jeśli lubicie takie kosmetyki do ciała i macie wprawę w ich stosowaniu.










Ocena : 4 - / 5

Cena: 100ml / 45zł

Dostępność : Rossmann

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Pentylene Glycol, Octyldodecanol, Butyl Methyxydibenzolmethane, Ethylhexyl Triazone, Hydrogenated Polydecene, Octocrylene, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Paraffinum Liquidum, Trilaureth-4 Phosphate, Acrylamide/ Sodium Acrylate Copolymer, Butyrospermum Parkii ( Shea) Butter, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Trideceth-6, Synthetic Fluorphlogopite, CI 77981/Titanium Dioxide, Iron Dioxide / CI 7749, Mica 


Słyszałyście już o tym produkcie?

wtorek, 11 lutego 2014

Bielenda - Pharm - Trądzik - antybakteryjna emulsja oczyszczająca twarz, dekolt, plecy




Trądzik to zjawisko mi zupełnie obce. Nigdy go nie miałam i kiedy moje koleżanki walczyły z wysypem na twarzy, ja co najwyżej denerwowałam się na jej przetłuszczenie i myślałam, że to jest wielki problem. Wypryski też pojawiają mi się od ´´wielkiego święta´´, jedynie muszę uważać a skład kosmetyków, bo po tych tłustych i zapychających pojawiają mi się zaskórniki.Tyle o mojej twarzy, a dziś chciałam Wam pokazać antybakteryjną emusję do mycia twarzy, dekoltu i pleców, którą dostałam i której używam jedynie do twarzy do jej porannego oczyszczenia.


Zawiera ona glinkę zieloną, fiołek trójbarwny, cynk oraz witaminę B3. Jej konsystencja jest dość rzadka, pachnie delikatnie coś ala miętą, choć w ogóle nie chłodzi skóry.Mimo, że pienienie nie jest zbyt duże to umycie całej twarzy nie stanowi problemu, a bezpośrednio po tym skóra nie jest ściągnięta, nie jest nieprzyjemna w dotyku. Nie radzę tylko zmywać podkładu tym specyfikiem , bo u mnie kompletnie nie dało się tego zrobić - podkład tylko się rozmazywał , a i tak dalej był na swoim miejscu.

Poza tym ten kosmetyk nie robi zbyt wiele. Nie zauważyłam, aby w jakikolwiek sposób wpływał na przetłuszczenie skóry, nie usuwa drobnych wyprysków, choć nie wiem jak zadziałałby w starciu z trądzikiem. U mnie poprostu myje i usuwa powierzchowne zabrudzenia i to tyle. Niczego innego się nie dopatrzyłam.

To przede wszystkim delikatny kosmetyk,. który nie zrobi krzywdy cerze mieszanej, tłustej i łojotokowej i może być używany codziennie. Żadna to rewelacja, choć można wypróbować na sobie :)


Ocena : 3 / 5

Cena: 150 g / ok . 20zł

Dostępność : Rossmann

Skład: Aqua, Sodium Cocoyl Alaninate, Acrylates Copolymer, Illite ( Green Clay), Camellia Sinensis ( Green Tea) Leaf Extract, Niacinamide, Panthenol, Zinc PCA, Allantoin, Glycerin, Kaolin, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Triethanolamine, Disodium EDTA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool





Znacie już tę serię Bielendy?

poniedziałek, 10 lutego 2014

Ziaja - Odżywka Codzienna Pielęgnacja - spray do każdego rodzaju włosów





Bardzo lubię lekkie odżywki w sprayu, bo są szybkie i proste w użyciu i nie trzeba czekać aż zadziałają. Odżywka Ziaji również zyskała moją sympatię.

Do wyboru mamy kilka rodzajów, a ja zdecydowałam się na  ten z dodatkiem keratyny roślinnej, protein jedwabiu i prowitaminy B5.  Kosmetyk nakładamy po wysuszeniu włosów ręcznikiem i przeczesujemy po czym możemy przystępować do modelowania włosów.
Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam to to, iż odżywka pomaga w rozczesywaniu, choć ciężko mi powiedzieć jakby to było w przypadku włosów nieposłusznych i skołtunionych. Druga sprawa, że w ogóle nie obciąża włosów, jest bardzo lekka aczkolwiek ja psikam ok. 5 razy na całe włosy i to zdecydowanie wystarczy. Naturalnie, że nie uleczy ona zniszczonych włosów i nie ma działania głęboko nawilżającego dlatego polecam ją zdecydowanie dla takich włosów jak moje, czyli zdrowych i normalnych do używania na codzień.

Nie zauważyłam, aby fryzura układała się po niej lepiej, ale też nie mam żadnych problemów z włosami po jej użyciu. Są one miękkie, puszyste i sypkie i o to chodzi.  Kosmetyk pachnie niezbyt mocno, typowo kosmetycznie.

Myślę, że jeśli będę miała okazję to kupię pozostałe odżywki z tej serii, ot tak na wypróbowanie, bo cena bardz zachęca.

Ocena : 4 + / 5

Cena: 125ml / ok. 10zł

Dostępność: kupowałam w aptece online

Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Hydrolized Silk, Wheat Amina Acids, Panthenol, Polyquaternium-10, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PVP, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2 Nitropropane-1,3-Diol, Parfum, Linalool, Citronellol, Limonene, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Citric Acid



Używałyście produktów do włosów z tej serii Ziaji?

niedziela, 9 lutego 2014

Yves Rocher - Comme une Evidence Limited Edition 2010 EDP





Kolejna odsłona ( która to już z kolei?!) klasycznego Comme une Evidence, tym razem z roku 2010r.
Zapach zaliczany do kategorii kwiatowo-zielonej, czyli generalnie nie mojej, choć nic nie stoi na przeszkodzie, aby od czasu do czasu poużywać, szczególnie , że to kompozycja bardzo świeża, zielona, subtelna, ale też prosta i jednak nie wyróżniająca się niczym spośród podobnych zapachów z tej kategorii.

Wyczywam tu taką świeżą, kwaskowatą cytrusową różę wraz z jaśminem oraz dodatkiem bergamotki. To naprawdę nie jest zapach skomplikowany i jakoś nie pasuje mi na większe wyjścia, a właśnie na wiosenne spacery. Myślę, że poprostu Yves Rocher za dużo już tych flankierów wypuściła na rynek i robią się już one coraz nudniejsze. Według mnie wersja Comme une Evidence 10 ans jest o wiele ciekawsza za sprawą wyczuwalnej paczuli, a tu  królują tylko cytrusy z różą.

Nie, nie powiem, że zapach jest zły, ale brak mu  tego ´´czegoś´´ i raczej nie będzie on zwracał uwagi innych. Flakonik podobny jak w innych wersjach.Dla mnie´´ taki sobie´´.

Zdecydowanie życzę sobie, aby marka wypuściła na rynek coś zupełnie nowego i tak dobrego jak seria Secret D´Essences i Neonatura Cocoon bo powiało mi tu nudą.

Trwałość i projekcja są przeciętne. U mnie zapach wyczuwalny jest przez ok. 4 godziny.


Nuty zapachowe : róża, bergamotka, petitgrain, jaśmin, paczula


Ocena : 3+ / 5

Cena: 50ml / ok. 18€

Dostępność : zapach obecnie niedostępny


Znacie tę wersję , a może używałyście klasycznej Comme une Evidence?

sobota, 8 lutego 2014

The Body Shop - Loose Face Powder odcień 01




W poszukiwaniu pudru sypkiego przeszukałam kilka tutejszych sklepów i kompletnie nic nie wpadło mi w oko, a wybór był śmiesznie mały. Nie poddałam się jednak, bo sypaniec jest konieczny w mojej kosmetyczce i chciałam kupić coś naprawdę dobrego. Udało mi sie to w Body Shop, choć przyznam szczerze, że nie robię tam zakupów praktycznie wcale.

Wybrany przeze mnie puder w odcieniu 01 ( paleta zawiera 3 odcienie) to naprawdę godny polecenia produkt, który spełnia swoją rolę w 100% . Jego kolor idealnie dopasowuje się do jasnych karnacji i się nie odznacza. Jest leciutki i nie robi efektu mąki na twarzy, nie przesusza skóry. Matuje mnie na cały dzień i nie zapycha porów. Z nakładaniem odpowiednim pędzlem też nie ma żadnych kłopotów, choć puder lubi trochę pylić.

Opakowanie może nie jest najpiękniejsze, bo w zasadzie niczym się nie wyróżnia i jedynie co może irytować to naklejka zabezpieczająca dziurki sitka, która odkleiła mi się po dwóch użyciach i teraz muszę bardzo uważać, by kosmetyk nie wysypał po otwarciu.

Poza tym jest bardzo wydajny. Używam go często, mam go od ponad roku, a pudru praktycznie nie ubywa.


Jeśli szukacie porządnego pudru sypkiego to zajrzyjcie do Body Shopu!

Ocena: 5 / 5

Cena: 14g / ok. 20€

Dostępność: w sklepach The Body Shop


Znacie ten puder?

piątek, 7 lutego 2014

Eveline -Fresh&Soft- odżywczy krem nawilżający na dzień i na noc




Lubię kremy Eveline, bo dobrze działają na moją cerę. W większości używam tych nawilżających i bardzo je sobie chwalę. Ten odżywczy teoretycznie nie jest przeznaczony dla mojej cery, a właściwie do suchej i wrażliwej, ale osobiście uważam, że sprawdzi się u każdej.

Przede wszystkim zaskoczyło mnie to, że jest lekki i w ogóle nie tłusty. Nie zostawia żadnego ciężkiego i nieprzyjemnego filmu na skórze i dlatego nadaje się także pod makijaż. Od razu też zauważyłam, że cera po nim jest bardzo gładka i elastyczna, wręcz aksamitna w dotyku. Poza tym też dobrze nawilża, choć nie wiem czy dla bardzo potrzebującej skóry będzie wystarczający.




Jego zapach jest delikatny, ciężko go określić. Osobiście stosuję ten krem na noc i rano moja cera jest w naprawdę dobrej kondycji i nie ma mowy o zapychaniu porów.W składzie znajdziemy masło shea, olejek arganowy, kwas hialuronowy , urea, koenzym Q10, witaminy A, E, F , alantoinę d-panthenol oraz naturalną betainę.

To jeden z lepszych kremów, a dużą zasługę ma w tym właśnie ta przyjemna nietłusta konsystencja. Warto go wypróbować!

Ocena : 5 / 5

Cena: 50ml / ok. 12zł

Dostępność : drogerie stacjonarne i online

Znacie już ten krem?

czwartek, 6 lutego 2014

Calvin Klein - Powder Foundation SPF 15 odcień 504 Cameo





Chciałam wypróbować podkład w kompakcie, bo jednak zawsze używałam tych płynnych. Padło na Powder Foundation od Calvin Klein. Wybór odcieni jest dość duży, a ja od razu wiedziałam, że 504 Cameo będzie dobry. No i niestety, ale rozczarowałam się na całej linii...

Jedne co mi się w tym kosmetyku podoba to jego opakowanie i to wzystko, bo samo działanie jest więcej niż beznadziejne i podkład wyląduje w koszu lada dzień. Nie mam dla niego litości z tego powodu, że kompletnie mi nie odpowiada jego działanie.

Według słów producenta można go nakładać na sucho i na mokro dołączoną gąbeczką. Kiedy próbowałam tego drugiego sposobu na skórze powstały tylko smugi i nie było żadnego krycia. Na sucho jest łatwiej, bo owszem podkład kryć kryje ( choć też niezbyt mocno i z wielkimi zmianami napewno sobie nie poradzi), ale pozostawia tzw. efekt mąki na skórze oraz okrutnie ją bieli!!  Po jego użyciu wyglądałam dosłownie jak duch, byłam cała biała. Jak łatwo się domyśleć wyglądało to conajmniej dziwnie i nie odważyłam się wyjść tak na ulicę. Miałam też wrażenie, że zapycha mi pory, bo ilekroć go nałożyłam wyskakiwały mi niespodzianki, których na ogół nie mam.

Zresztą zauważcie jak ów puder prezentuje się w opakowaniu, a jak na skórze na zdjęciu u dołu. Jest zbyt jasny nawet dla mnie.




Nie dałam jednak za wygraną i postanowiłam używać go jako pudru wykończającego. Znów pudło, bowiem kosmetyk nakładany pędzlem też rozjaśniał mój podkład zbyt mocno i nie wyglądało to naturalnie, a poza tym jego właściwości matujące były bardzo słabe , żeby nie powiedzieć zerowe.
Czytałam, że wielu osobom ten podkład się spodobał i oceniają go bardzo wysoko. Cóż, widać, że na każdej skórze zachowuje się inaczej. U mnie nie zdał egzaminu, bo do niczego się nie nadaje.





Ocena : 1 / 5

Cena: 11g / ok. 80zł

Dostępność : online


Słyszałyście o tym podkładzie?

środa, 5 lutego 2014

Eveline Cosmetics- Diamonds & 24kGold- mleczko do demakijażu twarzy i oczu 3w1




Po serum z linii Diamonds &24kGold przyszedł czas na mleczko do demakijażu twarzy i oczu, które zawiera mikrokryształy diamentu, złoto 24k, biokwas hialuronowy, PhytoCellTec oraz witaminę E i według producenta usuwa nawet wodoodporny makijaż, intensywnie nawilża i wygładza.

Od razu powiem, że nie lubię do twarzy używać żadnego mleczka, bo zdecydowana większość zostawia tłusty, oblepiający film, choć tu musiałam zaryzykować i stwierdzam, że ten kosmetyk jest pod tym względem lepszy. Nie jest taki tłusty, nie lepi się aczkolwiek tylko raz użyłam go do zmycia lekkiego podkładu i pudru i niestety nawet po 2 wacikach cały czas miałam resztki make upu na twarzy. Dałam za wygraną i oczyściłam twarz jak zawsze przy użyciu wody i olejku.
Być może u kogoś innego to mleczko lepiej sobie poradzi ze zmywaniem podkładu. Mnie nie chce się już tego drugi raz próbować.



Dużo lepiej jest w przypadku makijażu oczu i ust, bowiem mleczko już za jednym pociągnieciem płatka usunęło cały tusz, wodoodporny eyeliner, cienie i długotrwałą szminke niczego nie rozmazując. Oczy nie piekły i nie´´ zaszły mgłą´´ . Dlatego też polecam je przede wszystkim do tego celu.

Konsystencja jest dość gęsta, a zapach taki sam jak serum z tej serii, czyli słodkawo-owocowy.

Myślę, że to dobry kosmetyk, ale jednak lepiej radzi sobie z makijażem oczu i ust.


Ocena: 4 / 5

Cena: 245ml / ok. 15zł

Dostępność : drogerie i online

 
Skład: Aqua, Mineral Oil, Polyisobutene-20, Glycerin, Isopropyl Myristate, Hyaluronic Acid, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Methyl Gluceth-20, Glycine Soja Oil, Persea Gratissima Oil, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Gold, Diamond, Xanthan Gum, Lecithin, Allantoin, Tocopheryl Acetate, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Disodium EDTA



A  Wy lubicie mleczka do demakijażu?

wtorek, 4 lutego 2014

Paul Mitchell - Clarifying Shampoo Two - szampon głęboko oczyszczający




Szampon głęboko oczyszczający to´´ must have´´ w mojej łazience. Nie wyobrażam sobie go nie mieć, choć nie używam żadnych pianek czy lakierów to raz w tygodniu stosuję go w celu dokładnego oczyszczenia włosów z sebum, kurzu i zanieczyszczeń powietrza po czym nakładam odpowiednią maskę i taki duet zawsze spisuje się idealnie. Kiedyś przed maską stosowałam normalne szampony, ale to nie było to, bo one aż tak dogłęgnie włosów nie oczyszczają.

Szampon Paul Mitchell Claryfing Shampoo Two ( jest  jeszcze wersja Three dla włosów po kąpieli w chlorowanej wodzie) kupiłam w zasadzie tylko dlatego,że lubię tę markę i nie rozczarowałam się,choć chyba następnym razem spróbuje czegoś innego tak dla porównania.

Zaczynając od konsystencji :  jest ona  rzadka, wręcz wodnista, bezbarwna o chemicznym cytrysowym aromacie, który przypomina mi środki do czyszczenia łazienek. Na szczęście da się ten aromat wytrzymać, bo nie jest aż tak intensywny. Zdecydowanie powinien być zmieniony, bo naprawde mi nie odpowiada.



W kwestii mycia nie mam jednak nic temu produktowi do zarzucenia. Pieni się dosyć dobrze, a włosy po nim wręcz skrzypią tak są oczyszczone!  Oczywiście nie ma mowy o nie nałożeniu jakiejkolwiek odżywki czy właśnie maski, bo ciężko byłoby je rozczesać. Jednak produkt w ogóle włosów nie przesusza. Myślałam jednak, że sprawi on, że czupryna będzie o ten jeden dzień świeższa ( myję włosy co 2 dni i nie ma od tego wyjątku), ale niestety w tej kwestii nic się nie zmieniło. Nic to jednak, bo jako szampon oczyszczający i przygotowujący włosy na inny kosmetyk pielęgnacyjny jak najbardziej się sprawdza i jest godny polecenia.

Zawiera  odżywcze składniki pochodzące z pszenicy, ekstrakty z rumianku, henny, rozmarynu, aloe vera i jojoby.

Polecam i jednocześnie zachęcam do używania takich szamponów raz w tygodniu!

Ocena : 4 + / 5

Cena: 300ml ( jest jeszcze pojemność 500ml i 1l) / ok. 65zł

Dostępność: online

Znacie ten produkt, może stosujecie inny szampon oczyszczający?


poniedziałek, 3 lutego 2014

Douglas - XSmall - 4-in1 All- Over Cream- krem do twarzy, ciała, dłoni i włosów





Nie jestem zwolenniczką kosmetyków typu ´´20w1´´, bo kilka raz się przekonała, że jak coś jest do wszystkiego to zwykle jest do niczego. Oczywiście są wyjątki od tej reguły i takim chyba mogę określić ten oto krem marki własnej, który możemy kupić w Douglasie. do wyboru mamy dwie pojemności : 75ml i 150. Ja posiadam tę mniejszą.

To gęsty krem o niezbyt przyjemnym ( dla mnie)  roślinnym zapachu, w składzie znajdziemy wyciąg z aloesu i proteiny jedwabiu. Jak sugeruje producent kremu tego możemy używać do pielęgnacji twarzy, dłoni, ciała oraz włosów i tej ostatniej funkcji bałam się najbardziej, bo w myślach już widziałam jak ten kosmetyk zlepi mi włosy w tłuste strąki, ale myliłam się, bo jest nieźle.




Twarz: krem w ogóle nie jest tłusty i wchłania się od razu po nałożeniu.Nawilża w stopniu zadowalającym dla skóry tłustej, mieszanej i normalnej, bo dla suchej będzie za słaby.Poza tym wygładza skórę i sprawia, że moja jest po nim matowa na cały dzień, a przecież nikt tego nie obiecywał. Nie zapycha też porów, więc do twarzy jak najbardziej się nadaje.

Ciało: mam teraz skórę bardzo suchą i ten krem jest dla niej ewidentnie za słaby. Bardzo słabo ją nawilża i będzie lepszy do skóry niewymagającej, normalnej.

Dłonie: tu jest dla mnie wystarczający, choć to raczej krem dla niezbyt przeuszonej skóry rąk. Jeśli macie duży problem z popękaną, zniszczoną skórą w tych rejonach to lepiej sobie ten kosmetyk tu odpuścić. Lekko nawilża i nie jest tłusty z tym, że nie jest to zbyt dobry wybór na zimę, bo jednak ta pielegnacja jest troszkę za słaba.

Włosy: tu najbardziej się bałam jaki będzie efekt i długo zwlekałam przed wypróbowaniem tego kremu na moich włosach. Niepotrzebnie, bo nic złego im nie robi.Krem spłukujemy i chyba dzięki temu w ogóle nie obciąża on włosów, choć co prawda nie nawilża aż tak bardzo jak możnaby tego oczekiwać, więc do suchych włosów napewno nie polecam. Moje normalne są po tym kremie miękkie i miłe w dotyku. Zaznaczam, że używam go w formie odżywki po umyciu włosów szamponem.

To nie jest produkt, który koniecznie trzeba mieć, no chyba, że wybieramy się na urlop czy krótki wypad i nie chcemy brać ze sobą całej kosmetyczki. Wtedy ten krem jak najbardziej się przyda, bo zastąpi aż 4 kosmetyki.

Skład: Aqua, Coco-Caprylate, Cetearyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Ceteareth-25, Dimethicone, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Chondrus Crispus Powder, Hydroxypropyl Guarhydroxypropyltromoniumchloride, Silk Amino Acids, Parfum, Xathan Gum, Glucose, Panthenol, Carbomer, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Imidazolidinyl Urea, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate


Ocena : 4 - / 5

Cena: 75ml / ok.20zł

Dostępność : Douglas

A czy wy lubicie kosmetyki wielofunkcyjne?



niedziela, 2 lutego 2014

David & Victoria Beckham - Signature for her EDT






Na zapach sygnowany przez Davida i Victorię natknęłam się w zasadzie przypadkiem, gdy szukałam niezbyt drogiego zapachu, który mogłabym używać na spacer. Cena zachęcała, spis nut również, więc zakupiłam 50ml flakonik.

Signature for her został stworzony w 2008r. przez Sylvię Ficher, która nie ma w swym dorobku wielu kompozycji i żadna z nich nie jest zbyt popularna. Zapach należy do kategorii szyprowo -kwiatowej i według mnie to bardzo, bardzo delikatny szypr w sam raz dla początkujących.

Jest to napewno zapach słodkawy i odpowiada za to kandyzowane jabłko, które wyraźnie tutaj czuć ( spotkałam się z tym, że wszędzie w spisie nut podawane jest jabłko zielone, ale na stronie producenta jest wzmianka właśnie o kandyzowanym!) wraz z charakterystyczną nutką orchidei i wanilii. Za nimi ´´stoją´´ anyż oraz kremowy heliotrop. Wspomniana słodycz nie jest jednak z gatunku ulepnych i  i nie powinna nikogo odrzucić, bo nie jest ciężka i nie stara się za wszelką cenę zdominować całej kompozycji, ale uprzedzam, że jeśli nie gustujecie w takich zapachach i nie lubicie pachnieć kwiatowo-słodko to Signature for her może się Wam nie spodobać. To zapach puchaty, zmysłowy , przytulny i idealnie pasuje szczególnie jesienią.


Flakon jest prosty, nawet bardzo, ale akurat w tym wypadku mi się podoba . Jest w nim coś takiego, że lubię go trzymać w ręce i oglądać:)

Szkoda tylko, że trwałość i projekcja na mnie są naprawdę słabe. Po 3 godz. kompletnie nic już na sobie nie czuję,a co więcej ten zapach jest wyczuwalny w zasadzie tylko z bliska i za nic w świecie nie chce się u mnie przebić spod szalika.  Na spacerze także bardzo słabo go wyczuwam. Wielka szkoda!  W takim wypadku nie ma mowy, abym zakupiła flakonik po raz drugi...  Oczywiście ta marna trwałość to sprawa indywidualna, więc koniecznie przed zakupem przetestujcie!


Nuty zapachowe: 

nuty głowy: gwiazda anyżu, kandyzowane zielone jabłko

nuty serca: orchidea, heliotrop,wanilia

nuty bazy: paczula, ambra, piżmo



Ocena : 4 - / 5

Cena: moje 50ml kosztuje ok. 40zł

Dostępność : perfumerie online


Znacie ten zapach?

sobota, 1 lutego 2014

Rogue Bunny Rougue - Lacquer Eyeliner






Kiedy kupuję eyeliner to zawsze wybieram taki w buteleczce z pędzelkiem, bo nie przepadam za tymi w pisaku, no chyba, że akurat jakiś kolor mi się spodoba to wtedy nie patrzę na nic tylko biorę :)
Z marką Rouge Bunny Rouge miałam już styczność i uważam, że jej produkty są dobre i warte wypróbowania.  Ten eyeliner również pochwalę.

Końcówka nie jest ani zbyt gruba ani za cienka, choć linerem da się namalowac raczej grubsze kreski, z cieńszymi jest trudniej, aczkolwiek mnie to nie przeszkadza. Kreseczki maluje się niezwykle łatwo i nawet jeśli nigdy nie miałyście eyelinera w ręce to z tym kosmetykiem napewno dacie sobie radę, bowiem maluje już za jednym pociągnięciem i trudno sobie nim ´´zrobić krzywdę´´.

Kolor czarny jest taki w rzeczywistości, nie ma tu ani krzty grafitu czy szarości. Trwałość jest całodniowa, liner nie kruszy się , nie rozmazuję i co ważne nie podrażnia powiek. Łatwo można go usunąć praktycznie każdym kosmetykiem do demakijażu.

To naprawdę wart polecenia kosmetyk , szczególnie jeśli używacie eyelinerów na codzień i szukacie czegoś wysokiej jakości i prostego w obsłudze.





Ocena : 5 / 5

Cena: 1,6g /  90zł

Dostępność : Douglas

Znacie kosmetyki tej firmy?  Używałyście tego eyelinera?