wtorek, 8 kwietnia 2014

Delia - maseczka do twarzy z zieloną glinką






Do moich ulubionych maseczek zdecydowanie należą te z zieloną glinką koniecznie mające naturalny skład. Wypróbowałam już takich naprawdę wiele i mam porównanie. Dziś chciałam pokazać wam maseczkę z zieloną glinką naszej rodzimej Delii.

Od razu powiem, że wprost nie znoszę wszelkich kosmetyków zamkniętych w saszetkach. Wkurza mnie takie opakowanie niesamowicie, bo jest nieporęczne i trudno przechowywać resztki. Niestety tu producent też nie wpadł na to, że może lepiej byłoby zamknąć tę maseczkę w tubce i tak mamy dwie saszetki, które teoretycznie wystarczają na dwie aplikacje ( mnie starczyły na trzy i nie żałowałam sobie).

Maska ma konsystencję i kolor typowy dla tego typu kosmetyków i nie ma kłopotów z aplikacją. Nie jest ani za rzadka ani za gęsta i nie pachnie. Nakładałam ją ( jak każdą maskę) po porządnym peelingu i pozostawiałam według zaleceń producenta na ok. 20min. Oczywiście jak chyba każda zielona glinka tak i ta zasycha na skórze szybko i ściąga ją, ale mnie to nie przeszkadza i nie spryskuję wtedy twarzy wody, bo nie uważam, aby to było konieczne, choć oczywiście to ściągnięcie wielu osobom przeszkadza i muszą nawilżyć twarz. To już zależy od użytkownika.

Zaskoczyło mnie jednak, że bezpośrednio po nałożeniu na twarz maska piecze i to naprawdę mocno! Tak, producent zaznacza to na opakowaniu, ale nie sądziłam, że ten efekt będzie aż taki nieprzyjemny. Po raz pierwszy myślałam, że nie dam rady i poprostu zmyję maskę od razu, bo twarz mocno piekła, ale minęło to po ok. 2 minutach. Niemniej nie polecam  tej maski wszystkim, a już napewno nie wrażliwcom.  Potem zmyłam kosmetyk letnią wodą i zauważyłam, że rzeczywiście cera jest wyjątkowo gładka, miękka w dotyku aż przyjemnie było ją dotykać. Pory były zamknięte, a skóra całkowicie matowa, ale nie wysuszona. To dobry rezultat i taki właśnie otrzymuję po kazdej glince zielonej.

Niestety jest i minus. Otóż nie podoba mi się skład tego produktu i nie rozumiem dlaczego producent nie ograniczył się tylko do dodania glinki i oczaru wirginijskiego,a  wpakował to też inne, niepotrzebne ´´śmieci´´.   Jeśli mam wybór to jednak wolę maseczki z glinką o prostym, naturalnym składzie, choć ta opisywana działa bardzo dobrze i skutecznie dlatego polecam ją tym, którzy nie zwracają aż takiej uwagi na skład.

Ocena: 4 / 5

Cena: 2x10g / ok. 5zł

Dostępność: drogerie online i stacjonarne


Skład: Aqua, Bentonite, Glycerin, Lithium Magnesium Sodium Silicate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Butylparaben,  Ethylparaben, Hamamelis Virginiana Extract, Propylene Glycol, Caprylic / Capric Triglyceride, Sodium Acrylate Copolymer, Xanthan Gum, 2-Bromo-2 Nitropropane-1,3-Diol

Jakie są wasze ulubione maseczki?

2 komentarze:

  1. Bardzo chętnie sięgam po glinki, ale takie czyste, bez żadnych dodatów. W tej widzę glicerynę, parabeny, glikol, trójglicerydy - wszystko co najgorsze dla mojej cery. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie i mnie ten skład się nie podoba i też wolę czyste glinki. Producent trochę przekombinował.

    OdpowiedzUsuń