niedziela, 29 czerwca 2014

Yves Rocher - Stylo Regard Waterproof - wodoodporna kredka do oczu 04 Violet




Pokazywałam Wam już kredkę Stylo Regard Waterproof w kolorze niebieskim,a  teraz przyszedł czas na fiolet :)  Kredka jakością nie różni się od innych z tej serii i jest naprawdę rewelacyjna!   Kolor jak widać to czysty fiolet, taki nie za ciemny i nie za jasny. Dobry zarówno teraz na lato jak i do makijażu na zimne miesiące.



Konsystencja również jest idealna tj. ani nie za miękka ani za twarda, rysik nie łamię się w czasie malowania, a kreskę rysuje się szybko i jest to dobra opcja na makijaż w 5 min:).  Trwałość zasługuje oczywiście na najwyższą notę, bo kredka nie zmazuje się przez cały dzień ( testowałam w upały i w czasie deszczu), cały czas pozostaje nienaruszona,a  potem z łatwością poddaje się demakijażowi i to niekoniecznie dwufazówką, bo zwykłe mleczko też daje radę. Nie wiem tylko czy jest ona w 100% wodoodporna, bo jak już wspominałam przy recenzji niebieskiej wersji nie pływam w makijażu :)


kredka YR Stylo Regard Waterproof 04 Violet, cień YR -Illuminating Effect 02 Or Blanc, tusz Maybelline Volume´Express Big Eyes



Jeśli lubicie kolorowe kreski na powiekach to koniecznie sięgnijcie po Stylo Regard!


Ocena : 5 / 5

Cena: 0,3g / często dostępna w promocjach, ja płaciłam 9,90€

Dostępność:  YR



Jak Wam się podoba ten kolor?

sobota, 28 czerwca 2014

Rihanna - Rogue EDP






Najnowszy zapach od Rihanny - Rogue  pojawił się w zeszłym roku, a w mojej perfumerii wypatrzyłam go w grudniu i nie mogłam sobie odmówić testu szczególnie, że bardzo lubię Rebelle i Reb´l  Fleur i mam zamiar zakupić do kompletu Nude. Jednak pierwsze zapoznanie się z Rogue przyniosło wielkie rozczarowanie! Pomyślałam sobie ´´Co to za beznadziejny fruity-floral´´?! Nie czułam nic oprócz jakiś tam kwiatków,  owoców i tyle. Jednak coś mi mówiło, żeby dać mu jeszcze jedną szansę szczególnie, że wszędzie czytałam bardzo pozytywne opinie na jego temat i wiele osób twierdziło, że to najlepszy zapach tej wokalistki.  I ja, jak to ja poprostu kupiłam flakonik żeby na spokojnie zapoznać się z tą kompozycją w domowym zaciszu.

Mam już swój flakon od kilku miesięcy i muszę powiedzieć, że zapach owszem jest ładny, ale mnie osobiście nie powalił i nie uważam, że jest lepszy od poprzednich kompozycji Rihanny. Tamte zapachy mają w sobie to´´ coś´´ ( no, może oprócz Nude, ale on też nie jest zły), gourmandowe nuty są wyjątkowo przyjemne dla nosa, a Rouge w ogóle się na mnie nie rozwija. Od początku do końca czuję słodką śliwkę z cyklamenem i na tym koniec. Absolutnie żadnego zamszu nie mówiąc już o mojej ukochanej paczuli!  Mimo, że skład wiele obiecuje to nic ponadto nie umiem wychwycić co nie znaczy, że Rouge jest nieładny, ale poprostu nie wyróżnia się niczym. Używam go na codzień na wiosnę i teraz w lecie, bo ma tę zaletę, że nie jest typowym słodziakiem-ulepem, nie drażni i nadaje się na każdą praktycznie okazję kiedy nie chcemy za bardzo manifestować tego, że czymś pachniemy. Zapach jest otulający i dość ´´bezpieczny´´, a mimo to ma niezłą trwałość, bo na mnie trzyma się ok. 8godz.

Skrytykuję flakon, bo strasznie mi się nie podoba. Tak jak nie lubię ´´obcasowych´´ flakoników Rebelle, Nude i Reb´l Fleur tak butelka Rouge jest nieporęczna,a plastikowy korek to szczyt tandety szczególnie widać to kiedy trzymamy go w dłoni.


Nie podbił mojego serca i nie kupię go ponownie, ale swój flakon zużyję bez marudzenia. Jeśli jeszcze nie znacie Rogue to zachęcam do testów!


Nuty zapachowe:

nuty głowy: kwiat cytryny, cyklamen

nuty serca: jaśmin, róża, śliwka, zamsz

nuty bazy: piżmo, nuty drzewne, ambra, paczula, wanilia



Ocena :  4 / 5

Cena: flakon 75ml kupiłam za 30€

Dostępność: perfumerie online


Znacie ten zapach? Co o nim sądzicie?

czwartek, 26 czerwca 2014

Dax Cosmetics- Perfecta- Femina- probiotyczny preparat do higieny intymnej




Nowy  płyn Perfecta zawiera połączenie probiotyków tj. szczepów bakterii L.casei i L acidophilius i prebiotyków kwasu mlekowego, undecylenianiu, wyciąg z żurawiny oraz d-panthenol. Nie ma w nim mydła, barwników, parabenów, PEG i SLS ( choć SLES jest) Ja używam wariantu Fresh, który polecany jest
 przed i po korzystaniu z sauny i basenu, podczas podróży, po depilacji okolic intymnych oraz przy problemach z upławami. Pozostałe z serii to Balance i S.O.S

Płyn jest poprostu bardzo dobry, a wiem, co mówię, bo w mojej łazience przewijają się setki płynów do higieny intymnej i mam porównanie.  Jest to bezbarwny , dość rzadki żel o słabo wyczuwalnym zapachu i te cechy są jak najbardziej na plus, bo osobiście nie znosze barwionych i mocno pachnących kosmetyków do tej części ciała. Uważam to za kompletnie niepotrzebne i razi mnie sam widok takiej na przykład ostro niebieskiej butelki płynu intymnego na półce.
Dobrze się pieni, mycie i spłukiwanie nie przysparza żadnych problemów.


Nie wiem czy taki preparat rzeczywiście radzi sobie z ochroną przed infekcjami, ale to w końcu tylko kosmetyk. Faktem natomiast jest, że rzeczywiście łagodzi niewielkie podrażnienia i ogólnie działa łagodząco co niestety nie wszystkie płyny robią (  u mnie w tej kwestii nie sprawdza się Ziaja Intima z kwasem mlekowym). Czuję się po nim też jakby bardziej świeżo, choć może to tylko wrażenie.

Szkoda tylko, że butelka nie jest przezroczysta, bo nie widać ubytku. Niemniej polecam ten płyn wszystkim z was, które oczekują łągodności i skuteczności w działaniu w jednym.

Ocena : 5 / 5

Cena: 300ml / ok 12zł

Dostępność : Rossmann

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glycerin, Sodium Chloride, Glyceryl Oleate, Undecylenamidopropyltrimonium Methosulfate, Vaccinum Macrocarpon Fruit Extract, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Maltodextrin, Lactobacillus, Panthenol, Lactic Acid, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum 



Znacie już tę serię kosmetyków?

środa, 25 czerwca 2014

Ziaja - maska oczyszczająca z glinką szarą





Maski glinkowe są moimi ulubionymi, szczególnie te z glinki zielonej.  Natomiast tę maseczkę Ziaji dostałam od Koleżanki ( którą w tym miejscu pozdrawiam:)) i dobrze się stało, bo inaczej nie miałabym szans na jej przetestowanie, a kosmetyki Ziaji darzę sympatią.

Maseczka jest przeznaczona do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej. Ja mam zwykle tłustą, ale obecnie jest ona bardziej normalna. Maska jest szara co w sumie mnie nie zdziwiło :) pachnie niezbyt mocno, typowo kosmetycznie. Przyczepię się tylko opakowania, bo wręcz nie znoszę saszetek i są one dobre jedynie do wypróbowania kosmetyku, ale na dłuższą metę się nie sprawdzają.Zawartość wystarczyła mi na 3 aplikacje.

Nakładam ją raz w tygodniu na 15min oczywiście po peelingu. Co mnie zdziwiło : maska nie zasycha tak jak większość znanych mi masek glinkowych, nie ściąga skóry i nie trzeba pryskać twarzy wodą. Cały czas aż do zmycia pozostaje  taka sama, lekko kremowa. Nie daje żadnego negatywnego uczucia pieczenia czy podobnych efektów, jest dosyć łagodna, ale nie pokuszę się o polecenie jej tym z was, które mają cerę wrażliwą, bo wiadomo, że różnie to bywa.

Po zmyciu pory są zamknięte, cera leciutko rozjaśniona i przede wszystkim bardzo gładka i przyjemna w dotyku, nie przesuszona. Nie wiem jak z wypryskami, bo takowe mi się nie zdażają aczkolwiek maska generalnie sprawdza się. Może nie działa jakoś spektakularnie, ale będzie dobra do użycia np. przed wyjściem. Do genialnych maskek glinowych Cattier i Queen Helene co prawda jej brakuje, choć i tak jest warta polecenia szczególnie za tak niską cenę.

Ocena : 4+ / 5

Cena:7ml / ok. 2zł

Dostępność: drogerie

Skład: Aqua, Canola Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Kaolin, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Glycerin, Hydrogenated Coco-Glycerides, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Dimethicone, Titanium Dioxide, Saccharomyces/ Zinc Ferment, Panthenol, Allantoin, Xanthan Gum, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Diazolidinyl Urea, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide


Używałyście już tej maseczki lub innej saszetkowej od Ziaji?

wtorek, 24 czerwca 2014

DelaWell- Extra Żel Nawilżający do rąk, stóp i ciała





Powiedzenie ´´jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego´´ w przypadku tego kosmetyku sprawdza się idealnie. Zresztą mam coś pecha do produktów tej marki w formie żelu, bo ze wszystkich, które stosuję ani jeden nie przypadł mi za bardzo do gustu.


Można go według producenta używać do rąk, ciała i stóp. Ma postać zielonkawego żelu i roślinno-kosmetyczny zapach. Osobiście nie lubię kosmetyków w formie żelu, no chyba, że służą do mycia ciała i twarzy w innych przypadkach nawet po takie nie sięgam, bo nie raz i nie dwa okazało się, że ich właściwości nawilżające i pielęgnacyjne są zerowe.



Ciało: normalnie mam suchą skórę i muszę ją dobrze nawilżać. Teraz jej suchość jest mniejsza, ale dalej potrzebuje balsamów po umyciu. Ten żel wchłania się szybko, nie klei się aż tak bardzo jak przypuszczałam, aczkolwiek da się wyczuć tę lekką kleistość. Niestety z nawilżeniem ciała kiepsko sobie radzi. Już po niedługim czasie skóra w tak newralgicznych miejscach jak łydki, uda i pośladki wołała o dawkę czegoś odżywczego. Żel dał radę troszeczkę nawilżyć przedramiona,choć i tak tylko powierzchownie i na krótko.

Stopy: borykam się z suchością stóp i jeszcze nie znalazłam kremu, który w 100% by temu zaradził. Ten kosmetyk kompletnie sobie tu nie radzi.Daje chwilowe uczucie chłodu taki jaki dają normalne żele, bo sam nie ma żadnych właściwości chłodzących. Kiedy kosmetyk się wchłonął skóra stóp od razu stała się na powrót sucha i szorstka.

Dłonie: tu żel może się ewentualnie sprawdzić jako kosmetyk do torebki i to tylko do używania latem przez posiadaczki skóry niewymagającej. Ja mam dłonie suche i wrażliwe i specyfik nawilża je dosłownie na chwilę, nie odżywia w ogóle i raczej nie pielęgnuje. Nakładany wieczorem przed snem sprawiał, że rano ręce były nieprzyjemne w dotyku jakbym długo ich niczym nie smarowała.

Trzy zastosowania i ani jedno dobrze nie spełnione. Szkoda, bo w składzie mamy liść oliwki europejskiej, aloes, marunę nadmorską, kwas hialuronowy i glucam, więc możnaby się spodziewać dobrych efektów.

Nie polecam, bo to kosmetyk, który nic w zasadzie nie robi i nie warto sobie nim zawracać głowy.


Ocena: 2 - / 5

Cena: 120ml / 35zł

Dostępność : strona producenta

Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Olea Europaea ( Olive) Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, Methyl Gluceth-20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Tripleurospermum Maritima Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Hydroxide, Sodium Phytate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Alpha Isomethyl Ionone, Amyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Isoeugenol, Limonene, Linalool, CI 19140, 42090


Słyszałyście o kosmetykach tej marki?

niedziela, 22 czerwca 2014

Bell - Glam&Sexy- pomadka / błyszczyk nr 49




W małym sklepiku w nadmorskiej miejscowości wybrałam 2 pomadki Bell. Opisywaną wcześniej Anti-age oraz tę Glam&Sexy w kolorze oranżowym, który ma dosyć dużo srebrnych drobinek. Drobinki te lubią niestety migrować i mnie zdażało się znaleźć je na policzkach czy brodzie,a  tego nie lubię :/   Jest to dokładnie pomadka-błyszczyk, bo taki też efekt daje na ustach. Konsystencja jest jak na moje gusta troszeczkę za miękka i łatwo przesadzić w czasie nakładania,a  jeśli tylko mamy choć trochę spierzchnięte wargi to wtedy nakłada się ona nierównomiernie, lubi wchodzi w załamania i podkreśla wszystkie niedoskonałości. Pachnie przyjemnie owocowo, smaku nie ma.



Sama w sobie nie wysusza ust, ale ja jednak muszę pod nią nałożyć odpowiedni balsam. Jak widać na zdjęciu jest ona mocno nabłyszczająca i widoczna i dlatego nie używam jej zbyt często, bo od bardzo błyszczących pomadek wolę te satynowe bądź matowe, no i za bardzo nie przepadam za drobinkami szczególnie w takiej ilości. 

Trwałość to ok. 3godz bez jedzenia i picia.




Przyjemny mix pomadkowo-błyszczykowy, choć nie jest to jakaś rewelacja.Jednak cena jest niska, więc śmiało można wypróbować.

Ocena: 4 - / 5

Cena: brak podanej gramatury / ok. 10zł

Dostępność : online i w szafach Bell


Jak Wam się podoba ta pomadka?

sobota, 21 czerwca 2014

Acqua di Parma - Iris Nobile EDT








Zapach zainteresował mnie przede wszystkim dlatego, że stworzył go mój ulubiony ´´nos´´ Francis Kurkdijan wraz Francoise Caronem, którzy na ´´koncie´´ mają takie dzieła jak np.E. Saab Le Parfum, JPG Le Male, Madame, kilka zapachów dla Narciso Rodriguez. Stworzono go w 2006r i należy do kategorii kwiatowo-drzewno- piżmowej.

Po nazwie byłam przekonana, że będzie to oda do irysa, takiego czysto pudrowego i pomyliłam się, ale to nie znaczy, że rozczarowałam!  Iris Nobile to cały bukier białych kwiatów z tym, że ja tu w ogóle nie czuję rzeczonego irysa, a mocną, lekko słodkawą tuberozę wraz z kwiatem pomarańczy i ta dwójka zdecydowanie wiedzie tu prym. Całość jest mocno kwiatowa, lekko odurzająca jakbyśmy weszły do ogrodu pełnego białego kwiecia i właśnie od początku miałam wrażenie, że gdzieś coś podobnego wąchałam i doszłam do wniosku, że ta tuberoza jest bardzo podobna do tej w zapachu Madonny Truth or Dare tyle, że tam jeszcze dodatkowej mocy dodaje gardenia i jaśmin.

Iris Nobile ma moc. Jest bogaty i czuć, że został dobrze skomponowany. Mnie pasuje na wiosnę i na teraz, kiedy lato nie jest tu zbyt ciepłe, bo w upale te kwiaty moga nas niestety zamęczyć. Dla fanek wielkich białych bukietów pozycja obowiązkowa do testów.

Trwałość i projekcja dobre, choć spodziewałam się więcej. Zapach czuć na mnie mocno przez ok. 4 godz, a później słabnie. Cena jednak sprawia, że nie pokuszę się o własny flakon i wystarczy mi moja ´´używka´´.


Nuty zapachowe:

nuty głowy: bergamotka, pomarańcza, mandarynka, irys, anyż

nuty serca : mimoza, tuberoza, kwiat pomarańczy, hibiskus, ylang-ylang, cedr

nuty bazy: ambra, wanilia


Ocena : 5 / 5

Cena: 100ml / ok. 400zł

Dostępność : perfumerie online



A czy Wy znacie ten zapach?

czwartek, 19 czerwca 2014

Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris - Lirene - Będę Mamą- kremowy płyn do higieny intymnej





Z serii Będę Mamą używałam pozostałych produktów tj. serum do biustu, serum przeciw rozstępom, preparatu antycellulitowego ( recenzje wkrótce ) i tego oto płynu do higieny intymnej. Takie kosmetyki to rzecz obowiązkowa w mojej łazience, bo nie pasują mi żadne nawet najłagodniejsze mydełka nawet te specjalistyczne i tylko po takich płynach nie mam podrażnień i czuję się świeżo.

Bardzo nie lubię kiedy tego typu preparaty mocno pachną i zawierają barwniki, bo to w tym przypadku kompletnie niepotrzebe, a wzmaha ryzyko podrażnień. Płyn Lirene niestety ma SLS, ale mnie ten składnik krzywdy nie robi, więc aż tak nie będę narzekać, choć oczywiście życzyłabym sobie, aby zastąpiono ten spieniacz czymś innym. Nie pasuje mi też nieprzezroczysta butelka, bo ciężko kontrolować ubywający kosmetyk. Dalej jest jednak dobrze...

Kosmetyk ma dosyć dobrą konsystencję, nie jest ani przesadnie rzadki ani zbyt gęsty, praktycznie nie pachnie. Dobrze się pieni, odświeża i oczyszcza.. Jest wyjątkowo łagodny. Ciężko mi powiedzieć, czy łagodzi ewentualne podrażnienia, bo nie mam z tym problemów, ale faktem jest, że sam absolutnie do nich nie doprowadza. Zawiera kwas mlekowy i prebiotyk.




Można go używać oczywiście także wtedy kiedy nie jesteśmy w ciąży, bo to normalny, dobrze działający preparat do codziennej higieny.

Ocena: 4+ / 5

Cena: 300ml / ok. 13zł

Dostępność : m.in w Rossmanie

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, PEG-18 Glyceryl Oleate/Oleate, PEG-7 Glyceryl Cocoate Styrene / Acrylates Copolymer, Lactic Acid, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, Disodium EDTA, Inulin, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Etylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Betaine



Znacie kosmetyki z tej serii?

środa, 18 czerwca 2014

Pantene Pro-V- Gęste i Mocne- szampon, odżywka i spray nadające objętości




Produkty Pantene omijam na sklepowej półce odkąd kilka lat temu kupiłam szampon i odżywkę, które po miesięcznym używaniu sprawiły, że włosy zaczęły wypadać mi garściami, były matowe i przesuszone. Od tego czasu mówię tym kosmetykom NIE, zresztą ich skład to sama chemia i to również ma dla mnie znaczenie. Tak się jednak złożyło, że dostałam ten zestaw i wypadało go porządnie przetestować, choć przyznam się, że mocno się obawiałam co z tego wyniknie. Postanowiłam nie stosować tego tria dłużej niż miesiąc myjąc włosy co 2 dzień i po tym czasie mogę powiedzieć, że te kosmetyki kompletnie się z moimi włosami nie polubiły.

Najlepszy ( co nie znaczy, że jakiś rewelacyjny!)  z całej trójki jest szampon:

Jak widać na zdjęciu poniżej ma on dość rzadką, bezbarwną konsystencję. Pachnie intensywnie i charakterystycznie dla produktów tej marki i jak to one mocno się pieni nawet przy użyciu minimalnej ilości i wiadomo o czym to świadczy. Co do działania to szampon nie nawilża moich włosów w żadnym wypadku, nie zauważyłam aby robił cokolwiek innego niż je poprostu oczyszczał, a robi to dość dobrze, bo w czasie spłukiwania ´´piszczą´´ one jak umyte talerze! Oczywiście nałożenie odżywki jest musem, ale ja zawsze to robię, bo nie wyobrażam sobie inaczej. Jeśli jednak ktoś nie ma tego zwyczaju to bez odżywki nie rozczesze włosów, bo szampon je kołtuni. W połaczeniu ze sprayem i odżywką Gęste i Mocne moje włosy prezentowały się poprostu źle.Ciężko mi było wymodelować fryzurę, włosy były nieposłuszne, jakieś takie ´´tępe´´. U nasady strasznie się puszyły, a z kolei końcówki wyglądały jakbym je posmarowała olejem i zapomniała spłukać, po niedługim czasie czupryna wyglądała mocno nieświeżo. Jednym słowem : klapa i to na całego!

Oczywiście szampon nie dodał objętości, ale prawdą jest, że nie stosowałam go samodzielnie, bo się do tego nie nadaje. Nadaje się on jedynie do głębszego oczyszczenia włosów, ale ja mu podziękuję, bo mam od tego sto razy lepsze szampony, a on wyląduje w koszu razem odżywką i sprayem.





Odżywka : przezaczona jest do włosów cienkich i słabych. Jest gęsta i pachnie tak samo jak szampon. Używałam jej tylko z tym samym szamponem i w ogóle nie zauważyłam, żeby dodawała objętości, a jedyne co robi to trochę zmiękcza włosy i nieznacznie ułatwia ich rozczesanie.. I to by było na tyle. Razem z´´ kolegami´´ z serii napuszała mi włosy aż za bardzo, a co gorsza tylko u nasady, bo końce były oklapnięte. W ogóle po tych trzech produktach moja fryzura za każdym razem przypominała siano,a  normalnie nic takiego u mnie nie ma miejsca. Poza tym odżywka nie nawilża włosów, nie dba o nie tak jak powinna. Jest bezużyteczna i nie spełnia swojej roli. Producent chyba taki efekt sterczących na wszystkie strony ´´antenek´´ uważa za dodanie objętości...





Spray: bez dwóch zdań najgorsze zło z całej trójcy i radzę omijać szerokim łukiem! Ten spray to poprostu woda z alkoholem, której nie spłukujemy. Pachnie tak samo jak szampon i odżywka tyle tylko, że w tle czuć ten nieszczęsny alkohol!  Nakładamy ją tylko u nasady i wcieramy palcami. Do nas nalezy wybór czy wolimy psikać na włosy suche i mokre ( testowałam i tak i tak). Niestety ten kosmetyk miał fatalny wpływ na moje włosy i to od pierwszej aplikacji.

Nakładany na włosy mokre sprawiał, że u nasady były one bardzo przesuszone, puszyły się, nie chciały się układać i sterczały na wszystkie możliwe strony. Wyglądało to tak jakbym je nieustannie męczyła prostownicą na najwyższej temperaturze bez żadnej ochrony :/ Objętości nie było, no chyba, że ktoś taki efekt za to uzna, choć wątpię. Na włosach suchych było dokładnie to samo,a  co więcej ten produkt nie nawilża włosów nawet w najmniejszym stopniu. Nie robi kompletnie nic! Tak samo możnaby sobie nalać do tej buteleczki zwykłej wody z alkoholem i psikać co mycie. Okropny produkt!


Po stokroć nie polecam!


Ocena : 2 - / 5

Cena: szampon 250ml, odżywka 200ml, spray 150ml / cena zależna od sklepu

Dostępność : większość drogerii i marketów


Skład sprayu:
Aqua, Alcohol Denat, VP/VA Copolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Polyquaternium-16, Parfum,Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Hexyl Cinnamal, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Limonene, Amyl Cinnamal, Biotin, Hydroxyisohexyl 3- Cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citric Acid


Skład szamponu : 
Aqua,Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Citrate, Sodium Xylenesulfate, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid, Sodium Benzoate, Hydroxypropyl Meyhylcellulose, Tetrasodium EDTA, Butylphenyl Methylpropional, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene, Benzyl Salicylate, Magnesium Nitrate, Methylchlorothiazolinone, Magnesium Chloride, Methylisothiazolinone


Skład odżywki:
Aqua, Stearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Cetyl Alcohol, Bis-Aminopropyl Dimethicone, Isopropyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Parfum, Disodium EDTA, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Linalool, Hexyl Cinnamal, Magnesium Nitrate, Citric Acid, Methylchlorothiazolinone, Magnesium Chloride, Methylthiazolinone


A Wy lubicie produkty Pantene?

wtorek, 17 czerwca 2014

Max Factor - Colour Collections Lipstick nr 21 Pearl Orange





Szminki z linii Color Collections występują w wielu kolorach dopasowanych do odcienia karnacji. Mój egzemplarz nr 21 Pearl Orange teoretycznie jest przeznaczony dla cery oliwkowej, ale nie warto się tym sugerować, bo na takiej jak moja, czyli jasnej też prezentuje się bardzo ładnie i jest widoczny,więc jeśli nie lubicie takich mocnych barw to odradzam. Konsystencja jest idealna tj. szminka nie jest ani za sucha ani zbyt miękka, równo się nakłada. Nie nabłyszcza ust, ale też nie jest matowa.




 Pachnie typowo szminkowo, charakterystycznie, ale mnie ten aromat nie drażni, bo słabo go czuć. Smaku nie posiada. Mam tylko niewielkie zastrzeżenia do nawilżenia, bo muszę pod nią nałożyć balsam do ust inaczej podkreśla wszystkie niedoskonałości i ewentualne suche skórki ( mimo zrobienia wcześniej peelingu), ale ja mam problem z przesuszonymi wargami i mało która pomadka dobrze je nawilża i odżywia. Nie powiedziałabym jednak, że ta przesusza, bo tak nie jest, aczkolwiek nie odczułam też, że usta są po niej w lepszej kondycji.




Trwałość zasługuje na wysoką notę. Szminka przetrzyma niewielki posiłek i picie, a bez tego trzyma się ok. 4 godz. Choć nie używam jej za często, bo nie zawsze mam ochotę na taki kolor to uważam, że jest godna polecenia,a  w takiej gamie kolorów każda wybierze coś dla siebie.

Ocena : 4 / 5

Cena: brak podanej gramatury / ok. 40zł

Dostępność : w szafach MF


Znacie tę szminkę? Lubicie takie kolory?

niedziela, 15 czerwca 2014

Look Expert - Up Volume & Control - pianka do włosów nadająca objętości







Kolejna pianka, która ma rzekomo nadawać objętości i chyba jest jedną z gorszych ( po drogeryjnej Welli), jaka się u mnie znalazła. Dziwne to, bo przecież ma to być kosmetyk gwarantujący wysoką jakość i możliwość osiągnięcia profesjonalnego efektu. No cóż, u mnie to nie wyszło.

Na początku jeszcze byłam z tej pianki jako tako zadowolona, choć może to za duże słowo.Poprostu uważałam, że to ot taki sobie produkt, który ani nie szkodzi ani nie daje super efektów, ale po dłuższym używaniu przekonałam się, że ta pianka dla moich włosów jest totalnie beznadziejna!

Producent obiecuje, że pianka :

-  ułatwia modelowanie i układanie nawet najbardziej opornych włosów
- dodaje włosom objętości i siły bez obciążania
- chroni przed niszczącym wpływem temperatur wytwarzanym przez niektóre urządzenia stylizujące
- zapewnia całodziennie utrwalenie fryzury i chroni strukturę włosa dzięki zawartym filtrom UV
- nie skleja włosów, ułatwia rozczesywanie i chroni kolor włosów farbowanych

Dużo jak na jeden produkt i to w niskiej cenie. Szkoda tylko, że praktycznie żadna z tych obietnic nie ma u mnie pokrycia. Pianka jest puszysta i zwarta, jest delikatnie perfumowana. Nakładam ją na umyte i osuszone ręcznikiem włosy jednak zawsze uważam, żeby nie było jej za dużo i za pomocą specjalnej szczotki modeluję fryzurę. Jak już kiedyś wspominałam moje włosy nie są ani cienkie ani grube są takie ´´pomiędzy´´ i niezbyt łatwo można je odbić od nasady, a jeśli już się to uda to i tak po paru godzinach znowu powracają do stanu pierwotnego. Ta pianka w ogóle nie radzi sobie z nadawanie objętości, jedynie troszeczkę ´´działa´´ na grzywce, ale za chwilę i tak nie ma po tym śladu. Nie ułatwia modelowania i układania, a przynajmniej niczego takiego nie zauważyłam, ale faktem jest, że nie obciąża i nie wysusza włosów, bo nie ma w składzie alkoholu jak wiele innych pianek. Nie skleja też włosów i jest na nich niewyczuwalna. Ciężko mi jednak powiedzieć, czy ułatwia rozczesywanie, bo zawsze po umyciu nakładam odżywkę i rozczesuje włosy Tangle Teezerem, więc nie mam kłopotów z kołtunami.

Nie mogę zauważyć, czy rzeczywiście chroni przed wysoką temperaturą, choć włosy mimo używania suszarki i raz w tygodniu prostownicy są w bardzo dobrym stanie, ale zaznaczam, że zawsze spryskuję je odpowiednim preparatem termoochronnym. Absolutnie jednak nie zgodzę się, że ten kosmetyk utrwala fryzurę, bo  gdy czasem wychodzę z domu kiedy na dworze jest pochmurno i trochę wilgotno to włosy normalnie zaczynają mi się kręcić na końcówkach,a  po użyciu tej pianki wygląda to jeszcze gorzej i jest jeszcze intensywniejsze! Włosy u nasady były niesamowicie napuszone i wyglądało to jakby mnie prąd poraził, a końcówki jeszcze bardziej się poplątały, pokręciły i smętnie zwisały. Fryzura nadawała się tylko do mycia.

Postanowiłam piankę oddać Mamie, która ma włosy grube i gęste i mam nadzieję, że u niej sprawdzi się lepiej. Póki co raczej nie polecam zakupu.

Ocena : 2 / 5

Cena: 225ml/ ok. 12zł

Dostępność: drogerie stacjonarne i online


Słyszałyście o kosmetykach Look Expert?

sobota, 14 czerwca 2014

Tommy Hilfiger - Tommy Girl Eau de Prep EDT





Nie znoszę pierwotnej wersji Tommy Girl, bo na mnie okropnie pachnie chemicznymi cytrynami jakbym dopiero co skończyła myć łazienkę mleczkiem do czyszczenia o takim zapach :/  Jednak kiedy przeanalizowałam nuty Eau de Prep doszłam do wniosku, że powinien to być fajny zapach, bo jest tu wszystko co lubię. Nie pomyliłam się!

Jest to świetny zapach na wiosnę i lato, trochę słodki, trochę świeży, a przede wszystkim nie męczący i to duża zaleta, bo nie zawsze przecież chcemy byc´´ skąpane w perfumach´´, nie zawsze sytuacja na to pozwala i wtedy też możemy sięgnąć po Eau de Prep. To uniwersalna kompozycja pasująca zarówno do jeansów i Conversów jak i do letniej sukienki i sandałów. Nadaje się zarówno na spotkanie z przyjaciółmi, wycieczkę czy do pracy i na uczelnię i to właśnie tak mi się w nim podoba, że można po niego sięgnąć praktycznie zawsze, no może będzie mało zmysłowy na randkę czy imprezę, bo to jednak zapach typowo dzienny.

Na samym początku czuć dość ostry różowy pieprz, który szybko z mojej skóry znika i ustępuje miejsca głogu i to w dużych ilościach i ta nuta zdecydowanie u mnie dominuje przy czym wyraźnie odnotowuję też obecność lekko pudrowego fiołka z różą oraz jabłka, który dodaje świeżości i lekkości całej kompozycji, ale trzyma się z tyłu.

Jeśli miałabym go opisać przymiotnikami to napewno jest on optymistyczny, słoneczny, dodający energii, a także dziewczęcy. Nie ma tu nic co mogłoby zniechęcić.

Flakonik jest wyjątkowo prosty i kompletnie niczym się nie wyróżnia. Nie będzie ozdobą toaletki, ale strasnzie brzydki też nie jest :) Co do trwałości to jest to woda toaletowa i byłam przekonana, że nie będzie się długo trzymać, ale przez ok. 5 godz daje radę i jest dobrze wyczuwalna przez innych.

Przetestujcie jeśli macie dość słodkich ulepów i szukacie czegoś na teraz :)


Ocena : 5 / 5

Cena: moje 100ml kosztowało 90zł

Dostępność: perfumerie online


PS. Tu obejrzycie reklamę tego zapachu. Jest utrzymana w stylu typowym dla tej marki. Mnie jakoś średnio się podoba, ale pasuje do damskiej wersji Eau de Prep ( nie wiem jak z męską, bo tej nie znam)




Znacie ten zapach?

piątek, 13 czerwca 2014

Pupa - paletka do makijażu Pretty Lock





To moja pierwsza paletka Pupy. Przyznacie, że ta różowa torebeczka jest urocza, choć chyba bardziej nadaje się jako prezent dla młodszej siostry. Zawartość niestety też nie powala i z przykrością muszę się pozbyć tego setu, bo nie używam go w ogóle. Nie spodobał mi się.



Kiedy otworzymy pudełeczko w środku znajdziemy 3 błyszczyki, 2 cienie, bazę, lusterko i pacynkę. Z całego zestawu najlepsze jeszcze są błyszczyki, choć i tak mam wrażenie, że całość została przygotowana dla małych dziewczynek, które lubią pobawić się makijażem i nie traktują tego serio.


Cienie: jak widać są połyskujące, ale na powiece nie prezentują sie zbyt estetycznie ( przynajmniej u mnie). Cień który wygląda na fioletowo-szary  nie daje w zasadzie żadnego koloru,a  jedynie połyskuje. Nakładany pod łuk brwiowy i w kącikach nie dawał oczekiwanego efektu.
Natomiast brązowy od samego początku mi się nie podobał. Co prawda uwielbiam brązowe cienie, ale akurat tego nie. Mnie on przypomina złoto-brązowy bronzer z opalizującą poświatą, posiada też złote drobinki. W dodatku jest bardzo mocno napigmentowany i na mojej jasnej skórze wyglądał naprawde nieładnie.Będzie lepszy dla ciemniejszch karnacji. Jedyny plus tych cieni to to, że łatwo się nakładają ( oczywiście pędzlem, a nie dołączoną pacynką) i bez bazy wytrzymały u mnie ok. 5godz.
by potem zacząć się ścierać.

Baza: jej konsystencja przypomina wazelinę, ale nie jest tak tłusta. Jednak nałożenie jej palcem lub pędzelkiem wcale nie jest takie proste. Nie sprawia, że jakiekolwiek cienie utrzymują się dłużej, a próbowałam na wielu i za każdym razem nie wytrzymywały nawet połowy dnia co w przypadku innych baz jest niedopuszczalne.Generalnie to beznadziejny kosmetyk.

CIENIE





Błyszczyki: najbardziej udane z całego zestawu,. choć i tak to żadna rewelacja, ale przynajmniej można je zużyć. Błyszczyk nr 1 i 2 są bezdrobinkowe,a  nr 3 ma niezbyt duże drobinki, które widać w świetle. Dwa pierwsze są wyjątkowo miękkie jak długo trzymane w cieple masło i trzeba bardzo uważać przy ich aplikacji, bo łatwo nabrać za dużo na pędzelek. Z tego też powodu bardzo szybko się skończą. Jak widać nr 1 i 2 nie dają koloru ustom tylko je dość ładnie nabłyszczają. Nr 3 daje lekką barwę, ale spokojnie można używać go na dzień, bo ten kolorek nie rzuca się w oczy i jest półtransparentny. Błyszczyki w zasadzie nie pachną, choć da się wyczuć coś ala ´´kosmetyczna wanilia´´. Można by sądzić, że się kleją, bo w sumie kiedy wieje wiatr to rzeczywiście trochę tak jest, aczkolwiek nie jest to tak mocne jak w innych błyszczykach. Nie podoba mi sie jednak to, że są one ciężkie i czuć je na ustach, dają uczucie takiego ´´zalepienia´´, dodatkowej warstwy. Plus za to, że nawilżają i zmiękczają usta, więc balsam pod jest zbyteczny.Co z tego jednak jak znikają już po godzinie bez jedzenia i picia, a nawet łyk napoju całkowice je zmywa.

BŁYSZCZYK NR 1



BŁYSZCZYK NR 2


BŁYSZCZYK NR 3



Jeśli kochacie palety Pupa to tę też możecie wypróbować, ale moim zdaniem to bardziej gadżet  niż prawdziwy kosmetyk. Nada się na prezent i chyba tylko na to.


Ocena : 3 / 5

Cena: 6,4g / ok. 60zł

Dostępność : głownie online


Lubicie paletki Pupa?

środa, 11 czerwca 2014

Revlon- Powder Blush nr 007 Melon-Drama



Nowe róże marki Revlon dostępne są w 9 odcieniach, a ja mam ten o nazwie Melon-Drama, który w opakowaniu wygląda na intensywny i przypomina mi kolorem miąższ arbuza:) W rzeczywistości ten kolor wcale nie jest mocny co możecie zauważyć na ostatnim zdjęciu. Oczywiście jak każdy kosmetyk aplikować należy go z rozwagą, ale generalnie krzywdy sobie nim zrobić nie można. Posiada on też  maleńkie złote drobinki, które są bardzo trudno zauważalne i na mojej skórze praktycznie w ogóle ich nie widać co uważam za plus.



Róż ma idealną konsystencję. Nie jest ani za twardy ani za miękki. Nie pyli, nie brudzi opakowaia ani nie osypuje się. Jego aplikacja jest tak prosta, że poradzą sobie z nią nawet te z was, który dotychczas stroniły od róży do policzków, a ponadto ten kolor jest naprawdę twarzowy i pasuje na każdą porę roku i do każdego makijażu. 

W opakowaniu mamy malutkie lusterko i pędzelek. Dwa gadżety, które są mi zbędne, ponieważ osobne lusterko noszę w torebce, a pędzelek pofrunął już do kosza,bo można nim porobić sobie tylko placki na skórze nic więcej. 

Róż jest bardzo trwały ( przynajmniej na mojej skórze). Nawet w upał i długą podróż wytrzymał do wieczornego demakijażu, ale u mnie każdy taki kosmetyk jest bardzo trwały i nie pamiętam takiego, który by starł się w czasie dnia.




Bardzo dobry róż! Koniecznie wypróbujcie!

Ocena: 5 / 5

Cena: 5,0g / ok. 50zł

Dostępność: W Finlandii marka Revlon jest niedostępna, w Polsce szukajcie tego różu m.in w Douglasie i online


Znacie już ten róż?

wtorek, 10 czerwca 2014

Dr Organic - Organic Rose Otto Skin Toner- tonik Rose Otto






Lubię naturalne toniki bez zbędnej chemii i przede wszystkim BEZ ALKOHOLU.  Nie uważam, żeby wydawanie dużej sumy w tym wypadku miało sens, bo taki kosmetyk ma poprostu stonizować, odświeżyć i przygotować cerę na nałożenie kremu.Dlatego sama nie kupiłabym tego toniku ze względu na jego cenę, która mogłaby być trochę niższa.  Najbardziej lubię stosować hydrolaty z Biochemii i to one dzierżą u mnie palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie, ale próbuję też innych toników także tych, które z naturą mają niewiele wspólnego.


Tonik Rose Otto to dobry produkt, który poprostu spełnia swoją rolę, a ponadto wyróżnia się dobrym składem. Mamy tu olej z róży Otto, wodę różaną, sok z aloesu, oczar, witaminę B, C, kompleks aminokwasów, olejek z geranium, olej z kwiatów goździka, rumianek, kwiat limonki, nagietek oraz kwiat passiflory. Natomiast nie ma miejsca dla parabenów, laurylsiarczanu sodu, sztucznych barwników, aromatów i alkoholu.

Tonik tak jak się spodziewałam pachnie różą jednak jestem przyzwyczajona, że przeważnie w naturalnych produktach ta róża miesza się z nielubianą przeze mnie nutką geranium. Dobrze chociaż, że aromat nie jest zbyt mocny i nachalny. Nie powinien nikomu przeszkadzać. Kosmetyk przede wszystkim jest bardzo łagodny. Nie ściąga skóry, nie klei się , a sprawia,że cera jest miła w dotyku, gładka i przygotowana na nakładanie kremu. Nie zauważyłam żadnych nadzwyczajnych właściwości , ale nie oczekuję tego od toniku. To prosty kosmetyk bez udziwnień i to mi się w nim podoba.


Ocena:  5/ 5

Cena: 150ml / ok. 40zł

Dostępność : online


Skład: Aloe barbadensis leaf extract, Aqua, Hamamelis virginiana ( Witch hazel) flower water, Glycerin, Rosa damascena flower water, Sodium PCA, Sodium lactate, Arginine, Aspartic acid, PCA Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine, Phenylanine, Panthenol, Rosa damascena flower extract, Passiflora incarnata extract, Tilia europaea flower extract, Calendula officinalis flower extract, Chamomilla recutita flower extract, Ascorbic Acid, Parfum, Pelargonium graveolens ( Geranium) oil, Eugenia caryophyllata ( Clove) flower oil, Rosa damascena flower oil, Polyglyceryl-4 caprate, Sodium ascorbyl phosphate, Sodium benzoate, Potassium sorbate, Citronellol, Geraniol



Znacie kosmetyki Dr Organic?

poniedziałek, 9 czerwca 2014

DelaWell - intensywny płyn do usuwania skórek







Nie mam zbyt dużego doświadczenia z tego typu produktami, bo i nieestetyczne skóreki wokół paznokci nie są moim problemem i jeśli już je mam to bardzo łatwo da się je usunąć bez żadnego ´´wspomagacza´´.  Jeśli jednak używacie takich żeli czy płynów regularnie to przestrzegam przed kupowaniem tego od DelaWell, bo kompletnie nie spełnia swojej roli.

W buteleczce znajdziemy  rzadki,  bezzapachowy,bezbarwny żel, który nakładamy według rady producenta na 3-5min i nie przekraczamy tego czasu po czym zmiękczone skórki usuwamy załączonym drewnianym patyczkiem i myjemy ręce w wodzie z mydłem. Fajnie. Szkoda tylko, że to w ogóle nie działa! Po pierwsze konsystencja według mnie jest za rzadka i przez to żel okropnie spływa i nie da się go równo nałożyć na skórki ani za pomocą pipety ani inaczej, bo zalewa płytkę paznokcia. Po drugie preparat nie zasycha i co najważniejsze ani odrobinę nie zmiękcza skórek nawet pozostawiony minimalnie dłużej niż rekomendowany czas przez co  ich usunięcie  z jego pomocą jest niemożliwe.


Wielokrotnie nie niego podchodziłam i z poczatku myślałam, że poprostu robię coś nie tak, ale jednak przekonałam się, że to  wina produktu. Nie polecam w żadnym wypadku!


Ocena : 1 / 5

Cena: 15ml / ok. 30zł

Dostepność : strona producenta


Skład: Aqua, Propylene Glycol, Potassium Hydroxide, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hydroxyethylcellulose, Dipotassium Glycyrrhizinate




A jakich kosmetyków wy używacie do usuwania skórek?

niedziela, 8 czerwca 2014

Yves Rocher- Stylo Regard Waterproof - wodoodporna kredka do oczu





Tę kredkę w żywym, niebieskim odcieniu kupiłam całkiem niedawno i z miejsca stała się moją ulubioną. Koniecznie muszę zaopatrzyć się w kolejny egzamplarz gdyby producentowi przyszło do głowy to cudeńko wycofać ( mam nadzieję, że tak się nie stanie!). Dawno nie miałam tak dobrej kredki o tak pięknym elektryzującym niebieskim kolorze!




Kredka jest wysuwana, a jej konsystencja wprost idealna, bo ani nie za miękka ani za twarda i nie ma żadnych kłopotów z narysowaniem zarówno cienkiej jak i grubszej kreski. Sprawdza się też na linii wodnej, ale ja jednak wolę ją nakładać na powieki. Nie rozmazuje się, nie blaknie i nie ściera przez cały dzień nawet w upały z tym, że nie wiem czy rzeczywiście jest wodoodporna, bo nie pływam w makijażu:).W czasie deszczu też pozostała nienaruszona, a zmycie jej samą wodą nie przynosi rezultatu, więc chyba rzeczywiście jest odporna na wodę. Jednak nie muszę do jej usunięcia używać dwufazowca, bo zwykłe mleczko do demakijażu daje radę i nie ma z tym problemu.



YR Stylo Regard Waterproof w odcieniu Blue, tusz Maybelline Collosal Color Shock w odcieniu niebieskim


Co tu dużo pisać. Świetny kosmetyk, który polecam każdemu, a przede wszystkim tym z was, które nie boją się mocnych kolorów :)


Ocena: 5 / 5

Cena: 0,3g / ok. 9,90€ w Finlandii

Dostępność: Yves Rocher


Jak wam się podoba ten kolor?



sobota, 7 czerwca 2014

Rihanna - Reb´l Fleur EDP









Posiadam 3 zapachy Rihanny i drugim z nich jest Reb´l Fleur. Myślę, że dopełnię jeszcze kolekcję o Nude, choć on najmniej mi się podoba, ale na wiosnę i lato będzie jak znalazł.

Reb´l Fleur to zapach wydany w 2011r i stworzyły go Caroline Sabas i Marypierre Julien ( Rihanna Rebelle, B. Spears Midnight Fantasy, CK Downtown, J.Lo Miami Glow, E. Arden 5th Avenue Nights).  Zaklasyfikowano go do kategorii szyprowo-kwiatowej, choć moim zdaniem to zapach kwiatowo -owocowy.  Flakonik jest taki sam jak u Rebelle i Nude tyle tylko, że paski są koloru czarnego. Nie lubię tego flakonika, bo dla mnie wygląda tandetnie, ale przynajmniej jest poręczny i dobrze leży w dłoni, choć do torebki już się nie nada, ale ja nie mam w zwyczaju nosić ze flakoników perfum tylko przepsikuję potrzebną mi ilość do buteleczek na sample, które są malutkie i nie zajmują miejsca.


Zapach różni się od Rebelle tym, że moim zdaniem bardziej nadaje się na wiosnę i lato, a tamten fajnie się nosi jesienią i zimą, bo ociepla nutami kawy i czekolady. Reb´l Fleur  jest także słodki, ale żaden tam z niego ulep i nie trzeba obawiać się, że to jakiś słodki do obrzydzenia cukierek. Czuję przede wszystkim dojrzałe brzoskwinie, trochę jagód, śliwki, a całość dopełnia wanilia. Nic tu nie  męczy i  można  go używać go na każda okazję, bo raczej nikt nie będzie na niego narzekał i nie zasłodzimy się na amen. Zauważyłam , że wolę go w dni kiedy nie ma wielkiego upału i wtedy też najlepiej się rozwija.

To naprawdę fajna, owocowa kompozycja nie tylko dla fanek wokalistki ( sama nią nie jestem) i mam nadzieję, że wejdzie na rynek jeszcze nie jeden zapach przez nią sygnowany, bo z zapachów celebryckich są one jednymi z najlepszych.

Trwałość dobra. U mnie ok. 6-7godz i jest dobrze wyczuwalny przez otoczenie.


Nuty zapachowe:

nuty głowy:  brzoskwinia, śliwka, czerwone jagody

nuty serca: tuberoza, fiołek, kokos, hibuskus

nuty bazy: piżmo, paczula, ambra, wanilia


Ocena: 5 / 5

Cena: 50ml / ok. 100zł

Dostępność: perfumerie online


P.S  Tu możecie zobaczyć reklamę Reb´l Fleur. Jest dokłanie w stylu piosenkarki:). Jednak nie jest zła, nawet mi się podoba, choć mogłaby być bardziej oryginalna.



Jak oceniacie ten zapach?

czwartek, 5 czerwca 2014

L´Oreal Professionel - Mythic Oil Couture edition by Dilek Hanif







Moje włosy i ja kochamy naturalne oleje. Nie ma nic lepszego co nawilży, odżywi i sprawi, że włosy będą lśniące i zdrowe niż takie naturalne cudeńka. Nawet najlepsze i najdroższe fryzjerskie kosmetyki się do nich nie umywają!

Natomiast nie przepadam za silikonowymi olejkami do włosów, bo u mnie się to kompletnie nie sprawdza i działa jedynie powierzchownie, a co gorsza przetłuszcza fryzurę. Dałam się jednak namówić fryzjerowi i kupiłam osławiony Mythic Oil w wersji limitowanej,w  której kartonik jest ozdobiony efektownymi ornamentami, a ponadto gratis dostajemy sznurkowaną bransoletkę ze złotą tarczą ( nie z powodu bransoletki ów produkt kupiłam, bo wygląda ona wyjątkowo odpustowo )- niestety nie pokażę wam  jej, bo od razu wylądowała w koszu.


Olejek pachnie charakterystycznie, typowo jak produkty fryzjerskie i ten zapach utrzymuje się trochę na włosach, ale nie jest irytujący, chociaż patrząc na buteleczkę to dziwię się, że nie jest on orientalny, ale to w końcu tylko zapach. Konsystencja jest typowo olejkowa, tłustawa,choć nie przesadnie. Producent obiecuje , że produkt dyscyplinuje i rozświetla każdy rodzaj włosów nawet te cienkie i ich nie obciąża,a  poza tym zawiera olejek z awokado i pestek winogron . Owszem, te olejki są w składzie, ale za silikonami i tego trzeba być świadomym! Trochę mnie te silikony zniechęciły, ale postanowiłam nie zrażać się, bo lubię serię Professionel i zaczęłam po każdym myciu nakładać niewielką ilość olejku na końcówki. Jaki efekt? Napewno są one wygładzone i nie puszą się jak zazwyczaj i to niestety wszystko. Na całej długości włosów go nie stosuję, bo jednak boję się, że je obciąży. Nie widzę żadnych dodatkowych efektów i ten olejek działa jak wiele podobnych produktów z tej kategorii dostępnych w drogeriach i salonach. Nie powiem wam, czy pomoże włosom suchym i zniszczonym, bo sama takich nie mam, ale jeśli mam być szczera to za jego cenę lepiej sprawić sobie naturany olej z czystym składem  i napewno zauważymy dużą zmianę w wyglądzie włosów.

Nie twierdzę, że Mythic Oil to bubel. Nie. Uważam, że jeśli stosujecie takie olejki i nie macie nic przeciwko silikonom to jak najbardziej ten produkt polecam szczególnie jeśli np. prostujecie włosy prostownicą i chcecie ochronić końcówki. Spróbujcie!

Ocena : 4 / 5

Cena: 125ml / ja kupiłam w salonie fryzjerskim za 60zł

Dostępność: online, salony fryzjerskie

Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, C12-15 Alkyl Benzoate, Persea Gratissima Oil / Avocado Oil, Vitis Vinifera Seed Oil / Grape Seed Oil,  Limonene, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Alcohol, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Isoeugenol, Benzyl Benzoate, Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Parfum


Znacie Mythic Oil?

środa, 4 czerwca 2014

Clinique - Superdefence- Daily Defence Moisturizer SPF20- krem nawilżający na dzień do cery bardzo suchej i mieszanej w stronę suchej











Od razu powiem, że ten krem nie jest przeznaczony do mojego typu skóry i jak łatwo się domyślić nie sprawdził się u mnie, ale otrzymałam go i chciałam sprawdzić jak się u mnie zachowa.

Fajnie, że producent pomyślał o dodaniu filtru  SPF 20, bo ciągle jeszcze kremy dzienne nie posiadają żadnego albo mają tak niskie, że nie można polegać na takiej ochronie.

W słoiczku mieści się dośc gęsty krem o nieładnym, chemicznym zapachu, który od początku mnie drażnił, ale nie jest na szczęście zbyt intensywny i na dłuższą metę go nie czuć aż tak bardzo.Wydaje mi się, że miał być to krem bezzapachowy...
Jako , że jest to krem do mocno przesuszonej skóry to u mnie powoduje efekt błyszczenia i jest zdecydowanie za tłusty. W moim przypadku odpadał też pod makijaż,bo cera momentalnie zaczęła się przetłuszczać,a  pory strasznie się rozszerzyły i chyba nie muszę mówić jak to wyglądało :/. Poza tym od momentu aplikacji kosmetyk zostawia u mnie tłustawy film, który się poprostu nie wchłania i do tego jest lepki. Na całe szczęście nie zatkał mi porów, ale kto wie co by było gdybym zdecydowała się używać go dłużej niż miesiąc.

Nawilżać nawilża, choć ja bym powiedziała, że bardziej natłuszcza i w dodatku strasznie niekomfortowo się z nim czułam, miałam wrażenie, że moja skóra nie oddycha. Nie jest to jednak jakiś rewelacyjny kosmetyk i osobiście uważa, że jego cena jest grubo przesadzona, bo takich nawilżaczy jets na pęczki w drogeriach i aptekach i nie musimy płacić za nie ponad 200zł tym bardziej, że krem nie ma innych właściwości niż nawilżanie. Jest jeszcze wersja tego produktu do cery tłustej i mieszanej i podejrzewam, że sprawdziłaby się ona lepiej aczkolwiek nie mam zamiaru jej kupować, bo nie uważam, aby była tego warta. Ja krem oddałam mężowi, który ma cerę normalną i nie narzeka, choć też stwierdził, że ów specyfik to nic nadzywczajnego.

Jeśli jednak macie wybitnie suchą skórę i ciągle zmieniacie kremy w poszukiwaniu tego idealnego to sprawdzicie Superdefence może dla was będzie to strzał w 10.

Ocena:  3 - / 5

Cena: 50ml / ok. 220zł

Dostępność : m.in w Douglas


Używałyście tego kremu?

wtorek, 3 czerwca 2014

Rival de Loop - Beauty Balm - rozjaśniający roll- on pod oczy





Dotychczas używałam tradycyjnych korektorów w płynie i taka forma najbardziej mi pasuje. Jednak kiedy w moje ręce wpadł ten oto roll-on już wiem, że zaprzyjaźnię się z nim na długo.

Na poczatku przeraził mnie jego ciemny kolor i byłam przekonana, że będzie się on odznaczał na mojej jasnej cerze i wyglądał nienaturalnie. Tak się jednak nie stało. Otóż świetnie dopasowuje się on do skóry i jest na niej praktycznie niewidoczny. Ja używam go jako korektora na moje niewielkie cienie i w tej roli sprawdza się rewelacyjnie! Skóra natychmiastowo odzyskuje naturalny blask, znika zmęczenie, cienie są niewidoczne, a skóra pod oczami wygładzona, a co więcej ten efekt jest całkowicie naturalny i sam kosmetyk absolutnie nie wchodzi w załamania skóry co niestety robi wiele korektorów. Dla mnie istotne jest jeszcze to, że pomimo, iż kosmetyk rzeczywiście delikatnie rozświetla to nie ma w tym przesady i nie wyglądamy jakbyśmy nałożyły pod oczy białoperłowy cień.

Kuleczka za pomocą której nakładamy kosmetyk działa sprawnie i się nie zacina, choć resztki produktu lubią się na niej osadzać i radzę regularnie ją oczyszczać suchą chusteczką.




Roll-on ma także nawilżać, choć dla mnie nie jest to wystarczające i nie mogę sobie pozwolić na nie nałożenie przedtem kremu pod oczy. Obiecywane uczucie chłodzenia jest odczuwalne jedynie przy przyłożeniu zimnej kulki do skóry, bowiem sam produkt nie ma żadnych właściwości chłodzących co dla mnie jest dużą zaletą.

Trwałość u mnie całodzienna nawet w upał.

Jego nałożenie zajmuje tylko chwilkę, a skóra pod oczami naprawdę wygląda lepiej. To świetny kosmetyk pielęgnacyjny i koloryzujący, który polecam wszystkim!


Ocena : 5 / 5

Cena: 15ml / ok. 10zł

Dostępność : Rossmann

 
Sklad: Aqua, Sesamum Indicum Seed Oil, Glycerin, Ethylhexyl Isononanoate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Propanediol, Sorbitol, Methyl Glucose Sesquistearate, Talc, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Phenoxyethanol, Butylene Glycol, Panthenol, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Magnesium Aluminum Silicate, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Salvia Sclarea Extract, Caffeine, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Glyceryl Stearate, Pantolactone, Glyceryl Oleate CI 77491, CI 77891, CI 77492, CI 77499


Znacie już ten kosmetyk?

niedziela, 1 czerwca 2014

Oscar de la Renta - Esprit´d Oscar EDP






Esprit´d Oscar poznałam ok.rok temu i z miejsca stał się moim ´´signature scent´´ w okresie wiosenno-letnim. Kocham ten zapach za jego oryginalność i za to, że tak idealnie do mnie pasuje.

W pięknym flakoniku z korkiem w kształcie serca znajduję się cudowny eliksir, który czaruje mnie zawsze kiedy go powącham. Długo szukałam takiego zapachu i cieszę się, że wreszcie udało mi się go znaleźć. Szkoda tylko, że jest on prawdopodobnie wycofywany z produkcji, bo jeszcze kilka miesięcy temu był dostępny w wielu perfumeriach online, a obecnie jest rzadziej spotykany i osiąga wyższe ceny. Nigdy nie zrozumiem dlaczego wycofuje się takie zapachy, a pozostawia na rynku mdłe owocowe kompoty dla mas!

Ta orientalno -kwiatowa kompozycja powstała w 2011r.,a jej twórcami są  Frank Voelkl i Ann Gottlieb ( m.in Oscar de la Renta Something Blue, Sarah Jessica Parker Covet, Zirh Icon, CK Secret Obsession, E.Arden 5th Avenue, M. Jackobs Dot).

Jak mogłabym najlepiej opisać ów cudowny aromat? Na początku czuć świeże, naturalne cytrusy, ale takie, które rosną na drzewach gdzieś w Hiszpanii i dojrzewają w gorącym słońcu. Nie ma w nich ani krzty chemiczności! Są one jednak tłem dla kwiatu pomarańczy, który przez jakiś czas gra tu główną rolę, ale stopniowo na scenę wkracza pudrowy irys z tonką i kremową nutą heliotropa i fiołkiem.
Całość jest ciepła, otulająca, aczkolwiek daje też uczucie orzeźwienia. Nie jest jest to typowy świeżak ani  podduszający killer jednak moim zdaniem zapach nie należy do lekkich i słyszałam głosy, że dla niektórych jest jednak za ciężki dlatego nie polecam zakupu w ciemno.
Esprit´d Oscar jest jak pocałunek słońca w letni dzień kiedy słońce zaczyna chować się za horyzont.
Dla mnie to zapach magiczny i jedyny w swoim rodzaju! Poprostu piękny.

Trwałość i projekcja bardzo duża. U mnie trzyma się od rana do późnego wieczora i´´ ciągnie za sobą mały ogon´´.


Nuty zapachowe:

nuty głowy: bergamotka, cytryna amalfi, cytron

nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, tuberoza, fiołek, irys

nuty bazy: heliotrop, piżmo, fasola tonka, wetyweria, szara ambra


Ocena: 5 / 5

Cena: ok. 150zł

Dostępność: głównie perfumerie online


Znacie ten zapach? Jaki jest Wasz ulubieniec na wiosnę i lato?