środa, 16 lipca 2014

Yes To - Carrots- balsam koloryzujący do ust




Mam dwa ulubione nawilżacze do ust, a mianowicie masełka Nivea i balsamy marki Sierra Bees. Perfekcyjnie radzą sobie z moimi wiecznie przesuszonymi ustami i nie zamienię ich na nic innego. Kiedyś lubiłam też Tisane, ale od dłuższego czasu już go nie kupuję, bo irytuje mnie ten nieporęczny słoiczek, a wersja w sztyfcie u mnie akurat w ogóle nie spełnia swojej roli pielęgnacyjnej.

Ten balsam koloryzujący marki Yes To wystepuje w 3 odcieniach : różowym, brzoskwiniowym i tym, który ja posiadam, czyli Soft Plum - to taka delikatna śliwka, ale o ile na zdjęciu poniżej wygląda dość łagodnie to na moich ustach wręcz koszmarnie,bo nienaturalnie je przyciemnia ( a są one z natury pełne i czerwone). Nie miałam wpływu na wybór koloru, bo swój egzemplarz dostałam, ale w ogóle mi się ten odcień nie podoba i z tego też powodu nie używam tego balsamu już  prawie w ogóle.  Kosmetyk nie posiada żadnych ´´świecidełek´´ i sam delikatnie nabłyszcza usta.


Konsystencja jest dobra tzn. kosmetyk fajnie ślizga się po skórze w czasie aplikacji, ale nie jest ani za miękki ani za twardy, a dokładnie w sam raz. Pachnie neutralnie, nie drażniąco tak typowo naturalnie bez dodatku chemii. Zresztą kosmetyki tej marki w ogóle mają dobre składy. Niestety z nawilżeniem moich ust ten balsam radzi sobie kiepsko. Troszeczkę wygładza, minimalnie nawilża, aczkolwiek nie jest intensywny w działaniu i musiałabym go chyba aplikować kilka razy dziennie,a i to nie zagwarantowałoby, że coś się w tej kwestii zmieni na lepsze. Myślę, że do ust, które nie zmagają się z wiecznym przesuszeniem powinien się sprawdzić. Oczywiście jest on do użytku tylko na dzień, bo nie wyobrażam sobie na noc nałożyć koloryzjący balsam do ust z obawy przed zabrudzeniem poduszki szczególnie,że jak już wspomniałam ten nietrafiony odcień jest naprawdę mocno widoczny.

Trwałość też nie jest jego mocną cechą. U mnie bez jedzenia i picia ściera się już po niecałej godzinie co jest dość marnym wynikiem. Kolejna sprawa to beznadziejne opakowanie. Niby jest estetyczne, ale sztyft w moim egzamplarzy od początku nie chce wkręcać się z powrotem i trzeba´´ popychać´´ go palcem co nie jest zbyt higieniczne.

Dla mnie to nieprzydatny gadżet, który słabo spełnia swoją rolę. Mogę polecić jedynie do ust niewymagających i dla tych, którzy nie lubią zwykłych pomadek i błyszczyków.


Ocena : 3 / 5

Cena: 3,3g / ok. 30zł

Dostepność: online

 
Sklad: Ricinus Communis ( Castor) Seed Oil, Cera Alba ( Beeswax), Ethyl Palmitate, Helianthus Annus ( Sunflower) Seed Oil, Olea Europaea ( Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis ( Jojoba) Seed Oil, Sorbitan Tristearate, Theobroma Cacao ( Cocoa) Seed Butter, Behenyl Behenate, CI 77742 ( Manganese Violet),CI 77491 ( Iron Oxides), Euphorbia Cerifera Cera ( Candelilia Wax), Copernicia Cerifera Cera ( Carnauba Wax), Ammonium Glycyrrhizate, Tocopherol, CI 77499 ( Iron Oxides), Daucus Carota Sativa ( Carrot) Root Extract




Znacie kosmetyki Yes To?

2 komentarze:

  1. Ja bardzo polubiłam koloryzujący balsam z Carmexa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tylko wersję podstawową i jaśminową, bo nie ogólnie nie przepadam za koloryzującymi balsamami. Dla mnie kolor ma dawać szminka,a balsamów używam na noc.

    OdpowiedzUsuń