sobota, 29 listopada 2014

Bielenda Professional - arbuzowy peeling do twarzy














Jestem wielką fanką morelowego peelingu St. Ives, ktróry został zamieniony na ten sam marki Soraya, ale działa on tak samo rewelacyjnie na moją skórę, więc nie mogę narzekać. Przeglądając stronę Bielendy wpadłam na pomysł, że fajnie byłoby wypróbować coś z ich profesjonalnej linii, gabinetowej. Poszukałam gdzie można nabyć te produkty i okazało się, że nie daleko mojej Mamy jest sklep, gdzie są między innymi te kosmetyki. Chciałam także maskę czekoladową do twarzy, ale akurat nie było i poprzestałam na tym peelingu arbuzowym. Jednak następnym razem wybiorę więcej tych produktów do przetestowania.

Jaki jest ten peeling ? Dobry, nawet bardzo dobry, ale jedno muszę podkreślić : to nie jest mocny zdzierak, napewno jego siła ścierania nie jest taka jak w morelowym peelingu Sorai, jest łągodniejszy, ale drobinki ( jojoby) czuć na skórze. Nie jest łagodny, ale nie jest też mocny, ot tak pomiędzy. Konsystencja jest średnio gęsta, dość zwarta o bardzo fajnej barwie dokładnie odpowiadającej miąższowi arbuza z widocznymi niebieskimi drobinkami. Ta konsystencja ma jeszcze dodatkowy bajer, a mianowicie lekko połyskuje! Ciekawie to wygląda. Zapach ładny, arbuzowy, czyli wszystko tak jak ma być.

Według informacji na opakowaniu peeling nakładamy na suchą skórę, wykonać masaż, a następnie zmyć preparat letnią wodą lub tonikiem. Przy pierwszym użyciu dostosowałam się do słów producenta i zaaplikowałam peeling na suchą skórę i dla mnie to nie jest dobra opcja, bo ścieranie było słabsze, peeling zrobił się jakiś taki´´ tępy´´ na skórze, a i efekt po zmyciu był nijaki tzn. skóra wcale nie była gładka, wyglądała tak jakbym w ogóle nie wykonała żadnego peelingu. Teraz nakładam ten peeling na lekko zwilżoną twarz i tak jest o wiele lepiej. Skóra jest wygładzona, rozpulchniona, oczyszczona i lepiej przyjmuje wszelakie maski i kremy.

To bardzo dobry peeling, którego z przyjemnością używam. Nie jest co prawda tak rewelacyjny jak wspomniany morelowy Sorai, ale i tak go lubię i polecam wszystkim, bo jest tego wart.


Ocena : 5 / 5

Cena: 175 g / ok. 25zł

Dostępność : sklepy internetowe i stacjonarne, gabinety kosmetyczne






Używałyście tego peelingu? Który kosmetyk z linii profesjonalnej Bielendy polecacie ?


piątek, 28 listopada 2014

Oriflame - Chiffon EDT









Chiffon. Zapach, którego próżno już szukać w ofercie marki Oriflame. Ja na niego natrafiłam przez przypadek przy okazji wymiany, a jako, że lubię nuty kwiatowe na czele z tuberozą to pomyślałam,że będzie to coś godnego uwagi i zapamiętania. Otworzyłam przesyłkę, popsikałam nadgarstek i zamarłam...nie, to zdecydowanie nie jest moja bajka.

Flakon przypomina mi pannę młodą w klasycznej sukni jednak w połączeniu z zapachem widzę ni mniej ni więcej, a bardzo nieszczęśliwą Pannę Młodą, która w tak ważnym dla siebie dniu nie porafi się cieszyć. Jest przygnębiona tym co lada chwila ma nadejść, chciałaby zniknąć i ucieć gdzieś daleko byleby nie wychodzić za mąż za człowieka, którego nie kocha, a którego musi poślubić, bo tak nakazuje jej rozsądek i niepodważalna opinia bliskich. Ta młoda dziewczyna siedzi przy swojej toaletce ubrana już w swą suknię i spoglądając w lustro płacze rzewnymi łzami wiedząc, że tak naprawdę nic nie uratuje jej przed rychłym ślubem, którego nie chce. Tak, Chiffon to dla mnie zapach poprostu smutny, przygnębiający, wręcz depresyjny! Jak to możliwe skoro dominują białe kwiaty, które lubię ? To chyba efekt połączenia ich z nielubianą przeze mnie nutą geranium i ylang ylang,bo  nawet paczula z cedrem i  z miękką nutą sandałowca nie potrafi tego uratować. Kompozycja nie jest świeża, czy słodka, dla mnie jakby hmm´´ zakurzona´´ ?

Chiffon kojarzy mi się ten bardzo mocno z uroczystością pogrzebową. Tak, wiem, że to brzmi strasznie, ale nosząc ten zapach nie mogę się opędzić od myśli, że zaraz sypnę białe płatki na trumnę zmarłego. Dziwne to, bo ja generalnie lubię ´´cmentarne´´ zapachy ( Demeter Funeral Home dobrze mi się nosiło), a w tym przypadku nie mogę, no poprostu nie mogę! Zapach kompletnie nie pasuje mi do mojego stylu, do ubioru i osobowości, czuję się w nim poprostu źle, męczył mnie i sprawiał, że od razu psuł mi się humor.

Dawno nie miałam styczności z zapachem, który może nie tyle, by mnie odrzucał, bo Chiffon jednak mnie nie odrzuca, ale sprawiał, że patrzę na flakonik i myślę, że to´´ idealny´´ zapach depresjogenny szczególnie na ciemne, ponure jesienne dni jakie mam tu teraz.

Słówko o trwałości : tak słaba jak i projekcja. Po godzinie znika i w sumie bardzo dobrze.

Nuty zapachowe:

nuty głowy : śliwka, ylang ylang, geranium, białe kwiaty

nuty serca : paczula, cedr, tuberoza

nuty bazy : kwiat pomarańczy, drzewo sandałowe, piżmo


Ocena: 2 / 5

Cena : 50ml, nie znam ceny

Dostępność : teraz już chyba tylko na aukcjach



Znacie ten zapach ?

czwartek, 27 listopada 2014

Nubar Foundation Base Coat & Nubar Diamont Seal&Shine Top Coat









Maluję paznokcie od dawna i nie umiem trafić na dobrą bazę i top coat, które sprawiłby, że lakier wytrzymałby dłużej niż 4 dni. Wiem, że zalezy to od wielu czynników, a także od samych lakierów, ale w moim przypadku nawet te z wysokiej półki nie wyglądają już ładnie po kilku dniach. Fakt, że bardzo często w czasie dnia myję ręce, to też osłabia żywotność lakierów, ale nie wykonuję żadnych prac ręcznych bez rękawiczek. Nie wiem już nawet ile takich produktów przetestowałam i żaden mnie za zachwycił. Skusiłam się więc na zakup bazy i top coatu marki Nubar, bo zachęciło nie to, że nie zawierają one formaldehydu, toluenu oraz ftalanów, a tych składników bardzo się wystrzegam.
Niestety wbrew opinią, że te produkty sprawiają, że lakier trzyma się dłużej u mnie tak nie jest.


Zaczynając od bazy : bardzo szybko schnie i lekko nabłyszcza płytkę paznokcia. Nie ułatwia nakładania lakierów, bo z nią czy bez niej każdy lakier nakłada mi się tak samo, nie mam z tym kłopotów. Czy zabezpiecza bez odbarwieniem paznokci ? Szczerze mówiąc nie wiem, bo nie zdażyło mi się nigdy, aby jakikolwiek lakier mi je zabarwił. Jak już wspomniałam baza w moim przypadku nie sprawia, że lakiery trzymają się dłużej, więc w mojej ocenie swojej podstawowej roli nie spełnia, choć może dla producenta 4 dni to jest dużo?

Top coat również schnie bardzo szybko, ale wbrew jego nazwie wcale nie nadaje jakiegoś super połysku. Paznokcie są nabłyszczone, ale bez przesady, nie bardziej niż po zwykłym bezbarwnym lakierze. Nie ma różnicy czy go nakładam czy nie, bo i tak lakier albo ściera się po kilku dniach albo schodzi płatami.

Jestem zawiedziona, bo naprawdę wierzyłam, że tak wychwalane produkty będą spisywać się na medal, a tymczasem działają tak samo jak baza i top coat z Rimmela, a są droższe. Chyba nie ma cudów i nie znajdę niczego co utrzymałoby lakier bez odprysków przez tydzień...

Tak się zastanawiam czy kupiłabym te produkty ponownie. Sama nie wiem. Cenię sobie, że nie zawierają szkodliwych składników i jeśli zdecyduję się dać im szansę raz jeszcze to tylko z tego powodu.


Ocena : 3 / 5

Cena: 15ml / kupiłam za ok. 10€

Dostępność: kupowałam na feelunique.com



Znacie markę Nubar ? Jaką bazę i top coat możecie mi polecić?

wtorek, 25 listopada 2014

Celia - maska do włosów intensywnie regenerująca









Po bardzo fajnym regenerującym szamponie Celii przyszedł czas na podzielenie się swoją opinią o masce do włosów, której podstawowym zadaniem jest intensywna regeneracja. O ile  szampon będę chwalić, to maska jest bardzo przeciętna i w zasadzie nie nazwałabym jej maską, a odżywką, bo dokładnie tak działa. Nie ma mocnego działąnia jak to powinny mieć maski i szczerze wątpie, że poradziłaby sobie z regeneracją zniszczonych włosów, nie nadaje się też do tych mocno przesuszonych.

Znów pomarudzę nad beznadziejnym opakowaniem. Nie znoszę saszetek, bo wkurza mnie potem ich przechowywanie szczególnie jeśli zawartość nie jest przeznaczona na jedno użycie. W tym wypadku maska starczyła mi na 4 razy co jest dobrym wynikiem jak na dosyć małą saszetkę. W środku  mamy niezbyt gęstą ( ale też nie lejącą)  białą maź o przyjemym typowo kosmetycznym zapachu. Kosmetyk łatwo się nakłada i nie spływa z włosów. Ja trzymałam ją ok 3 min ( producent radzi od 3 do 5min.) na włosy wcześniej umyte szamponem głęboko oczyszczającym, który zresztą zawsze stosuję w parze z maskami.

W trakcie spłukiwania włosy są gładkie, a po wysuszeniu miękkie, trochę bardziej puszyste, nawilżone ( choć nie wiem na ile to zasługa tego produktu, bo moje włosy nie są suche) i to w zasadzie tyle. Nie ma super efektów, a takich oczekuję od każdej maski, która ma przecież działać mocniej niż codzienna odżywka. Tak tak nie działa i nic nie stoi na przeszkodzie by sięgać po nią nawet codziennie, bo nie obciąża włosów. No naprawdę nie mogę powiedzieć na jej temat nic więcej, ponieważ jest to taki typowy kosmetyk bez nadzywczanjego działania. Spróbowałam i więcej nie chcę.

Do włosów problematycznych nie polecam, ale do normalnych tak na spróbowanie czegoś za niską cenę, czemu nie ?


Ocena : 3 / 5

Cena: 12ml / ok. 1,30zł

Dostepność : nie wiem gdzie można ją kupić, bo swoją dostałam




A co Wy sądzicie o tej masce ?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Sierra Bees - Organiczny balsam do ust z masłem kakaowym / wanilią







W sezonie jesień - zima mam zawsze wielki problem z wysuszonym ustami. W trakcie dnia nakładam cienką warstwę odpowiedniego balsamu,a  wieczorem grubszą. Kiedyś bardzo lubiłam słoiczkowy Tisane, ale kiedy wypróbowałam jego wersję w sztyfcie to nie mam zamiaru do niego wrócić, bo nie działa już na mnie tak dobrze jak kiedyś. Długo szukałam, eksperymentowałam, a jako, że nienawidzę mazideł do ust z dodatkiem parafiny ( którą zawiera lwia część balsamów dostępnych w sklepach i aptekach ) to wiele z nich poprostu się nie nadawało, bo na dłuższą metę w ogóle nie radziły sobie ze spierzchniętymi wargami. Na dłużej zatrzymałam się tylko przy pomadce Alterry i choć skład jest wyjątkowo dobry to nawilżenie jak dla mnie jest na poziomie średnim i tak sobie szukałam chyba 2 lata jak nie więcej,aż w końcu kupując w iherb.com wybrałam z gratisów waniliowy balsam do ust amerykańskiej marki Sierra Bees, a przy kolejnym zamówieniu kliknęłam w ten z dodatkiem masła kakaowego.

Balsamy te nie zawierają wstrętnej parafiny, mają krótki, treściowy skład i zawierają tylko naturalne składniki, nie są też perfumowane i koloryzowane. Waniliowy pachnie delikatnie woskiem pszczelim, a ten z masłem kakaowym tak samo tyle, że z nutką owego masła. Obydwa nie dają żadnego koloru ustą,a leciutko je nabłyszczają, ale nie ma tu żadnego efektu błyszczyka i bardzo dobrze. Ich rewelacyjne działanie odczuwalne jest praktycznie od razu, bowiem moje usta są odżywione, miękkie, gładkie i przede wszystkim dobrze nawilżone, a co więcej ten stan nie znika po ´´zjedzeniu´´ balsamu. Można je bez przeszkód nakładać pod pomadki, bo nie są ciężkie, nie czuć ich na ustach i nie zmieniają barwy kolorowych szminek ( a zdażyło mi się to przy balsamie AA migdałowym, który sprawiał, że barwa każdej kolorowej pomadki była rozbielona,a  w dodatku pomadki warzyły się na ustach i szybciej się ścierały). Jak najbardziej nadają się na wszystkie pory roku i zawsze uleczą nawet te najbardziej przesuszone usta.

Jak narazie nie znalazłam lepszych balsamów ( testuję teraz Badgersy i zobaczymy jak się spiszą ) i będę je kupowała tak długo, jak będą dostępne w ofercie na iherb.com. Doszło nawet do tego, że nie mogę się bez nich obyć, bo świetnie zdały egzamin także  z masakrycznie spierzchniętymi, popękanymi wargami w czasie pobytu w szpitalu. To mój kosmetyczny ideał w kategorii balsamy do ust.


Ocena : 5 / 5

Cena: 4,25g /  0,95$

Dostępność : kupuje na iherb.com

Skład waniliowej : Extra virgin olive oil*, beeswax*, flavor*, sunflower seed oil*, non GMO vitamin E.
*Organic

 Skład z masłem kakaowym : Extra virgin olive oil*, beeswax*, cocoa butter*, sunflower seed oil*, non GMO vitamin E.
*Organic



Słyszelicie o tych balsamach ?

niedziela, 23 listopada 2014

Alba Botanica - Hawaiian Leave-in Conditioning Mist- odżywka do włosów w sprayu z mleczkiem kokosowym









Lubię odżywki w formie sprayu szczególnie jeśli mają działanie nawilżające i do tego nie obciążają włosów. Tyle od nich wymagam. Oczywiście fajnie, jeśli ich skład jest pozbawiony zbędnej chemii i silikonów, które moje włosy średnio tolerują, ale w drogerich ciężko trafić na idealny pod tym względem produkt. Dlatego też skusiłam się na tę naturalną odżywkę z dodatkiem mleczka kokosowego i oleju arganowego. Nie zawiera ona silikonów, parabenów, ftalanów, SLS, SLES, barwników oraz syntetycznych substancji zapachowych i nie jest testowana na zwierzakach.

Przeznaczona jest do włosów potrzebujących nawilżenia, suchych i ogólnie ´´spragnionych´´, bo jej zadaniem jest dać im nawilżającego´´ kopa ´´. Odżywka jest w postaci prawie bezbarwnego płynu. Nie jest to woda, a jakby bardzo rzadka, nietłusta emulsja pachnąca naturalnie mleczkiem kokosowym i w tej nucie nie ma krzty chemicznych naleciałości. Jeśli nie wiecie jak takie mleczko pachnie to nie spodziewającie się słodyczy, ten aromat nie jest jadalny, a jakby lekko roślinny. Mnie się w każdym razie podoba i co ważne czuć go przez kilka godzin na włosach, ale nie jest nachalny.

Co do obiecywanego super nawilżenia to powiem tyle : nie sądzę, aby to był dobry produkt dla włosów mocno przesuszonych, zniszczonych, które są w złym stanie i muszą być mocno nawilżone. Bardziej posłuży takim jak moje, czyli zdrowym, które nie potrzebują intensywnego napojenia i wystarczy im taka lekka odżywka. Kosmetyk sprawia, że włosy sa miękkie, przyjemne w dotyku, nie są obciążone.  Oczywiście nie jest to jedyny tego typu kosmetyk, którego używam w pielęgnacji włosów, bo raz w tygodniu sięgam po odpowiednią maskę, olejek,a na codzień odżywki do spłukiwania.  Po Hawaiian Leave-in Conditioning Mist sięgam raz tydzień myjąc włosy co drugi dzień. 

Można ją stosować na mokre, wysuszone ręcznikiem włosy lub na całkowicie suche. Ja preferuję tę pierwszą metodę. Dzięki niej ( choć w parze z Tangle Teezer ´em) nie ma problemów z rozczesaniem pukli.

Spodziewałam się jednak po niej trochę mocniejszego działania ( szczególnie po takim składzie), choć nie twierdzę, że to zły produkt,wręcz przeciwnie polecam ją z pełnym przekonaniem jako delikatną odżywkę do codziennego stosowania dla niewymagających włosów.

Ocena : 4+ / 5

Cena: 237 ml / ok. 7$

Dostępność : kupiam na iherb.com


Skład : Aqua (Water), Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice(1), Sorbitol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Hydrolyzed Wheat Protein, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Ananas Sativus (Pineapple) Fruit Extract(1), Camilla Sinensis Leaf Extract(1), Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract(1), Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract(1), Myrtus Communis Leaf Extract, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract(1), Aleurites Moluccana Seed Oil, Argania Spinosa Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil(1), Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Citrus Reticulata (Tangerine) Leaf Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Juniperus Virginiana Oil, Myroxylon Pereirae (Balsam Peru) Oil, Arginine, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Alcohol, Citric Acid, Glyceryl Stearate SE, Retinyl Palmitate, Sodium Chloride, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium PCA, Squalane, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Alcohol(1), Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Anisaldehyde, Triethyl Citrate, Vanillin, Limonene.



Znacię markę Alba Botanica ? Jaką odżywka jest Waszą ulubioną ?

czwartek, 20 listopada 2014

Wibo - Lovely - Classic Nail Polish nr 98






Strasznie żałuję, że w Finlandii nie ma Rossmana ( dlaczego?!) i z tego powodu jak tylko jestem w Polsce to od razu tam kieruję swoje kroki i kupuję rzeczy, których wiem, że nie dostanę nigdzie indziej. Tak też było z lakierami Lovely. Na półce było ich od groma i nie umiałam zdecydować się na konktretny kolor, więc wzięłam ich kilka, a jednym z nich jest o nr 98, czyli szary. Lubię manicure w ciemnych barwach, czasem skuszę się na coś mocno kolorowego, ale pastelom i wszystkim nudziakom oraz bladym różom mówię zdecydowane NIE!

Ten szary kolor idealnie oddaje aurę którą mam za oknem. Jest szaro, ponuro, zimno i słońce za nic nie chce się pokazać i tak niestety jest do końca lutego. Nienawidzę takiej pogody ( ale kolor lakieru bardzo mi odpowiada, mimo, że jest właśnie taki smutno jesienny)), bo sprawia ona, że kompletnie na nic nie mam energii i ciągle chce mi się spać i częściej sięgam po czekoladę, ale radzę sobie z tym  jak mogę :)  W Polsce jesień jest zdecydowanie bardziej kolorowa...   Jednak miało być o lakierze z serii Classic, a zatem oświadczam,że jest on  fajny, ale niestety nie pozbawiony wad, konkretnie dwóch.

Do pędzelka i konsystencji nic nie mam. Maluje się szybko i bezproblemowo, ale jedna warstwa absolutnie nie wystarczy,bo wtedy kolor jest bardzo blady i widoczne są prześwity. Przy drugiej jest lepiej, choć trzecia daje pełny efekt i wtedy kolor jest taki sam jak w buteleczce. Schnie szybko, więc w  zasadzie nakładanie tych 3 warstw aż tak mocno nie irytuje, ale wiadomo mogłoby być lepiej. Irytuje mnie natomiast dość kiepska trwałość. U mnie lakiery trzymają się przeważnie 4 dni i nic dłużej, a tu lakier po jednym dniu zaczął lekko odpryskiwać, a na dwóch paznokciach starł się z końcówek, a zawsze używam bazy i lakieru wykończeniowego. Fakt, że bardzo często myję ręce, ale z innymi lakierami takie rzeczy mi się nie dzieją. Kiepska sprawa i dlatego obniżam ocenę.


Zastanawiam się czy te lakiery są jeszcze w Rossmanie dostępne, bo chciałabym inne odcienie.


Ocena : 4 - / 5

Cena: 8ml / nie pamiętam ile zapłaciłam

Dostępność : Rossmann


A Wy jaki kolor manicure preferujecie na teraz ?




wtorek, 18 listopada 2014

Garnier - Mineral - Protection 5 Skin + Clothes 48h











Miałam już kilka antyperspirantów Garniera i jest z nimi taski problem, że nigdy nie wiadomo, czy trafi się na  fajny, czy na kompletny bubel ( taki by dla mnie ten w wersji różowej ). Nowa, fioletowa wersja oprócz swej podstaowej roli chronić nas przed białym i żółtym śladom na ubraniach. Szczerze mówiąc wkurzają mnie już producenci, którzy co chwila wypuszczają na rynek takie niby chroniące odzież antyperspiranty. Nie wiem czemu to ma służyć, bo mnie jeszcze nigdy ( a używam takich produktów dobre kilka lat) nie zdażyło się mieć białych czy żółtych śladów na żadnej bluzce. Nie wiem czy mam poprostu takie szczęście czy co, ale jak czytam, że niektórym dziewczynom antyperspirant zniszczył koszulkę to się dziwię. Oczywiście jest to możliwe, nie przeczę aczkolwiek mnie takie problemy są obce. Przechodząc jednak do charakterystyki produktu to antyperspirant ma miły, delikatnie kwiatowy zapach ( do wyboru jest jeszcze zapach Cotton Fresh), który kojarzy mi się z płynem do płukania tkanin, ale ta kompozycja zapachowa jest subtelna, więc nie będzie´´ kłócić się´´ z naszymi perfumami.


Kosmetyk schnie szybko i zapewnia mi ochronę na cały dzień nawet w dość stresujących sytuacjach mnie nie zawiódł i nie mam po nim żadnych mokrych plam, nie czuć też nieprzyjemnego zapachu. Duży plus za brak podrażnień, bo zdażyło mi się, że kilka antyperspirantów ( konkretnie Adidas i Lady Speed Stick) dość mocno podrażniły mi skórę i skończyło się to na wizycie u dermatologa : / Dlatego muszę uważać. Brak tu też alkoholu i parabenów.

Czy preparat przeciwdziała żółtym i białym plamom? Myślę, że tak, bo żadne się nie pojawiły. Jako, że nie pocę się zbyt mocno nawet latem to dla mnie ten antyperspirant jest bardzo dobry i jak najbardziej go polecam!


Ocena : 5 / 5

Cena: 50ml / 10zł

Dostępność : Rossmann


Skład : Aqua, Aluminum Chlorohydrate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-23, Parfum, Phenoxyethanol, Dimethicone, Pentylene Glycol, Perlite, Tetrasodium Glutamate Diacetate



A Wy co sądzicie o antyperspirantach Garnier ?

poniedziałek, 17 listopada 2014

Oriflame - Very Me - New York - lakier do paznokci odcień Fancy Lavender









Nie lubię lakierów w takim słodko różowym kolorze, źle się czuję w takim manicure, ale dostałam dwa lakiery z serii New York ( drugi, beżowy kolor pokażę Wam niedługo ) i byłam ciekawa jak się sprawdzą. Dziś zajmę się jednak tylko odcieniem Fancy Lavender, który wcale lawendowy nie jest ( jak pokazano na stronie producenta), a właśnie różowy , nie ma żadnych drobinek tylko ładnie błyszczy. Poza tym kosmetyk jest wyjątkowo przeciętny i napewno nie jest to lakier, który koniecznie trzeba mieć. Zresztą do wyboru sa jedynie trzy odcienie i żaden tak naprawdę nie jest jakiś super. Same ´´zwyklaki´´.


Zaczynając od aplikatora, czyli pędzelka to jest on dobry, choć nie spłaszczony,a taki zwykły aczkolwiek z malowaniem nie ma żadnych problemów, bo i konsystencja nie jest ani za rzadka ani za gęsta. Szkoda tylko, że muszę nałożyć aż trzy warstwy do pełnego krycia, bo jedna daje blady kolor z prześwitami,a  druga sprawia, że kolor niby jest wyraźniejszy, ale to jeszcze nie jest to co ma być. Po trzech warstwach dostajemy róż taki sam jak w buteleczce. Nie moge jednak narzekać na schnięcie, bo lakier wysycha bardzo szybko i dlatego nakładanie aż tylu warstw nie jest znowu takie wkurzające.

Kolejna sprawa to to, że kosmetyk nie śmierdzi tak mocno jak wiele lakierów. To znaczy nie jest bezzapachowy, ale nie ´´daje tak po nosie´´.  Trwałość standardowa, po 4 dniach zaczyna schodzić płatami bo bokach i widać to tak mocno, że trzeba go zmyć, a zmywa sie szybko i każdym zmywaczem.


Nie będę sięgać po ten lakier za często z powodu tego, że naprawdę nie pasuje mi ten odcień , ale jeśli Wam odpowiada to sięgnijcie po Very Me i serię New York.  To przeciętniak, ale można spróbować.


Ocena :  4 - / 5

Cena: 8ml / ok. 13,90zł

Dostępność : Oriflame



A jak Wam podoba się Fancy Lavender ?

piątek, 14 listopada 2014

Karl Lagerfeld - Sun Moon Stars EDT










Pewnie większość z Was kojarzy ten zapach, a jeśli nawet go nie zna to pewnie gdzieś widziała ten charakterystyczny flakon. Dla tych, którzy jednak nie wiedzą co kryje się w środku postaram się opisać ów zapach najlepiej jak potrafię :)

Zaklasyfikowany jest jako kwiatowy orient stworzony w 1994r. przez znany ´´nos´´ w osobie Sophie Grojsman,a  kto raz miał styczność z jej dziełami ten od razu je rozpoznaje, bo sa to mocno kwiatowe zapachy jak np. Eternity CK.

Skład jak widać jest bogaty i rozbudowany, ale na prowadzeniu zdecydowanie i to od samego początku wysuwa się goździk i o ile normalnie nie lubię perfum z jego wyraźną nutą, bo drażni mnie i nieładnie się na mnie układa to tu w połączeniu z wytrawną wanilią jest dla mnie o wiele przyjemniejszy. Wyczuwam także zapach ananasa ( a może to raczej brzoskwinia?), ale nie jest on bardzo świeży, a raczej lekko syntetyczny z tym, że tu wychodzi mu to na dobre. Jest tu też wyraźne mydełkowe piżmo. Oprócz tego mój nos wyłapuje pewną metaliczną nutę, która nie drażni, a o dziwo pasuje do całości i nadaje zapachowi oryginalnego stylu. Sun Moon Stars są rozpoznawale, trudno je pomylić, choć wiele osób porównuje je właśnie do wspomnaiego Eternity, a ja czuję różnice, bo ten drugi jest intensywniejszy, bardziej kwiatowy i przypomina mi ni mniej ni więcej a zapach kwiaciarni duszny od  ogromu kwiecia choć tu i tu czerwony goździk jest głównym bohaterem.

To nie jest łatwy w odbiorze zapach i nie spodoba się większości dlatego nie polecam kupować go bez testowania. Bardzo spodobał się mojej Mamie, a ja noszę go szczególnie jesienią, bo wtedy najbardziej mi pasuje.


Trwałość jak na wodę toaletową bardzo doba, całodzienna. Zapach zostawia ´´mały ogon´´.


Nuty zapachowe:

nuty głowy : ananas, frezja, brzoskwinia, lilia wodna, bergamotka, róża

nuty serca : goździk, kwiat pomarańczy, orchidea, korzeń irysa, jaśmin, heliotrop, konwalia, narcyz

nuty bazy : drzewo sandałowe, ambra, piżmo, wanilia, cedr


Ocena : 4+ / 5

Cena: 100ml / ok 90zł

Dostępność : perfumerie online



Znacie ten zapach ?

środa, 12 listopada 2014

Fleur de Sante - Precious Skin- Dream Away Cream- krem do twarzy na noc














Nie lubię kiedy jakiś kosmetyk jest nijaki, czyli niby coś tam robi, ale w sumie  niewiele i efektów stosowania jako tako ciężko się dopatrzeć. Ten krem właśnie taki jest : nie szkodzi, ale też jest całkowicie neutralny i smaruję się nim tylko dlatego, aby zużyć słoiczek. Taki przeciętniak z niego.


Nie podoba mi się plastikowe, nieco tandetne opakowanie. Na pocżatku myślałam, że jest szklane, ale nie, to zwykły plastik. Krem jest dość gęsty, ma leciutko niebieskawy kolor i pachnie dziwacznie, nieco chemicznie i w zasadzie nie wiem czym konkretnie. Po użyciu czuję tłustawą warstwę na skórze, z tym, że nie jest ona zbyt ciężka, nie ma się uczucia obklejenia, ale potrzebuje kilku minut do wchłonięcia.  Krem oprócz dość dobrego nawilżenia nie robi nic więcej. Nie poprawia kolorytu cery, nie sprawia, że po nocy wygląda ona lepiej, ot poprostu nawilża i tyle, z tym, że owo nawilżenie będzie za słabe dla cer suchych, a bardziej dla normalnych, ewentualnie mieszanych.  Plus za brak przetłuszczenia i komodogenność - nic mi po tym kremie nie wyskakuje, cera nie błyszczy się za bardzo. Tyle. Nic więcej nie mogę dodać, bo ten produkt naprawdę nie powala swoim działaniem. To najzwyczajniejszy krem nawilżający dla cer bez większych wymagań.

Nie wiem ile tak naprawdę ten krem kosztuje, bo go dostałam, a nie widziałam go w żadnym polskim sklepie nawet online. Jednak na szwedzkiej stronie producenta  jest on obecnie niedostępny, jeśli jednak kosztuje tyle, ile jego wersja na dzień to jest to jakieś nieporozumienie!

Ocena : 3 / 5


Cena: 50ml / w przeliczeniu ok. 178zł

Dostępność : strona producenta


Skład: Aqua, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Dibutyl Adipate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Squalane, Cetearyl Isononanoate, PEG-40 Stearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alchol, Glyceryl Stearate, Tourmaline, Hydrolized Sodium Hyaluronate, Sodium Carboxymethyl Beta-Glucan, 1-Methylhydantoine-2 Imide, Tocopherol, Sorbitan Tristearate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Gluconate, Polyhydroxystearic Acid, T-Butyl Alcohol, Sodium Hydroxide, CI 42090, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben


Spotkałyście się z kosmetykami tej marki ?

wtorek, 11 listopada 2014

Loreal - Elseve- Volume Collagene- szampon nadający objętość












Z drogeryjnych kosmetyków do włosów oprócz Dove i Gliss Kur chyba najbardziej nie pasują mi też Elseve. Pamiętam dobrze co z moimi włosami wyprawiał czerwony szampon do włosów farbowanych -były tak tłuste i posklejane w strąki zaraz po umyciu, że początkowo myślałam, że producent przez pomyłkę dolał oleju do butelki, a potem okazało się, że ten szampon tak poprostu na włosy działał i w końcu skończył tam, gdzie od początku było jego miejsce, czyli w koszu. Od tego czasu nie zbliżałam się do półki z tymi produktami. Jednak po kilku latach znowu odnowiłam znajomość z tą marką za sprawą otrzymanego szamponu Volume Collagene, który ma nadawać włosom objętość. Szczerze mówiąc nie wierzę w takie deklaracje, bo nie spotkałam się jeszcze z produktem,który rzeczywiście w 100% tej objętości by dodawał. Owszem parę takich było, ale nie moge powiedzieć, żeby włosy istotnie były uniesione u nasady, a jeśli się to zdażyło to i tak po niedługm czasie wszystko wracało do stanu pierwotnego.

Co natomiast sądzę o szamponie Volume Collagene?   Jestem zdziwiona i to nawet bardzo, bo moje wosy go polubiły od pierwszego użycia!  Zacznę jednak od strony technicznej : szampon jest  średnio gęsty i ma barwę perłową czego osobiście nie lubię, bo właśnie takie perłowe, gęste szampony strasznie obciążają mi czuprynę, ale w tym wypadku nic takiego się nie dzieje, ale i tak wolę jak szampon jest bezbarwny. Pieni się oczywiście mocno i miło pachnie tak typowo kosmetycznie bez jakieś specyficznej nuty.

W trakcie mycia czuję jednak, że nie zmiękcza on włosów, nie wygładza ich co jest dosyć logiczne, bo w końcu ma dodawać objętości i dlatego mi to nie przeszadza, wszak zawsze bez wyjatku sięgam po odpowiednią odżywkę. Czy dodał moim włosówm objętości? Po wysuszeniu widocznie było ich jakby więcej, były odbite od nasady, a zwykle są proste i prawdziwym wyzwaniem ( nawet dla fryzjera) jest nadanie im puszystości. Dodatkowo włosy po tym szamponie mam lekkie i jakby lepiej się układały. Fakt, to nie jest cudowny specyfik na objętość, ale u mnie się sprawdza i dlatego jestem z niego zadowolona. Jedyne co mnie zastanawia to dodatek w składzie alkoholu denaturowanego, który wysusza. Nie wiem po co on jest niby potrzebny.  Dodam jeszcze ważną rzecz : otóż szampon nie zawiera silikonów !


Jeśli lubicie kosmetyki Elseve to spróbujcie i tę fioletową wersję szczególnie jeśli macie włosy zdrowe i proste. 



Ocena : 4 +

Cena: ok. 250ml / ok. 12zł

Dostępność : m.in Rossmann


Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfatem Disodium Cocoamphodiacetate, Sodium Chloride, Glycol, Distearate, Sodium Laureth-8 Sulfate, Cocamide MIPA, Alcohol Denat, Sodium Glycolate, Sodium Benzoate, Sodium Oleth Sulfate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Cocoate, Sodium Hydroxide, Magnesium Laureth-8 Sulfate, Magnesium Laureth Sulfate, Polyquaternium-30, Salycylic Acid, Soluble Collagen, Limonene, Linalool, Carbomer, Methyl Cocoate, Citric Acid, Hexylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Parfum 


Znacie ten szampon ?

sobota, 8 listopada 2014

Co kupiłam w iherb.com



Szukając bezokofeinowej, łagodnej herbaty, bezpiecznej w czasie karmienia wiedziałam, że w iherb.com napewno taką znajdę.  Wzięłam też  kilka dodatkowych rzeczy :








- Now Food Solution - olej z pestek moreli


Używam takich naturalnych olei przede wszystkim do kąpieli i nawilżania przesuszonej skóry noworodka. Sprawdzają się o wiele lepiej niż zwykłe kosmetyki dla dzieci.

- Nature´s Gate - naturalny dezodorant w kulce z wyciągiem z oczaru i galasu dębowego

Kolejny naturalny , ´´domowy´´ dezodorant do przetestowania. Ciekawe jak się sprawdzi.


- Celestial Seasonings- bezkofeinowe herbaty True Blueberry, Country Peach Passion, Black Cherry Berry

- Bigelow- I love Lemon- bezkofeinowa herbata cytrynowa

Zdążyłam już ją przetestować i z miejsca stała się jedną z moich ulubionych! Ma lekko cytrynowy smak z wyraźną nutą mięty, ale całość jest tak doskonale wyważona, że ani cytryna ani mięta nie zagłuszają się nawzajem,a  świetnie współgrają. Smak w 100% naturalny bez żadnych wspomagaczy.


- Badger - balsamy do ust  Tangerine Breeze, Lavender & Orange, Vanilla Madagascar,Pink Grapefruit 



Jak Wam sie podobają moje nabytki?









czwartek, 6 listopada 2014

Oriflame - The One - Long Wear Nail Polish odcień Breeze Blue








Jeśli lubicie niebieski manicure to ten odcień powinien Wam się spodobać. Nie ma żadnych drobinek  za to daje ładny połysk.

Są jednak dwie wady, które sprawiają, że muszę mu odjąć całą ocenę. Pierwsza to zbyt lejąca konsystencja, bo lakier rozlewa się po płytce i nawet poręczny płaski pędzelek ( choć jest on minimalnie za gruby) niewiele tu pomaga. Trzeba się trochę nagimnastykować, aby równo pomalować paznokcie. Szczególnie trudno jest przy niezbyt dużej i szerokiej płytce paznokcia. Ja dwa razy musiałam zmywać cały lakier z dwóch paznokci, bo nabrałam go ciut za dużo i wszystko się porozlewało tworząc jedną maź.  Jednak czytałam opinie, że  ten lakier jest z kolei za gęsty... Hmm, czyżby zależało to od koloru?

Niebieski kolor jest tak samo mocny jak w buteleczce, ale wymaga nałożenia 2 warstw. Przy jednej lakier lekko prześwituje, choć nie uważam, że to wielki minus, bo wiele lakierów tak się zachowuje i można się przyzwyczaić. Nie podoba mi się natomiast czas schnięcia. Zanim lakier całkowicie się wysuszy mija ok. 5 czasem nawet 7 minut ( mierzyłam z zegarkiem w ręku!),a  dla mnie to zdecydowanie za długo, bo jako mama na pełnych obrotach nie mam czasu siedzieć i czekać zanim lakier wyschnie. Pierwszy raz po 2 minutach chciałam nałożyć bazę wykończeniową i nieźle się zdziwiłam kiedy się okazało, że paznokcie są jeszcze mokre! Dla mnie to naprawdę duża niedogodność.

Trwałość przeciętna.  U mnie jak wszystkie lakiery schodzi po ok. 4 dniach. Zmywanie bezproblemowe.


Podoba mi się przede wszystkim kolor i dla niego mogę polecić ten lakier, a gama kolorystyczna jest też całkiem fajna.


Ocena : 4 / 5

Cena: 8ml / bez promocji ok. 24,90zł

Dostępność : Oriflame


Jak Wam się podoba ten kolor ?


wtorek, 4 listopada 2014

Yves Rocher - Hydra Vegetal - koncentrat nawilżający do twarzy















Ten koncentrat / serum otrzymałam gratis do zamówienia. Lubię nawilżające sera i pomyślałam, że będzie to coś akurat dla mnie tym bardziej, że jest ono przeznaczne do skóry normalnej ( którą obecnie mam)  jak i mieszanej. Kluczowymi składnikami są soki z liści klonu, niebieskiej agawy, betaina, masło Shea, żel z aloesu. To wszystko sprawia, że mamy poczuć głębokie i długotrwałe nawilżenie.  Niestety rzeczywistość okazała się zupełnie inna!

W buteleczce mamy rzadkie serum o dziwnym, jakby roślinnym zapachu z domieszką alkoholu, który też oczywiście musiał się tu znaleźć wraz z silikonem.   Specyfik nakładam przede wszystkim rano pod krem. Szybko się wchłania ( nawet bardzo szybko) i nie zostawia po sobie żadnej tłustej warstwy. Cerę owszem wygładza, ale to jest takie silikonowe wygładzenie podobne do tych jakie otrzymujemy po nałożeniu bazy pod makijaż, a że takich baz nie lubię właśnie ze względu na przeładowanie zapychającymi mnie silikonami to i tu mi się to nie podoba. Obiecywanie silne nawilżenie to też tylko obietnica, bowiem serum nawilża słabo. Niby czuć, że twarz nie jest przesuszona, ale napewno też nie super nawodniona. Są sera nieporównywalnie lepsze, przy których twarz staje się promienna, mocno nawilżona i odżywiona, a tu tego nie ma. Niby coś na skórę zaaplikowaliśmy, ale niewiele to daje i równie dobrze można w ogóle zrezygnować z używania tego koncentratu.

Dobrze, że buteleczka jest mała to dam radę jakoś ją zużyć tym bardziej, że kosmetyk nie robi mi jako tako krzywdy i nic mi po nim nie wyskakuje. Jednak odradzam kupno,a cena jest jak dla mnie o wiele za wysoka i produkt nie jest jej wart.

Ocena : 2 / 5

Cena: 30ml / w Polsce ok. 72 zł, w Finlandii bez promocji 24,90€

Dostępność : YR

Skład : Aqua, Dimethicone, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Methylpropanediol, Hydrogenated Coconut Oil, Betaine, Alcohol, Sorbitan Stearate, Acer Saccharum  ( Sugar Maple) Extract, Butyrospermum Parkii ( Shea) Butter, Agave Tequilana Leaf Extract, Sodium PCA, Aphloia Theiformis Leaf Extract, Stearyl Alcohol, Ceteth-20, PArfum, Dimethicone Crosspolymer, Xanthan Gum, Salicylic Acid, Zinc Sulfate, Sorbic Acid, Sodium Hydroxide, Tocopheryl Acetate


Używałyście kosmetyków z linni Hydra Vegetal ?

poniedziałek, 3 listopada 2014

Farmona - Herbal Care - Skrzyp Polny - szampon + odżywka









Lubię ziołowe szampony i zawsze u mnie znajdzie się miejsce dla jakiegoś z wyciągiem z rumianku do włosów blond. Tę saszetkę Farmony dostałam do przetestowania od koleżanki :* i będę szczera : spodziewałam się, że będzie to bubel, choć w zasadzie sama nie wiem czemu, ale okazało się, że się myliłam.

Nie znoszę kosmetyków saszetkach jeśli ich zawartość z góry nie jest przeznaczona na jedno użycie, bo potem przechowywanie takiego opakowania doprowadza mnie do szału! Tu saszetka podzielona jest na dwie : w jednej mamy szampon, a w drugiej odżywkę. Obydwa kosmetyki starczyły mi na 3 użycia przy włosach sięgających do ramion i mytych co 2 dzień.


Szampon : jest rzadki, przezroczysty i pachnie według mnie jak tanie mydła toaletowe z tym, że ten zapach jest mi obojętny i nie będę na niego narzekać. W składzie mamy ekstrakt z młodych pędów skrzypu polnego, mikronizowane białka pszeniczne oraz bio- Complex Witalny. Bazą myjąca są niby łagodne subtancje na bazie kokosu, ale na 2 miejscu mamy SLS, który mnie osobiście krzywdy nie robi, więc nie uznaję tego za wielką wadę produktu.

Szampon ma za zadanie hamować wypadanie włosów, wyraźnie je wzmacniać i je regenerować. Jest tak samo jak odżywka przeznaczony do włosów zniszczonych i wypadających. Generalnie nie dla mnie, bo mam włosy zdrowe, a o wypadaniu zapomniałam kompletnie kiedy zaprzestałam ich farbowania i cieszę się ich naturalnych, pięknym kolorem. Kosmetyk w trakcie mycia sprawia, że włosy są dość szorstkie i splątane i odżywka to absolutny mus. Po wysuszeniu pięknie się układały, były sypkie, naturalnie lśniące, nie puszyły się, czyli wszystko tak jak lubię. Nie mam pojęcia jak szampon poradzi sobie z takim rodzajem włosów do jakich jest przeznaczony, ale śmiało mogę go polecić włosom normalnym do codziennej pielęgnacji.

Odżywka: pachnie tak samo jak szampon tyle tylko, że jest biała, niezbyt gęsta i w trakcie trzymania na włosach z nich nie spływa. Zawiera ekstrakt z młodych pędów skrzypu polnego, keratynę, prowitaminę B5 i naturalny prebiotyk inutec. Bardzo fajnie radzi sobie w duecie z szamponem, bo odczuwalnie zmiękcza włosy i je nawilża, ale to nawilżenie jest takie akurat dla mnie, bo nie sądzie, aby włosy bardzo suche i zniszczone była w stanie naprawić i zregenerować. Duży plus że nie obciąża i sprawia, że włosy naprawdę wyglądają po niej na zadbane, są sypkie, lekkie i się nie puszą.


Ogólnie uważam, że ten szampon i odżywka to dobre produkty, choć niekoniecznie do włosów zniszczonych czy wypadających. Tak czy inaczej polecam do wypróbowania!

Ocena : 5 / 5

Cena: 2x7ml saszetka ok. 1,50zł / szampon jest dostępny w butelce 330ml , która kosztuje ok 8zł, odżywka w tubie 200ml ok. 6zł

Dostępność : apteki, drogerie i strona producenta



Skład :

szampon :

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Equisetum Arvense, Cetrimonium Chloride, Sodium Chloride, Sodium Hydroxypropyl Oxidized Starch Succinate, Hydrolyzed Wheat Protein, Parfum, Phenoxyethanol, Benzoil Acid,Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Polyaminopropyl, Biguanide, Citric Acid, Disodium EDTA.


odżywka: 

Aqua (Water), Behentrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract, Glycerin, Inulin, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch,  Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Lactic Acid, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance),


Znacie te produkty ?


sobota, 1 listopada 2014

Zużycia miesiąca - październik 2014




W tym miesiącu zużyć jest więcej, co mnie zawsze bardzo cieszy szczególnie jeśli jakis produkt okazał się niewypałem, no i jest więcej miejsca na nowe kosmetyki :D




1. Eveline Cosmetics - Argan Oil - głęboko odżywczy balsam do ciała pod prysznic


TU go pokazywałam. Cieszę się, że udało mi się zmęczyć to opakowanie, bo balsam jest jak dla mnie beznadziejny. Jeszcze na początku jakoś dawał radę z minimalnym nawilżeniem, ale potem już  w ogóle, a moja skóra nie należy do bardzo wysuszonych. Nie odżywia, nie regeneruje i nie nawilża. Nie polecam. Mam jeszcze wersję nawilżającą, którą właśnie otworzyłam i naprawde zmuszam się do jej używania. Obniżam ocenę z początkowej 3 na 2.


2. Pollena Ostrzeszów - Dzidziuś - żel & szampon dla niemowląt i dzieci

 Natknęłam się na ten produkt przypadkowo w sklepie online,a  że nigdzie nie mogłam znaleźć składu to pomyślałam, że co mi szkodzi wziąć to duże 500ml opakowanie tym bardziej, że miałam z tej serii płatki mydlane do prania dziecięcych ubranek, które sobie chwalę. Kiedy żel dostał się do moich rąk pierwsze co zrobiłam to przeczytanie składu no i niestety okazało się, że nie jest najlepiej. Unikam napakowanych chemią produktów dla dzieci, a ten żel nie dość, że ma SLS to i parabeny, a ekstrakty pszenicy i wyciąg z bawełny są na szarym końcu.

Żel jest całkowicie bezbarwny, mocno się pieni. Bardzo zaskoczył mnie jego zapach, bo pachnie dokładnie jak dziecięcy proszek do prania. Zapach jednak nie jest ostry czy nazbyt chemiczny, ale mógłby być lepszy lub producent mógł w ogóle z niego zrezygnować. Od razu powiem, że nie myłam nim włosków mojego starszego dziecka, ograniczyłam się tylko do mycia ciała i żel spisał się dobrze. Nie podrażnia, nie wysusza ( ale też nie nawilża) z tym, że mój Brzdąc ma skórę normalną bez skłonności do podrażnień. Nie zaryzykowałam używania tego kosmetyku u noworodka, który ma skórę delikatniejszą i bardziej wrażliwą.

Całkowicie przeciętny produkt, którego więcej nie kupię.

Ocena: 3 / 5

Cena: 500ml / ok. ok. 8zł

Dostępność : online

Skład : Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Coco Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glyceryl Oleate, Sodium Chloride,Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolized Wheat Protein, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrlized Wheat Starch, Propylene Glycol, Gossypium Herbaceum Seed Extract, Parfum, Citric Acid, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol




3. Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris - Like Your Skin - krem nawilżający do ciała


Miałam już żel do mycia z tej linii oraz serum ujędrniające i te kosmetyki były baardzo przeciętne. Ten krem też taki jest. Producent zapewnia, że to kosmetyk, który mocno nawilża, ale ja się z tym nie zgadzam. Do skóry normalnej jak najbardziej się nada, ale już do lekko przesuszonej będzie za słaby.

Krem jest średnio gęsty i ma morski zapach, który gdzieś tam zahacza o męską nute, ale nie jest on mocny i nie drażni. Nie jest tłusty i wchłonienie się w skórę zajmuje mu dosłownie chwilę z tym, że jest wyczuwalny lekko parafinowy film który po kilku minutach znika.Nawilżenie jak już wspomniałam jest przeciętne i u mnie po posmarowaniu wieczorem skóra wracała do stanu pierwotnego. Fakt, że nie była przesuszona na wiór, ale prosiła o kolejne posmarowanie. To raczej produkt do stosowania na dzień do skóry normalnej. Skład nienajlepszy, bo co z tego, że są dwa naturalne olejki, skoro prym i tak wiedzie parafina. Nic specjalnego.

Ocena : 3 / 5

Cena: 200ml / ok. 16zł

Dostępność : Rossmann

Skład: Aqua. Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Paraffinum Liquidum ( Mineral Oil), Petrolatum, Ceteareth-20, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Glycine Soja ( Soybean Oil), Glyceryl Stearate SE, Dimethicone,VP/ Hexadecene Copolymer, Triethanolamine, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, BHA, Disodium EDTA, Gossypium Herbaceum ( Cotton) Seed Oil, Methyl Glyceth-20, Imperata Cylindrica Root Extract, PEG-8, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Limonene, Benzyl Salicylate, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexane, Carboxaldehyde, Citronellol



4. Garnier - Body - Intensive 7 Days- wygładzające mleczko do ciała z miodem

W tutejszych sklepach nie ma zbyt wielkiego wyboru nawilżająco - odżywczych mazideł do ciała, więc jeśli musze coś wybrać biorę to mleczko. Nie żebym jakoś bardzo je lubiła, ale jest powszechnie dostępne i w niskiej cenie. Ma dość lejącą konsystencję i pachnie typowo kosmetycznie, w ogóle nie miodowo. Sprawdza się w przypadku mojej skóry, bo nawilża i wygładza ją wystarczająco, choć czuję potem ten charakterystyczny parafinowo - silikonowy film.  Miałam już wersję z masłem kakaowym i raczej nie planuję ponownego nabycia żadnego z produktów z tej serii, bo zwyczajnie mi się znudziły. Można spróbować.

Ocena : 3 + / 5

Cena: 400ml / u mnie kosztuje ok. 4 €

Dostępność : supermarkety


5. Hobe Labs - 100% olejek ze słodkich migdałów z witaminą E

W tej malutkiej buteleczce znajduje się świetny uniwersalny olejek, którego z powodzeniem stosowałam w czasie ciąży do nawilżania skóry biustu i brzuszka, ale też na włosy. Świetnie nawilża, natłuszcza, włosy były po nim miękkie i lśniące. Ochronił mnie też przed pojawieniem się ciążowych rozstępów. Milion razy lepszy niż drogeryjne pseudoolejki z parafiną i innymi śmieciami w składzie.


Ocena : 5 / 5

Cena: 118ml / 4$

Dostępność : iherb.com


6. Nepentes - Emolium - emulsja specjalna

Pewnie słyszeliście o kosmetykach z serii Emolium. Ja zostałam obdarowana wieloma próbkami emulsji, kremu i szamponu nawilżającego, których używałam w pielęgnacji starszego dziecka i pomyślałam, że sprawdzę jak wypadnie całe opakowanie emulsji specjalnej.

Emulsja typu woda w oleju jest dość gęsta i bardzo tłusta, długo się wchłania i zostawia doskonale wyczuwalny tłustawy film na skórze. Jest to produkt bezzapachowy. Moje dziecko ma skórę normalną i dlatego tej emulsji używałam raz w tygodniu jako mocniejszego nawilżacza i sprawdzał się bardzo dobrze. Skóra była bardzo gładka i mocno nawilżona. Nic więcej nie dodam, bo trudno zauważyć jakieś cudowne efekty działania tego kosmetyku jeśli jest on stosowany na zdrową, nie przesuszoną skórę. W składzie niestety jest parafina i to się czuje.Warto wypróbować jeśli macie skórę bardzo sucha.


Ocena : 4 / 5

Cena: 200ml / ok. 25zł

Dostepność : apteki


7. Mustela - Hydra Bebe- nawilżające mleczko do ciała dla niemowląt i dzieci

Bardzo fajne, delikatne mleczko do ciała, które świetnie sprawdziło się w przypadku skóry normalnej u mojego dziecka. Ma trochę lejącą konsystencję dlatego pompka jest tu dobrym rozwiązaniem. Pachnie delikatnie jakby rumiankowo.Szybko się wchłania i nie jest tłuste. Kupię ponownie!

Ocena : 5 / 5

Cena: 300ml / ok. 30zł

Dostępność : apteki


9. Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris - Lirene - Regeneracja - krem / kuracja do rąk

Długo mi zajęło zużycie tego kremu, bo raz, że jest bardzo wydajny,a  dwa, że nie przypadł mi do gustu i nie miałam ochoty używać go za często. Mam dłonie, które sa wrażliwe i przesuszone  czasem tak bardzo, że skóra pęka i robia się rany ( zdaża się to szczególnie zimą)  dlatego dobry krem do rąk to dla mnie absolutnie niezbędny kosmetyk. Ten krem mimo, że zawiera allantoinę, masło shea i glicerynę i przeznaczono do skóry szorstkiej nie sprawdził się u mnie w ogóle.

Ma dość gęstą konsystencję o pudrowym zapachu i strasznie zdziwiło mnie to jak szybko się wchłania, bo sekundę po posmarowaniu nie czuć na dłoniach żadnej warstwy. To niby dobrze, ale z drugiej strony krem w ogóle moich dłoni nie nawilżał ani nie odżywiał, a użyty np. po zmywaniu naczyń przynosił ulgę przesuszonej skórze na bardzo krótko i znikało to zaraz po pierwszym myciu rąk. To jest zwykły, niczym nie wyróżniający się krem dla normalnej skóry i chyba tylko na lato. Dla mnie porażka.

Ocena : 2 / 5

Cena: 100ml / ok. 8zł

Dostępność : Rossmann

Skład: Aqua, Cyclopentasilioxane, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glycerin, Cyclohexasilioxane, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Sodium Polyacrylate, Allantoin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Butylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Coumarin, Alpha-Isometyl Ionone, Benzyl Salicylate





9. Branam - Xylitol - Tooth Gel for Babies and Toddlers

Dla swojego dziecka wybieram tylko naturalne, bezpieczne pasty do zębów bez fluoru za to z dodatkiem xylitolu i taki też jest ten żel. Jest dość rzadki, całkowicie bezbarwny, ale posiada maleńkie migoczące drobinki, które fajnie wyglądają na szczoteczce. Pachnie i smakuje winogronowo. Nie pieni się w ogóle i jest bezpieczna w przypadku połknięcia. Moje dziecko bardzo ją polubiło i w zapasie mam jeszcze wersję o smaku gumy balonowej. 

Ocena : 5 / 5

Cena: 113g / ok 4 $

Dostępność : iherb.com 



10. Kneipp - BIO - Olejek do ciała

Świetny, naturalny olejek do ciała, który subtelnie pachnie grapefruitowo. Ma typową olejkowatą konsystencję i jest barwy żółtej. Duży plus za to, że nie jest bardzo tłusty i chwilę po nasmarowaniu można się ubrać. Stosowałam go w ostatnich tyogodniach ciąży na skórę biustu i brzuszek i sprawdził się rewelacyjnie! Wygładzał i odżywiał skórę, a przy tym zapobiegł powstaniu rozstępów tak jak zapewnia producent.

W składzie mamy olejek grapefruitowy, oliwę z oliwek oraz wyciąg z krokosza barwierskiego. Spróbujcie koniecznie!

Ocena : 5 / 5

Cena: 100 ml / ok. 25zł

Dostępność : Rossmann

Skład: Carthamus Tinctorius ( Sunflower) Seed Oil, Olea Europaea ( Olive) Fruit Oil, Limonene, Citrus Grandis ( Grapefruit) Peel Oil, Citral, Linalool, Helianthus Annus ( Sunflower), Seed Oil, Tocopherol


11. Eveline Cosmetics- Diamonds & 24kGold - Luxury - serum na twarz i szyję  5 w1


Przeczytacie o nim TU . Odejmę jednak jedną gwiazdkę, bo pod koniec serum przestało aż tak dobrze nawilżać , ale wynikało to z tego, że moja cera w czasie ciąży lekko się przesuszyła. Tak czy inaczej serum jest godne polecenia tylko jednak rzecz mnie w nim denerwuje, a mianowicie nie dało się go zużyć do końca, bo rurka z pompki nie nabierała już produktu i można było naciskać pompkę do oporu, a i tak nic nie wydostawało się na zewnątrz. W opakowaniu zostało mi jeszcze trochę serum, ale nijak nie da się go stamtąd wydobyć dlatego butelka leci już do kosza.


Zużyłam też opisywany TU gruboziarnisty owocowy peeling z Biochemii i o ile na początku mi się podobał, bo istotnie cera jest po nim fajnie wygładzona, a maseczki działają lepiej to niesamowicie wkurzało mnie jego stosowanie. Nie ważne jak bardzo bym się starała i była ostrożna i tak za każdym razem cała umywalka była brudna przy zmywaniu tego peelingu, a rozmieszanie proszku z wodą, tak, żeby powstała idealna konstysystencja nie zawsze mi się udawało. Dlatego rezygnuję z takich peelingów i wolę te gotowe.


A jak u Was ze zużyciami ?