piątek, 12 grudnia 2014

Oceanic - AA - Glamour Bronzing - brązujący balsam do ciała do jasnej karnacji











Kolejny bronzer do ciała jaki wpadł mi w ręce i kolejny z którego nie jestem zadowolona. Nie wiem, czy jestem uprzedzona do tego typu kosmetyków, że za każdym razem coś jest  nie tak albo one rzeczywiście są  takie beznadziejne ?  Nie opalam się nigdy ani na słońcu  nie zaglądam do solarium, no, a o tej porze roku brązowa skóra tym bardziej nie jest mi potrzebna. Postanowiłam jednak wypróbować ten balsam, bo w końcu to nie typowy samoopalacz i pomyślałam, że przynajmniej nawilży mi skórę i lekko ją przybrązowi, a ponadto nie będę musiała się męczyć z aplikacją i uważać, żeby nie porobić smug. Tak się teraz zastanawiam, czy ten balsam tylko na mnie nie podziałał, a może wersja do jasnej karnacji jest taka marna ? Sama nie wiem...






W nieprzerzoczystej tubce ( za to minus!)  mamy niezbyt gęsty, ale też nie lejący biały balsam bez jakichkolwiek drobinek. Nietłusty, bardzo szybko się wchłaniający i nie pozostawiajacy żadnej warstwy na skórze. Niestety balsam śmierdzi w opakowaniu czymś, czego nie potrafię określić  i o ile wtedy jeszcze ten zapach nie jest taki wkurzający i da się go wytrzymać, to potem na mojej skórze zmienia się na tak intensywny i drażniący, że nie jestem w stanie przez to używać tego produktu. Cuchnie on jak typowe samoopalacze, a co najgorsze zapach przeszedł na piżamę ( używałam go tylko wieczorem). Mimo dodatku masła Shea i gliceryny moja skóra szczególnie na łydkach była poprostu szorstka i nieprzyjemna w dotyku. I gdzie to obiecywane przez producenta nawilżanie?!

Balsam jak już wspomniałam szybko się wchłania, choć ja i tak czekałam kilka dłuższych minut przed ubraniem się. Na początku używałam go codziennie wieczorem przez tydzień i efektów brak. Skóra w ogóle nie przybrała innego odcienia. Potem zmieniłam taktykę i stosowałam co drugi dzień. Też nic. Rozumiem,że z balsamami brązujacymi efekt opalenizny nadchodzi wolniej niż w tradycyjnych samoopalaczach, ale ile mam czekać, żeby cokolwiek zobaczyć, miesiąc ?!  Dlatego dałam sobie spokój. Gdyby mi koniecznie zależało na opalonym ciele to jeszcze bym się smarowała i czekała (i umierała z tego ohydnego zapachu ), a tak to nie mam na to ochoty.

Być może wersja do ciemnej karnacji jest lepsza, ale tej do jasnej nie polecam. Szkoda czasu. Opakowanie leci do kosza.

Ocena : 1 / 5

Cena: 200ml / nie wiem, dostałam

Dostępność : Rossmann






A Wy jakie macie zdanie na temat balsamów brązujacych ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz