sobota, 6 grudnia 2014

Słodki, różowy kotek z hipnotyzującym spojrzeniem, czyli Katy Perry - Meow EDP








Witam Was w ten mikołajkowy dzień  ( w Finlandii 6 grudnia obchodzony jest jako Dzień Niepodległości) :)  Zawsze lubiłam Mikołajki i to nie tylko z powodu otrzymanych prezentów ( u mnie przeważnie są to słodycze bądź perfumy albo i jedno i drugie :D), ale także dlatego, że od tego dnia jakoś bliżej jest do Świąt Bożego Narodzenia, chociaż sklepy i centra handlowe już od początku listopada atakują tandetnymi gadżetami i dekoracjami no i pewną okropną piosenką,puszczaną do znudzenia od dobrych kilku lat... chyba kojarzycie o jaki utwór chodzi ? A dziś chcę Wam pokazać kolejny zapach z mojej dość pokaźnej kolekcji, a mianowicie Katy Perry Meow.

Pewnie kojarzycie flakonik tych perfum  , bo wygląda jak kotek i hipnotyzuje swoim spojrzeniem. Słyszałam zarzuty, że opakowanie jest strasznie tandetne i wiele osób właśnie z tego powodu nie wyobraża sobie kupić tych perfum. Rozumiem to. Mam tak samo z zapachami Nicki Minaj. Nie interesują mnie właśnie z powodu okropnych buteleczek, choć pewnie skuszę się przynajmniej na ich przetestowanie, ot tak z czystego perfumoholizmu...Co sie jednak tyczy Meow to kupiłam go razem z Purr i o ile ten drugi dokładnie testowałam to pierwszego w ogóle nie znałam i wzięłam tylko dlatego, żeby kotki były w parze :) Patrząc na skład stwierdziłam, że źle nie może być, ale dochodziły mnie głosy, że jest to mega słodziak i bałam się, że dostanę kopię britneyowego Fantasy, który mimo, że lubię to nie mogę używać za często, bo mnie ta słodycz męczy. Okazało się jednak, że Meow jest trochę inny i absolutnie nie żałuję zakupu!

Po pierwsze : jeśli nie lubicie zapachów słodkich to nie macie tu czego szukać, z tym, że mnie Meow nie przypomina Fantasy praktycznie wcale. Oba zapachy łączy jednak słodycz, ale o ile Różowa Bombka od Britney składa się w dużej mierze z białej czekolady, od której czasem aż zęby bolą to Meow to słodycz pochodząca od owoców i wanilii. Różowy kotek otwiera się zapachem przepysznej słodziutkiej gruszki i jej aromat zdecydowanie wiedzie tu prym. Gruszka ocieka sokiem i jest prawdziwa, nie czuję żadnej chemii. Owoc ten dodatkowo przysypano wanilią, ale nie wytrawną, a bardziej jakby sosem lub cukrem z wanilią i to dodaje takiej apetycznej, niezamulajacej słodyczy. A wszystko to zostało skropione odrobiną soku z mandarynek. W oddali wychwytuję nawet lekką karmelową nutę, choć przecież tego smakołyku nie ma w składzie. Całość kojarzy mi sie z letnim deserem serwowanym w uroczej kawiarence. Mimo obecności kwiatów w spisie nut, ja ich w ogóle nie wyczuwam.

 W Meow niewątpliwie podoba mi się to, że całość nie jest nadmiernie ´´przecukrzona´´, choć owszem słodycz jest tu wyraźnie wyczuwalna, ale nie mdląca i raczej nie poczujemy się jakbyśmy zjadły na raz  całą paczkę cukierków.  Mnie w każdym bądź razie ta kompozycja nie zasładza na amen i dlatego mogę jej używać nawet kilka dni pod rząd co np. w przypadku Fantasy jest wykluczone i sięgam po niego jedynie od czasu do czasu kiedy mam na to odpowiedni humor lub ogromną chęć na czekoladę.

Różowy Kotek bardzo spodobał się też mojemu mężowi, który lubi na mnie owocowe, trochę słodkie zapachy, a ja przeważnie bombarduję go cięższym bądź lżejszym orientem :D Stwierdził wręcz, że pachnę przepysznie i mogłabym nie używać żadnych innych perfum;).
Dodam jeszcze swoje 3 grosze na temat flakonika. Otóż moim zdaniem jest on pomysłowy i na żywo wcale nie wygląda aż tak kiczowato, jest porządnie wykonany i bardzo przypadł do gustu mojemu starszemu synkowi :) Jasne, że nie spodoba się wszystkim, bo wiele osób uważa, że to szczyt bezguścia mieć coś takiego w swojej kolekcji, że nie wypada i takie tam blablabla.Mnie to nic nie obchodzi. Zreszta ja nie sugeruję się tym kto się sygnuuje dany zapach, dla mnie liczy się tylko i wyłącznie jak on pachnie i nie czuję wstydu mając w szafie pefumy celebrytów. Katy Perry jest znana ze swego charakterystycznego stylu, który do mnie w ogóle nie przemawia, nie podoba mi się też jej muzyka, ale nie można spodziewać się po  takich gwiadkach zapachów na miarę L´Artisan bądź Lutensa, bo to nie o to chodzi. Celebryckie zapachy mają być łatwe i przyjemne w odbiorze i właśnie z Meow tak właśnie jest.

Na koniec jeszcze o trwałości  : u mnie ok. 6 godz. a, projekcja też jest niczego sobie, zapach jest wyczuwalny przez innych bez trudu.

Podsumowując : Meow to sympatyczny słodziak idealny na codzień jak i na imprezy dla wszystkich amatorek zapachów jadalnych. Warto przetestować!


Nuty zapachowe :

nuty głowy : jaśmin, gardenia, tangerynka, gruszka

nuty serca : kwiat pomarańczy, wiciokrzew, konwalia

nuty bazy : piżmo, drzewo sandałowe,  żywica bursztynowa, wanilia


Ocena : 4 / 5

Cena:  100ml / ok. 80zł

Dostępność : perfumerie online



A Wy co sądzicie o tym zapachu ?

10 komentarzy:

  1. Przypomnialas mi, ze mam gdzieś próbkę tych perfum;) po Twoim opisie nabralam ochoty na testy. Flakon średnio mi sie podoba, ale musiałabym zobaczyć go na zywo, żeby wyrobic sobie o nim opinię. Też uważam, ze jeśli zapach mi sie podoba to opakowanie i firma nie mają znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te kocie flakony przeważnie lądują na liście najgorszych buteleczek perfum :D A ja w sumie nie wiem dlaczego, bo mnie tam się podobaja, są infantylne, ale przecież nie każde perfumy muszą mieć flaszki takie jakie robi Chanel, czyli elegancja i prostota w jednym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię koty więc chętnie bym jednego takiego przygarnela, tylko ten kolor ;d no ale najpierw przetestuje swoją próbkę.

      Usuń
  3. heh, dopiero teraz zauwazyłam łapki kota, a może psa? ;) wczesniej korzystałam z internetu w telefonie i nie miałam zbyt dobrej jakości obrazu;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psa ;D Chętnie pozował ( a raczej pozowała ) do sesji :)

      Usuń
    2. tak podejrzewałam, ze to piesek;) śliczne ma skarpetki:)

      Usuń
  4. dziekuję w imieiu psiaka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie,że znam,miałąm go kiedyś.Fajne zdjęcie kotek u stóp pieska.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ma swój urok, ale na mnie pachnie bardzo syntetycznie. Wybieram fioletowego kota - Purr :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja fioletowego też bardzo lubię :)

      Usuń