wtorek, 27 stycznia 2015

Tom Ford - Black Orchid EDP








Tym razem nie pokazuję Wam jak wygląda ten flakonik´´ na żywo´´  bo go nie posiadam. Kupiłam na spółkę z koleżanką 100ml tego zapachu i podzieliłyśmy się w ten sposób, że ona wzięła swoją część we flakonie, a ja przepsikałam moją do plastikowej buteleczki ze sprayem. Ja wiem, że wiele osób nie wyobraża sobie tak używać perfum i muszą mieć je we flakonach, ale dla mnie to w zasadzie bez znaczenia jeśli zapach bardzo mi się podoba ( ja też wolę flakony, ale tu zrobiłam wyjątek).

Zapachy Toma Forda mają w sobie coś tajemniczego, nieoreślonego i eleganckiego. Większość z nich kojarzy mi się z kobietą w typie femme fatal, która jest szalenie zmysłowa, seksowna i   nieodgadniona. Działa na mężczyzn jak magnes i lubi to wykorzystywać. Tak też kojarzy mi Black Orchid i świetnie pasuje do niego to zdjęcie reklamowe:




Patrząć na mnogość składników zastanawiałam się co też znajduje się w tej eleganckim, czarnym flakonie i byłam nastawiona na specyficzną nutę dobrej gorzkiej czekolady, lekko kwaśnawą wraz z wytrawną wanilią i jeszcze dodatkową porcją ciemnego kakao. Być może wynikło to z tego, że ja kocham zapachy kakaowe, czekoladowe. Ba, bez skrępowania nazwę siebie niepoprawną czekoladoholiczką i czerpię ogromną radość z odkrywania nowych, czekoladowych smaków. Po części pewnie miałam też takie wyobrażenie o tej kompozycji, bo naczytałam się wielu opinii i w każdej wspominano właśnie o cudownie gęstej ciemnej czekoladzie z lekko likierową nutą. Pragnęłam tak pachnieć...

Jednak po pierwszym kontakcie z Black Orchid wiedziałam już, że nie mam co liczyć na  dawkę wysokiej klasy czekolady. Nie mogę marzyć nawet o jednej kosteczce, bowiem całość to dla mnie tylko i wyłacznie miękka paczula bez wilgotności,´´ piwnicy´´, czy innych tego typu skojarzeń. Paczula jest na początku sama i dopiero po paru minutach dołącza do niej bardzo wyraźna nuta kadzidła, która sprawia, że cała kompozycja staje się dymna i mroczna. Te dwa składniki tworzą całość, nawzajem się uzupełniają i żadne z nich nie próbuje być silniejszym od drugiego. Jednak to one wiodą tu prym i nie pozwalają kompozycji w pełni się na mnie rozwinąć, ponieważ od początku Czarna Orchidea pachnie na mnie tak samo, praktycznie nie ewoluuje i jeśli w innym przypadku uznałabym to za wadę zarzucając kompozycji sztampowość, oskarżając ją  o bycie nudną to tu bardzo mi się to podoba. Aż sama się sobie dziwię, bo zwykle skreślam zapachy, które nie chcą się rozwijać,a  tu nie mogłam przestać wąchać skropionej nim skóry...

Jedno mnie tylko zaskoczyło : przeciętna projekcja. Lubię zapachy mocne, które czuć wyraźnie i ciągną za sobą ´´ogon´´, a tu mi tego zabrakło. Kompozycja jest wprawdzie wyczuwalna przez otoczenie, ale raczej tylko wtedy kiedy powąchamy z bliska. Ubolewam trochę nad tym, że na mnie ten zapach nie jest mocny, a raczej delikatnie oplata skórę i po ok. 4-5godz już słabo go wyczuwam, nie wytrzymuje na mnie całego dnia i to chyba jedyny powód dlaczego nie kupiłabym flakonu po raz drugi. Jednak i tak uważam, że jest jak najbardziej wart poznania właśnie  z powodu pięknej dymnej paczuli.


Nuty zapachowe:

nuty  głowy: jaśmin, gardenia, ylang ylang, bergamotka, cytryna, mandarynka, czarna porzeczka, trufle

nuty serca : przyprawy, owoce, lotos, orchidea

nuty bazy : wetiweria, drzewo sandałowe, paczula, bursztyn, kadzidło, wanilia, czekolada



Ocena : 5 - / 5

Cena: 100ml / ok. 400zł ( 50 i 30ml odpowiednio ok. 300 i 200zł)

Dostępność : perfumerie online i stacjonarne


A co Wy sądzicie o tym zapachu ?

2 komentarze:

  1. Mam zapach w małej odlewce, cena całego flakonu potrafi zwalić z nóg :) Ciekawa kompozycja, niby mroczna, ale kobieca i ciepła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Zapach jest kobiecy i mroczny też go właśnie tak odbieram. Nie uważam co prawda, że jest to perfumowa rewelacja i nic się nie stanie jak go u mnie zabraknie, bo nie szaleję na jego punkcie, ale muszę przyznać, że mi się podoba i lubię nim pachnieć. Co do ceny to też się zgodzę, ale Tom Ford niestety się mocno ceni ( czasem trochę zbyt mocno) i chyba nie ma co liczyć na to, że cokolwiek co sygnuuje swoim nazwiskiem osiągnie przyzwoitą cenę.

      Usuń