środa, 29 kwietnia 2015

Miraculum - Joko - Finish Your Make-Up - róż prasowany nr 4




Róż ten dostępny jest w 6 odcieniach, a do mnie trafił taki trochę hmm nijaki. Sama nie wiem jak go określić. W opakowaniu wygląda na lekko ceglasty, na skórze też jest inny i szczerze mówiąc nie podoba mi się aż tak bardzo, żeby często po niego sięgać, a ponadto efekt jaki daje też jest przeciętny.


Opakowanie wyjątkowo mi nie odpowiada. Jest bazarowe i tandetne. Dobrze chociaż, że producent darował sobie dodawania pseudo pędzelka, bo i tak zawsze róże nakładam sprawdzonym pędzlem Lancrone. Róż nie pyli, nie jest też za twardy, ale trzeba uważać przy aplikacji, bo można sobie nim porobić nieładne ´´placki´´.  Jest on praktycznie matowy, nie ma żadnych drobinek i szczerze mówiąc nie prezentuje się na policzkach jakoś rewelacyjnie. Ot widać, że użyłyśmy różu i tyle. Super efektów tu nie ma, a po wielu innych różach nawet za podobną cenę można je mieć. Doczepię się też do trwałości, bo na moich policzkach każdy róż zawsze trzyma się do wieczora niezależnie od pogody, a ten nie. Kolor zbladł po mniej więcej 3 godzinach, a w czasie demakijażu też na płatku nie było go już zbyt wiele. Wielki minus za to.





To taki róż, który można kupić jeśli na szybko potrzebujemy tego typu kosmetyku i nic lepszego w drogerii nie ma, ale za te prawie 20zł lepiej kupić jakiś inny.


Ocena : 3 / 5

Cena: 5g / ok. 20zł

Dostępność : nie wiem, dostałam




Jask Wam się pdooba ten róż?

wtorek, 28 kwietnia 2015

Loreal - Volume Million Lashes So Couture So Black - ultraczarny tusz do rzęs




Tusz ten dostałam w prezencie, który sama sobie wybrałam, bo od dłuższego czasu byłam ciekawa jaki jest, a pozytywne recenzje jeszcze bardziej popychały mnie do tego, aby wreszcie go wypróbować. Muszę przyznać, że jestem zadowolona, choć żałuję, że na moich rzęsach ta maskara nie daje spektakularnego efektu sztucznych rzęs i bardziej wydłuża niż pogrubia.


Szczoteczka jak widać jest plastikowa z krótkimi wypustkami. Jest bardzo poręczna i wyjątkowo wygodna w użyciu, a dodatkowo nabiera dokładnie tyle tuszu ile potrzeba. Nie ma mowy o grudkach i posklejanych rzęsach!  Przyczepię się tylko do tej obiecywanej super czerni, bo według mnie nie ma w niej nic wyjątkowego, nie jest wcale bardziej intensywna niż w innych czarnych tuszach ( albo przynajmniej ja tej różnicy nie widzę).  Jak ju wspomniałam na początku tusz ten słabo pogrubia moje rzęsy nad czym ubolewam jednak widocznie je wydłuża,  więc jeśli macie krótkie, ale gęste rzęsy będzie idealny.



Duży plus za brak rozmazywania i kruszenia oraz całodzienną trwałość. Nie wiem jednak czy kupiłabym go ponownie. Brakuje mi tu pogrubienia aczkolwiek z pełnym przekonaniem polecam do przetestowania!



Ocena : 4 / 5

Cena: 9,5ml / ok. 30zł w Polsce, w Finlandii ok. 19,90€

Dostępość : Rossmann


A co Wy sądzicie o tym tuszu?

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Thierry Mugler - Alien Aqua Chic









Kolejny flankier klasycznego Aliena, który posiadam i też utwierdził mnie w przekonaniu, że pierwowzór nie jest dla mnie i pewnie nigdy nie stanie na mojej półce. Aqua Chic natomiast to poprostu dobrze wykonany zapach, w którym wyczuwam echa Obcego, ale różni się on od niego tym, że zamiast jaśminu dodano tu frezje i werbenę,a  końcówka to ciepłe, przytulne nuty drzewne.


Frezja z werbeną sprawiają, że zapach jest lekki, świetlisty, a pod koniec kiedy nadchodzi bursztyn i nuty drzewne staje się delikatnym orientem. Uważam, że jest to kompozycja uniwersalna, bo ja noszę ją zarówno w ciepłe pory roku jak i jesienią i właśnie kiedy jest chłodno zapach staje się otulający, a latem nie jest zbyt mocny nawet w upał. Niby jest prosty, bo i składników niewiele, ale jak widać czasem prostota też wystarcza, bo zapach jest bardzo dobrze odbierany przez otoczenie i moim zdaniem bardziej noszalny niż klasyk, który na mnie pachnie tanim,  kwiatowym odświeżaczem powietrza.

Flakonik oczywiście piękny jak to u Muglera, a na dodatek w moim ulubionym kolorze :) Co z projekcją i trwałością ? Bez zarzutu - ok. 8 godz.


Jeśl chcecie delikatniejszej wersji Obcego lub szukacie zapachu na teraz to koniecznie sięgnijcie po Aqua Chic. Nie zawiedziecie się!


Nuty zapachowe :

nuty głowy: imbir, werbena cytrynowa

nuty serca : frezja

nuty bazy : nuty drzewne, bursztyn


Ocena : 5 / 5

Cena: za moje 60ml zapaciłam 140zł

Dostępność : perfumerie online


Znacie tę wersję Aliena?

piątek, 24 kwietnia 2015

Sylveco- lipowy płyn micelarny





Moją nową ulubioną marką została Sylveco. To nasza rodzina firma oferująca naturalne kosmetyki do
 całego ciała po przystępnych cenach i w świetnej jakości. Koniecznie muszę zaopatrzyć się w więcej jej produktów kiedy będę za niedługo w Polsce, bo odkryłam, że  są sprzedawane w kilku miejsach do których mam blisko. Dziś chcę Wam pokazać lipowy płyn micelarny, który ma usuwać makijaż, łagodzić podrażnienia, wygładzać i zapobiegać wysuszeniu skóry, a zawiera lipę, aloes i proteiny owsa.


Płyn jest koloru żółtego i pachnie ziołowo, tak samo jak herbatka lipowa, więc dla mnie mało przyjemnie, ale już nie zwracam na ten aromat uwagi. Wolę to niż chemiczny dodatek zapachowy. Jedna uwaga : ja nim nie zmywam makijażu tylko jego resztki i do tego nadaje się idealnie także nie wiem czy poradzi sobie z usunięciem tuszu itp., bo ja wolę do tego użyć zwykłego płynu do demakijażu, a micele służą mi w roli toniku. Nie wiem też jak sobie radzi przy podrażnieniach, bo moja cera nigdy podrażniona nie była. Dziwi mnie też to, że płyn lekko się pieni i nie wiem, który składnik za to odpowiada. Nie przeszkadza mi to aż tak bardzo, choć nie bardzo rozumiem po co ten efekt.

Jako tonik to bardzo dobry produkt. Odświeża, tonizuje i co ważne nie ściąga skóry i jej nie przesusza, nie błaga ona o natychmiastowe posmarowanie. To prosty kosmetyk, cudów robić nie będzie i dobrze, bo tego nie oczekuję. Dla mnie ważne jest, że moja cera poprostu dobrze po nim wygląda, a super skład to także wieelki plus.

Polecam z pełnym przekonaniem!

Ocena : 5 / 5

Cena: 200ml / ok. 18,40zł

Dostępny : wybrane apteki, sklep online marki

Skład : Aqua, Tillia Phatophyllos Flower Extract, Decyl Glucoside, Glycerin, Panthenol, Allantoin, Hydrolized Oats, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Lactic Acid, Phytic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid


Znacie ten płyn? Jakie kosmetyki Sylveco polecacie?

środa, 22 kwietnia 2015

Gosh - Stardust - lakier do paznokci nr 629 Milky Way







Jeden z gorszych lakierów jakich ostatnio używałam co dziwi mnie tym bardziej, że przecież to Gosh, a produkty tej marki lubię i chętnie kupuję. Opisywany lakier pochodzi z linii Stardust, w której do wyboru sa jeszcze 4 inne kolory i bardziej cieszyłabym się, gdyby trafił mi się czarny lub szary, a nie ten blady, który mam ( a raczej miałam, bo wylądował już w koszu). Odcień 629 Milky Way dla mnie osobiście jest okropny i niedobrze się w nim czułam, bo mam jasną karnację, z którą prawie się zlewał. Ma on mikroskopijne drobinki, ale widać je jedynie kiedy przypatrzymy się z bardzo bliska.

Nie mam żadnych zastrzeżeń co do pędzelka i aplikacji, bo lakier nakłada się ´´raz-dwa´´, nie brudzi i nie marze się tylko ani jedna ani też druga warstwa nie wystarczają, bowiem lakier robi straszne prześwity i po dwóch warstwach dalej przebija płytka paznokcia,a  gdy nałożyłam trzecią warstwę i pozwoliłam jej wyschnąć to po pół godzinie lakier dosłownie zrolował się, a nic takiego nie robiłam tylko delikatnie sprawdziłam czy lakier jest suchy.  W dodatku czas schnięcia też nie jest najlepszy, a w każdym razie dłuższy od innych lakierów no i lakier bardzo łatwo odpryskuje. Podam przykład : na drugi dzień po pomalowaniu szukałam czegoś w kosmetyczce i gdy wyciągnęłam rękę okazało się, że na dwóch paznokciach lakier dziwnie się rozmazał jakby wciąż był mokry! Nie wiem o co w tym chodzi, bo nigdy się z czymś takim nie spotkałam.

Trwałość jest słaba, bo po dwóch, maksymalnie trzech dniach lakier odpryskuje nawet zabezpieczony top coatem.

Nic mi sie w nim nie podoba, a najgorszy jest ten kolor, wrrr!!

Ocena : 1 / 5

Cena: 8ml / nie wiem, dostałam

Dostępność : dostałam


Jak Wam się podoba ten kolor ?

wtorek, 21 kwietnia 2015

Delia - Eye Opener - Volumizing Mascara - tusz pogrubiający








Po tuszu podkręcającym z linii Eye Opener teraz przyszła kolej na pogrubiający i niestety też nie jestem z niego zadowolona. Mnie naprawdę nie zależy na efekcie takim jak widzicie na zdjęciu poniżej, ja chcę, aby moje rzęsy bardzo widoczne, gęste i by przypominały sztuczne, ale bez przesady, bo tandety się wystrzegam. Ten tusz nadaje się raczej do makijażu dziennego!




Opakowanie mi się nie podoba. Jest tandetne, kojarzy mi się z kosmetykami dostępnymi na bazarach, ale mogę je przeboleć. Szczoteczka jak widać jest plastikowa, dobrze się nią maluje, nie skleja, bo i sam tusz ma odpowiednią konsystencję ( nie jest ani za suchy ani zbyt mokry). Demakijażowi poddaje się nadzywczaj łatwo, bo wystarczy przyłożyć płatek nasączony płynem do oka i cały tusz schodzi, ale nie znaczy to, że ta maskara jest nietrwała. Nie zdażyło mi się, aby się rozmazała czy pokruszyła. To tyle zalet.

Wada jest taka, że ten tusz słabo pogrubia. Nie czepiam się wydłużenia, bo jasne jest, że nie taka jego rola ( ja i tak używam zalotki). Zresztą co tu pisać, widzicie na zdjęciu jak to wygląda. Mnie taki efekt nie zadowala. Plus za brak sklejenia i ogólnie za to, że tusz coś tam niby robi i pewnie spodoba się tym z Was , które chcą delikatnie podkreślić spojrzenie i nie lubią mocniejszego makijażu lub mają własne rzęsy grube, ciemne i długie. Ja podziękuję i tusz powędruje do kosza, bo nie mam ochoty już po niego sięgać.







Ocena : 3 - / 5

Cena: 10ml / ok. 13zł

Dostępność : nie wiem, dostałam


Znacie tusze z serii Eye Opener?

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Kim Kardashian - Kim Kardashian EDP





Po Gold i Pure Honey zdecydowałam się na poznanie pierwszego zapachu sygnowanego przez tę celebrytkę. Nie będę się tu rozpisywać nad tym dlaczego jej samej nie lubię, nie akceptuję jej stylu bycia i ogólnie wszystkiego co ją dotyczy, bo to zbędne i do niczego nie prowadzi. Skupiam się na samym zapachu.

W zasadzie mogłabym napisać tylko jedno zdanie o tej kompozycji : to pierwowzór Paris Hilton ´´Tease´´ wydanego w 2010r, czyli rok później niż zapachu Kim! Obydwa pachną do złudzenia tak samo,a wiem co mówię, bo zrobiłam test i porównałam oba zapachy na sobie i nie znalazłam praktycznie żadnej różnicy. To ta sama słodkawa, miękka tuberoza, tylko tu podana wraz z delikatną gardenią, a w Tease z jabłkiem, ale oba zapachy nie łatwo rozróżnić. Mam wrażenie, że Kim inspirowała się głównie zapachami Michaela Korsa ´´Michael´´ oraz ´´Very Hollywood´´ tylko, że ten one jest są zdecydowanie bogatsze i lepsze, bo u  KK czuć, że składniki nie są najwyższej jakości.

Propozycja Kim to poprostu delikatne białe kwiaty. Zapach, który może i jest przyjemny, w zasadzie mnie nie drażni mogę go ponosić od czasu do czasu, ale nie wywołuje u mnie żadnych emocji. Poprostu jest .No i nie wyobrażam sobie po niego sięgnąć na jakieś specjalne okazje, bo jest zbyt przeciętny, dla mnie typowo dzienny i wbrew temu co słyszałam od innych nie uważam, że jest ciężki, a już napewno żaden z niego killer.





W dodatku  trwałość jest marna. Czułam go na sobie nie więcej niż 2 godziny, a  potem poprostu znikł i nawet z bardzo bliska moja skóra już nim nie pachniała, choć na początku jest dość intensywny i wyczuwalny przez otoczenie.

Nie przekonuje mnie. Zresztą inne zapachy Kim również nie należą do moich ulubionych i napewno już żaden z nich nie stanie na mojej półce. Jeśli szukacie zapachu białych kwiatów w rozsądnej cenie to lepiej sięgnąć po Madonnę Truth or Dare.



Nuty zapachowe :

nuty głowy : kwiat pomarańczy, mandarynka, wiciokrzew

nuty serca : jaśmin, tuberoza, gardenia, przyprawy

nuty bazy : piżmo, drzewo sandałowe, bób tonka, waniliowa orchidea, drzewo jacaranda


Ocena: 3 / 5

Cena: 100ml / ok. 100zł

Dostępność : perfumerie online


Znacie ten zapach?

piątek, 17 kwietnia 2015

Miraculum - Joko - Matt Your Face - puder sypki







Zawsze mam problem z wyborem pudru czy to w kompakcie czy sypańca. Chce coś w dobrej cenie, z jak najbardziej naturalnym składem co będzie matować, ale nie zrobi z twarzy maski i będzie kompletnie niewidoczne. Ciężko taki kosmetyk znaleźć. Jak narazie na niego nie natrafiłam.

Zużywam obecnie sypańca The Body Shop na którego nie narzekam, ale nie wiem czy kupię go ponownie, bo już mi się znudził, jest strasznie wydajny. Dlatego z otwartymi ramionami przyjęłam pudełeczko pudru Matt Your Face w kolorze 20, czyli najjaśniejszym pasującym do mojej karnacji.

Pierwszy zgrzyt : za duże dziurki w sitku sprawiają, że puder lubi się wysypywać, a w dodatku jest bardzo drobno zmielony i osypuje się trakcie nakładania. Kolejna wada to dziwaczny zapach przypominający pudry z dawnych lat. Jaki jest sens w dodawaniu zapachu do pudru?

Puder jest niewidoczny na twarzy, nie wygląda się jak po przyprószeniu  mąką, a co ważne nie przesusza skóry i nie zapycha porów. Tylko, że z matowaniem radzi sobie średnio, bardzo średnio,a ja nie mam tłustej cery tylko normalną z lekką tendencją do błysku i to też nie zawsze. Normalnie po nałożeniu podkładu i przyprószeniu twarzy dotychczas używanymi pudrami mat mam zapewniony praktycznie na cały dzień. Latem oczywiście zdaża się, że pojawia się delikatny połysk, ale nie wygląda on źle i w zasadzie nie ma potrzeby poprawki. Ten puder jednak sprawia, że po ok. 3 godz nawet w chłodne dni twarz mi się błyszczy. Nie  bardzo mocno, ale jednak to widać i muszę sięgnąć po bibułkę,a  nie zawsze mam czas i możliwość to zrobić dlatego napewno nie polecę tego pudru komuś kto ma cerę tłustą i problem z jej przetłuszczaniem!

Jeśli jednak potrzebujecie sypańca jedynie do wykończenia makijażu, LEKKIEGO zmatowienia i nie oczekujecie zbyt wiele to możecie sięgnąć po Matt Your Face. To nie żadna rewelacja, ale zużyję go, bo znam o wiele gorsze pudry. Ten to przeciętniak w swojej kategorii.

Ocena : 3 + / 5

Cena: 11g / ok. 25zł

Dostępność : nie wiem, dostałam


Słyszeliście o tym pudrze?

środa, 15 kwietnia 2015

Garnier - Miracle Skin Cream Eyes - krem przeciwzmarszczkowy o natychmiastowym i długotrwałym efekcie metamorfozy skóry






Zainteresował mnie ten krem z powodu swego rzekomego działania przeciw zmarszczkom, których co prawda nie mam, ale sięgam już po takie produkty, aby opóźnić ich powstanie i dać skórze coś więcej niż tylko nawilżenie. Niestety opisywany krem mnie rozczarował. U mnie nie daje on  praktycznie żadnych rezultatów,a  moja skóra naprawdę nie jest wymagająca, bo cienie mam  prawie niewidoczne, opuchnieć brak.



Konsystencja : krem jest średnio gęsty,ale nie tłusty. Nadaje się na dzień jak i na noc,a także pod makijaż, bo szybko się wchłania. Jest też bezzapachowy. Po rozsmarowaniu niby zmienia kolor, ale u mnie jest to niewidoczne, zauważyłam ten efekt tylko testując krem na dłoni.

Działanie : producent zapewnia, że ten produkt ma rozświetlać skórę wokół oczy i sprawiać, że będzie wyglądać na bardziej wypoczętę, ma też ją wygładzać i redukować zmarszczki.Te siedem cudownych skaładników w nim zawartych to :  LHA, Pro-Retinol, Wit. E, B3, B5, proteiny ryżu i imbir. Tymczasem u mnie po żadnym rozświetleniu nie ma śladu! Skóra wokół oczu po aplikacji wygląda dokładnie tak samo jak przed, nie ma żadnej różnicy, a robiłam także testy, które polegały na smarowaniu jednej połowy skóry tym kremem, a drugą zupełnie niczym. Efektów brak. Drobne linie nadal są widoczne, spojrzenie wcale nie wygląda na bardziej wypoczęte, a wiem co mówię, bo jako mama dwójki pociech zdaża mi się często kłaść spać bardzo późno i wstawać skoro świt :) Generalnie ten krem w ogóle mi nie pomaga. Nawilżenie także oceniam jako baardzo przeciętne i napewno nie satysakcjonujące dla kogoś kto ma bardzo wysuszoną skórę wokół oczu.

Co prawda nie spodziewałam się obiecanej metamorfozy, bo to by było za dużo. Jestem realistką i nie wierzę, że jakikolwiek krem może sprawić, że skóra będzie wyglądać 10 lat młodziej. To nierealne aczkolwiek miałam nadzieję na porządny krem, którego mogłabym używać w profilaktyce przeciwzmarszczkowej, a tymczasem napewno nie kupię go ponownie i tubę też zużyje z ´´musu´´, bo krzywdy mi ten produkt nie robi.

Nie zniechęcam jednak przed przetestowaniem, bo przecież każda cera i potrzeby są inne.

Ocena : 2 / 5

Cena: 15ml /ok. 35zł

Dostępność : Rossmann


A Wy jakie macie zdanie o tym kremie?

wtorek, 14 kwietnia 2015

Maybelline - Linerefine - eyeliner w płynie








W poszukiwaniu nowego eyelinera natrafiłam na ten i bez namysłu wrzuciłam do koszyka. Lubię markę Maybelline szczególnie za ich tusze i kredki, a choć miałam kiedyś jej liner ( który notabene okazał się okropny i poleciał do kosza) to musiałam coś kupić, bo wybór w sklepie był  ograniczony.





Linerefine to dość dobry produkt, choć nie jest pozbawiony wad. Kolor czarny jest głęboki i nie blaknie w ciągu dnia, a cienkim pędzelkiem maluje się bez problemu zarówno grubsze jak i cienkie linie, ale ja jednak nie umiem wykonać nim klasycznej jaskółki i nie udaje mi się to z wieloma innymi eyelinerami :/



Liner szybko zasycha, nie ściera się, nie kruszy przez cały dzień. Jest trwały, choć nie wodoodporny. Jedyne zastrzeżenia mam do tego, że w czasie malowania muszę kilka razy maczać pędzelek w buteleczce, bo mam wrażenie, że aplikator nabiera za mało ( albo tylko mój egzemplarz tak ma?). W każdym razie widać to na  zdjęciu powyżej, w trakcie malowana aplikator by już suchy i kolor stał się mało intensywny.

Nie wiem, czy kupię go ponownie.

Cena: brak gramatury na opakowaniu / płaciłam ok. 7€

Dostępność : szafy Maybelline


A co Wy sądzicie o tym eyelinerze?

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Lolita Lempicka - Coral Flower






Ten uroczy flakonik trafił do mnie w ramach wymiany i bardzo się z tego powodu cieszę. Nie znałam go wcześniej, ale spis nut mówił mi, że to będzie coś dla mnie i tak właśnie jest. Poza tym zawsze interesują mnie zapachy Lolity Lempickiej.


Coral Flower to zapach uniwersalny. Typowo na dzień, bo jednak nie ma tak wielkiej projekcji jak Fioletowe Jabłuszko. Na mnie jest wyczuwalny początkowo dość intensywnie, ale po godzinie już trzyma się bliżej skóry, a po 5 godz słabnie. To niewiele, choć mam słabość do tego zapachu podoba mi się, a co więcej pasuje mi nie tylko na lato, ale też na chłodne, jesienne dni lub wczesną wiosną.

To zapach młodej, opalonej dziewczyny jeżdzącej na rolkach ulicami Miami Beach. Ubrana jest z jeansowe szorty i bluzeczkę na ramiączkach. Jest seksowna, ale nie wulgarna. Przyciąga spojrzenia facetów, ale nie wydaje się być nimi zainteresowana, choć mogłaby poflirtować.Kompozycja jest ciepła, trochę słodkawa. Dominuje zdecydowanie orchidea z kwiatem frangipani, a końcówka należy do piżma.



Mimo, że nie rzuca na kolana i nie powoduje szybszego bicia serca to jest dobrze skonstruowany. Lubię go nosić, choć tak jak ze wszystkimi zapachami nie codziennie, bo chcę każdego dnia pachnieć inaczej.


Jeśli szukacie zapachu na tę porę roku i nie macie ochoty na  typowe cytrusowe świeżaki ani na mdlące słodziaki to zachęcam do poznania Coral Flower!

Nuty zapachowe:

nuty głowy : grapefruit, bergamotka

nuty serca : orchidea, kwiat frangipani

nuty bazy : bursztyn, piżmo, drewno z morza


Ocena :  5 - ( za trwałość) / 5

Cena : 80ml / ok. 150zł

Dostępność: perfumerie online


Znacie ten zapach?

piątek, 10 kwietnia 2015

Eveline Cosmetics - SPA! Professional – Argan & Vanilla – balsam z peelingiem pod prysznic







Nie wiem ile jeszcze takich balsamów pod prysznic wypuści na rynek marka Eveline, ale nie widzę w tym sensu. Miałam kilka i każdy z nich był beznadziejny. W tym wypadku jest tak samo. Dla mnie to produkt typu zużyć, zapomnieć i nigdy nie wrócić.





Balsam ma barwę żółtą i wyraźnie widać w niej brązowe drobinki co dało mi nadzieję, że może będzie to mocny peeling, bo takie tylko preferuję. Tak nie jest. Nakładamy go oczywiście już po umyciu się żelem lub mydłem. Produkt  w ogóle się nie pieni. Trzeba go trzymać na skórze ok. 3 minuty co jest jak dla mnie mocno irytujące, bo nie da się tego wykonać bez zakręcenia wody, bo inaczej balsam się zmyje. Jednak udała mi się ta sztuka, choć nie mam się z czego cieszyć, bo ów balsam w ogóle nie wywiązuje się ani z roli balsamu ani peelingu. To niby 2w1, a nie robi kompletnie nic!

Efekt peelingu jest za słaby dla mnie, prawie w ogóle nic nie czuję, choć trochę te drobinki czuć. Druga sprawa to zupełny brak nawilżenia i wygładzenia. Moja skóra jest dokładnie taka sama w dotyku jak po umyciu samym żelem i potem i tak muszę ją czymś nasmarować, więc ten balsam w niczym mi życia nie ułatwia. Wprawdzie moja skóra nie jest wyuszona na wiór, ale w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, aby ten balsam ją nawilżał. Jako peeling i balsam to kompletna pomyłka!

No i na koniec zapach. Nie wiem czy producent nie czuje tego, że kosmetyki z tej serii śmierdzą ordynarnie chemią, bo z wanilią to nie ma nic wspólnego! Ja w każdym razie nie mogę tej woni znieść,a  jakby ktoś chciał jeszcze potem użyć balsamu lub masła z tej serii to chyba zwariuje. Ten zapach jest wprost okropny i dobrze tylko, że nie tak agresywny jak balsam z tej linii. 

W składzie mamy cuda typu : Boost Nutrice ProComplex, ekstrakt z miodu, wanilii, urea, kwas hialuronowy, masło shea, ekstrakt z dzikiej róży, cytryny, lukrecji, olej arganowy, ekstrakt z kakaowca, olej ze słodkich migdałów, sojowy, ekstrakt z aloesu i witaminę E. Marna to pociecha, bo działania tych składników w ogóle na skórze nie czuć. Dobrze chciaż, że nie dodano wszechobecnej parafiny...


Zbędny kosmetyk. Szkoda pieniędzy na coś co nic nie robi, a tylko zajmuje miejsce w łazience.


Ocena : 1 / 5

Cena: 200ml / ok. 15zł

Dostępność : Rossmann

Skład : Aqua, Glycerin, Polyethylene, Parfum, Cetyl Alcohol, Caprylic / Capric Triglyceride, Urea, Glycine Soja Oil, Sodium Polyacrylate, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amugdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Dimethicone, Hyaluronic Acid, Ceteareth-20, Propylene Glycol, Betaine, Juglans Regia Shell Powder, Citrus Lemon Fruit Extract, Mel Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Theobroma Cacao Extract, Tocopheryl Acetate, , Rosa Canina Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, DMDM Hydantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, CI 16255:1 , Lilial, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol





A Wy co sądzicie o tym produkcie?

środa, 8 kwietnia 2015

Delia - Coral - lakier do paznokci nr 168






Niepozorny, a naprawdę fajny lakier. Mam dwa odcienie w tym właśnie tę intensywną czerwień, która bardzo mi się podoba!

Lakier ma wyjątkowo dobrą konsystencję, nałożenie go zajmuje dosłownie chwilę i to bez ryzyka pobrudzenia. Jest tylko jedno ´´´ale´´´:  dwie warstwy to absolutny mus, bo jedna zostawia wyraźnie prześwity, a kolor nie jest intensywny. Po dwóch warstwach jest idealnie co widzicie na fotce powyżej :) . Czas schnięcia jest optymalny, napewno nie dłuższy niż u innych lakierów.

Trwałość u mnie to 4 dni, choć nawet wtedy odpryski nie były aż tak bardzo widoczne. Poza tym lakier ten daje się bardzo łatwo zmyć, schodzi praktycznie natychmiast po przyłożeniu płatka nasączonego zmywaczem.


Wad nie widzę.  Sprawdźcie lakiery z linii Coral, bo naprawdę warto!


Ocena : 5 / 5

Cena: 11ml / ok. 7zł

Dostępność : nie wiem, dostałam



Jak Wam się podoba ten kolor?

wtorek, 7 kwietnia 2015

L´Artisan Perfumeur - Coeur de Vetiver Sacre








W moim prywatnym rankingu to najlepsza wetiweria i jak dotąd żadna nie okazała się choć trochę do niej podobna. Coeur de Vetiver Sacre to mój kolejny perfumowa miłość i bardzo, ale to bardzo ubolewam nad tym, że ( ponoć) jest już wycofany. Dlaczego?!  Można go jeszcze kupić i będę musiała zaopatrzyć się w większą butelkę i to koniecznie!


Przede wszystkim to jest unisex i ja to potwierdzam, bo jeśli ktoś dany zapach opisuje, że pasuje do kobiet i mężczyzn to u mnie zwykle jest on typowo męski i nie mogę go nosić, a ta kompozycja jest tak pięknie skonstruowana, że leży na mnie wręcz idealnie i nie czuję się w niej tak jakbym podkradała perfumy własnemu mężowi. Jednocześnie ma on w sobie męski pierwiastek i z tego powodu nie polecam kupowania w ciemno (  także z powodu ceny).

Co tu mamy? Aromatyczną, świeżą, wręcz chrupiącą wetiwerię której zapach w połączeniu z dymną nutą czarnej herbaty, lekką słodyczą suszonych daktyli i kadzidła sprawia, że czuję się w tym zapachu wyjątkowo. Zwraca uwagę, napewno nikt nie pozostanie na niego obojętnym i przede wszystkim jest bardzo komplementogenny. Słyszałam, że najlepszy jest na lato aczkolwiek na mnie najpiękniej układa się jesienią.

Trwałość całodzienna. Czuję go na sobie nawet po prysznicu.

Jeli lubicie drzewno - aromatyczne zapachy to Coeur de Vetiver Sacre jest pozycją obowiązkową do przetestowania!

Nuty zapachowe :

bergamotka, pomarańcza, czarna herbata, pieprz, imbir, kolendra, szafran, daktyle, suszone owoce, kadzidło, osmantus, róża, irys, wanilia, vetiver, estragon, drzewo sandałowe, biały cedr, drzewo gwajakowe, bursztyn, bób tonka, labdanum, kastoreum, piżmo


Ocena : 6 / 5

Cena : 50ml / ok. 250zł

Dostępność : perfumerie online i stacjonarne


Znacie ten zapach?


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Maybelline - Express Manicure 3in1- odżywka diamentowa 3w1







W zasadzie nie narzekam na stan moich paznokci. Wprawdzie maluję je regularnie, ale raczej nie wpływa to na ich kondycję. Nie łamią mi się, nie są kruche. Mogłby być tylko trochę bardziej twarde.

Odżywek do paznokci nie kupuję, bo nie widzę takiej potrzeby, ale tę dostałam i rzecz jasna musiałam sprawdzić jak działa. Używałam jej sumiennie przez trochę ponad miesiąc nakładając w dni kiedy nie miałam na paznokciach lakieru, bo jako baza lub top coat ów odżywka się u mnie nie sprawdziła - wszystkie lakiery odpadały płatami już po jednym dniu.

Odżywka w buteleczce jest fioletowa, na paznokciach bezbarwna i nadaje im lekki połysk. Szybko schnie. Niestety nie wiem co jest tego przyczyną, że już po pierwszym użyciu strasznie zażółca mi płytkę paznokcia! Wygląda to tragicznie i w życiu nikomu bym się tak nie pokazała! Co dziwne, żółć schodzi kiedy przetrzę paznokcie zmywaczem, ale i tak z tego powodu nie mogę dłużej tego produktu używać. Zresztą miesiąc to i tak aż nadto jak dla mnie i to tylko w domowych warunkach. Z tego też powodu nie powiem, czy istotnie ów kosmetyk działa i czy utwardza, chroni przed rozdwajaniem i czy wzmacnia. Pojęcia nie mam czy u innych ta odżywka też tak się zachowuje, a jeśi nie to tym bardziej zachodzę w głowę co może być przyczyną tego, że moje paznokcie wyglądają po niej jakbym od lat paliła papierosy :/


Kosmetyk ląduje w koszu.


Ocena : 1 / 5

Cena : 10ml / ok. 15zł

Dostępność : w szafach Maybelline



Dajcie znać jak u Was sprawdza się tak odżywka!

piątek, 3 kwietnia 2015

Joko - Express Yourself Mascara - tusz pogrubiający




Po nieudanej przygodzie z paletą cieni z serii Express Yourself nawet nie chciałam sięgać po tę maskarę, bo w duchu przeczuwałam, że będzie to taki sam bubel. Myliłam się. tusz jest naprawdę dobry i wart polecenia!

Mimo tego, iż uważam, że jego opakowanie jest tandetna i wygląda ´´tanio´´ to i tak nie zwracam ten szczegół uwagi, bo dla mnie opakowanie nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Liczy się zawartość. Przeraziła mnie tylko na duża szczoteczka, bo nie lubię takich wielkich i puchatych, które mają takie włosie. Bałam się, że będzie ona źle rozczesywać rzęsy i tworzyć grudki. Jednak konsystencja jest tak dobra, że aplikacja nie przysparza żadnych kłopotów, tusz nie brudzi powiek, nie rozmazuje się i nie kruszy. Nie jest ani za rzadki ani zbyt gęsty,a czarny kolor jest głęboki.




Zaskoczyło mnie to, iż ów maskara rzeczywiście pogrubia i jakby zagęszcza rzęsy. Efekt może nie jest mega spektakularny, ale widać, że rzęsy zyskują na objętości,a  co więcej są też wydłużone ( choć jak i tak przed nałożeniem jakiegokolwiek tuszu sięgam najpierw po zalotkę). Po 2 warstwach da się osiągnąć efek sztucznych rzęs, a spojrzenie jest ładnie podkreślone. To taki uniwersalny kosmetyk, bo nadaje się i na codzień i na większe okazje i wtedy wystarczy dodać jedną warstwę więcej, a i tak nie ma przerysowanego efektu.

Jest trwały. Przynajmniej u mnie, a moje oczy lubią łzawić. Trwa dzielnie do wieczora, a potem zmywa się już za jednym dotknięciem płatka nasączonego jakimkolwiek produktem do demakijażu.













Dobry kosmetyk. Z przyjemnością go używam i zachęcam do wypróbowania!


Ocena : 5 / 5

Cena: 10ml / ok. 15zł

Dostępność : nie wiem, dostałam


Znacie ten tusz?

środa, 1 kwietnia 2015

Zużycia miesiąca - marzec 2015


W ubiegłym miesiącu było wyjątkowo skromnie z ubytkami, ale lepsze to niż nic :)










1. Fleur de Sante - Flower Power - żel pod prysznic o relaksującym zapachu fiołków

Najgorszy żel pod prysznic jaki kiedykolwiek trafił w moje ręce. Nie przesadzam. Nie miałam gorszego. Konsystencja to poprostu woda, bo żelem tego nazwać nie można. Leje się na wszystkie strony, trudno się tym w ogóle umyć, nawet za bardzo się nie pieni dlatego szybko wykończyłam butelkę. Poza tym ten zapach pseudo fiołków jest poprostu straszny. Sama chemia. Skórze na szczęście nic złego nie robi, choć skład jest beznadziejny. Nie polecam w żadnym wypadku.

Ocena : 0 ( nie ma żadnej zalety) / 5

Cena: 250ml / nie wiem, dostałam

Dostępność : nie wiem

2. Nivea - Baby - delikatny szampon nadający połysk

Bardzo dobry szampon i przede wszystkim łagodny zarówno dla niemowląt jak i starszych dzieci. Jest bezbarwny, dość gęsty i bardzo przyjemnie pachnie. Pieni się tyle ile potrzeba, dobrze myje i nie podrażnia. Włoski dobrze się po nim rozczesywały, nie było żadnych kołtunów. Czy nadaje połysk? Trudno powiedzieć, bo moje dzieci mają lśniące włoski :) Tak czy inaczej warto kupić nie tylko dla dziecka.

Ocena : 5 / 5

Cena : 200ml / ok. 8zł

Dostępność : Rossmann




3. Uroda - Melisa  - balsam do ciała

Pokazywany TU 

Nie zmieniam oceny. Dla mnie za słabo nawilża, no i opakowanie jest beznadziejne, bo nie widać ile zostało produktu, a potem trzeba je przecinać. Nie polecam.

4. Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris - Lirene - Emolient - odżywcze serum SOS

Mam problem jak ocenić ten produkt. Przede wszystkim to nie jest serum, a gęsty balsam i to z parafiną do czego producent przyznaje się na opakowaniu. Nie toleruję parafiny i mojej skóry ona nie nawilża. Nie uważam, że jest ona niezbędna w tym produkcie i śmiało możnaby ją zastąpić naturalnym olejem! Jak już wspomniałam konsystencja jest gęsta, a w połowie opakowania musiałam rozciąć tubę, bo już nie dało się nic wycisnąć. Lepiej sprawowałby się tu słoiczek. Kosmetyk pachnie bardzo subtelnie, ale ja tego zapachu nie lubię, bo kojarzy mi się z jednym z żeli pod prysznic tej marki bodajże wariant Sensitive, nie wiem czy jest on jeszcze dostępny. Używałam go podczas pierwszej ciąży i bardzo źle na ten aromat reagowałam. Ten balsam wg mnie pachnie tak samo tylko,  troszeczkę delikatniej.

Niestety w czasie, gdy moja skóra była wysuszona z powodu mrozów i ogrzewania kosmetyk kiepsko sobie radził. Skóra owszem była nawilżona, ale rano znów wołała o dawkę czegoś odżywczego. Szczególnie na udach była szorstka. Kiedy jednak mrozy ustały i stan mojej skóry się poprawił to i serum działa jakby lepiej, choć i tak nie nawilża ono jakoś rewelacyjnie i mam wątpliwości, czy mogę je polecić dla naprawdę wymagającej skóry. Plus, że nie jest tłuste, nie marze się, ale jednak czuć ten parafinowy film. Druga sprawa, że tuba jest mała i mnie starczyła na niecały miesiąc!  Nie wiem czy polecić. Można spróbować, choć żadna rewelacja to to nie jest.

Ocena : 3 - / 5

Cena: 150ml / ok. 25zł

Dostępność : Rossmann





5. Colgate - Maximum Priotection Caries plus Sugar Acid Neutralizer Junior

Pastę kupiłam przez przypadek. Nie przyjrzałam się opakowaniu i wrzuciłam do koszyka wariant dla dzieci,a  jako, że mój starszy synek nie używa past z fluorem to ja postanowiłam ów pastę przejąć. Moim zdaniem jest przeciętna. Niczym się nie wyróżnia spośród innych drogeryjnych past i szczerze mówiąc nie wierzę, że neutralizuje kwasy cukrowe lepiej niż inne. Jest gęsta, nawet bardzo. Dobrze się pieni i ma łagodny miętowy smak, ale słabo odświeża, bo już po chwili miałam wrażenie, że w ogóle nie myłam zębów :/ Nie kupię jej ponownie.

Ocena :  3 - / 5

Cena : 50 ml / ok. nie pamiętam, ale ok. 4 €

Dostępność : w Finlandii jest dostępna w każdyjm supermarkecie


6. Rimmel - The Max Volume Flash Mascara

Pokazywany TU

Miałam go bardzo długo i przez ten czas w ogóle nie zmienił konsystencji. Do końca dobrze się nim malowało. Uważam, że to dobry tusz, godny polecenia.


7. Eveline - Celebrities - eyeliner odcień czarny i brązowy

Świetny liner, którym maluje się wprost rewelacyjnie zarówno cienkie jak i grubsze kreski. Nie rozmazuje się, nie kruszy i nie podrażnia skóry powiek. Oba kolory są bardzo nasycone, szczególnie podoba mi się brąz. Niestety chyba miałam pecha, bo użyłam ich zaledwie 3 czy 4 razy i w opakowaniu już nic nie ma! Nie wiem jak to możliwe, ale nie da się już nimi malować. Myślę, że były poprostu źle przechowywane w sklepie, bo nie wiem jak to wytłumaczyć. Kupię je ponownie tym razem w innym miejscu, żeby się przekonać jak to z nimi jest dlatego nie wystawiam oceny.


W tym miesiącu nowy dom znalazł też flakon Paris Hilton Tease. Cieszę się z tego, bo męczyłam się z nim i nie byłabym w stanie zużyć do końca. To nie moje klimaty. Pokazywałam go  TU




A jak u Was z denkowaniem?