wtorek, 9 czerwca 2015

Revlon- Nearly Naked - podkład do twarzy







Ostatnim moim podkładem Revlona był powszechnie znany i lubiany Colorstay w wersjo do cery tłustej i mieszanej. Używałam go 2 lata po czym stwierdziłam, że nie potrzeba mi takiego krycia i co gorsza  na zdjęciach wyglądam nienaturalnie i to ostatecznie przekonało mnie o porzuceniu tego podkładu. Nie zamierzam już doń wracać. Lubię podkłady lekkoe, średnio lub mało kryjące, których na skórze nie czuć dlatego Nearly Naked to strzał w 10, choć musze przyznać, że całkowitym debeściakiem nie jest i widzę w nim kilka wad. Nie awansuje też do grona moich absolutnych faworytów.

Opakowanie: strasznie wkurzające, bo nie ma w nim pompki i podkład wręcz się wylewa! Trzeba bardzo uważać, żeby nie  rozlało się naraz całe opakowanie co wcale nie jest trudne. Nie wiem kto był taki ´´mądry´´ i pomyślał, że pompka tu nie jest potrzebna?! Wielgachny minus za to!


Odcień : mam 130 Shell Coquillage i jak widać ma on wyraźnie żółte tony. Dla mnie jest odpowiedni i idealnie dopasowany. 


Konsystencja i Zapach: podkład jest bezzapachowy i bardzo lejący i gdyby właśnie była tu pompka to aplikowałoby się go lepiej, a tak trzeba balansować z buteleczką i pochylać ją pod takim kątem, żeby wyleciało dokładnie tyle kosmetyku ile chcemy, choć mnie i tak zawsze wylewa się za dużo:/ Z samą aplikacją nie ma na szczęście kłopotu i możemy użyć do tego palców bądź pędzla ( ja akurat tu stawiam na palce). Podkład ma odpowiedni poślizg, nie jest w ogóle tłusty i do razu wtapia się w skórę bedąć na niej totalnie niewidocznym.

Działanie: kiedy zaczęłam przygodę z tym podkładem na dworze było jeszcze chłodno i moja cera nie przetłuszczała się prawie wcale. Obecnie jest cieplej ( choć dalej bez upałów) i po ok. 4 godzinach czuję, że przydałaby się poprawka. Twarz jest odczuwalnie tłusta i błyszcząca na całej powierzchni mimo użycia sypańca. Absorbetka załatwia jednak sprawę i wtedy mat pozostaje na cały dzień aczkolwiek nie wydaje mi się, aby była to dobra propozycja na lato właśnie dla cer, które tak jak moja lubią się wtedy błyszczeć. Fakt, że podkład jest wyjątkowo leciutki, nie czuć go na twarzy i jest niewidoczny nawet z bliska, ale trochę przeszkadza mi to, że nie ma żadnych właściwości matujących, czyli raczej polubią się z nim cery suche i normalne bez tendencji do przetłuszczania się.  Krycie jest bardzo niewielkie i trzeba to mieć na uwadze. To absolutnie nie jest propozycja dla kogoś kto regularnie miewa wypryski, ma widoczne zmiany na skórze, bo ten podkład tego nie zakryje. On ujednolica koloryt skóry, wygładza ją i sprawia, że wygląda wyjątkowo świeżo, promiennie i dziewczęco. Warto wspomnieć o dodatku filtra SPF20!

Jeśli chodzi i trwałość to nie mogę narzekać. Trzyma się dzielnie aż do demakijażu, a używany codziennie nie przyczynia się do powstawania zanieczyszczeń.

Podsumowując: warto go kupić jeśli chcecie lekkiego podkładu, nie macie skóry przetłuszczającej się i wyprysków i przymknięcie oko na okropne, niedopracowane opakowanie. To naprawdę Nearly Naked!

Ocena : 4 / 5

Cena: 30ml / ok. 40zł

Dostępność : nie wiem, dostałam



Używałyście już tego podkładu?

2 komentarze:

  1. Mam go i czeka na swój czas w wakacje. :) Pięknie wygląda na twarzy, bardzo naturalnie. Według mnie ma krycie lekkie z + do średniego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda wygląda bardzo naturalnie. Ogólnie to dobry podkład, ale strasznie mnie wkurza to opakowanie.

      Usuń