poniedziałek, 8 czerwca 2015

Thierry Mugler - La Rose Angel






Różana wersja Aniołka zainteresowała mnie tylko i wyłącznie dlatego, że liczyłam na ciepłe nuty czekolady z charakterystyczną muglerowską paczulą. Nie wiem czego się spodziewałam, bo przecież pierwotna wersja jak dotąd mi nie odpowiada, nie umiem jej nosić jest zbyt słodka i męcząca, ale za to uwielbiam jej flankiery. Po raz pierwszy próbowałam zaprzyjaźnić się z La Rose Angel w czasie ciąży, zimą i nie był to najmądrzejszy wybór, bo od razu mnie odrzucił i nawet rozmyślałam, czy by się z flakonem nie pożegnać, ale zadecydowałam, że dam sobie trochę czasu i ponownię testy za jakiś czas. No cóż zmieniło się tylko to, że już mnie od tego zapachu nie odrzuca, ale nie podoba się otoczeniu i sam początek jest poprostu straszny, bo czekolada z paczulą robią na mojej skórze mieszankę wybuchową, która ´´pachnie´´ jak nieumyte ciało po treningu i mokre ciuchy wrzucone do kosza na pranie, gdzie leżą już sobie od kilku dobrych dni.  Jak łatwo się domyślić to nie jest najpiękniejszy aromat, ale czekam dzielnie jakieś 30minut i nadchodzi zmiana : ciemna czekolada jest tą prawdziwą ciemną czekoladą, pachnie naturalnie głęboko i ciepło, a paczula już tak nie ´´daje po nosie´´ i nie jest tak agresywna i nieprzyjemna.



Co jednak z tytułową różą? Ano nie ma. Nic a nic. Nie czuję ani grama róży ani niczego innego. Różany Aniołek jest poprostu czekoladowo-paczulowy z tym, że napewno nie  ´´jadalny´´, nie powoduje ślinotoku i nosząc go nie czujemy się jakbyśmy wyszły z fabryki słodyczy. Jest on wytrawny i niestety, ale nie łatwy dla mnie w noszeniu, bo ten początek strasznie mi przeszkadza i muszę odczekać zanim gdzieś wyjdę, żeby nie straszyć ludzi ( i siebie!) zapachem potu:/ Co więcej zimą dla mnie kompletnie odpada, bo mam wtedy ochotę go zmyć, ale już wczesną wiosną jest odpowiedni.
Czasem chodzi mi po głowie myśl, żeby poprostu go oddać w dobre ręce, bo skoro nie zostaliśmy przyjaciółmi to po co się męczyć, ale myślę, że raz na jakiś czas nie zaszkodzi popachnieć czymś co nie znajduje się na liście moich perfumowych miłości. No i flakonik bardzo trudno już upolować, a jeśli są to cena jest dość wysoka co też niechęca mnie przed pozbyciem sie go ( może to nie brzmi logicznie, ale cóż...:)). Trwałość też mnie zaskoczyła, negatywnie. Po 4 godzinach już nic nie czuję ani ja ani otoczenie.

La Rose Angel i ja to nieudany związek. Miało być dobrze i szczęśliwie, a tymczasem żyjemy razem, ale jakby osobno.

Nuty zapachowe :

nuty głowy: kumaryna, różowy pieprz, bergamotka

nuty serca : śliwka, bułgarska róża

nuty bazy : wanilia, karmel, paczula, czekolada




Ocena : 3 / 5

Cena: 100ml / kupiłam w promocji za 100zł,obecnie ok. 250zł

Dostępność : aukcje



A jaką wersję Aniołka Wy lubicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz