piątek, 13 listopada 2015

Burberry-Women






Klasyka Burberry. Zapach powszechnie znany i bardzo lubiany. Określany jako szalenie kobiecy, ciepły, bezpieczny, zmysłowy. U mnie plasuję się wysoko na prywatnej liście perfumowych traum (razem z D&G The One). Męczący, drażniący i gdy go nosiłam źle się czułam, wszystko mnie denerwowało, nie potrafiłam się skupić. Winię za to duet, który zwykle omijam w zapachach, a mianowicie brzoskwinie z wanilią.Od tej mieszanki robi mi sie autentycznie niedobrze.


Pierwszy psik i odpadam. Dopadło mnie stado wściekłych brzoskwiń, ale już mało soczystych, raczej suchawych. Mam nawet wrażenie, że czuję nawet ich aksamitną, włochatą skórkę, aczkolwiek ogromu soków w nich już mało. Na dokładkę posypano je hojna ręką cukrem waniliowym, ziarenkami wanilii z tym, że jest to mało słodkie, wręcz suche. Kiedy zapach już osiądzie na skórze to rzeczywiście odnajduję w nim nieznośną brzoskwiniowo-waniliową słodycz, ale jakby pylistą, lekko pudrową co kompletnie mi nie odpowiada. Jeśli spodziewacie się, że Burberry jest podobne do The One to spieszę donieść, że nie jest tak. Owszem i tu i tu dominują te same składniki, ale w The One są one ulepkowate, syropowe jakby ktoś polał je chemcznym waniliowym syropem. Burberry natomiast nadmierną słodyczą nie razi, jest mniej gourmandowy.

Wkurzające brzoskwinie z wanilią prześladowały mnie na szczęście dość krótko, bo zaledwie 3 godz, ale i tak skutecznie mnie do siebie zniecheciły i cały ten czas dawały o sobie znać przy każdym ruchu. Nie polecam też używać tej kompozycji przy treningu, ja raz byłam taka ´´mądra´´ i rozbolała mnie od niego głowa zresztą to zapach do ciepłych sweterków, golfów, trenczu, a nie do sportowego stylu:D Nie popełniajcie tego błędu!

Ja się w ogóle nie zbyt lubię z kompozycjami Burberry, choć wyjątkiem jest tu cudny damski The Beat. Miałam kiedyś Touch for Women i uparcie sobie wmawiałam, że to zapach stworzony dla mnie, a tak nie było i ucieszyłam się niezmiernie kiedy wreszcie podjęłam słuszną decyzję o pozbyciu się go, ot taki niewygodny był na mojej półeczce, bo nie chciałam go już więcej używać.

Tak czy inaczej klasyczny Burberry sprawia, że mam dość. Nie potrafię go polubić i nawet nie chcę.


Nuty zapachowe:

nuty głowy: brzoskwinia, morela, gruszka, czarna porzeczka

nuty serca: jaśmin, drzewo sandałowe, cedr

nuty bazy: wanilia, piżmo, mech dębowy




Ocena: 1 / 5   ( dla mnie to zapachowa trauma)

Cena: 100ml / ok. 130zł

Dostępność: perfumerie online


A co Wy myślicie o Burberry Women?

3 komentarze:

  1. miałam kiedyś ich podróbę i nawet lubiłam ;d chętnie zapoznam się w drogerii z oryginałem, ciekawe czy mi się spodoba;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, że ponoć brzoskwini w składzie wg Burberry nie ma, a to dziwne, bo ja ją tak mocną czuję, że nie da się z niczym innym pomylić. Jeśli chcesz tańszą alternatywę to Fancy Love J. Simpson tak samo pachnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dzięki za podpowiedz, będę pamiętała, żeby sprawdzić obydwa zapachy ;)

      Usuń