poniedziałek, 21 grudnia 2015

May to be Cosmetics- Las Vegas Glam&Shine nr 611






Kolejny lakier May to be Cosmetics. Marki, którą odkryłam w małej, osiedlowej drogerii. Niestety tym razem nie trafiłam z kolorem, bo w sztucznym świetle sklepu ten szary wydawał się taki jak lubię, a w rzeczywistości jest dużo jaśniejszy, zbyt jasny jak dla mnie. Musiałam go połączyć z czernią Caffe Latte od Bell, choć i tak nie wygląda to jakoś oryginalnie. W dodatku ten  szary odcień jest najmniej trwały i ma gorszą konsystencję aniżeli pozostałe pokazywane przeze mnie lakiery tejże firmy co jest dość dziwne.

Pędzelek krótki i wygodny, ale malowanie już takie fajne nie było, bo lakier okazał się trochę za gęsty i mazał się, smużył. Jedna warstwa niby dawała intensywny kolor i pełne krycie, ale jednak te smugi było widać. Do aplikacji trzeba się przyłożyć. Czas schnięcia niby krótki, a w praktyce okazało się, że po 20min lakier nie strwardniał co poskutkowało nieestetycznym wgnieceniem i malowaniem od nowa. Kolejna niepsodzianka czekała mnie jednak na drugi dzień, bo oto lakier raczył odprysnąć, a że nie miałam możliwości go zmyć to szybko zamalowałam to co trzeba ( widzicie to na fotce) i zapomniałam o sprawie.

Minus i jednak daję za to, że ten odcień ma bardzo słaby połysk, a dwie pokazywane wcześniej czerwienie były tego zupełnym przeciwieństwem. Trwałość też nie zachwyca. 3 dni i do zmycia.

Żałuję, że go kupiłam i od tak bladych kolorów będę się już trzymać z daleka na zawsze.


Ocena: 2 - / 5

Cena: 10ml / płaciłam 8,50zł

Dostępność: osiedlowa drogeria


A czy Wy testowałyście już lakiery May to be Cosmetics?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz