piątek, 29 stycznia 2016

Estee Lauder - Beyond Paradise for men




Męska wersja Beyond Paradise jest mniej znana niż jej damski odpowiednik.Swój flakonik kupiłam kiedy był jeszcze na rynku, bo obecnie jest wycofany i już prawie nie do zdobycia. Uważam jednak, że nie ma czego żałować. Mimo, że mój mąż się tą kompozycją zachwycał,ja jestem innego zdania.

Patrząc na plakat reklamowy od razu widzimy, że jest to zapach świeży, morski, letni i tak w trzech słowach możnaby go opisać. Ja dodałabym też : banalny. Morski to może za dużo powiedziane, bo dominują tu kwiaty i owoce, chociaż długo zastanawiałam się co ja tu naprawdę czuję, ponieważ wszystko jest zblendowane tak, że czytając spis nut jedyne co mogę wyciągnąć to świeży, soczysty grapefruit, z hiacyntem i jaśminem-przyznacie, że nie są to składniki często spotykane w męskich pachnidłach?  Wyraźnie też wyczuwam obecność ogórka lub czegoś co go przypomina i to złudzenie sprawia, iż zapach nabiera właśnie nuty morskiego powietrza jakbyśmy surfowali po Oceanie.





Brak mi jednak w Beyond Paradise czegoś co by ten zapach wyróżniało spośród innych letnich ( bo nie wyobrażam sobie używać go w inne pory roku) zapachów. Jest pospolity i kompletnie niczym nie przyciąga  i tak będę się upierać i marudzić  mimo, że nie ma tu typowej cytrynki i wody morskiej obecnej w 70% męskich pachnideł i co by nie mówić Beyond Paradise powinno się poznać, choć szukać z obłędem w oczach i płacić obecnie wygórowane cenę raczej nie.

Flakonik mimo, że na zdjęciu prezentuje się ciekawie to na żywo nie robi wrażenia. Ot zwykła flaszka w kolorze zielono-niebiesko-malinowym. Parametry także przeciętne. Po ok. 4 godz. zapach wyraźnie słabnie, aby niespodziewanie ucichnąć. Czuć go przez pierwszą godzinę dość mocno, a potem już jedynie blisko skóry.

50ml wykończone i cieszę się z tego, bo mogłam wreszcie kupić dla męża lepszy zapach:)


Nuty zapachowe:

nuty głowy: kwiat pomarańczy, hiacynt, grapefruit, bergamotka

nuty serca: gardenia, orchidea, jaśmin, wiciokrzew

nuty bazy: hibiskus, śliwa, bursztyn




Ocena: 3 / 5

Cena: 50ml / kupiłam za ok. 30€

Dostępność: obecnie jedynie na aukcjach


Znacie ten zapach?

środa, 27 stycznia 2016

Lactacyd - Fresh - odświeżający żel do higieny intymnej






Dawno temu używałam zwykłej wersji Lactacydu, chwaliłam ją, ale testowałam też inne kosmetyki tego typu. Po długim czasie znów miałam okazję go używać jednak tym razem w wersji Fresh z dodatkiem kwasu mlekowego i kompleksu deo-active. Wiem, że Lactacyd zbiera zarówno pozytywne jak i bardzo negatywne opinie aczkolwiek ja nie mogę na niego narzekać, a zwykłym mydłem czy nawet mydłem specjalnie przeznaczonym do higieny intymnej myć się nie mogę, bo podrażnienia nie dałyby mi żyć. Jednocześnie jednak gdyby nie jeden szczegół to ten żel poleciłabym wszystkim tym, które Lactacyd znają i lubią, ale coś nie daje mi tu spokoju...


Opakowanie: poręczna butelka z pompką, choć mogłaby być przezroczysta,a  nie biała.

Zapach i Konsystencja: dość rzadki, bezbarwny ni to żel ni płyn o ładnym, subtelnym zapachu, choć wolałabym, aby nie było go w ogóle, bo substancja zapachowa jest tu całkowicie zbędna, a podwyższa ryzyko ewentualnych podrażnień.



Działanie:  nie mogę zrozumieć po co producent zdecydował się na dodanie mentolu do żelu przeznaczonego w tak wrażliwe rejony ciała i zanim przeczytałam o tym  na opakowaniu mocno się zdziwiłam dlaczego czuję się conajmniej dziwnie. To nie jest może duży dyskomfort czy intensywne uczucie chłodzenia, aczkolwiek jest odczuwalne i jeśli jesteście wrażliwcami bądź nie tolerujecie mentolu w kosmetykach do ciała to uważajcie. Podejrzewam, że to ów mentol jest tu tym kompleksem deo-activ i to on ma dawać długotrwałą świeżość. Tak jest w rzeczywistości, chociaż polemizowałabym z tym, jakoby ta świeżość była odczuwalna cały dzień, bo według mnie jest tak samo jak po innych żelach. Wiadomo jednak, że zależy od wielu innych czynników. Ja w każdym razie nie narzekam, bo i stosuję ten żel tak często jak potrzebuję.

Żel pieni się dobrze i mnie w ogóle nie podrażnił, nie przesuszył ani nie zaszkodził w jakikolwiek sposób. Jednakże nie podoba mi się właśnie to uczucie mentolowej świeżości i myślę, że nie bardzo to pasuje do takiego kosmetyku. Ja w każdym razie nie kupiłabym go ponownie i zalecam ostrożność szczególnie w czasie ciąży gdzie o podrażnienia i infekcje najłatwiej.Polecam jeśli chcecie spróbować czegoś innego.

Ocena: 4 / 5

Cena: 200ml / ok. 12zł

Dostępność: m.in Rossmann


Stosowałyście już ten żel?

wtorek, 26 stycznia 2016

L´biotica-Biovax-Caviar-intensywnie regenerująca maseczka do włosów




Znam maski Biovax, a w zasadzie tę do włosów blond, a że blondu już nie noszę to i ta maska i niepotrzebna. Z kolei kawiorową maskę dostałam w dobrym momencie, bo podczas pobytu w Polsce i to był najlepszy czas na jej przetestowanie z racji tego, że wtedy były bardzo wysuszone.

Jest to maska niby dla wszystkich rodzajów włosów, ale spotkałam się z informacjąmi, że jednak dla suchych i zniszczonych. Osobiście uważam, że można śmiało jej używać z wyjątkiem jeśli mamy bardzo przetłuszczające się włosy. Nie nazwałabym jej intensywnie regenerującą, ponieważ u mnie spisywała się jak lepsza odżywka i tak też jej potem używałam. Normalnie powinno się ją trzymać ok. 15min najlepiej pod czepkiem. Sprawdzałam to kilkakrotnie i efekty mnie nie powaliły, ale o tym poniżej:


Opakowanie: mały, czarny słoiczek. W zasadzie nie mam się do czego przyczepić, choć wydajnością nie grzeszy.

Zapach i Konsystencja: beżowy krem o konsystencji budyniu z zatopionymi czarnymi kuleczkami ( to pewnie ten kawior) o bardzo przyjemnym, dość mocnym aromacie przypominającym perfumy. Aromat jednak słabo trzymał się moich włosów. Nakłada się bez problemów, nie spływa.





Działanie: maskę używałam raz w tygodniu po umyciu głęboko oczyszczającym szamponem i zostawiając ją na 15min. Po wysuszeniu ( zarówno suszarką jak i naturalnie) włosy były przede wszystkim sypkie, gładkie ( nie mylcie z wygładzonymi), miękkie i przyjemne w dotyku. Nie odnotowałam jednak jakiegoś głębokiego nawilżenia ani super odżywienia, regeneracji, a na to bardzo liczyłam.Owszem maska nawilża, ale nie jest to powalający efekt.

Postanowiłam wtedy stosować maske jako odżywkę co drugi dzień tj. po każdym myciu włosów zostawiając ją na włosach przez ok. 2 min. Moim zdaniem różnicy w wyglądzie włosów nie ma. Włosy także były sypkie i gładkie i w zasadzie to wszystko. To nie jest żaden cud dla włosów i byłabym ostrożna w poleceniu jej komuś kto ma naprawdę kopę siana na głowie i włosy krzyczą o nawilżenie. Myślę, że dużo lepiej sprawdzi się jako produkt do włosów od normalne po LEKKO suche i koloryzowane.

Szału nie ma. Nie skaczę z radości, że oto znalazłam tania, polską maskę do włosów rozwiązująca wszystkie włosowe problemy. To jednak wciąż dobry produkt, który polecam szczególnie jeśli zamierzacie kupić też szampon z tej samej serii. Pamiętajcie, że każdy ma inny rodzaj włosów, więc dla Was ten kosmetyk może być wybawieniem. Ja szukam dalej ´´maskowego´´ ulubieńca.


Ocena: 4 - / 5

Cena: 125ml / dostałam

Dostępność: Rossmann

A co Wy sądzicie o tej maseczce?

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Joko-Virtual- Street Fashion- lakier do paznokci z winylem nr 73 Wild Orchid







W drogerii zauważyłam koszyczek z lakierami, które w większości występowały w lubianych przeze mnie ciemnych odcieniach, a że kosztowały dokładnie złotówkę ( tak to nie żart!) wzięłam dwa kolory, bo nie wiedziałam czy będzie to lakierowy bubel mimo, że to Joko. nr 73 Wild Orchid to bardzo ciemne bordo, z daleka wygląda jak czarny. Bardzo mi się podoba, choć możecie sądzić,  że nie ma w tym kolorze nic zachwycającego, ale i oprócz cudnej barwy kosmetyk ma same zalety!

Pędzelek dość krótki, lekko spłaszczony. Konsystencja ani nie za rzadka ani zbyt gęsta, a OGROMNYM plusem jest to, iż lakier nakłada się bardzo szybko i w przeciwieństwie do innych tak ciemnych kolorów trudno sobie nim pomazać skórki i ´´wyjechać´´ poza paznokieć. Jedna warstwa ogólnie by wystraczyła, bo i wtedy mamy intensywny kolor aczkolwiek ja zawsze wolę dołożyć drugą, bo lakier i tak schnie szybko i zaryzykowałabym malowanie nim przed wyjściem.

Zaskoczyła mnie też trwałość. Obawiałam się, że bordo odprysknie już następnego dnia szczególnie, że często myję ręce, a tu proszę- 5 dni spokojnie wytrzymał, potem już zaczynały pojawiać się starcia.  Ze zmyciem nie ma problemów i co ważne lakier nie rozmazuje się i nie brudzi palców co też niestety jest dość powszechne dla ciemnych lakierów.

Całość wypada na wysokim poziomie i jeśli tylko uda Wam się gdzieś znaleść lakiery z linii Street Fashion to nie zastanawiajcie się tylko bierzcie!


Ocena: 5+ / 5

Cena:10ml/ kupiłam za 1zł

Dostępność: kupiony w osiedlowej drogerii



Znacie lakiery z tej linii? Jak Wam się podoba ten kolor?

piątek, 22 stycznia 2016

Isana- krem do ciała z masłem shea i kakao







Pewnie znacie ten krem. Rossmann oferuje jeszcze wersję oliwkową, którą kiedyś używałam, ale wiadomo-nie mam do nich na codzień dostępu, więc ucieszyłam się, kiedy mogłam wypróbować masło shea i kakao. Wielkie opakowanie i niska cena zachęcają do zakupy i jak najbardziej jest to produkt wart kupna.


Opakowanie: wielki, półlitrowy słoiczek zabezpieczony folją jest nieporęczny, bo kosmetyku nalano do końca i na początku trzeba uważać, aby przypadkowo nic nie wylać. Oczywiście takie opakowanie wyklucza branie tego kremu w podróż, ale ja jestem z tych, którzy nigdy nie biorą żadnego nawilżacza ze sobą tylko kupują na miejscu na wakacjach, więc to dla mnie nie problem.

Zapach i Konsystencja: rzeczywiście jest to krem, dość rzadki, ale nie totalnie lejący. Trochę marze się na skórze w trakcie aplikacji jednak piękny, ciepły aromat słodkiego kakao sprawia, że używanie tego kremu po wieczornej kąpieli ( nie polecam rano, bo aromat ´´pokłóci´´ się z perfumami)  jest niezwykle relaksujące. Zapach jest mocny, przechodzi na piżamę z tym, że nie czuję w nim żadnej drażniącej chemii, a to ogromny plus! Polecam jednak przed zakupem zorientować się jak ten krem pachnie ( nie mam tu na myśli odwijania zabezpieczającej folii w sklepie!!), bo nie wszystkim ów zapach się spodoba. Polubią go fanki, słodkich, spożywczych woni.

Działanie:  Oj przydałby mi się teraz ten krem, bo u mnie mróz sięga prawie 30 stopni, kaloryfery grzeją jak szalone, a skóra całego ciała jest sucha jak pergamin. Jednak kiedy używałam go latem i jesienią również rewelacyjnie spełniał swą powinność mocno nawilżając i odżywiając.

Tak, trochę trwa zanim się wchłonie i nie polecam przesadzać z nakładaną ilością, ale z drugiej strony krem nie jest bardzo ciężki i tłusty. Myślę, że spodoba się tym z Was,które tak jak ja latem mają skórę normalną i mogą smarować się co drugi dzień, a zimą narzekają na bardzo przesuszony naskórek i swędzenie. Według mnie produkt Isany ma same plusy i strasznie żałuję, że w Finlandii nie ma Rossmana, bo wtedy ten krem miałby zapewnione stałe miejsce w mojej łazience.

Ocena: 5+/5

Cena: 500ml / ok. 10zł

Dostępność: Rossmann


A czy Wy też jesteście zadowolone z tego kremu?

środa, 20 stycznia 2016

Joanna - Seria Hialuronowa-szampon ultranawilżający ułatwiający rozczesywanie





Mała, osiedlowa drogeria do której wstępowałam bardzo często będąc na spacerze w czasie mojego niedawnego pobytu w Polsce zaskakiwała mnie co chwila. Znajdowałam tam kosmetyki, których próżno było szukać w sieciowych drogeriach, choć jeszcze wybór nie był tak duży jakbym sobie tego życzyła. Mam jednak nadzieję, że takie małe drogeryjki przetrwają i nie zostaną ´´zjedzone´´ przez Rossmany, Natury itp. Wracając jednak do tematu: szukałam szamponu nawilżającego. Koniecznie nawilżającego do włosów suchych. Uprzejma, choć chyba trochę nieśmiała, młoda ekspedientka zaproponowała mi dwa, mówiąc, że klientki są zadowolone z hialuronowej Joanny. Hmm... Joanny to ja nie lubię. Jej szampony nigdy mi nie służyły, ale że cena była śmiesznie niska to pomyślałam, że zaryzykuję. Czy było warto?  Zdecydowanie uważam, że nie jest to produkt do suchych włosów, a do normalnych do codziennego użytku i mimo, że ja zwykle takie mam to jak wcześniej wspominałam polska woda okrutnie obeszła sięnie tylko z moją twarzą, ale i z włosami robiąc z nich istne siano.
Przechodząc do konkretów:



Opakowanie: 200ml to trochę mało, szczególnie jeśli szamponu używają dwie osoby. Myślę, że spokojnie możnaby dodać te 100ml więcej.

Zapach i Konsystencja: niezbyt gęsty, perłowy ( dla mnie to wada, wolę zdecydowanie bezbarwne szampony) o zapachu, który mi nie pasuje. Nie pachnie niczym , a chemią z jakąś dziwaczną nutą. Drażnił mnie za każdym razem, dobrze chociaż, że nie jest intensywny. Pieni się mocno.






Działanie: w trakcie mycia szampon plątął moje długie włosy, a chyba tak nie miało być skoro powinien także ułatwiać rozczesywanie?! Nie będę zgadywać czy sam by tego dokonał ( wątpię), bo logicznym jest, że zawsze po umyciu należy wmasować odżywkę do włosów i to ona najlepiej radzi sobie z zmiękczaniem i ułatwia rozczesywanie. Solo ten szampon jedynie usuwa zanieczyszczenia, sebum itp. Włosy po nim nie są jakoś wyczuwalnie nawilżone. Poprostu normalne. Dlatego jeszcze raz powtórzę : nie sięgajcie po niego jeśli Wasze pukle przypominają suche patyki, są łamliwe i błagają o odżywienie. On napewno im nie pomoże.

Nie wiem czy w ofercie jest odżywka z tej samej linii, ale jeśli jest to warto ją przetestować razem z tym szamponem, bo on sam ani nie jest ultranawilżający ani nie ułatwia rozczesywania. To zwykły drogeryjny szampon, idealny dla kogoś kto nie chce wydawać dużej kwoty na kosmetyk do mycia włosów i nie ma żadnych kłopotów ze stanem czupryny. Moje włosy były po nim sypkie, choć puszyły się i trudniej było mi je ułożyć. Na całe szczęście nie obciąża, więc można po niego często sięgać. Na koniec taka mała uwaga: kwas hialuronowy mógłby znaleźć się wyżej w składzie, a i producent powinien pomyśleć o dodaniu olejków co by wzmocniło efekt nawilżający.

Średniak. Nie polecam ani kompletnie nie odradzam. Według mnie typowy przedstawiciel szamponów Joanna.


Ocena: 3 - / 5

Cena: 200ml / zapłaciłam 5,50zł

Dostępność: kupiony w małej drogerii


Znacie produkty z Serii Hialuronowej?

wtorek, 19 stycznia 2016

Ziaja - Maziajki- mydła do kąpieli Guma Balonowa i Bąbelkowa Cola





Wspominałam  nie raz, że lubię naszą Ziaję, a serię Maziajki szczególnie, choć Ziajkę również. Te mydła kupiłam dla mojego starszego synka, który uwielbia myć się w pachnących żelach i zawsze zachwyca się danym zapachem:) Kiedyś już miałam te mydła, wiem, że jest jeszcze jedna wersja zapachowa Wiśniowy Lizak, ale póki co nigdzie jej nie widziałam, nawet w firmowym sklepie. Mydła można używać od 3 roku życia, ale są na tyle delikatne, że Młodszemu także nie zaszkodziły kiedy zastosowałam je jako płyn do kąpieli, gdy skończył mi się ten przeznaczony dla niemowląt. Oczywiście była to sytuacja awaryjna, ale mydełka w ogóle nie wysuszyły skóry ani jej nie podrażniły. Była to jednak jednorazowe użycie.  Niemniej to bardzo dobrej jakości żele zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych i jeśli lubujecie się w intensywnie pachnących kosmetykach do mycia to gorąco je polecam!


Opakowanie: duża, przezroczysta butelka, która może i mogłaby mieć pompkę, ale zastrzask w niczym nie przeszkadza i zawartość można wykorzystać do samego końca.

Zapach i Konsystencja: Guma Balonowa ma intensywnie pomarańczowy kolor i mocny zapach... gumy balonowej, który jest niezwykle przyjemny i przypomina mi dzieciństwo kiedy to kupowało się w kiosku za grosze balonówy i żuło nawet jak straciły smak:D. Z kolei Bąbelkowa Cola ma kolor i zapach tego popularnego napoju. Obydwa aromaty czuć jeszcze po umyciu, choć skóry nie trzymają się zbyt mocno. Konsystencja natomiast jest średnio gęsta, można nawet powiedzieć, że lekko lejąca, ale nie wodnista. Piany wielkiej nie daje, ale nie jest to dla mnie minus.


Działanie: jak już wspomniałam to łagodny kosmetyk do codziennego użycia, który umili kąpiel/ prysznic nie tylko najmłodszym ( sama go podbierałam:)). Nie wysusza skóry, nie podrażnia i jeśli nie skarżycie się na nadmierną jej suchość to śmiało obejdziecie się potem bez balsamu.

Uważam, że te mydła są świetne, a ich niska cena i szeroka dostępność sprawia, że to moje ulubione kosmetyki do mycia!


Ocena: 6 / 5

Cena: 400ml / ok. 6zł

Dostępność: w marketach, drogeriach, praktycznie wszędzie


Lubicie Maziajki?

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Bioderma- Sebium Global-krem przeciwtrądzikowy do twarzy




Moja cera tak naprawdę nie jest wcale mocno przetłuszczająca się i nawet latem nie sprawia mi problemów, więc zwykle kremy matujące nie są mi niezbędne, ale kiedy ostatnio byłam w Polsce i lato tam dało się we znaki, bo ponad 30 parę stopni to przecież niemiłosnierny upał, wtedy coś zaczęło się dziać z moją skórą. Stała się tłusta na całej powierzchni oraz znacznie częściej pojawiały się wypryski, które nie chciały szybko znikać, a ponadto pojawiły się podskórne zaskórniki. Nie wiedziałam co robić. W pierwszej kolejności chciałam coś co zmatowi mi twarz i sprawi,że podkład przestanie spływać, więc w aptece poprosiłam panią o sprawdzony Effeclar Mat jednak ona zasypała mnie próbkami Sebium Global mówiąc żebym spróbowała, bo jest porównywany do Effeclaru, a maja go teraz w niższej cenie. Pierwsze testy rzeczywiście wypadły całkiem pomyślnie, więc nie czekając długo pobiegłam do apteki i wyszłam stamtąd z pełnowymiarową tubką Sebium Global. Okazało się jednak, że mogłam się wstrzymać, bo ten krem jednak wcale nie jest rewelacyjny i nie ustępuje matującej propozycji od La Roche Posay.Nie żałuję, że go kupiłam, ponieważ przynajmniej wiem jak działa i nie zamierzam nabywać go ponownie. Nie polecam go też dla osób, które walczą z trądzikiem i cierpią z powodu zatkanych porów. Odradzam także jeśli interesuje Was coś więcej niż mocne matowienie. Tubę skończyłam 2 miesiące temu i od razu poszłam po Effeclar Mat, bo jednak muszę go mieć w awaryjnych sytuacjach.

Przeczytajcie jak oceniam Sebium Global:

Opakowanie: płaska tuba z zakrętką ( lepsza była by taka na zatrzask), w dodatku  30ml to trochę mało, śmiało mogło być standardowe 50!


Zapach i Konsystencja: uważam, że to bardziej nietłusta emulsja aniżeli krem. Dość rzadka o delikatnym zapachu, który niby nie drażni, choć nadzywczjany też nie jest. Nie pachnie niczym konkretnym.






Działanie: To przede wszystkim krem matujący i tę funkcję spełnia bardzo dobrze, porównywalnie do Effeclar Mat. Twarz nawet w ogromny upał, gdzie żar lał się z nieba pozostała matowa na całej swej powierzchni To ogromny plus. Niestety jedyny. Krem zostawia nieznośną pudrową powłokę , która mnie akurat bardzo przeszkadzała, a jak już wspominałam przy recenzji Effeclaru on takich rzeczy nie robi. Druga sprawa to wysuszenie. Zdażało się, że w dni gdy nie było gorąco moja cera ( normalna) odczuwała brak nawilżenia, ściągnięcie i musiałam poratować się nawilżaczem. Jeszcze raz wspomnę, że Effeclar nie wysusza.

Jeśli chodzi o działanie przeciwtrądzikowe to w ogóle niczego takiego nie zauważyłam. Krem w żaden sposób nie przeciwdziałał powstawaniu wyprysków, nie leczył już tych które się pojawiły. Na zaskórniki także nie miał żadnego wpływu, a to wszystko obiecuje producent. Szkoda. Zależało mi na tym bardzo, ponieważ wypryski miałam już tak duże, że czasem trudno mi je było ukryć pod makijażem i nie chciały się szybko goić. Najdziwniejsze jest jednak to, że wraz z powrotem do domu wszystko to minęło jak ręką odjał! Powietrze? Woda? Zanieczyszczenie? Nie mam pojęcia, ale dobrze, że ten problem już mam z głowy.

Czy polecam Sebium Global? I tak i nie. Tak, jeśli szukacie wyłącznie matującego kremu pod makijaż i nie przejmujecie się, że skóra może być przesuszona. Darujcie sobie zakup jeśli zależy Wam na pozbyciu się niedoskonałości i to Wasz główny cel.

Ocena: 3 - / 5

Cena: 30ml / płaciłam 45zł

Dostępność: apteki


A jak Wy oceniacie Sebium Global?

środa, 13 stycznia 2016

Ziaja - Kiełki pszenicy-szampon intensywnie nawilżający do włosów suchych






Wspominałam, że polska woda fatalnie obeszła się z moimi włosami i za każdym razem pukle były suche. Moja Mama używa tylko nawilżających szamponów i choć sama ma włosy gęste i puszyste to także dość suche i dlatego poprosiła o zakup intensywnie nawilżającego szamponu od Ziaji, bo i tak miałam iść do ich sklepu firmowego. Na początku pomyślałam, że lepszy byłyby szampon ze słonecznikiem tej marki zamknięty w brązowej butelce, ale pani w salonie namawiała mnie na zakup wyżej opisywanego, który wg jej słów jest dużo lepszy. Miałam nadzieję, że ten kosmetyk rzeczywiście wraz z maską do włosów poradzi sobie z przesuszeniem,ale tak się nie stało. Natomiast moja Rodzicielka jest z niego zadowolona, więc jak widać dużo zależy od rodzaju, długości włosów i osobistych preferencji.

Opakowanie: duża, biała butelka, która jednak mogłaby być bardziej przezroczysta i posiadać pompkę.


Zapach i Konsystencja: bezbarwny, dość lejący szmapon o delikatny, przyjemnym zapachu. Warto jednak wylać na dłoń więcej produktu szczególnie jeśli tak jak ja macie długie włosy, bowiem szampon nie daje dużej piany.





Działanie: Nie mogę się zgodzić jakoby był to szmapon INTENSYWNIE nawilżający. Nie czułam fali nawilżenia, włosy były dokładnie takie same jak wcześniej. Duży minus za plątanie włosów w czasie mycia, bo potrzeba dobrej odżywki/maski, aby potem nie było problemu z rozczesaniem. Szampon też nie wygładza włosów, nie zmiękcza ich. Poprostu oczyszcza i nic poza tym. Wiem, że to główna rola szamponu -usunąć resztki sebum, produktów do stylizacji itp.,ale jednak przydałoby się też coś więcej, jakaś pielęgnacja. Tymczasem tu tego nie zaobserwowałam.

To najzwyklejszy w świecie szampon i napewno nie dla zmaltretowanych, wymagających włosów, które błagają o dawkę nawilżenia. Zwyklak, po którego możemy sięgnąć nawet codziennie bez obawy o obciążenie. Żałuję, że jednak nie skusiłam się na szampon Ziaji z serii Masło Kakaowe, może ten byłby lepszy?

Ocena : 3 / 5

Cena: 400ml/ ok. 8zł

Dostępność: markety,. drogerie, sklepy firmowe


Używałyście tego szamponu?

wtorek, 12 stycznia 2016

Kneipp- olejek do masażu Ylang Ylang







Olejki do ciała mają u mnie zapewnione stałe miejsce w łazience, a używam ich do pielęgnacji skóry brzucha ( po dwóch porodach w tym jednej cesarce, gdzie blizna jest duża i pionowa nie można sobie odpuścić ) oraz biustu, który jest duży, ale ma się zupełnie dobrze. Jednak zwykłe balsamy bardzo słabo nawilżają mi te rejony ciała i olejki to dla mnie wybawienie. Oczywiście chodzi mi tu o te całkowicie naturalne, bo po suchych czy tych, które naturalnych składników mają w sobie tyle co kot napłakał moja skóra jest sucha, szorstka , podrażniona i swędząca.

Kiedy skończył mi się olej Alterry zapragnęłam zmiany co jest dość logiczne po wykończeniu entego opakowania tego samego produktu. Udałam się więc do Natury i tam natrafiłam na promocję dwóch olejków Kneipp Kwiat Migdała i właśnie Ylang Ylang. Miałam już BIO olejek tej marki,więc wiedziałam czego się spodziewać i wzięłam z półki Ylang Ylang sama nie wiem dlaczego, bo przecież unikam tego składnika np. w perfumach, jego aromat jest dla mnie zbyt drażniący. Nie rozczarowałam się. To doskonały produkt i świetny zamiennik rossmanowego olejku Alterra.


Opakowanie: szklana butelka, która jest bardzo poręczna. Odpowiada mi to, że nie ma pompki.

Zapach i Konsystencja: żółty olejek, średnio tłusty o subtelnym zapachu kwiatów ylang ylang, który absolutnie nie bije w nos, nie dusi i nie jest natarczywy. Z tego względu śmiało można go używać o każdej porze dnia, nie kłoci się też z perfumami.

Działanie: olejek ma w składzie olej słonecznikowy, ze słodkich migdałów i jojoba, a także oczywiście olejek eteryczny kwiatu ylang ylang. Wchłanie się dość, choć to też zależy ile będziemy go na siebie wylewać. Ja z tym nie przesadzam, więc po krótkim masażu mogę się już ubrać i piżama ( stosuję olejek tylko wieczorem) nie była pobrudzona. Olejek sprawia, że nawet największe przesuszenie znikna, a skóra biustu i brzucha jest bardzo wygładzona, nawilżona, elastyczna i pięknie pachnie. Czy trzeba czegoś więcej? Takie olejki działają tysiąc razy lepiej niż najdroższe kremy i sera do biustu i po porodzie. Uwierzcie na słowo:)

Jeśli jeszcze będę miała możliwość to kupię pozostałe olejki Kneipp. Gorąco Was zachęcam do masowania się tylko naturalnymi olejkami!


Ocena: 6 / 5

Cena: 100ml / kupiłam za 11zł

Dostępność : kupiony w Naturze



Znacie produkty Kneipp? Lubicie naturalne olejki ?


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Receptury Agafii- miękki ziołowy balsam do włosów farbowanych i zniszczonych





Wchodząc na stronę Skarby Syberii chciałam wypróbować dosłownie wszystko,a  przekonywały mnie do tego składy produktów no i niskie ceny. Zdecydowałam jednak kupić tylko szampon ( o którym opowiem w innym poście) oraz tę odżywkę / balsam,ponieważ jest ona do włosów farbowanych, a powróciłam do ciemnowiśniowego koloru, który najbardziej mi pasuje i wprawia w zachwyt każdego :).  Mam jednak niemały dylemat, bo tak naprawdę to nie wiem co o tej odżywce sądzić. Nie działa tak jak wiele podobnych produktów i chyba moje długie włosy jej nie lubią. W każdym razie zaprzestałam jej używania kiedy za każdym razem w trakcie jej spłukiwania wypadało mi dość dużo włosów!


Opakowanie: kwestia gustu. Nieprzezroczysta, plastikowa butla z zakrętką i zbyt dużym otworem. Trzeba uważać, aby nie wylać zbyt dużo.

Zapach i Konsystencja: żółta, średnio gęsta o dość miłym zapachu, który nie trzyma się włosów.





Działanie: no właśnie. Z tym jest gorzej. Odżywka moich włosów nie zmiękczała w ogóle i co najgorsze nic a nic nie pomagała w rozczesaniu, a to dla mnie cecha obowiązkowa, aby po odżywce pukle łatwo dały się rozczesać, a tymczasem nawet mój Tangle Teezer miał z tym problem, porobiły się kołtuny.

Kolejna sprawa to to, iż włosom brak było lekkości, sypkości. Owszem lśniły same z siebie, bo i ten kolor odbija światło jak lustro aczkolwiek to napewno nie było to samo jak po innych odżywkach. Tak, wiem, że brak tu silikonów i chemii i pewnie stąd ten efekt dlatego  przekonałam się,że moje włosy niekoniecznie lubią się z szamponami i odżywkami o perfekcyjnych składach i w przeciwieństwie do mnie lubią silikony w rozsądnej dawce.

Ochrony koloru nie będe oceniać, bo trzyma się świetnie i odświeżam go odpowiednimi produktami. Natomiast właściwości pielęgnacyjne tego balsamu są dla mnie nikłe i nie wybaczę tego, że za każdym razem znajdowałam wszędzie pełno włosów co jest u mnie niespotykane. Dla mnie dobry produkt nie ma prawa tego robić!

Nie powinnam się zrażać marką, po wypróbowaniu dopiero drugiego jej produktu, tym bardziej, że np. proszek do zębów jest bardzo w porządku niemniej kolejny zakup środka do włosów Agafii stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Ocena: 2 - / 5

Cena: 350ml / ok. 20zł

Dostępność: skarbysyberii.pl


A jak u Was spisuje się ten balsam? 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

o podróży, lotnisku i blogu rzeczy kilka


Witajcie w Nowym Roku!



Wczoraj późnym wieczorem wróciłam do Finlandii po półrocznym pobycie w Polsce. Oczywiście nie obyło się bez ekscesów i za to bardzo NIE dziękuję pracownikom lotniska w Balicach, którzy zawsze ´´umilają´´ mi podróż i mają wywalone na to, że się podróżuje z dziećmi, które nie są przecież dorosłymi i zwracanie się do nich jak do żołnierza jest bardzo nie na miejscu. Zresztą to już nie pierwszy raz kiedy widzę kompletny brak kultury ze strony Panów i Pań celników. Ja wiem, że wykonują swoją pracę i szanuję to, bo także chce latać bezpiecznie, ale odzywanie się do pasażerów i małych dzieci tak jak wczoraj w Balicach miało to miejsce, a ponadto przeszukiwanie malca, który wystraszony pobiegł za mamą, przechodzącą przez bramkę, która zabrzęczała, krzyk pani celniczki, że ´´przecież ona jasno mówiła, że dziecko ma poczekać´´ ( nie, nie mówiła),  uważam za niedopuszczalne! Nie podróżowałam po raz pierwszy. Byłam na wielu lotniskach, ale tylko w Balicach ciągle stykam się z chamskimi celnikami co skutecznie odstrasza mnie od tego portu lotniczego i sprawia, że stresuję się za każdym razem kiedy mam stamtąd lecieć. Słowem jestem bardzo zdegustowana. Wiem, że to tylko moja opinia i pewnie ktoś powie, że uwielbia latać z Balic i ma same miłe doświadczenia. Cieszy mnie to, bo to sprawia,że trafia na  celników, którzy są ludźmi i życzę sobie, abym wreszcie i ja mogła tam natknąć się na podobną obsługę. Niestety ja ze swojej strony nie wystawiam temu lotnisku dobrej oceny, bo było wczoraj jeszcze kilka innych rzeczy, które skutecznie zepsuły mi humor, a nigdzie indziej mnie nie spotkały. 

Nie lubię porównywać, nie lubię stwierdzeń, że w Polsce  znów coś jest źle, ale niestety tu się to sprawdza. Dla mnie jako pasażera i mamy lotnisko Kraków Balice i jego obsługa jest na niskim poziomie. Rozumiem, że kontrola musi być i w pełni to rozumiem, ale można podejść do rodzica i dziecka w inny sposób, bo dla mnie wczoraj było to skandaliczne.Tyle mojego marudzienia:)

Ogarniam się powoli i znów posty będą się pojawiać regularnie myślę, że to kwestia paru dni. Mam Wam wiele rzeczy do pokazania i do podzielenia się moją opinią. Będzie dużo zapachów, kolorówki, pielęgnacji czyli tak jak zawsze.

Trzymajcie się ciepło ( u mnie śnieg i -16)  i piszcie jakie macie zdanie o  Balicach albo o innych lotniskach!