piątek, 19 lutego 2016

Beyonce - Heat





Założę sie, że większość z Was zna ten zapach, bo jest dosłownie wszędzie zarówno w perfumeriach jak i zwykłych drogeriach i marketach,a dodatkowo w Stanach również od dawna bije rekordy popularności,ale co się dziwić skoro Bey jest traktowana tam jako ikona muzyki i diwa. Dla mnie nie jest ona ani jakoś wybitnie utalentowana i nie zachwycam się nią pod żadnym względem. Nie słucham jej muzyki, nie interesuje mnie ona i uważam, że jej popularność to sukces speców od PR zresztą tak jak w przypadku większości dzisiejszych ´´gwiazd´´.  Nie jest to jednak recenzja osoby Beyonce Knowles, a jej debiutanckiego zapachu Heat wydanego przez Coty 6 lat temu. Doczekał się on kilku flankierów i choć niestety bardzo chciałam to tylko Wild Orchid jako tako jest w porządku, bo reszta... szkoda gadać. Pierwowzró także zalicza się do pierwszej piątki mojej prywatnej listy celebryckich pachnideł, których szczerze nie znoszę.





Popatrzcie na plakat reklamowy. Jak wyobrażałyście sobie Heat przed poznaniem nut zapachowych i zanim trafił na półki sklepowe? Ja sądziłam, że będzie to kwiatowa kompozycja z wanilią i słodszym akcentem może w postaci czekolady?  Może celebrycki Angel  ( wiem, wiem poniosła mnie fantazja). Tymczasem mamy´´ twór´´ ( wybaczcie, ale ja naprawdę nie mogę tego inaczej nazwać), który przede wszystkim strasznie wkurza mnie swą syntetycznością. Rozumiem,że takie perfumy nie są robione ze składników najwyższej jakości, ale dlaczego np. u Britney nie czuję chemii, nawet u Katy Perry nie, a w Heat i jego flankierach dosłownie kopie mnie ona w twarz?! Chociaż u Heat Rush jest pod tym względem dużo gorzej...

Beyonce wspominała, że Heat jest zapachem seksownym, zmysłowym, bardzo kobiecym,a dopełniać ma tego flakon w jej ulubionym kolorze. Co więcej zapewniła, że zawsze nadzoruje prace nad swoim kompozycjami. Reklama, gdzie uwodzi nas w kusej mini z wielkim dekoltem ( dla kogo to seksowne, bo dla mnie tanie i wulgarne) była ponoć zakazana w kilku krajach.Nie będę tego komentować. Mnie w każdym razie ten reklamowy klip się nie spodobał i wcale nie myślę, że jest jakoś bardzo prowokujący.

Przechodząc jednak do najważniejszego,a  mianowicie do zapachu to jest słodko. Bardzo słodko. Potwornie słodko. To podobna słodycz jaką serowuje nam Kylie Minogue w Sweet Darling tyle tylko, że u Beyonce chemiczne landryny przeplatają się z mega słodkimi owocami, których za nic w świecie nie mogę rozpoznać. Być może jest to brzoskwinia, jednak napewno nie świeża, a z puszki razem z syropem. Jakieś kwiaty?, pyszne makaroniki ? -  to wszystko sprawia wrażenie jakby panowie Dir i Gillotin wrzucili nuty zapachowe do blendera i zmiksowali na papkę dolewając jeszcze jakiegoś sztucznego syropu. Ta słodycz jest inna niż w Fantasy i nie mogę tych dwóch kompozycji porównywać.

Faktem natomiast jest, że dzień spędzony w oparach Heat nie zaliczam do udanych. Męcząca, ulepna słodycz tak bardzo mnie drażniła, że marzyłam, aby wreszcie to paskudztwo z siebie zmyć. Na szczęście po ok. 3 godzinach sam się ulotnił. Wiem, że wiele osób chwali jego parametry aczkolwiek na mnie trzymał się słabo z czego bardzo się cieszę. Nie daję rady takim oblepiaczom od których można się nabawić bólu głowy. Ani to seksowne czy kobiece, a przecież ja lubię od czasu do czasu popachnieć jakimś słodziakiem!. Tak, ale napewno nie Heat.

Propozycja dla zagorzałych fanek wokalistki, jej kusych wdzianek, hasełek o nie traktowaniu kobiet jak obiekt seksualny (podczas, gdy Beyonce   nosi się na scenie i w teledyskach prawie nago) i dla tych z Was, które poprostu lubią pachnieć słodko. Ja podziekuję.


Nuty zapachowe

nuty głowy: waniliowa orchidea, magnolia, neroli, brzoskwinia

nuty serca: migdałowe makaroniki, wiciokrzew, kremowe piżmo

nuty bazy: sekwoja, bób tonka, ambra


Ocena : 0 ( nie znajduję plusów) / 5

Cena: 100ml /ceny są różne, ale widziałam nawet za 50zł

Dostępność : markety, perfumerie stacjonarne, online, drogerie



A co Wy myślicie o Heat?

6 komentarzy:

  1. Miałam go na skórze ze trzy razy. Za pierwszym razem było 'wow' potem stwierdziłam, że to jednak słodycz nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja testowałam dwa razy globalnie w różne pory roku i za każdym razem była porażka.

      Usuń
  2. też mi nie przypadły do gustu. niby lubię słodkie ulepki, ale tu po powąchaniu zrobiło mi się niedobrze. na szczęście miałam tylko próbkę. Heat Kissed wypada trochę lepiej, ale jak dla mnie jest to ciągle nic ciekawego, płaskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heat Kissed to też dla mnie tragedia, ale chyba najgorszy z całej serii Heat jest Heat Rush.

      Usuń
    2. Rush nie znam, ale przy okazji sprawdzę, żeby mieć rozeznanie ;)

      Usuń
    3. Heat Rish pachnie dokładnie jak CThru Golden Touch, więc jak powąchasz tego ostatnego to będziesz wiedziała wszystko. Ja w każdym razie serdecznie nie polecam.

      Usuń