wtorek, 2 lutego 2016

Natura Siberica- szampon do włosów słabych i zniszczonych z efektem laminowania





Nie mogłam sobie odmówić kupna tego szamponu szczególnie, że zainteresował mnie ten efekt laminowania, który ma polegać na tym, że szampon pokrywa włosy warstwą ochronną i przez to pielęgnuje i chroni kolor włosów farbowanych i rozjaśnionych. Oprócz tego brak tu parabenów, SLS, SLES,PEG, glikoli i olei mineralnych, a dodatkową funckcją ma być także prostowanie włosów, regeneracja i ułatwienie rozczesania. Nie do końca jestem jednak zadowolona i już wiem, że był to mój ostatni zakup tego szamponu. Moje włosy go nie polubiły.

Opakowanie: nieprzezroczysta butelka z korkiem na ´´klik´´.  Podoba mi się jej design, ale uważam, że producent umieścił zbyt dużo napisów.

Zapach i Konsystencja: dość rzadki ( ale nie wodnity) w kolorze owoców maliny moroszki i podobnym zapachu z kosmetyczną nutą. Pieni się dość słabo, więc myłam włosy dwa razy i musiałam go zawsze dokładać.






Działanie: szampon przede wszystkim strasznie plątał mi moje długie włosy już w trakcie mycia i potrzebowałam naprawde dobrej odżywki zmiękczającej,a  potem także sprayu ułatwiającego rozczesywanie, bo inaczej nawet Tangle Teezer wysiadał. Wielkm, ogromnym minusem było także to, iż w czasie mycia włosy wypadały mi i było tego dość dużo co normalnie w ogóle mi się nie zdaża i zaczęłam się wtedy zastanawiać czy wszystko z nimi w porządku, ale jako, że po innym szamponie tego nie było, więc uznałam, że to wina tego. I tak rzeczywiście było, ponieważ szampon ten nie zawiera silikonów, a moje włosy jednak je lubią i po wielu naturalnych szamponach są niesamowicie splątane i wypadają w czasie mycia.

Czy zaobserwowałam efekt prostowania? Po części tak. Kiedy pozwolę włosom wysuszyć się naturalnie wtedy są mocno falowane i mam fryzurę ala beach look, a z tym szamponem fale było słabe, w większości włosy były proste i nie chciały się kręcić były jednak nieco napuszone. Po wysuszeniu suszarką niestety dalej były trochę zbyt puszyste aczkolwiek istotnie całość była o wiele bardziej gładka niż zazwyczaj, trudno je było zakręcić lokówką, loki się nie trzymały. Generalnie mogę uznać, że obietnica prostowania zostaje spełniona, bo chyba nikt nie łudzi się, że po szamponie włosy staną się gładkie i proste jak po wizycie w salonie.

Nawilżenie i odżywienie jest przeciętne i dla włosów suchych ( a moje wtedy takie były) nie było to wystarczające. Treściwa odżywka jest tu niezbędna. Myślę też, że jest to raczej kosmetyk dla włosów normalnych aniżeli suchych i zniszczonych, napewno nie też do wypadających, bo może jeszcze pogorszyć sytuację. Czy chronił kolor? Nie zauważyłam różnicy, ponieważ stosuję cały arsenał produktów odświeżających i pielęgnujących mój wiśniowy kolor.

Mam mieszane uczucia względem tego produktu. Nie wybaczam plątania i wypadania włosów, ciężko mi je było także ułożyć, bo w czasie dnia także zaczynały się plątać, powstawały kołtuny, a chyba wiecie jaki to koszmar stać w łazience przez dobre kilka minut próbując rozprawić się z poplątanymi włosami tak, żeby szczotka ich nie powyrywała?  Dlatego nie mogę całkowicie polecić tego szamponu, bo jest ryzyko, że zrobi z Waszymi puklami to samo co z moimi.

Testujcie ostrożnie!



Ocena: 2 / 5

Cena: 400ml / ok. 20zł

Dostępność: TU


A jak u Was sprawdzał się ten szampon? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz