środa, 15 czerwca 2016

L´oreal-Sublime Mousse nr 660 Cherry Bikini







Moim naturalnym kolorem jest średni miodowy blond, który nosiłam jeszcze do zeszłych wakacji, ale stwierdziłam, że naprawdę źle się w nim już czuję i wyglądam jakoś tak´´ blado´´. Postanowiłam powrócić do wiśniowej czerwieni, którą z dumą nosiłam w czasach nastoletnich i później, więc wybrałam się do mojej ulubionej fryzjerki w Polsce, która wyczarowała mi wprost olśniewający kolor. Po ok.3 miesiącach ( tak długo się utrzymywał przy myciu 2 razy dziennie) widac już było odrost, a że wtedy wciąż byłam na etapie poszukiwania tu dobrego fryzjera ( to naprawdę nie jest takie proste, bo większość tutejszych fryzjerów albo boi się w ogóle robić cokolwiek z długimi włosami albo robi to źle) to postanowiłam rozejrzeć się za dobrą, trwałą farbą w takim samym lub podobnym odcieniu. Warunek był jeden : musi być w piance, bo ja kompletnie nie radzę sobie z nakładaniem zwykłej farby w domu.

Jedyną farbą w piance jaką tu znalazłam była znana mi wcześniej ( miałam krótki epizod z ciemnym brązem, ale to odcień nie dla mnie) Sublime Mousse w kolorze Cherry Bikini, który z tego co wiem nie jest dostępny w Polsce, a i tu widuję go jedynie w 2 hipermarketach i zawsze biorę dwa opakowania na zapas, bo farba jest świetna! Obecnie mam już tu swój salon, który wypróbowałam i będę chodzić na farbowanie kiedy końcówki i grzywka będą prosić o podcięcie, ale jeśli nie będzie takiej potrzeby to będę stosować Sublime Mousse. Dla mnie to farba idealna.

Opakowanie:  w kartoniku mamy buteleczkę z pompką do której przelewamy zawartość mniejszej butelki oznaczonej nr 2, czyli kolor i mieszamy, ale delikatnie, nie powinno się gwałtownie wstrząsać. Dodatkowo para rękawiczek oraz mała buteleczka odżywki 40ml, która mocno odżywia włosy i może je trochę obciążyć dlatego polecam nie przesadzać z ilością i częstotliwością użycia. Ja stosuję ją jako maskę raz w tygodniu i to w zupełności wystarczy.

Kolor : Cherry Bikini to intensywna wiśniowa czerwień. Dla mnie idealna w dodatku bardzo mi pasuje i wiele osób mówi mi, że w takim kolorze wyglądam obłędnie. Zgadzam się z tym :) Dodatkowo ten odcień nie wygląda sztucznie jak peruka jednak nie zalecam farbowania nim jeśli macie blond lub bardzo jasny kolor, bo nie będzie to wyglądało ładnie. Ja używam go już na włosy farbowane na praktycznie identyczny kolor.






Zapach i Konstysystencja: czytałam, że wiele dziewczyn twierdzi, że pianki Sublime Mousse nie śmierdzą, a wręcz mają przyjemny zapach. No nie wiem, może polskie wersje tak mają, ale moja ma typowy aromat farby do włosów, chociaż nie wali on prosto w nos i można to wytrzymać. Farba jest w postaci bardzo puszystej pianki, którą nakłada się wygodnie nawet przy długich włosach, ale jednak warto poprosić kogoś o pomoc. Mnie pomagał mąż, bo inaczej miałabym problem z równomiernym nałożeniem szczególnie z tyłu głowy.

Działanie : Po bardzo, bardzo dokładnym nałożeniu na nieumyte, suche włosy farbę zostawiłam na pół godziny ( naprawdę nie ma potrzeby i nie powinno się wydłużać tego czasu!) po czym zmyłam aż woda przestała być czerwona. Następnie wmasowałam dołączony balsam , spłukałam po 2 minutach i wysuszyłam. Efekt? Cudowny, wyjątkowo lśniący intensywny kolor wiśniowej czerwieni, który dodatkowo pięknie odbijał światło. Nie mogłam się napatrzeć na swoje włosy! W dotyku również były miękkie,w ogóle nie przesuszone i co najważniejsze : nie wypadały, a spotkałam się z opiniami, że te farby to powodują. Oczywiście jest to kwestia indywidualna, ale u mnie zdecydowanie taki negatywne działanie nie wystąpiło. Włosy mają się bardzo dobrze.

Odrost zaczął pojawiać się po ok. 2 miesiącach i wtedy był już dość widoczny. Tego się spodziewalam i w ogóle nie uważam, że to wada, bo tak to jest z tego typu kolorami, że nie trzymają się za długo nawet przy wspomaganiu tonerami, specjalnymi szamponami i podobnymi cudami.Jednak kolor do końca był intensywny i nie wyblakł.

Dla mnie to najlepsza farba dostępna w sklepach i będę ją kupować tak długo jak będzie dostępna. Jestem szczęśliwa, że trafiłam na ten produkt, choć z farbowania w salonie nie zamierzam rezygnować. Polecam z pełnym przekonaniem jeśli lubicie takie kolory i chcecie poeksperymentować, a dodatkowo tak jak ja nie macie wprawy i nie lubicie nakładać tradycyjnej farby w domu.

Ocena : 6 / 5

Cena: w Finlandii ta farba kosztuje ok. 12€

Dostępność : Cherry Bikini jest u mnie dostępny tylko w dwóch sklepach, a inne odcienie łatwiej dostać


Używałyście farb Sublime Mousse?

4 komentarze:

  1. Wow jakie piękne i długie włosy!!! Ciekawy ten Twój odcień. Nie znam tych farb L'Oreal, jak będę w sklepie to ich poszukam, może mają jakiś fajny blond ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie dziekuję:) Akurat takie mam włosy bez suszenia, poprostu pozostawione same sobie i taką fryzurę często noszę, ale prostuję je tak raz w tygodniu i wtedy oczywiście są trochę dłuższe. Blondy mają i to całkiem fajne, polecam spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię takie naturalne włosy ;) sama też często takie noszę.

      Usuń
  3. Bo tak jest chyba najprościej i nie trzeba spędzać rano dużo czasu na ułożenie fryzury. Ja tylko w domu je spinam klamrą, bo wybitnie przeszkadzają no i w nocy zaplatam w luźny warkocz, bo łatwo je przygnieść, pociągnąć itp :) A w ogóle to zrezygnowałam z suszarki ( grzywkę tylko suszę, bo inaczej wygląda fatalnie) i od czasu do czasu spryskam sprayem z solą morską lub wgniotę żel żeby skręt był większy.

    OdpowiedzUsuń