piątek, 10 czerwca 2016

Nina Ricci - Ricci Ricci







Zawartość tego kokardkowego flakonika ( który w ogóle mi się nie podoba) poznałam w czasie ostatniej ciąży, czyli troszeczkę ponad rok temu. Z miejsca mnie odrzuciło.Było słodko do przesady, ulepnie i ilekrość poczułam Ricci Ricci wzmagały się moje ciążowe mdłości. Zresztą ja wtedy miałam ogólną awersję do wszystkiego co słodkie i nie mogłam ścierpieć nawet widoku czekolady. Po ciąży zupełnie o tym zapachu zapomniałam i w zasadzie chyba nawet bałam się ponownie po niego sięgnąć, bo o ile lubię od czasu do czasu zapodać sobie jakiegoś gourmandowca to nie może on być tzw. oblepiaczem zębów, choć wyłamują się z tego tylko zapachy Britney i kilka innych. Generalnie jednak nie może być sztucznie.

Wracając jednak do Ricci Ricci, no właśnie wracając, bo powróciłam do nich  niedawno i od razu okazało sie, że to ciążowe hormony wmówiły mi tę nadmierną słodkość, bo nawet, gdy sugerować się tylko spisem nut to nic ze słodkości tu nie ma. Dla mnie ta kompozycja jest jednak kwaśno- słodka . Wstęp to dużo cytrynowego soku i ogólnie cytryny ( mimo,że powinna być bergamotka) oraz kwaśny, chrupiący rabarbar, a że go nie lubię to i tu mi nie odpowiada. Dalej być może są jakieś kwiaty, choć ciężko mi je uchwycić, tak samo z paczulą. Niemrawy sandałowiec błąka się w bazie i to w sumie tyle. W dodatku całość w ogóle się nie rozwija i od razu jest na mnie bliskoskórna i beznadziejnie nietrwała ( 3 godz!) i koniec.









Patrzę na plakat i reklamę z Jessicą Stam i zastanawiam sie o co chodzi. To prawda, że kompozycja jest dziewczęca ( chyba bardziej nastolatkowa), lekko flirciarska i w zasadzie całkiem przyjemna, gdyby nie fakt, że nie ma w sobie nic oryginalnego co by nie pojawiło się ileś tam razy wcześniej. Śmiało też mogłaby być wydana z podpisem jakieś celebrytki. Jest ładnie, bezpiecznie i myślę, że idealnie na prezent dla kogoś kto lubi pachnieć słodko, ale nie aż za słodko. Szkoda tylko tej trwałości i projekcji :/

Mnie jednak Ricci Ricci nie podoba się i to nie ze względu na oklepany charakter, bo też nie chcę codziennie pachnieć niszą, dymami, skórą itd. Ja poprostu starałam się znaleźć tu coś to by wyróżniało ten zapach, sprawiało, że często bym po niego sięgała i to się nie udało. Łatwy do zapomnienia przyjemniaczek na wiosnę i lato bez dorabiania mu etykietki uwodzicielskiego eliksiru dla niegrzecznych kocic.


Nuty zapachowe:

nuty głowy: rabarbar, bergamotka, 

nuty serca : bieluń, tuberoza, róża

nuty bazy: drzewo sandałowe, paczula


Ocena: 3 / 5

Cena: 80ml / ok. 200zł

Dostępność: perfumerie online i stacjonarne


A jakie Wy macie zdanie o tej kompozycji?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz