poniedziałek, 25 lipca 2016

Pierre Rene - Professional lakier do paznokci nr 286 Lemon








Ostatnio zachwycił mnie mleczny błękit od Pierre Rene TU, a teraz przyszła pora na wypróbowanie koloru, który nie jest do końca mój, ale o tej porze roku kiedy pogoda jest tak wspaniała jak teraz lubię mieć kolorowy manicure. Jestem jednak w szoku jak lakiery z tej samej firmy, z tej samej serii mogą się tak bardzo różnić! Nr 286 Lemon to całkowita porażka  i wydaje mi się, że w fazie produkcji coś poszło nie tak, bo nawet najtańsze kioskowe lakiery nie są takie złe jak ten!

Opakowanie: standardowo. Buteleczka w ksztacie´´ kopniętego´´ prostopadłościanu o poj. 11ml . Pędzelek jest lekko wydłużony i płaski.

Zapach i Konsystencja: zapach wiadomo jaki jest natomiast konsystencja mogłaby być trochę bardziej gęsta, bo lakier lubi rozlewać się po płytce paznokci w trakcie malowania i trzeba uważać.

Kolor: jest dokładnie cytrynowy. Mnie przypomina przepyszną tartę cytrynową i wygląda bardzo ładnie nawet na nieopalonych dłoniach.




Działanie: niestety dalej jest tylko gorzej, bo lakier po pierwszej warstwie robi niesamowite smugi i prześwity i trzeba dokładnie nałożyć drugą,aby to zakryć, choć czasem i to nie pomaga i potrzebna jest trzecia warstwa. Na szczęście ze schnęciem nie ma problemów. Kiedy już uda nam się tak pomalować paznokcie, żeby efekt był zadowalający to nie nacieszymy się długo pieknym manicure. Dlaczego? Z powodu tragicznej trwałości. Naprawdę rzadko się zdaża, żeby jakiś lakier kilka godzin po pomalowaniu  (gdzie nie było styczności z żadnymi detergentami, nie otwierałam niczego za pomocą paznokci i nie robiłam niczego co by mogło mu zaszkodzić) dosłownie odpadał płatami! Ten sympatyczny cytrynek nie wytrzymał nawet pół dnia. Jako, że nie mogłam sobie pozwolić na użycie zmywacza, bo akurat wtedy nie miałam jak, a w torebce miałam buteleczkę tego lakieru to zamalowałam ubytki i myślałam, że będę mieć spokój, tym bardziej, że tak strasznie to nie wyglądało i od biedy dałoby się z tym wytrzymać do powrotu do domu. Błąd. Nie ważne ile razy bym poprawiała, lakier ciągle odpadał. Nie, nie ścierał się, a właśnie odpadał płatami. Dużymi. Na wszystkich paznokciach. Nie dało się już dłużej tego ukryć. Dla mnie to absolutnie niedopuszczalne i sprawia, że ten kosmetyk  oceniam jako bubel.

Co z tego, że kolor jest fajny, wakacyjny kiedy trzeba mieć naprawdę duże pokłady cierpliwości i nie wkurzyć się, że ponosimy go zaledwie kilka godzin. To nie dla mnie. Ląduje w koszu.

Ocena : 1 ( za kolor ) / 5

Cena: 11ml / ok. 13zł

Dostępność : dostałam


A jak Wam podoba się ten kolor? Znacie lakiery Pierrre Rene?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz