piątek, 1 lipca 2016

Zużycia miesiąca-czerwiec 2016



Koniec miesiąca  ( to już?!) i kolejne całkiem satysfakcjonujące denko. Oby tak dalej!






1. Pat&Rub-orzeźwiający balsam do rąk

Zużyty, bo data ważności goniła i w porę się zorientowałam. Mimo, że lubię kosmetyki tej marki to z tego kremu nie jestem zadowolona. Opakowanie jest poręczne, zaopatrzone w pompkę typu airless, a z boku opakowania widać ubytek. Krem jest dośc gęsty o mocnym aromacie cytrusów bez krzty chemii, sa tu rzeczywiście pomarańcze z grapefruitami, dodatkowo w składzie mamy olej słonecznikowy, masło awokado, ekstrakt z cytryny, masło z oliwek, kwas hialuronowy, wit E.

Ja mam obecnie BARDZO BARDZO wrażliwe dłonie, które swędzą, pieką i robi się  na nich czerwona wysypka kiedy tylko użyję niezbyt delikatnego mydła, szamponu, a nawet kremu do rąk i nie rozstaję się z aptecznym kremem Dermalex, który mi to wszystko pięknie łagodzi. Niestety balsam do rąk P&R podrażniał moją delikatną skórę dłoni, która reagowała na niego poprostu źle i ciągle swędziała.

Zdaje sobie sprawę, że jestem przypadkiem ekstremalnym i innym ten krem napewno krzywdy nie zrobi Ja w każdym razie nie mogę  używać żadnych drogeryjnych mazideł do rąk, Jeśli chodzi o nawilżenie to też cudów nie było. Potrzebuję bardzo mocnego nawilżenia, odżywienia i regeneracji, a tu tego nie dostałam. Ręce były gładkie do pierwszego mycia, a krem nałożony wieczorem sprawiał, że budziłam się rano i drapałam jak szalona:/  Cieszę się, że go jakoś zmęczyłam.

Nie odradzam, bo myślę, że zda egzamin jeśli nie macie tak wrażliwych dłoni jak ja.

Poj. 100ml

Ocena: 2 - / 5


2. L´Angelica- Denti Sensibili-pasta do zębów nadwrażliwych


Testuję każdą pastę na moją nadwrażliwość, którą kolejny dentysta określił jako w ´´normie´´ i nie ma co leczyć. No nie wiem. Póki co ta pasta jest bardzo przeciętna i napewno więcej u mnie nie zagości.

Nie zauważyłam, że ma fluor, a on u mnie pogarsza problem i zęby są wtedy jeszcze bardziej wrażliwe. Tu nie było tak źle, ale w czasie używana 2-3 razy dziennie charakterystyczny, ostry ból przy jedzeniu zimnych potraw nie minął ani nie zrobił się ani trochę mniejszy.

Pasta ma bladoróżowy odcień i jest miętowa, choć ta mięta nie jest bardzo mocna, ot taka dla kogoś kto woli jej łagodniejszą formę. Świeżość po umyciu mogłaby jednak trwać dłużej.

Generalnie zwykła pasta, niczym się nie wyróżniająca tyle tylko, że z napisem BIO.

Poj. 75ml

Ocena: 2 / 5


3.Coty-  Eau de  Gaga 001- perfumowany żel pod prysznic

Zestaw perfumy + żel pod prysznic znalazłam w koszu z przecenami w jednym z marketów za wyjątkowo dobrą cenę, a że lubię ten zapach Gagi to nie wahałam sie ani chwili. Żel równiez jest śwetny.

Bezbarwny, dobrze pieniący się żel pachnie tak samo jak perfumy, czyli fiołkiem z limonką w otoczeniu delikatnej skórzano-drzewnej bazy. To świeża kompozycja, ale nie typowy świeżak -cytrusiak. Z powodzeniem można go podsunąć swojemu facetowi, bo to unisex i nie wychyla się w żadną stronę. Nie jest ani bardzo męski ani totalnie kobiecy i to mi sie podoba.

Żel nie podrażnia ani nie wysusza skóry, a mycie nim w otoczeniu tego pięknego aromatu było prawdziwą przyjemnością. Szkoda tylko, że 75ml skończyło sie tak szybko!

Warto wypróbować i przekonać się, że drugi zapach tej wokalistki jest o wiele, wiele lepszy niż poprzedni Fame.

Poj. 75ml

Ocena: 5 / 5


4. Pat&Rub- Face-wodna mgiełka różana do twarzy i ciała

Kosmetyk dla mnie w zasadzie zbędny, bo nie używam mgiełek do ciała i twarzy, wolę toniki, micele, a w czasie upałów jeśli już są nie do wytrzymania to sięgam po wodę termalną w sprayu najlepiej z La Roche lub Vichy.

Ta mgiełka w zasadzie kurzyła się na półce w łazience i postanowiłam szybko ją zużyć zanim minie data ważności. Co można o niej powiedzieć? To woda o zapachu różanym ( naturalnym), którą stosowałam psikając na twarz po jej umyciu a przed nałożeniem kremu. Efektów prawie nie zauważyłam tzn. tak cera była odświeżona i to tyle. Nie było ani nawilżenia ani oczyszczenia. Ot psikadło, które niekoniecznie trzeba mieć. Gadżet.

Ocena: 3 / 5

Poj. 100ml



5. Douglas- XSmall-łagodny dwufazowy płyn do demakijażu oczu

 Bardz dobry produkt, który koniecznie trzeba przetestować! W zasadzie trochę się go obawiałam, bo nie jestem przekonana do kosmetyków produkowanych specjalnie dla sieci sklepów, perfumerii, ale ten płyn warto mieć.

Idealnie zmywa nawet mocny makijaż oczu, ust ( do twarzy oczywiście się nie nadaje) bez smug, podrażnień, zamglenia pola widzenia, łez. Szybko i konkretnie, więc to dobry przyjaciel po długim dniu kiedy marzymy tylko o tym, żeby wrócić do domu, zmyć makijaż i położyć się do łóżka.  Nie testowałam go do zmycia wodoodpornej maskary, bo takiej nie używam, ale mocne smokey czy prawie czarne , trwałe szminki usuwa raz-dwa. Jak to dwufazówka zostawia tłusty film, ale mnie to nie przeszkadza, bo potem i tak myję twarz i sięgam po micel.

Ocena: 5 / 5

Poj. 50ml


6. Rexona- Motion Sense- Tropical-antyperspirant

Antyperspirantów Rexony używam od dawna i jestem z nich zadowolona. Jednak w domowe dni wolę sięgnać po całowicie naturalny deo, który też zawsze muszę mieć w łazience. Ten różowy antyperspirant o lekko słodkawym, kwiatowym aromacie kupiłam, bo wiedziałam, że się nie zawiodę i tak też było. 48h to oczywiście przesada, bo nie wiem kto mógłby to sprawdzić, ale w czasie całego dnia jestem spokojna, że moje koszulki są suche i nie ma nieprzyjemnego zapachu. Nie wiem jednak jak ten kosmetyk poradziłby sobie w naprawde dużych upałach, bo tu aż takich nie ma w dodatku ja nie mam problemów z nadpotliwością. Nie zauważyłam też, aby brudził, a często noszę ciemne rzeczy.

Jest tylko jedno ALE: każdy roll on Rexony jak i sztyft zostawia pod pachami dziwną warstwę, którą trudno potem zmyć i to dla mnie bardzo duży minus.

Ocena: 5 - / 5

Poj. 50ml


7. Sante- Acai Energy - deozodorant w kulce

Przeczytacie o nim TU 

To moje drugie opakowanie i więcej nie będzie nie dlatego, że to zły produkt ( jest dobry i wart polecenia dla kogoś kto mało się poci i używa naturalnych deo), ale poprostu już mi się znudził.


Poj. 50ml


8. Iwostin-Purritin-emulsja matująca do cery tłustej, skłonnej do zmian trądzikowych

Emulsja ta w mojej ocenie jest średnia jak i cała seria. Nie mam co prawda cery trądzikowej, ale lubi się ona przetłuszczać po całym dniu i coś matującego zawsze się przyda.

Konsystencja to rzeczywiście lekka emulsja o delikatnym zapachu, nietłusta, szybko się wchłania bez pozostawiania warstwy. Pod makijaż jak znalazł. Niestety wg mnie działanie matujące jest marne, dużo lepiej robi to ta sama emulsja przeznaczona na noc.

W ciepły dzień moja cera zaczęła się błyszczeć na całej powierzchni po ok. 3 godzinach, nie zauważyłam też regulacji wydzielania seum, a stosowalam ją regularnie. Fakt, że wypryski pojawiają mi się bardzo sporadycznie i w czasie używania tego produktu też ich nie było,ale to nie jego zasługa. Plus za brak uczucia ściągnięcia, wysuszania i pudrowej warstwy. Moim zdaniem to nie jest produkt dla cer tłustych ani dla takich jak moja, czyli normalnych z tendencją do błyszczenia.

Ocena: 2 / 5

Poj. 40ml


9. Oceanic- AA- Intensive Therapy- płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy

Łagodny, bezbarwny micel pozbawiony substancji zapachowych, który bardzo dobrze zmywa zarówno zwykły, lekki jak i mocny makijaż bez podrażnień, łzawienia. Tyle tylko, że jest jedna wada:  piana. Nie wiem dlaczego, bo producent nic o tym nie pisze i mniemam, że tak być nie powinno, a jednak ten płyn na skórze wytwarza leciutk pianę co skreśliło go z użycia jako tonik do całej twarzy mimo, że resztki podkładu zmywał równie dobrze. Do wodoodpornego make up go nie stosowałam, choć ponoć też go usunie. Tak czy inaczej , gdyby nie to pienie się to byłaby maksymalna nota.

Ocena: 4 / 5

Poj. 250ml


10. Palmolive-Feel The Massage-łagodnie peelingujący żel pod prysznic

To malutkie opakowanie znalazłam w Livboxie, starczyło mi na zaledwie kilka myć ( niby w środku coś jeszcze jest, ale nie da się tego wyciągnąć) i wiem, że nie kupie pełnowymiarowej butli z powodu tego, że nie pasuje mi zapach tego żelu. A czym pachnie? Dla mnie płynem do płukania z serii ´´Morning Dew´´. Miałam kiedyś taki i pachniał dokładnie tak samo jak ten żel i o ile w przypadku płynu mi to odpowiadało to nie chcę się myć czymś co pachnie tak samo jak wypłukane pranie. Ten zapach jest dość dobrze wyczuwalny na skórze, choc myśle, że znajdzie swoje zwolenniczki, bo jest świeży, taki czysty.

Drobinki to nie kłamstwo. Są tu wyczuwane, nawet lekko ostre i można z ich pomocą wykonać peeling choć nie będzie on intensywny. Dla mnie miłośniczki mocnego tarcia było to trochę za słabe, ale i tak jest nieźle, bo w innych peelingujących żelach drobin nie czuć prawie wcale. Pieni sie tak samo dobrze jak inne żele Palmolive szkoda tylko, że ta mała butelka jest straszliwie twarda.

Przetestujcie jeśli szukacie peelingującego żelu o świeżym zapachu.

Ocena: 4 / 5

Poj. 50ml

11. Clarins- Creme Solaire Anti Rides 50+- krem do opalania UVA UVB 50+


Tę próbkę otrzymałam w perfumerii w trakcie zakupu perfum i nie wiem co mam myśleć, bo w środku tubki było tak mało kremu ( napewno mniej niż 5ml), że nie starczyło mi to nawet na posmarowanie całego przedramienia! Z racji tego nie wiem czy krem rzeczywiście chroni, a szkoda, bo taka ochrona jest dla mnie obowiązkowa z racji tego, że szybko łapie mnie na czerwono. Nie zamierzam jednak kupowac pełnowymiarowego opakowania. W tym sezonie używam 50tki Piz Buin.


12. Nivea-  Daily Essentials- chusteczki do oczyszczania twarzy

Kolejny produkt z Livboxa i na początku myślałam, że kompletnie mi nie potrzebny, bo po co skoro mam swoje płyny i micele? A jednak chusteczki okazały się na tyle fajne, że wezmę je ze sobą w podróż, gdzie nie lubię tachać ze sobą zbyt dużo kosmetyków ( co wcale nie jest takie proste) i Wam też je polecam.

Nie są tylko do oczyszczenia twarzy, bo ja stosowałam je przede wszystkim do demakijażu oczu i ust i z tej roli wywiązały się na piątkę. Cały makijaż nawet ten mocny schodził bez nadmiernego pocierania, trwałe szminki też. Trochę obawiałam się podrażnień, ale nic takiego się nie stało. Chusteczki są delikatne i nie wysuszają skóry. Wadą jednak może być ich charakterystyczny zapach, który mi średnio pasował. Jest to ten sam aromat jaki ma klasyczny niebieski krem Nivea, a którego ja nie lubię. Jednak to nie perfumy ( chociaż Nivea stworzyła też perfumy o tym zapachu), więc nie jest to dla mnie zbyt ważne.

Polecam. Przydatny produkt!

Ocena: 4+ / 5

Poj. 7 chusteczek ( opakowanie mini)


13. Bayer- Skinoren

To moja druga tubka tego kremu ( jest jeszcze żel, ale wg farmaceuty działa on słabiej). Po pierwszą sięgnęłam w ubiegłym roku w trakcie pobytu w Polsce, gdzie z nieznanego powodu moja cera szalała. Pojawiały się wielkie, bolesne wypryski i nie umiały się szybko zagoić, a gdy już się to stało to zaraz wyskakiwało kilka innych. Poza tym widoczne były zamknięte zaskórniki. Musiałam działać i początkowo myślałam nad zakupem kremu Avene TriAcneal, ale po przeczytaniu kilku blogów zdecydowałam się na Skinoren i to był trafny wybór.

Kremu używałam początkowo codziennie wieczorem i po tygodniu cera zaczęła sie poprawiać, wypryski zbladly, wiekszość z nich szybko sama zniknęła zanim urosła. O dziwo zamknięte zaskórniki, które strasznie ciężko jest usunąć również poznikały, a po miesiącu cera wyglądała o niebo lepiej!  Czytałam, że dziewczyny skarżyły się, że ten krem je podrażnia, że piecze. U mnie nic takiego nie występowało i nie występuje, bo kontynuuję kurację, żeby do zera unicestwić zamknięte zaskórniki, które jeszcze mi się pojawiają choć nie tak licznie i dalej nie wiem z jakiego powodu.

Krem mojej cery nie przesusza w ogóle. Stosuję go co drugi dzień i tylko wieczorem. Czasem nakładam na niego jakieś naturalne serum i taki duet sprawia, że cera rano jest promienna i wypoczęta. Moje przebarwienia wokół oczu, które może i nie były duże, ale BYŁY także zniknęły. Radzę jednak nie stosować go na dzień, a jeśli już musicie to koniecznie zabezpieczcie twarz kremem z jak najwyższym filtrem, bo to kosmetyk z kwasem azelainowym.

Wydaje mi się, że moja cera trochę się do niego przyzwyczaiła, choć zrobiłam 3 miesięczną przerwę miedzy ostatnim opakowaniem. Nie działa już na mnie tak spektakularnie jak wcześniej. Mimo to moja cera wygląda naprawde dobrze.

Polecam jeśli macie problem z cerą i jak dotąd nic Wam nie pomagało na pojawiające się niespodzianki.

Ocena: 5 - / 5

Poj. 30g


Wyrzutki: 

- Clinique- Surge Butter Shine odcień nr 437 Pink-A Boo

Szminkę kupiam całkiem niedawno, więc data ważności też powinna być ok. A jednak po niedługim czasie szminka zepsuła się. Wcześniej była bezzapachowa teraz śmierdzi niesamowicie i ma obrzydliwy gorzki posmak, którego też wcześniej nie było. Leci do kosza, a szkoda, bo kolor jest cudny i świetny na lato.


Opuścili mnie: 

- Kim Kardashian Pure Honey (niestety zbrzydł mi całkowicie, był chemiczny i straszliwie krótkotrwały, mimo, że wcześniej myślałam inaczej).

- L´Erbolario Ambraliquida

-  YSL Baby Doll









Znacie coś z mojego denka?





















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz