poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Rimmel - Super Gel - żelowy lakier do paznokci nr 051 Shallow Bay





Kolejny lakier z serii Supert Gel ( poprzednio pokazywałam nr041 Darling Dalia TU). Przekonałam się jednak, że ich jakość jest różna i zależy od kolorów, ponieważ Shallow Bay jest o pół gwiazdki lepszy, ale wciąż to nie to cudo jakie obiecuje producent. Najbardziej podoba mi się kolor.


Opakowanie: typowa rimmelowska buteleczka o poj. 12ml zaopatrzona w dość krótki, płaski, wygodny pędzelek

Konsystencja: fajna, ale dość lejąca i trzeba uważać przy malowaniu, bo inaczej lakier lubi się rozlewać na cała płytkę paznokcia

Kolor: Shallow Bay to coś pomiędzy miętą, a błękitem. Mnie się podoba, jest świetny na lato.

Działanie: No cóż wiedzieć jaki był Darling Dalia nie pokładałam dużych nadziei w tym egzemplarzu dlatego nie czuję się zawiedziona. To nie jest lakier, który mi odpowiada przede wszystkim dlatego, że napewno nie trzyma się obiecywane 14 dni, a niecałe 3 i w to warunkach, gdzie nie robiłam nic co by mogło mu zaszkodzić i pokryłam go żelowym top coatem ( akurat nie z tej samej serii, ale z Sally Hansen i IsaDora). Czas schnięcia również bez zarzutu. Do niczego innego się nie przyczepię, tylko do tej bardzo słabej trwałości i gdyby było lepiej to z pewnością pobiegłabym kupić inne więcej kolorów, a tak sięgam po te lakiery rzadko i z niechęcią.

Czytam opinie, że wiele z Was jest bardzo zadowolonych z Super Gel i jeszcze raz powtarzam, że zależy to przede wszystkim od kolorów. Jedne mają koszmarną, jednodniową albo nawet parogodzinną trwałość, inne jako tako trzymają się te 3 dni, a jeszcze inne tydzień, ale tego ostatniego niestety nie doświadczyłam. Nie polecam ani nie odradzam. Przetestujcie same i dajcie znać jakie macie zdanie o tych lakierach!

Ocena: 3 + / 5

Cena: 12ml / ok. 20zł

Dostępność: w szafach Rimmel

piątek, 26 sierpnia 2016

Yves Saint Laurent - Paris Premieres Roses 2016






Przechadzając się w perfumerii na czołowym miejscu obok kas dumnie stał różowo-czarny flakon, który równie dobrze mogłaby zaprojektować Avril Lavigne. Nie, to sprawka projektantów YSL. No cóż, prezentuje się wyjątkowo kiczowato i infantylnie, ale daje też nadzieje, że w środku będzie coś słodkawego, gourmandowego, czyli to co teraz jest na topie. Nie znając nut tak właśnie myślałam, chociaż chyba powinnam się zorientować, że Paris Premieres Roses 2016 to flankier klasycznego Paris z roku 1983, a marka praktycznie co roku wypuszcza jego odświeżone wersje. Ta jednak ma najgorszy flakon i za nic w świecie nie chciałabym go u siebie na toaletce. Nie grozi mi to jednak, bo i zawartość mi się nie spodobała.

Mamy tu róże. Czerwone, takie w stylu vintage, mało w nich nowoczesności,są jakby zakurzone. Róże są mydlane i to strasznie mydlane, to tak jakby je wziąć i wyszorować szarym mydłem, ale nie jedną kostką, a kilogramami. Najgorsze jest to, że potem nic nie ewoluuje i ta zmaltretowana, zmydlona róża gryzie mnie do końca. Nie ma tu ani grama słodyczy, ani innego punktu ´´zaczepienia´´, który sprawiałby, że całość byłaby choć trochę bardziej przystępna dla mojego nosa. Jest zimna, wyrachowana, szaromydłowa róża w starym stylu. Fajnie? Jeśli ktoś lubi różę w takim wydaniu będzie zachwycony szczególnie, że parametry też są niczego sobie. Ja jednak dziękuję. To nie dla mnie zresztą ja jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o róże w perfumach i kręcę nosem jeśli nie są ´´konfiturowe´´.

Coś YSL się nie stara, bo do dłuższego czasu jego kompozycje nie do końca mi pasują, a nowe Mon Paris też mnie rozczarowały... Ehh ja chcę z powrotem stare Opium!


Nuty zapachowe: 

nuty głowy : owoc dzikiej róży, liście fiołka, neroli

nuty serca: róża damasceńska, piwonia, konwalia

nuty bazy: drzewo sandałowe, białe piżmo


Ocena:  2 - / 5

Cena:  nie wiem jak w Polsce, bo nie udało mi się znaleźć tego zapachu, ale w Finlandii 125ml kosztuje 70€

Dostępność: nie wiem czy jest w Polsce, u mnie kilka flakonów stoi jeszcze w perfumerii, ale mam wrażenie, że zniknie, bo to limitowanka


Znacie ten zapach?

środa, 24 sierpnia 2016

Nivea Creme Care- krem do oczyszczania twarzy






Jakoś tak mam problem z marką Nivea. Owszem lubię jej masełka do ust, od czasu do czasu kupię kulkowy deo, wielką sympatią darzę linię dziecięcą i to w zasadzie tyle. Nie znoszę za to linii pielęgnacyjnej do włosów i twarzy, a tu proszę w moje ręce trafił ten oto krem do mycia twarzy, który na początku mnie zaciekawił, ale kiedy przeczytałam skład i w oczy rzuciła mi się parafina na wysokim miejscu to już wiedziałam, że to nie jest produkt dla mnie. Nie myliłam się.




Opakowanie: granatowa, nieprzezroczysta tuba. Dla mnie to bez znaczenia, ale prezentuje się ładnie, tak klasycznie


Zapach i Konsystencja: należę do osób, które nie cierpią zapachu klasycznego kremu Nivea, a ten produkt niestety pachnie właśnie tak, chociaż mycie twarzy to krótki zabieg, więc dałam rade to wytrzymać bez marudzenia jeśli jednak jesteście bardziej wrażliwi to uważajcie. Konystencja z kolei przypomina mi właśnie lekki krem, trochę bardziej gęsty niż Nivea Soft.




Działanie: mycie twarzy tym specyfikiem wygląło tak, że miałam dziwaczne wrażenie, że producent poprostu wymieszał zwykły krem Nivea z woda i zapakował do tuby. Produkt w ogóle się nie pieni i w sumie aż tak by mi to nie przeszkadzało, bo przecież to nie od pieniania się zalezy czy skóra jest czysta, ale jednak czułam, że coś jest nie tak. Skóra co prawda po umyciu w ogóle nie jest ściągnięta, wręcz przeciwnie jest gładka i nawilżona aczkolwiek w mojej opinii ten krem słabo radzi sobie z oczyszczaniem i potwierdziła to także moja Mama, której dałam ów krem do wypróbowania. Wiem, ze nie jest to produkt do demakijażu i nie zmywałam nim go, ale kiedy chciałam umyć twarz z kremu CC to okazało się, że produkt Nivea zmył go jedynie powierzchownie, a użyty potem wacik z micelem był cały brudny! Dlatego polecałabym go tylko do umycia twarzy z sebum, czy do jej porannego oczyszczenia.

Kolejna sprawa to to, że absolutnie nie mogę rekomendować tego specyfiku dla cer tłustych, problematycznych, które lubią się zapychać. Ja mam normalną, a po ponad miesiącu używania zauważyłam, że znów zaatakowały mnie zaskórniki i szybko zaprzestałam używania tego kremu do mycia. Pomogło, bo teraz sytuacja jest już opanowana. Moja cera po umyciu szybciej się też przetłuszczała i źle wyglądała pod podkładem. To również wielki minus.

Zadowolone będą posiadaczki cer bardzo suchych jak moja Mama, której oddałam ten kosmetyk i która jest z niego zadowolona,bo nie czuje po nim ściągnięcia skóry.   Dla mnie to nie jest dobry produkt.


Ocena : 2 / 5

Cena: 150ml / ok. 15zł

Dostępność: jest w Rossmannie i wielu innych drogeriach i marketach



A jakie jest Wasza opinia o tym kremie?

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Sierpniowy Livbox 2016



Witam Was po przerwie i od razu spieszę donieść, że w tym miesiącu Livbox okazał się lepszy niż w poprzednim. Jest nawet próbka perfum ( fakt, mógł to być normalny sampel z atomizerem, a nie pachnąca kartka, ale zawsze to coś) i na to liczyłam najbardziej. Mam nadzieję, że częściej będą się pojawiać takie próbki:)


Oto co znajduje się w sierpniowym Livboxie:



1.  Pepsodent - White Now- Glossy Chic-wybielająca pasta do zębów ( 75ml)

2. Vichy - Idealia - wygładzająco-rozświetlający krem do twarzy ( 15ml)

3. Lumene- Glow Renewal 60 Second Facial-kuracja oczyszczająca do twarzy (150ml )

4. Cutrin Professional- Repair ISM- odżywka do włosów suchych i farbowanych ( 75ml)

5.  Neutrogena- Visibly Clear- peeling do twarzy ( 15ml)

6. Maybelline- Vivid Matte Liquid - matowa szminka w płynie odcień nr 15 Electric Pink

7. Cien-wodoodporny tusz do rzęs

8. Issey Miyake - L´Eau D´Issey Pure ( spokojny, łagodny zapach lilii i jaśminu idealny na wiosnę i lato)



A jak Wam się podoba ta paczka?