piątek, 26 sierpnia 2016

Yves Saint Laurent - Paris Premieres Roses 2016






Przechadzając się w perfumerii na czołowym miejscu obok kas dumnie stał różowo-czarny flakon, który równie dobrze mogłaby zaprojektować Avril Lavigne. Nie, to sprawka projektantów YSL. No cóż, prezentuje się wyjątkowo kiczowato i infantylnie, ale daje też nadzieje, że w środku będzie coś słodkawego, gourmandowego, czyli to co teraz jest na topie. Nie znając nut tak właśnie myślałam, chociaż chyba powinnam się zorientować, że Paris Premieres Roses 2016 to flankier klasycznego Paris z roku 1983, a marka praktycznie co roku wypuszcza jego odświeżone wersje. Ta jednak ma najgorszy flakon i za nic w świecie nie chciałabym go u siebie na toaletce. Nie grozi mi to jednak, bo i zawartość mi się nie spodobała.

Mamy tu róże. Czerwone, takie w stylu vintage, mało w nich nowoczesności,są jakby zakurzone. Róże są mydlane i to strasznie mydlane, to tak jakby je wziąć i wyszorować szarym mydłem, ale nie jedną kostką, a kilogramami. Najgorsze jest to, że potem nic nie ewoluuje i ta zmaltretowana, zmydlona róża gryzie mnie do końca. Nie ma tu ani grama słodyczy, ani innego punktu ´´zaczepienia´´, który sprawiałby, że całość byłaby choć trochę bardziej przystępna dla mojego nosa. Jest zimna, wyrachowana, szaromydłowa róża w starym stylu. Fajnie? Jeśli ktoś lubi różę w takim wydaniu będzie zachwycony szczególnie, że parametry też są niczego sobie. Ja jednak dziękuję. To nie dla mnie zresztą ja jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o róże w perfumach i kręcę nosem jeśli nie są ´´konfiturowe´´.

Coś YSL się nie stara, bo do dłuższego czasu jego kompozycje nie do końca mi pasują, a nowe Mon Paris też mnie rozczarowały... Ehh ja chcę z powrotem stare Opium!


Nuty zapachowe: 

nuty głowy : owoc dzikiej róży, liście fiołka, neroli

nuty serca: róża damasceńska, piwonia, konwalia

nuty bazy: drzewo sandałowe, białe piżmo


Ocena:  2 - / 5

Cena:  nie wiem jak w Polsce, bo nie udało mi się znaleźć tego zapachu, ale w Finlandii 125ml kosztuje 70€

Dostępność: nie wiem czy jest w Polsce, u mnie kilka flakonów stoi jeszcze w perfumerii, ale mam wrażenie, że zniknie, bo to limitowanka


Znacie ten zapach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz