piątek, 25 listopada 2016

Trussardi - Donna 2011





Poznałam ten zapach w roku premiery. Rok wydania tej kompozycji, czyli 2011 był dla mnie jednym z najszczęśliwyszych wszak po raz pierwszy zostałam mamą. Dobrze więc pamiętam kiedy weszłam do perfumerii, zauważyłam ten biały flakon ze złotym korkiem, psiknęłam i... od razu chciałam kupić. Przypominam sobie, że dzień był chłodny, nadchodziła jesień, a ja pachniałam świeżym sokiem z owoców egzotycznych i pomarańczami. Ten zapach był tak kobiecy i zarazem energetyzujący, że nie mogłam przestać o nim myśleć, ale porzuciłam zamiar kupna, bo cena za najmniejszą pojemność w mojej perfumerii ( a tu występują tylko 30tki) była zbyt wysoka. Potem poprostu o nim zapomniałam by następnie dowiedzieć się, że jest on prawdopodobnie już wycofany i zrobiło mi się przykro, że jednak wtedy nie wrzuciłam go do koszyka postanowiłam jednak przypomnieć sobie jak pachnie Trussardi Donna i zaopatrzyłam się w kilka próbek i odlewek by przekonać się, że miłości między nami nie ma. To było krótkie zauroczene i dobrze się złożyło, że jednak flakon nie dołączył do mojej kolekcji


Kompozycja jest bardzo owocowa, ale te owoce kojarzą mi się dokładnie z sokiem multiwitaminowym w którym nie ma zbędnego cukru, a tylko naturalny z owoców. Są one dobrze zmiksowane, choć z daleka wyczuwam nuty świeżej, soczystej i co najważniejsze naturalnej pomarańczy i subtelną, nie duszącą brzoskwinię ( i tu mega zdziwienie, bo przecież tych składników nie ma w składzie, a jednak ja je wyraźnie czuję!) i tu też jest to całkowicie naturalny owoc, a nie żadne jego pudrowe odsłony. Do nich dołącza delikatna, słabo zaparzona herbata jaśminowa podana w małej, białej filiżance z porcelany. Inne składniki pewnie się pojawiają, ale osobiście ciężko mi je wyczuć i wspomniane trio to dla mnie podstawowe składniki Trussardi Donna.

Możnaby pomyśleć, że nie jest to nic specjalnego, bo co niezwykłego może być w pomarańczy z brzoskwinią i  herbatą jaśminową? Ano może, bo kompozycja jest świeża, jednocześnie też soczysta, kobieca. Czuję się w niej bardzo dobrze jednak tylko w ciepłe dni, bo na takie mi pasuje z racji  tego, że pod grubymi swetrami i szalami będzie miała problem się przebić.Nie zostawia też´´ ogona´´ i nad tym ubolewam, ale niestety najgorzej oceniam jej trwałość. Czy zapach przeszedł reformulację , bo pamiętam, że kiedy pierwszy raz użyłam go krótko po premierze trzymał się dobre kilka godzin i był doskonale wyczuwalny przez otoczenie, a tymczasem obecnie nie czuję go już po godzinie, a osiada blisko skóry też po niedługim czasie. To bardzo słaby wynik i główna przyczyna mojej niechęci do zakupu pomimo tego, że bardzo odpowiada mi on jako pachnidło na wiosnę i lato, ponieważ nie męczy słodkością, a z drugiej strony nie wkurza chemicznoścą cytrusów, a znienawidzone przeze mnie yuzu na całe szczęście się tu nie ujawnia.

Niebanalna owocowo-kwiatowo- herbaciana przyjemność z pewnością spodoba się wielu aczkolwiek nie polecam zakupu w ciemno, choć jednak ryzyko wpadki jest małe. Niemniej złapałam się na tym, że zapach mi spowszedniał i znudził  się. Nie mogę nosić go zbyt często i nawet nie chcę. Kończę odlewki i wiem, że nie będę się rozglądała za flakonem.

Nuty zapachowe:

nuty głowy: yuzu, cytryna, wodne owoce

nuty serca: kwiat pomarańczy, herbata jaśminowa, lotos

nuty bazy: paczula, cedr, drzewo sandałowe, wanilia


Ocena : 4 / 5

Cena:100ml / ok. 170zł

Dostępność : perfumerie online



A jakie jest Wasze zdanie o Trussardi Donna 2011?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz