poniedziałek, 23 stycznia 2017

L´oreal- Feria by Preference odcienie 6.66 i 4.66






Od kilku miesięcy farbuję włosy farbą Feria i bardzo ją sobie chwalę. Wcześniej stosowałam piankę Sublime Mousse, ale niestety została ona wycofana z Finlandii i kompletnie nigdzie nie moge jej znaleźć, a uważam też, że produkt w ogóle zniknął z rynku, bo nigdzie go nie ma. Dlatego właśnie zaufałam Ferii. Stosuję kolory 6.66 Pure Scarlet, czyli bardzo intensywną czerwień którą mieszam z 4.66 Booster Pure Ruby intensywną, głęboką czerwienia i jest to mieszanka idealna. Oczywiście chodzi mi tu o włosy, które są regularnie farbowane na takie odcienie, bo jeśli macie inny kolor włosów i marzy wam się czerwień to radzę wcześniej wybrać się do fryzjera, aby ten pierwszy raz farbowaniem zajął się specjalista.

Ja czerwień nosiłam jako nastolatka, potem na kilka lat wróciłam do naturalnego średniego blondu, który mi nie pasuje wyglądam w nim blado i nie czuję się sobą. W zeszłym roku znowu do niej powróciłam i wiem, że czerwień to w 100%  mój odcień i słyszę to od każdego:)

Jaka jest farba Feria?

Opakowanie:  widzę, że są dwa rodzaje opakowania, ponieważ nr 6.66 zawiera 60ml aktywatora, 90ml farby w płynie, 54ml bardzo dobrej odżywki w tubie. Do tego para czarnych rękawiczek. Tymczasem nr 4.66 to 48ml aktywatora, 72ml farby w kremie, 54ml odżywki w tubie oraz 4,4 ml olejku. Te dwa opakowania spokojnie starczą na włosy mojej długości.

Mieszanie: farbę miesza się bardzo łatwo i nie ma z tym żadnego kłopotu. Ja zawsze robię to w    porcelanowej miseczce i nakładam fryzjerskim pędzelkiem. Zaczynając od jaśniejszego koloru, czyli 6.66: farbę wlewam do pojemnika z aktywatorem i wstrząsam po czym wlewam ją do miseczki. Ma dość wodnitą konsystencję barwy trochę blendszej od soku żurawinowego. Następnie kolor 4.66 : kremową farbę w tubie wyciskamy do butelki z aktywatorem i dodajemy olejek ( który bardzo ładnie pachnie!). Wstrząsamy i wlewamy do miseczki z poprzednim kolorem i mieszamy. Farby świetnie się mieszają, choć oczywiście czuć ich charakterystyczny zapach aczkolwiek w czasie farbowania nie jest on drażniący i mimo, że go nie znoszę to mi nie przeszkadza. Oczywiście pamiętajmy, aby przed farbowaniem wykonać próbę uczuleniową!

Nakładanie: farbę nakładamy na nieumte, dobrze rozczesane włosy. Ja stosuję sposób Anwen i przed farbowaniem nakładam troszeczkę oleju lnianego na całą głowę i ten sposób jest naprawdę rewelacyjny, ponieważ zwykle w czasie zmywania farby włosy miałam dość poplątane, a teraz już nie!  Farbę pozostawiam na 35min i zmywam samą wodą po czym myję szamponem i nakładam załączoną odżywkę, która bardzo fajnie zmiękcza włosy i ułatwia ich rozczesanie.













Działanie: moim zdaniem ta farba nie niszczy włosów ( oczywiście dużo zależy tu od odpowiedniej pielęgnacji i nie przesadzaniem ze zbyt częstym farbowaniem) i co dziwne zauważyłam, że nie wypadają mi po niej włosy w trakcie mycia co działo się po farbach, które stosuje moja fryzjerka, a które  trzymają się u mnie zaledwie 2,5 tygodnia! Tutaj odrost widzę po ok. miesiącu czasem po 1,5miesiąca, wtedy też kolor jest troszeczkę wyblakły, a jak wiadomo czerwienie spłukują się najszybciej i nie działają na to ŻADNE boostery kolorów i inne odświeżacze, wiem, bo sprawdziłam i ani jeden szampon i odżywka do włosów farbowanych nigdy nie przedłużył mi koloru. Jednak ta farba i tak trzyma się u mnie wystarczająco długo, więc nie mam powodu do narzekań. 

Moje włosy po Ferii sa lśniące, gładkie, a kolor żywy i poprostu piękny. Nie zrezygnuję z niej, no chyba, że komuś z Loreal znowu przyjdzie do głowy wycofać odcienie czerwieni. Mam jeszcze ochotę w najbliższym czasie przetestować taki sam odcieńr farby Prodigy i wtedy też podzielę się z Wami moją opinią.

Póki co dla mnie Feria to świetna farba, a kolory 6.66 i 4.66 są idealne dla kogoś kto kocha czerwienie i nie boi się eksperymentów.


Ocena: 5 /5

Cena: opakowanie w Finlandii kosztuje 13€

Dostępność: większość marketów


A jakie Wy macie zdanie o farbie Feria?

2 komentarze: