poniedziałek, 6 lutego 2017

Zużycia miesiąca- styczeń 2017


W styczniu nie wydenkowałam zbyt dużo, ale ważne, że coś ubyło w tym kilka flakonów zmieniło właścicieli:)




1. Dove - Purely Pampering- Sweet Cream with Peony- krem pod prysznic o zapachu śmietanki z piwonią

Śmietanka z piwonią?  Zainteresowała mnie ta wariacja zapachowa i zapomniałam, że przecież ja nie lubię żeli Dove, ale zaryzykowałam. Konsystencja, pienienie i mycie jest takie same jak w przypadku innych żeli Dove. Natomiast zapach jest lekko słodki, kwiatowy, w zasadzie nic w nim nadzwyczajnego, jest na tyle subtelny, że nie jest wyczuwalny w czasie mycia, a na skórze do godziny po prysznicu. Niestety moja skóra po tym żelu była przesuszona i szorstka, balsam był konieczny, a na dodatek za każdym razem pojawiały mi się czerwone, swędzące plamy :/ Tak, ten produkt mnie uczulił, co dotychczas nigdy mi się nie zdażyło, nie jestem alergikiem. Jeśli to ma być żel nawilżający to naprawdę nie wiem dla kogo, skoro moją normalną skórę tak przesuszał. Raz i nigdy więcej!



2. Soraya-Piękne Ciało-krem do rąk i paznokci

Ten krem nie jest już pewnie w sprzedaży, bo i była to limitka, a ja dostałam ją od koleżanki, której serdecznie dziękuję:) Niestety krem absolutnie nie sprawdził się w przypadku moich wrażliwych i bardzo skłonnych do przesuszania dłoni. Jest różowy, średnio gęsty i pachnie dość nieprzyjemnie, typowo kosmetycznie z naleciałością chemii. Jeśli nie nakładałam go za dużo to wchłaniał się szybko, ale nawilżenie było jedyne powierzchnowne i znikało po pierwszym umyciu rąk. Musiałabym ten krem nakładać kilkanaście razy dziennie, a nie mam na to czasu! Jako wieczorny krem też był do niczego. Dłoni były gładkie, i miłe w dotyku, ale rano znów wracały do poprzedniego stanu. To raczej kosmetyk dla normalnych, bezproblemowych dłoni.


3. Cien-Patchouli&Clove-mydło w płynie Paczula&Goździki

Ostatnie mydło z 3, które kupiłam w Lidlu i to ma chyba najgorszy zapach, a przynajmniej domownicy najbardziej na niego narzekali. Paczula z gożdzikami daje efekt wody kolońskiej w klimacie mocno retro. Nie podoba mi się i to bardzo,na nieszczeście jest wyczuwalne na dłoniahc po umyciu. Samo mydło jest praktycznie bezbarwne z lekkim różowym zabarwieniem, mocno się pieni i strasznie wysusza dłonie nawet dziecięce! To już samo za siebie mówi jak fatalny jest ten produkt. Nigdy więcej mydeł Cien!



4. Dove- Advanced Hair Series-Regenerate Nourishment-szampon z wyciągiem z alg czerwonych

Ten szampon pochodzi z czerwcowej Livboxa i skończył się dużo wcześniej niż odżywka co w sumie zwykle mi się zdaża. Nie lubię produktów Dove i bałam się tego szamponu, mimo, że moja mama bardzo go chwaliła po przetestowaniu. Dla mnie to najzwyklejszy szampon i tyle. Ma perłową, dość lejącą konsystencję i intensywny, perfumowany zapach. Dla mnie ta konsystencja to minus, bo zwykle po takich perłowych szamponach moje włosy sa przyklapnęte i szybciej tracą świeżość i tak też było w tym wypadku. Włosy w czasie mycia nie plączą się, ładnie pachną, ale po naturalnym wysuszeniu moje fale były smętne i fryzurze brak było objętości. Po kilku godzinach wyglądałam jakbym nie myła włosów od tygodnia. Czy szampon regeneruje i nawilża włosy?  U mnie nie ma co regenerować, bo włosy mam zdrowe i nie są przesuszone. Zwykły szampon i cieszę się, że już się skończył, bo całego opakowania napewno nie kupię.



5. Benefit- Moisturize Triple Performing SPF 15- nawilżająca emlusja do twarzy

Miałam już kiedyś tę emulsję to bodaj moje 3 opakowanie i bynajmniej nie kupuję ich sama, bo o ile pierwsze opakowanie dało mi do myślenia, że to fajny produkt tak z kazdym kolejnym przekonywałam się, że wcale nie. Krem jest zapkowany w nieporęczną, szklaną buteleczkę z pompką i za każdym razem działo się tak samo: kremu było jeszcze sporo, a pompka już nie dawała rady go wydobyć, rozkręcić tego się nie dało, rozbić nie bardzo, więc krem lądował w koszu. Jako, że emulsja tania nie jest producentowi należaloby pogrozić palcem i upomnieć, aby zadbał o lepsze opakowanie albo inną pompkę.

Sam krem jest średnio gęsty i ma dośc przyjemny, kosmetyczny zapach. Jednak jego działanie nawilżające zadowoli raczej posiadaczki skóry suchej i potrzebującej mocnego nawilżenia,ponieważ moja normalna cera, która zima lubi się przesuszać, a latem błyszczeć ( czy ja nie mam czasem mieszanej cery? ) za bardzo się po tym kremie świeciła, a i krem okazał się za tłusty i za treściwy, a dziwne, bo w czasie pierwszego opakowanie byłam z tego zadowolona.

To krem stricte nawilżający dla kogoś kto nie potrzebuje niczego więcej, czyli już nie dla mnie.


6.Iwostin - Purritin - krem na noc redukujący niedoskonałości

Krem dostałam razem z wersją dzienną, która skończyła mi się dużo wcześniej. Uważam jednak, że wersja nocna jest lepsza, choć i tak nie jest to kosmetyk do którego wrócę. W składzie mamy Zincidone, alfa i beta hydroksykwasy i kwas laktobionowy. Jest to produkt do cery tłustej ze zmianami trądzikowatymi, czyli nie dla mnie, bo trądziku nie miałam nigdy.

To średnio gęsty krem o bardzo subtelnym zapachu, który szybko się wchłania i sprawiał, że moja twarzy była matowa, a nie robiła tego wersja dzienna. Musiałam jednak nakładać pod spód nawilżajace serum, bo lubię kiedy na noc cera dostaje zastrzyk nawilżenia, a ten krem robi to słabo. Cera owszem była wygładzona, ale ewenyualne wypryski nie znikały szybciej, zamknięte pory również ani drgnęły i generalnie krem nie poprawił stanu mojej cery dlatego uważam, że dla problematycznych cer może okazać sie za słaby.

Ja do niego nie wróće, bo nie widzę takiej potrzeby, ale jeśli zmagacie się z tłustą skórą i chcecie czegoś matującego to ten krem może być dobrą opcją.


7. Pepsodent-White Now- Glossy Chic- wybielająca pasta do zębów

Pasta pochodzi z jednego z Livboxów, sama bym jej nie kupiła, bo nie lubie past wybielających i z fluorem. Bałam się jej użyć z uwagi na to, że od lat zmagam się z nadwrażliwością zębów i żaden dentysta nie chce mi pomóc twierdząc, że to nic takiego ( haha dobre sobie!). Jednak zdecydowałam, że może nie będzie tak źle i przystapiłam do testowania pasty Glossy Chic. Muszę tu nadmienić, że pasty Pepsodent sa rekomendowane przez fińskich dentystów tak samo jak pasty Colgate i mogłabym powiedzieć, że dla mnie to jest to samo. Nie wiem co w nich niby takiego, że dentyści je polecają, ale pewnie wiadomo, kontrakt z firmą, reklama itp, ja się na to nie daję złapać.

Glossy Chic jest barwy niebieskiej i mnie osobiście doprowadzało to do szału, ponieważ pasta strasznie brudzi umywalkę i robi na niej niebieskie smugi. Musiałam co chwilę to myć umywalkę.  Mocno się pieni i całkiem nieźle odświeża oddech. Zauważyłam też, że rzeczywiście usuwa przebarwienia ( u mnie akurat z regularnie pitej herbaty), bo na tym polega to obiecywane wybielenie,a problem nadwrażliwości nie pogorszył się, czego tak się bałam. O dziwo to całkiem niezła pasta, choć i tak więcej u mnie się nie pojawi, no chyba, że będzie  wersja bez fluoru w co szczerze wątpię.

8. Bio Cosmetic Sweden-Online- Coconut Milk- 2w1 szampon i żel pod prysznic o zapachu mleczka kokosowego


Ostatnia wersja´´ zwierzątkowych´´ żeli pod prysznic szwedzkiej marki, która w ogóle nie jest BIO i nie powinna tak się nazywać. Mleczko kokosowe pachnie subtelnie kosmetycznym kokosem i przypomina to bardzo kokosową serię do ciała Ziaji. Konsystencja jest dość lejąca o perłowej barwie, pieni się dobrze. Jako, że nie używałam tego żelu do mycia włosów oich dzieci to nie wypowiem się jak działa, ale do ciała jest w porządku. Nie nawilża, ale też nie wysusza. Totalnie zwykły żel o miłym zapachu, który delikatnie czuć na ciele. Jednorazowa przygoda.






Odleciały :

- flakon Prada Candy Kiss

- flakon Kenzo Madly EDP

- Flakon Lanvin Ambre Orange








Znacie coś z mojego denka?



4 komentarze:

  1. Mnie żele Dove uczulały/podrażniały przez długieeee lata. Absolutnie nie byłam w stanie ich używać. Odkąd zmienili składy są neutralne dla mojej skóry. Ten zapach mam aktualnie w użyciu i go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienili składy? No cóż, ja się teraz boję kupić jakikolwiek żel Dove. Kiedyś dermatolog poleciła mi tylko mydełka Dove do mycia rąk i po nich skóra mnie tez swędzi i piecze.

      Usuń
  2. Trochę się tego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń