poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Golden Rose - Color Expert nr 112






Nie przepadam za lakierami Golden Rose, ale ten egzemplarz dostałam na urodziny, a że spodobał mi się kolor to pomyślałam, że może tym razem się nie zawiodę. No cóż, rewelacji nie ma. To przeciętny lakier jakich wiele na rynku i nawet ten odcień nie jest jakiś  super oryginalny.


Opakowanie: zwykła buteleczka o poj. 10,2ml,a  aplikatorem jest płaski pędzelek.

Konsystencja: dla mnie za rzadka. Lakier rozlewa się po płytce paznokcia i łatwo zniszczyć sobie cały manicure. Trzeba nakładać go ostrożnie.

Kolor : 112 to granat. Taki typowy, nie ma w sobie żadnych świecidełek.

Działanie: lakier nie wyróżnia się niczym na tle innych tego typu kosmetyków. Czas schnięcia jest optymalny i choć jedna warstwa nadaje już pełny, intensywny kolor to zawsze warto dołożyć tę drugą. Niestety mimo obietnic producenta lakier trzymał się u mie tylko dokładnie 2 i pół dnia, a potem zaczął mocno odpryskiwać i tymczasowe zamalowanie ubytków nic nie dało, bo po niedługim czasie wyszły one na nowo.

Ot taki sobie lakier, który niekoniecznie trzeba mieć.



Ocena: 3 / 5

Cena: 10,2ml / nie wie, dostałam

Dostępność : online jak i w sklepach firmowych Golden Rose


Testowałyście lakiery z serii Color Expert?

piątek, 21 kwietnia 2017

Michael Kors - Turquoise






Czy myślicie już o wakacjach? A może zastanawiacie się jaki w tym roku zapach zabrać ze sobą na wakacyjne wojaże lub jakim pachnieć na urlopie nad morzem?  Michael Kors jesienią zeszłego roku wypuścił na rynek typowo letni zapach Turquoise i jest to gratka dla tych, którzy lubują się w  lekkich świeżakach, wręcz morskich, a flakonik jest w tym wypadku doskonale dobrany i odzwierciedla to co mamy w środku.


Zapach jest rześki i świeży tu nie ma niespodzianek i właśnie tego się spodziewałam.  Na pierwszy plan wysuwa się lilia wodna z ogórkiem i morskie akordy. Brzmi to jak spacer brzegiem morza w zwiewnej, lekko prześwitującej sukience, boso. Słychać szum  fal i krzyki mew,a turystów na szczęście nie ma zbyt wielu. Słodyczy tu nie znajdziecie, bo kompozycja jest zimna, orzeźwiająca i dla mnie osobiście nudnawa, ale ja ogólnie nie przepadam za tą kategorią zapachową. Nic wielkiego się tu nie dzieje, nic się nie zmienia, ale pewnie wielbicielki morskich klimatów będą zauroczone. Ja tu jednak nie czuję nic oryginalnego, nic co warto by zapamiętać,a  w porównaniu z wysoką ceną uważam, że z łatwością da się kupić coś podobnego za mniej.


Nuty zapachowe: 

nuty głowy : ogórek, limonka, lilia wodna

nuty serca: orchidea, jaśmin

nuty bazy: wodne nuty, ambroksan, piżmo, cedr


Ocena : 3/5

Cena: w Polsce ok. 230zł za 30ml, w Finlandii 30ml kosztje 70€

Dostępność : perfumerie online i stacjonarne


Testowałyście już ten zapach?

środa, 19 kwietnia 2017

Born to Bio- Fleur Vanille- dezodorant w kulce







Kolejny naturalny dezodorant bez soli aluminium i bez parabenów i znów wtopa. Rany, czy naprawdę nie da się wyprodukować porządnego roll onu, który nie będzie śmierdział i naprawdę będzie chronił?!


Opakowanie: plastikowa butelka z kulką o poj. 75ml . Niestety nieprzezroczysta, więc ciężko będzie zauważyć kiedy produkt się skończy, bo dodatkowo oblepiono ją naookoło naklejką.


Zapach i Konsystencja: smród, czysty smród! Tak nie pachnie wanilia ani nic podobnego. Ten zapach jest tak okropny, że nie wiem co producent sobie myślał, że klient nie poczuje? Albo, że najważniejszy jest skład, a deo może śmierdzieć i będzie ok? Niestety skóra pod pachami też nieprzyjemnie pachnie,a jak jeszcze ten zapach zmiesza się z potem to już w ogóle jest katastrofa.
Deozodorant dość szybko schnie i nie brudzi bielizny ani koszulek.


Działanie: to nie jest produkt dla kogoś kto się poci, bo inaczej koszulki będzie miał całe mokre, a i muchy i ludzie padną jak poczują tę mieszankę wybuchową składającą się z aromatu tego kosmetyku zmieszanego z potem. Nie jest to też deo dla mnie, a ja nie pocę się praktycznie wcale, ale co dziwne po tym specyfiku każde ubranie nieprzyjemnie pachnie i jest przepocone nawet kiedy tak naprawdę nie robię nic co by temu sprzyjało. To naprawdę obrzydliwe i zdyskwalifikowało ten dezodorant od pierwszego użycia. Oczywiście używanie go nawet przy minimalnym wysyłku fizycznym mija się z celem, ponieważ dezodorant nie radzi sobie nawet w normalnych warunkach.

Jego cena w tym wypadku to jakieś niepozozumienie i nie zamierzam próbować innej wersji zapachowej, bo wiem, że będzie tak samo śmierdzieć i nie działać. Porażka, totalna porażka. Beznadziejny kosmetyk, którego absolutnie nie polecam.


Ocena: 0 / 5

Cena: 75ml / ok. 8€

Dostępność: nie wiem jak w Polsce, ale tutaj wybrane kosmetyki Born to Bio można nabyć w jednej z sieci marketów.


Testowałyście ten deo?

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Astor- Volume&24H Curl-tusz pogrubiająco-podkręcający





Mam mieszane uczucia w stosuku do tuszy Astor. Kupowałam je dobrych kilka lat wstecz i zawsze miałam problem z ich konsystencją, która na początku jest strasznie rzadka i brudząca, a dopiero po ok. 2-3tygodniach tusz zaczyna zachowywać się normalnie. Druga sprawa, że sama z siebie nie kupię maskar z wygiętą szczoteczką, bo są dla mnie niewygodne i źle mi się nimi maluje. Dlatego nie jestem też zadowolona z Volume&24H Curl.Powiem więcej : efekt jaki ten tusz daje na moich rzęsach jest wręcz opłakany, ale pewnie to zauważycie kiedy spojrzycie na poniżą fotkę.


Opakowanie: zwykłe,czarno-fioletowe, ale trwałe, a napisy się nie zmazują. Szczoteczka ma tradycyjne włosie, jest dość duża i wygięta. Dla mnie niestety nieporęczna, ale mogłabym to przeboleć gdyby nie inne wady tej maskary.






Konsystencja: początkowo tusz jest zbyt rzadki. Tak rzadki, że brudzi powieki i odbija się na nich, zresztą tę wadę ma już do końca. Po ok dwóch tygodniach robi się bardziej gęsty i maluje się nim lepiej, ale to wciąż nie oznacza, że dobrze. Po jakimś czasie jest już z kolei za gęsty i za suchy i pora wyrzucić go do kosza. Kolor jest czarny, ale nie jakiś wybitnie głęboki, ot taka normalna czerń.


Działanie: kiepsko oj kiepsko! Zazdroszczę tym, u których ten tusz daje pełny efekt pogrubienia i podkręcenia, bo moje rzęsy ( naturalnie dośc długie i średnio gęste) są powywijane na wszystkie strony, nierówne, posklejane i ogólem panuje jeden wielki chaos. Zresztą zobaczcie sobie tę fotkę to się przekonacie:





I tak sobie próbowałam, testowałam, na spokojnie i nic to nie dało. Tusz za każdym razem strasznie sklejał mi rzęsy i wyglądało to fatalnie. Co więcej po kilku godzinach miałam czarne paprochy pod oczami , a przy małej łezce ( takie życie okularnicy, że oczy łzawią kiedy wieje wiatr) lekko się rozmazywał. Ja rozumiem, że to nie jest tusz wodoodporny, ale bez przesady!
Pogrubienie i podkręcenia w moim przypadku bardzo marne i pewnie ktoś będzie sądzić, że to wina moich zdolności, ale nie. Maluję się od X lat, przerobiłam już tyle tuszy, że ten poprostu nazwę niewypałem i gorąco go odradzam.


Ocena: 0 / 5

Cena: 10ml / nie jestem pewna, bo swój egzemplarz dostałam w prezencie

Dostępność : np. w Rossmanie w szafach Astor



A jakie Wy macie zdanie o Volume&24H Curl?

piątek, 7 kwietnia 2017

Zużycia miesiąca-marzec 2017



Kolejne, tym razem dość pokaźne denko i cieszę się, że udało mi się tyle tego zużyć i zachomikowane zapasy kosmetyków powoli zaczynają się zmniejszać :)







1. Isana- Kwiat Pomarańczy- krem do rąk


Nie przepadam za żelami pod prysznic Isana, bo wysuszają mi skórę. Nie lubię też ich kremów do rąk i Kwiat Pomarańczy to dla mnie również niewypał. To znaczy jeśli ktoś ma skórę dłoni całkowicie normalną i od czasu do czasu musi ją posmarować to ten krem będzie ok, ale ja mam skórę bardzo wymagającą, mocno przesuszającą się, która lubi nawet pękać do krwi i jak dotąd pomaga mi na to tylko krem apteczny Dermalex. Z kolei krem Isany jest zdecydowanie za lekki. Co z tego, że ma glicerynę, masło kakaowe i pantenol skoro nawilżenie czuję przez kilka minut, maksmalnie do pierwszego mycia, a potem kłopot wraca. Musiałabym maziać się im co chwila, choć i tak robiłam to dość często w czasie dnia, bo krem jest dostatecznie lekki i szybko się wchłania, bez uczucia tłustego filmu. Jego zapach nie jest najlepszy to taki pseudo kosmetyczny zapach kwiatu pomarańczy, nic fajnego.

Nie. To zdecydowanie nie jest krem dla mnie.

Ocena: 0 / 5

2. The Body Shop-Shea- krem pod prysznic

Nie przepadam za kosmetykami The Body Shop. Uważam, że ich ceny są zbyt wygórowane, a niczym się one nie różnią od zwykłych drogeryjnych. Ten krem pod prysznic kupiłam tylko dlatego, że w tym czasie wstąpiłam do salonu tej marki w celu nabycia perfum Bowhanti. Pani sprzedająca nie umiała mi doradzić, który preparat do mycia nie będzie wysuszał skóry i postanowiłam, że wezmę Shea. Beżowy krem ma bardzo subtelny, słabo wyczuwalny zapach, który w kontakcie ze skórą przypomina mi dokładnie czystą, zadbane ciało. Pieni sie dobrze, nie wysusza, ale też nie nawilża. Tylko nie rozumiem tej ceny. Blisko 9 euro za całkowicie przeciętny kosmetyk do mycia? Wielka przesada. Owszem krem jest dobry, ale za niższą kwotę można znaleźć coś podobnego albo i lepszego. To była jednorazowa przygoda.

Ocena: 4 / 5

3. Ziołolek- Linomag- balsam dla dzieci i niemowląt

Średnio gęsty balsam o niezbyt przyjemnym aromacie, który jednak bardzo dobrze nawilża, natłuszcza i wygładza skórę. Wchłania się może nie od razu, ale warto tę chwilę poczekać, bo wszystkie ewentualne przesuszenia znikają. W składzie mamy wyciąg z rumianku i olej lniany. Warto polecenia kosmetyk i dla dzieci i dla dorosłych!


Ocena: 5 - / 5

4. R.O.C.S- Energy Taurine- remineralizująca pasta do zębów z tauryną

Kolejna pasta moje ulubionej marki. Jest bez fluoru, ma łososiowy kolor i owocowy smak, który ( co mnie zdziwiło) całkiem nieźle odświeża oddech. Nie dopatrzyłam się jakiegokolwiek działania dodanej tu tauryny, ale to nie ma znaczenia. To dobra pasta!


Ocena: 5 / 5


5. Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris - Lirene-Będę Mamą- kremowy płyn do higieny intymnej

To moje drugie opakowanie tego płynu . Pełną recenzję przeczytacie TU

Oceny nie zmieniam. To dobry produkt.

6. Olivado- olej makadamia

Ten olej kupiłam w zwykłym markecie, bo potrzebowałam oleju do kąpieli młodszego synka. Do włosów stosowałam go kilka razy, ale jednak moje pukle wolą olej lniany i mieszankę olejów Agafii. Co by jednak nie mówić to opisywany olej świetnie sprawdził się dolewany do wanienki. Natłuszczał i nawilżał skórę i smarowanie nie było konieczne, a to dla mnie duże ułatwienie, bo mój maluch jest bardzo ruchliwy i niecierpliwy. Poprostu olej godny polecenia!

Ocena: 5 / 5


7. Pierre Fabre- A-Derma- Rheacalm- łagodzące mleczko micelarne do twarzy i oczu

Te mini opakowanie ( 25ml), które jest okropnie nieporęczne w dozowaniu, bo mleczko jest gęste i nie chce wyjść na zewnątrz buteleczki dostałam w jednym z Livboxów. Niestety dla mnie to jakieś nieporozumienie. Konsystencja jest gęsta, sam produkt biały i bezzapachowy i wszystko byłoby ok gdyby nie to, że to mleczko strasznie podrażniało mi oczy, a ja nie jestem wrażliwcem i inne takie kosmetyku nic złego mi nie robią, a tu proszę produkt niby łagodny z apteki!

W kwestii usuwania makijażu też jest średnio. Tusz owszem schodzi, ale najpierw jest rozmazany i kiedy wytrzymałam już to pieczenie i łzawienie jak po krojeniu cebuli to szybko musiałam zmyć to mleczku wodnym micelem, bo inaczej okolica oczu była czerwona i przesuszona. Ewidentnie coś tu jest nie tak. Z podkładem radził sobie dobrze, ale ja i tak od razu myłam twarz olejkiem i potem sięgałam po inny micel. Mleczko zostawia może nie tłustą, ale dość wyczuwalną warstwę na skórze i mnie to przeszkadzało, a poza tym dwa razy zdarzyło się, że po zmyciu nim podkładu policzki były zaróżowione i swędziały. Doprawdy dziwna sprawa z tym mleczkiem, bo jak dotąd nigdy mi się to nie przytrafiło. Dlatego radzę uważać, a najlepiej darować sobie kupno.

Ocena: 0 / 5

8. Bioderma- Sebium - oczyszczający żel do twarzy

Pełną recenzję przeczytacie TU 

Przeciętny żel, nie wart swojej ceny, ale spełnia swoją rolę myjącą. Zostało mi jeszcze drugie opakowanie do zużycia i raczej nie sięgnę po Sebium ponownie, bo nie widzę takiej potrzeby.

9. Tony Moly - Floria - Nutra Energy Foam Cleanser

Emulsja do mycia twarzy koreańskiej marki Tony Moly jest bardzo dobra. Ma zwartą konsystencję, nic się nie wylewa i naprawdę kropelka sprawia, że pojawia się duża piana,a tym samym produkt jest bardzo wydajny, ta mała próbka wystarczyła mi na 6 razy. Dobrze myje, oczyszcza i nie przesusza. Zawiera olej arganowy i kwiatowe ekstrakty. Zaopatrzę się w pełne opakownie.

Ocena: 5 / 5

10. Korres- White Tea - żel do mycia twarzy


To opakowanie  o poj. 16ml znalazłam w Livboxie. Żel jest bezbarwny i pachnie świeżo i przyjemnie, lekko się pieni i przede wszystkim w ogóle nie ściąga ani nie przesusza skóry dlatego polecam go wszystkim tym, którzy na to narzekają. To dobry żel, łagodny, do codziennego używania, choć cena mogłaby być niższa.

Ocena: 5 - / 5

11. Ziaja- Maziajki-żel do zębów dla dzieci Guma Balonowa

Jest to pomarańczowy żel bez dodatku fluoru. Moje dzieci bardzo go lubią i to już chyba nasze 3 opakowanie, a kolejne czeka w szafce na otwarcie. Żel dobrze myje, lekko się pieni i jest bezpieczny w przypadku połknięcia, no i fajnie smakuje. Zdecydowanie produkt wart polecenia dla wszystkich dzieci!

Ocena: 5 / 5

12. Ziaja- pasta do zębów dla dzieci bez fluoru z ksylitolem

Biała, neutralna w smaku pasta dla dzieci z sympatycznym bobrem Eugeniuszem. Może być stosowana od pierwszego ząbka. Delikatnie się pieni i jest bezpieczna w przypadku połknięcia. Kolejny dobry produkt Ziaji!

Ocena: 5 / 5

13. Ziaja- Oczyszczanie Liście Manuka- krem nawilżający balans korygująco-ściągający SPF 10

Rzeczywiście to lekki krem, dobry pod makijaż tylko szkoda, że producent nie zdecydował się na dodanie większego filtru, bo ta 10tka niewiele tu zdziała. Dla mnie to przede wszystkim krem nawilżający,ale właśnie dla skóry normalnej, tłustej i mieszanej. Nietłusty, niezapychający. Nie matuje i to trzeba mieć na uwadze, ale moja skóra od dłuższego czasu się nie błyszczy, a kremy matujące wręcz ją przesuszają, więc matowanie nie jest mi potrzebne. Jednak nie znalazłam w tym kremie nic nadzywczajnego, więc nie pokuszę się o pełnowymiarowy słoiczek.

Ocena: 4 / 5

14. Lumene- Blur -podkład do twarzy 

Jest to podkład średnio kryjący. Mnie trafiła się próbka z odcienem 1.5 Fair Beige, który niestety jest dla mnie o wiele za ciemny, wygląda to tak jakbym się opalała i nałożyła ciut za dużo bronzera i gdyby nie to to było by naprawdę świetnie, bowiem ten podkład sprawia, że moja cera wyglądała jak z okładki magazynu! Była niesamowicie wygładzona, wszystkie zaczerwienienia, niedoskonałości zakryte i to bez efektu maski. Cera cały czas wyglądała naturalnie ( no oczywiście pomijając ten nietrafiony odcień) , ale o wiele, wiele lepiej. Oprócz tego podkład jest trwały i nie wysusza skóry. Z chęcią kupiłabym całe opakowanie.

Ocena: 5 - / 5

15. Laboratorium Diet Esthetic S.A-Skincare Snake Active- przeciwzmarszczkowy krem do twarzy

Bezzapachowy, średnio gęsty krem o strasznie długim składzie i z kontrowersyjnym Benzophenone-3. To daje do myślenia. Mojej skóry praktycznie nie nawilżał, czułam ściągnięcie i musiałam wspomóc się jakimś inym nawilżaczem. Próbka 2 ml wystarczyła mi na jedno użycie, bo kremu było w środku dosłownie odrobinę. Działania przeciwzmarszczkowego oczywiście nie mam jak ocenić, ale i tak nie polecam.

Ocena: 0 / 5



Znacie coś z mojego denka?





poniedziałek, 3 kwietnia 2017

L´oreal - INOA Carmilane





Postanowiłam wypróbować fryzjerską farbę do włosów INOA Carmilane. Bardzo spodobał mi się odcień. 6.66  choć nie wiedziałam ile tubek kupić na moje długie włosy i zdecydowałam się na trzy. Dodatkowo otrzymałam krem aktywujący x3 i taką samą ilość szamponu po koloryzacji INOA.

Jako , że jest to farba bez amoniaku to obawiam się, że może szybciej się wymywać, choć jak wspomniałam czerwienie raczej nie wytrzymują dłużej niż miesiąc, no czasem o tydzień dłużej. Przed farbowaniem nakładam na włosy olej lniany i ten sposób bardzo polecam, bo rzeczywiście są one w dobrej kondycji i chyba nie mogą już wyglądać lepiej.  A jakie jest moje zdanie o farbie Carmilene, czy jest ona godna polecenia?

Opakowanie: aluminiowa tubka o poj. 60g do której dostałam w zestawie 60g aktywatora i szampon po kolorycjacji.

Zapach i Konsystencja: farba w ogóle nie ma nieprzyjemnego zapachu, nie pachnie w ogóle i to dla mnie ogromny plus, choć mówiąc szczerze uodporniłam się na ten smrodek farb do włosów i już mi on nie przeszkadza. Kosmetyk jest gęsty, jakby balsamowaty i wyciskany z tuby ma barwę beżową, a po wymieszaniu z aktywatorem przybiera kolor jagodowego jogurtu, a następnie bardzo ciemnej czerwieni.

Nakładanie: farbę wymieszałam w porcelanowej miseczce i nakładałam pędzelkiem, a robiło się to bardzo wygodnie, bo farba nie spływa, jest taka kremowa i naprawde wygodna w aplikacji. Trzymałam zalecane 35min. Na moje włosy wystarczyły dwie tubki.


Rezultat: ze zmyciem nie ma żadnych problemów, choć jak zawsze w przypadku takich kolorów kabina prysznicowa jest trochę upaćkana, ale łatwo można to umyć. Włosy po naturalnym wysuszeniu są miękkie i bardzo przyjemne w dotyku, nie wypadają, połysk jest widoczny. Niestety kolor moim zdaniem jest zupełnie inny niż na próbniku, gdzie 6.66 to miała być czerwień ´´ paprykowa´´  , a wyszła mi dość ciemna wiśniowa i zupełnie nie wiem dlaczego, bo farba była nakładana na dość jasny odcień czerwieni.


z fleszem



bez flesza


INOA Carmilane to dobra farba, warta polecenia, prosta w nakładaniu i w sumie jestem zadowolona z efektu końcowego. Została mi jeszcze jedna tuba tego odcienia i wymieszam go z jaśniejszym z tej samej serii.


Ocena : 5 - / 5

Cena: zestaw farba + szampon+ aktywator  46,20zł

Dostępność:  kupiony na hairstore.pl



Testowałyście farbę INOA?