środa, 28 czerwca 2017

Ninia Ricci - L´Air du Temps Eau Florale




Flankier Gołąbków, czyli klasycznego L´Air du Temps, którego niestety nie lubię i nic tego nie zmieni. Wersja Eau Florale weszła na rynek kilka miesięcy temu i jest idealną propozycją na sezon wiosenno -letni. To bardzo uniwersalny zapach dla każdej kategorii wiekowej. Wdzięczny, bezpieczny i uroczy.

W zasadzie spoglądając na ten flakon nie myślałam, że zapach mi się spodoba, bo z reguły omijam lekkie, zwiewne´´ kwiatuszki´´, nie lubuję się w ´´cytrusiakach´´ i zawsze ciężko mi wybrać zapach na cieplejsze dni, ale Eau Florale mimo, że nie ma między nami miłości to naprawdę mi się spodobał i myślałam nawet o zakupie wdzięcznej flaszeczki, ale ostatecznie tego nie zrobiłam. Może dlatego, że zakochałam się totalnie w Mandragore Pourpe, a propozycja Niny nie rzuca mnie na kolana. Jest dobrze skonstruowana, ale brakuje jej jeszcze dużo, aby mnie całkowicie zachwycić.

Dobrze, a jak pachnie? Zapach jest niby kwiatowy, ale bardzo nowoczesny i świeży. Wiciokrzew z piwonią to zgrany duet, a właśnie tego oddechu dodaje nuta cytrusów w postaci bergamotki z cytryną, które brzmią naturalnie i absolutnie nie ma tu ´´cytrynowego mleczka do czyszczenia´´. To młodość, uśmiech, szczęście i beztroska .Kompozycja niewątpliwie prosta, bo nie ma tu nic kontrowersyjnego, nic co by odrzucało ( dlatego to też dobra propozycja na prezent) i jak się przekonałam po dłuższym noszeniu niestety też nic co podobałoby mi się na tyle, aby zapragnąć tego kwiatowego Gołąbka dla siebie. Nie to, że jest nudno, bo nie jest. Tylko to zapewne moje wymagania co do takich zapachów. Mnie musi coś zaskoczyć, zwalić z nóg .

Co by jednak nie mówić to Eau Florale nosi się dobrze. Zarówno do jeansów, koszulki i Conversów ( czyli tak jak się zwykle noszę) jak i do letniej sukienki. Na uczelnię, do pracy, na zakupy, na wycieczkę, gdzie kto chce. Sympatyczny zapach o średniej projekcji ( ok. 4-5 godz) napewno wart przetestowania dla wszystkich, którzy lubią świeże kwiatowe zapachy bez jakiejkolwiek cukierkowej słodyczy, która od pewnego czasu jest wszechobecna w perfumeriach.

Flakon jest dostępny tylko w poj. 50ml


Nuty zapachowe: 

nuty głowy: piwonia, cytryna, bergamotka

nuty serca : gardenia, wiciokrzew, kwiat pomarańczy

nuty bazy: piżmo, fiołek, nuty drzewne


Ocena: 4 + / 5

Cena: w Finlandii jest dostępne 50ml w cenie ok. 55€

Dostępność: nie jestem pewna, czy te perfumy można nabyć w PL, w Finlandii są jedynie w Stockmann Beauty i Sokos Emotion


A jak Wam podoba się Eau Florale?

czwartek, 22 czerwca 2017

Funky Soap naturalny szampon pokrzywowy i odżywka z olejem arganowym - co o nich myślę


Szukałam naturalnego szamponu i odżywki do częstego użytku. Myję włosy co drugi dzień i raz w tygodniu serwuję im szampon z SLSem,a w pozostałe dni bez. Poszukiwałam jednak takiego, który byłby wolny od całej chemii, miałby krótki skład i tak znalazłam angielską marke Funky Soap, która swoje produkty wyrabia ręcznie i wysyła je bezpośrednio do klienta. Z pośród kilku rodzaju szamponów wybrałam ten z wyciągiem z pokrzywy oraz odżywkę z olejkiem arganowym i ylang ylang i miałam w głowie tylko to jak wspaniale będą wyglądać moje włosy po takiej naturalnej kuracji. Tymczasem chyba  moje włosy się z tymi kosmetykami nie polubiły!






Opakowanie: oba produkty zamknięto w przezroczyste 250ml butelki z klapką. Skład jest krótki, bo w przypadku szamponu mamy tu tylko: bazę mydlaną  z kokosa, olej rycynowy, oliwę, olej migdałowy, Neem, olej z kiełków pszenicy, herbatę z pokrzywy, prawoślaz, rozmaryn, trawę cytrynową, skrzyp, lawendę, olejki eteryczne z drzewa cytrynowego, , lawendy, trawy cytrynowej, rozmarynu oraz roślinną glicerynę. Skład odżywki : woda, roślinna gliceryna, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, wosk emulgujący, optiphen, olejki eteryczne z ylang ylang, lawendy i cytryny.






Zapach i Konsystencja: szampon jest brązowy i niesamowicie rzadki ( producent o tym informuje), dosłownie leje się jak woda i mnie sprawia trudności w dozowaniu. Wyszło na to, że muszę wlewać go do kubeczka i rozmieszać z wodą, a normalnie tej metody nie praktykuję, bo mi nie odpowiada. Jednak i z tym ciężko umyć długie włosy. Zapach natomiast jest bardzo przyjemny jakby trawy cytrynowej z domieszką nut leśnych, żadnej chemii. Odżywka jest kremowa, nietłusta i dobrze się rozprowadza zdziwiło mnie tylko to, że bardzo szybko wsiąka we włosy.Pachnie subtelnie ylangiem z dodatkiem cytryny i lawendy, a ten aromat jest delikatnie wyczuwalny na włosach po wysuszeniu.

Szampon pieni sie dosyć słabo i to normalne. Muszę go dokładać, więc pewnie skończy sie szybciej niż odżywka. Ta zaś nie ma poślizgu charakterystycznego dla marketowych odżywek, więc na początku wydaje się, że wcale nie zmiękczy włosów i nic nie będzie robić.


szampon


odżywka



Działanie: w trakcie mycia włosów szamponem wyraźnie czuję, że są one jakby naoliwione. To tak jakby nałożyć sporą dawkę oleju i zmywać niekoniecznie do tego odpowiednim szamponem. Podejrzewam, że znacie to uczucie. Trochę topornie to idzie. Po spłukaniu włosy absolutnie nie są splątane, ale mam wrażenie, że są jakby ´´tępe´´ i ogólnie dziwne w dotyku. Nie ma uczucia tej świeżości jaką dają inne szampony i odżywka jest tu raczej niezbędna.

Odżywka jak wspomniałam bardzo szybko się wchłania i podczas spłukiwania jej nie czuć, nie daje poślizgu, ale co mnie strasznie zdziwiło to to jak niesamowicie zmiękcza włosy, które są wyjątkowo podatne na rozczesanie. Niestety tu zalety się kończą, ponieważ ten duet straszliwie obciąża mi włosy. Myję je wieczorem i lekko podsuszam chłodnym nawiewem, zaplatam w warkocz i idę spać. Rano normalnie mam fale typu beach look tylko, że po umyciu opisywanym szamponem i odżywką włosy przypominają smętne strąki. Zero objętości. Wyglądam jakbym przez kilka dni unikała prysznica, fale też są nieładne i aż nie chce się wychodzić z domu w  takiej fryzurze.  Po kilku godzinach włosy u nasady są już na tyle nieświeże, że wieczorem trzeba je znowu umyć. Nigdy wcześniej  mi się to nie zdarzyło!

Przyznaję jednak, że te produkty świetnie nawilżają i odżywiają włosy i pewnie będą remedium dla tych z was, które skarżą się na ich przesuszenie i mocne puszenie . Podejrzewam, że polubią je posiadaczki mocno kręconych pukli, które nie chcą dodawać objętości i zależy im na mega dawce nawilżenia. Omijajcie te kosmetyki jeśli macie włosy proste, falowane, normalne i nic im nie dolega, a dodatkowo mają tendencję do przetłuszczania się. Jako, ze skład jest treściwy to bardzo łatwo przedobrzyć czego efektem są właśnie takie  ulizane włosy jakie ja mam po tym duecie. I żeby nie było:  próbowałam używać szamponu z inną odżywką, a odżywkę z innym szamponem i kompletnie nic to nie dało dlatego jestem przekonana, że te kosmetyki poprostu nie są dla moich włosów.

Dam jeszcze szansę pozostałym produktom do włosów Funky Soap tylko szkoda, że wszystkie one posiadają oleje  w składzie i mimo, że samo olejowanie bardzo lubię to już mycie olejami niekoniecznie.


Ocena: za szampon i odżywkę : 3 / 5

Cena:  250ml / ok. 5,30£

Dostępność : Ebay oraz TU


Znacie markę Funky Soap? 

czwartek, 15 czerwca 2017

Zużycia miesiąca-maj 2017


Tak, wiem mamy juz czerwiec, a ja tu jeszcze majowe denko, ale to ten brak czasu, a zresztą pewnie sami rozumiecie. Bez zbędnego gadania pokazuję co zużyłam w ubiegłym miesiącu, a jest tego dość sporo:





1. Fleur de Sante- Precious Skin-krem do twarzy na noc

Krem na noc kompletnie mi nieznanej marki. Podarowany do przetestowania i szczerze mówiąc męczyłam się z nim długo, a to zupełnie przeciętne mazidło, ktore oprócz nawilżenia nic nie robi.

Krem jest gęsty i ma niebieskawe zabarwienie, które wydaje mi się nie jest pochodzenia naturalnego. Jaki jest sens barwić krem do twarzy? Pojęcia nie mam. Pachnie niezbyt przyjemnie i do końca nie udało mi się zidentyfikować co to może być. Na skórze z kolei zostawia wyraźnie wyczywalnuy, tłustawy film, który u mnie nie wchłaniał się. Gdyby to był krem na dzień to byłabym zła, ale tu mogłam to zaakceptować, choć zawsze nakładałam ten produkt godzinę przed pójściem spać,żeby nie wycierać wszystkiego w poduszkę.

Krem nawilża i to właściwie cała jego rola. Myślę, że nada się do skóry suchej i bardzo suchej, ewentualnie do normalnej, ale napewno nie do mieszanej, a tymbardziej  do tłustej. To poprostu taki nocny nawilżacz za zdecydowanie przesadzoną cenę. W dodatku nie mam pojęcia, gdzie można go kupić. Miałam, zużyłam i zapominam.

Ocena : 3 / 5


2. Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris- Lirene- Emolient balsam lipidowy

Tak jak nie przepadam za kosmetykami tej marki, tak muszę napisać, że ten balsam lipidowy to bardzo dobry produkt. Jest gęsty, dośc przyjemnie pachnie i przede wszystkim świetnie radzi sobie z przesuszoną skórą. Używałam go co drugi dzień i tyle wystarczyło, bo moja skóra była po nim naprawdę gładka,a  uczucie suchości po prysznicu zniknęło. Mamy tutaj kwasy Omega 3, 6, 9 oraz olej parafinowy i masło kakaowe i o ile balsam potrzebuje chwili do wchłonięcia ( dlatego bardziej polecam go wieczorem) to jego działanie wynagradza nawet fatalne opakowanie. Pompka przestała działać po kilku użyciach, a że balsam jest gęsty to po jej odkręceniu nie chciał spływać, więc musiałam rozciąć twardą butelkę. Bardzi to niewygodne! Niemniej to jeden z lepszych balsamów na rynku.


Ocena : 5 / 5


3. Sephora- Instant Moistuizer- krem nawilżający do twarzy


Nie mam u siebie Sephory. Niestety. Ten krem dostałam jakiś czas temu i dość długo zajęło mi zużycie go również dlatego, że jest bardzo wydajny. Działaniu nie mogę nic zarzucić, bop ma być to krem nawilżający i taki właśnie jest. Fajny jako baza pod podkład i nie tylko.
Dość lekki, na chwilę pozostawia film, który wchłania się może nie do matu, ale nie jest to tłusta warstwa. Moja cera po nim nie błyszczała ani nie była przetłuszczona i myślę, że jest to produkt dla skóry od normalnej po tłustą z tym, że nie dla osób, które mają bardzo duży problem z wydzielaniem sebum. Cera jest przede wszystkim nawilżona na cały dzień i o to właśnie chodzi. Szkoda tylko, że krem nie posiada żadnego filtru, ale i tak go polecam jeśli oczywiście jest jeszcze dostępny w Sephorze.

Ocena: 5- / 5


4. Galenic - Pur- 2in 1 mleczko do demakijażu twarzy i oczu

To też jeden z produktów, które były ze mną dość długo. To mleczko jest bardzo dobrym oczyszczaczem, bo radzi sobie z  całym makijażem, a nie podrażnia, nie wysusza i nie natłuszcza skóry. Wielki plus tutaj daję za brak parafiny, która jest powszechna w takich produktach.

Mleczko jest średniogęste i lekko perfumowane. Tusz, cienie, eyeliner zmywa bez kłopotu ( również te wodoodporne) to samo tyczy się podkładu z tym, że ja potem i tak myję jeszcze twarz żelem bądź olejkiem. To dobry produkt. Nie wiem czy można go jeszcze gdzies dostać, ale jeśli tak to polecam!

Ocena : 5 /5


5. Ziaja- Ziajka- magiczny płyn do kąpieli Hokus Pokus kolorowa kąpięl

 Nie wiem dlaczego magiczny. To zwykły płyn, który na dodatek robi małą i nietrwałą pianę. Pachnie delikatnie, prawie niewyczuwalne i co najważniejsze nie podrażnia skóry dziecka, ale też jej nie nawilża. Więcej go nie kupię.


Ocena: 3/ 5


6.Urtekram - pasta do zębów dla dzieci Lukrecja

Tę pastę znalazłam na najniższej półce w Leclercu, choć jej cena wcale niska nie była, ale dla mnie liczy się to, że nie miała fluoru. Jest dość gęsta, biała i rzeczywiście mocno pachnie i smakuje lukrecją. Moim dzieciom ten smak odpowiadał, ale nie wszyscy go polubią. Pasta nie zawiera też żadnych substancji słodzących i SLS. Pieni się średnio. Poza tym tym to bardzo dobra pasta dla dzieci i dla wszystkich tych, którzy lubią charakterystyczny smak lukrecji.


Ocena: 5 / 5


7. Iwostin- Purritin-żel do mycia twarzy

Drugie opakowanie tego żelu odkopane gdzieś w czeluściach szafki, a że data ważności goniła to musiałam go zużyć. Żel jak żel. Jest średnio gęsty, nie robi dużej piany. Mimo wyciągu z aloesu czułam, że lekko przesusza mi skórę, choć ściągnięcia nie było aczkolwiek nie jest to produkt dla skóry suchej ( choć ja mam normalną). Jako,że nie mam problemów z cerą to u mnie oczywiście nic oprócz oczyszczenia twarzy nie robił. Przeciętniak do którego więcej nie wrócę.

Ocena: 3 / 5


8. Schwarzkopf- Got2b- 2sexy Big Volume- suchy szampon

Opisywałam już ten szampon, ale dla tych, którym nie chce się czytać poprzedniej recki powiem tyle: fajerwerków tu nie ma, ale to dość dobry produkt, na początku myślałam, że jest lepszy, ale z biegiem czasu wyszło, że mógłby jednak działać lepiej.

Nie jest przezroczysty jak głosi napis na opakowaniu. Na ciemnych włosach go widać z tym, że dużo mnie niż np. Batiste czy suchy szampon Fudge, jest też łatwiejszy do wyczesania. Jako, że stosuję go wyłącznie na grzywkę to oceniam działanie tylko na tym polu i powiem, że szampon odświeża fryzurę i można dzięki temu wyjść do ludzi w kryzysowaych sytuacjach, ale radzi sobie gorzej niż taki Batiste czy Tony&Guy,a  w dodatku strasznie raził mnie jego malinowy, intensywny zapach, który kłócił się z lżejszymi perfumami. Jest bardzo wydajny dlatego miałam go tak długo, ale już do niego nie wrócę.

 Ocena: 3 + / 5


9. L´oreal - Nutri Gold- balsam pod oczy


Recenzja tego kremu jest TU

To moje drugie opakowanie i myślę, że wystarczy. Oceny nie zmieniam.


10. Nyx- Stay Matte But Not Flat- podkład w kompakcie odcień Creamy Natural

Recenzja TU 

Dla mnie to puder, a nie podkład. Nigdy więcej!




11. ROCS- pasta do zębów o smaku czekolady z miętą

Pasta bez fluoru o smaku czekoladek After Eight. Kto lubi ten smak będzie zachwycony. Mój starszy synek polubił tę pastę i napewno jeszcze ją kupię. Jak każda pasta ROCS dobrze się pieni i poprostu spełnia swoją rolę na 5.

Ocena: 5 / 5


12. System 4 - Oil Cure Hair Mask

Miniatura tej maski ( 20ml) była w jednym z Bette Boxów. Jest to marka fińska, choć przyznam szczerze, że nie wiem, gdzie ten produkt można kupić, nie ma go nigdzie, nie widziałam jego pełnowymiarowego opakowania. Nic to, bo to przeciętniak. Dla mnie bardziej jako odżywka,a  nie maska, bo niewiele robi.

Jest dośc gęsta i bezzapachowa. Nakładałam ją i solo i przy olejowaniu i jako dodatek do domowej maski z płatków owsianych. Zawsze tylko lekko nawilżała i nic więcej. Dlatego nie widzę sensu się za nią uganiać. Zużyłam i zapomniałam.


13. L´oreal -  Mega Volume Miss Hippie- tusz do rzęs

Recenzja TU

Oceny nie zmieniam. Średni tusz i już do niego nie wrócę.






14. Ziaja- Oczyszczanie- Liście Manuka- krem nawilżający balans korygująco-ściągający

Druga próbka tego kremu i muszę przyznać, że jest niezły, ale nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie. Krem u mnie przede wszystkim matował, ale bez uczucia ściągnięcia i przesuszenia. Nawilżenie również było, choć mogłoby być trochę większe. Niemniej jest to dobry krem na dzień pod makijaż.


15. Tony Moly- Green Tea Watery Cream

Bardzo mała próbka, starczyła mi na dwa razy i wiem, że tego kremu nie kupię. To w zasadzie nie krem, a bardzo rzadki, bezbarwny żel o przyjemnym zapachu zielonej herbaty. Wchłania się natychmiastowo i niestety w moim przypadku za słabo nawilżał. Po dwóch godzinach czułam jakbym nie posmarowała niczym skóry po porannym myciu, więc posiadaczki skóry suchej tymbardziej będa niezadowolone. Ten produkt lepiej sprawdza się nakładany jako serum pod inny krem albo w parze właśnie z jakimś serum, ale solo napewno nie. Dziwna sprawa, bo ja nie mam wysuszonej skóry. Myślę, że to produkt dla tłustej i problematycznej.


Ocena: 3 - / 5


W tym miesiącu nie pozbyłam się ani jednego flakonu perfum.



Znacie coś z mojego denka?











poniedziałek, 5 czerwca 2017

Therry Mugler- Cologne







Dla tych przyzwyczajonych do bardzo oryginalnych i często wręcz szokujących kompozycji Muglera Cologne może być wielkim zdziwieniem, bo jest to w dalszym ciągu zapach tego kreatora, ale taki mało muglerowski. Jest prosty, a mimo to bardzo udany i świetnie się nosi w sezonie wiosna- lato szczególnie w upały.








Świeży,zielony i uniwersalny Cologne to taki zapach, który jest dopełnieniem luźnej stylizacji jak jeansy, koszulka i Conversy bądź letnia sukienka i sandały. Wszystko na luzie i bez zadęcia. Do biura napewno też się nada choć jeśli mamy narzucony dress code to raczej nie widzę tej kompozycji w zestawieniu z ołówkową spódnicą i garsonką. Na ślub dla panny młodej raczej  odpada, choć wiadomo co kto lubi. Bergamotka z kwiatem pomarańczy i delikatnye mydlanym piżmem dającym nutę czystości. Ot cały przepis na idealne pachnidło dla każdego kto jednak na ciepłe dni wybiera cytrusowe pachnidła. Ja dotychczas do takich nie byłam przekonana, bo każdy brzmiał chemicznie i cytrusy przypominały detergenty do mycia łazienki. Tutaj tego nie ma.


Cologne nie ma w sobie ani trochę chemicznych naleciałości i nosi się wyjątkowo dobrze zarówno na kobiecej jak i na męskiej skórze, bo nie przechyla się na żadną stronę. Nie jest ani zbyt koloński, a tego najbardziej nie lubię w unisexach. Warto jednak nosić flakon ze sobą, bo parametry nie powalają. Ja nie czuję już go na sobie po 1,5godz i normalnie byłabym z tego powodu wściekła, ale zapach jest tak błogi, że nie mogę się czepiać o to, choć to jednak dośc znaczna wada.


Jeśli szukacie odświeżacza na upalne dni to konieczne sprawdźcie Cologne, nie zawiedziecie się!


Nuty zapachowe:

nuty główy: bergamotka, neroli, petitgrain

nuty serca: kwiat pomarańczy

nuty bazy: piżmo



Ocena: 5- / 5

Cena: 100ml / ok. 120zł

Dostępność : perfumerie online



Znacie Cologne?